Wcześniejsze plotki na temat tego jakoby twitter rozpoczął kolejną serię finansowania okazały się prawdą. Według Silicon Alley Insider tym razem twitter poszukuje inwestora na 15 milionów dolarów co oznaczało by, że firma jest wyceniana na 60 milionów dolarów.
Przyznam szczerze, że lubię ten serwis coraz bardziej, jest wciągający (zainstalowałem nawet twhirl która znakomicie ułatwia obsługę twittera) i z pewnością jest bardzo popularny a szczególnie wśród „internetowych celebrities”.
Niezależnie od tego czy jesteśmy zagorzałym fanem tego serwisu czy też go nie lubimy – nikt nie może zaprzeczyć jednemu niepodważalnemu faktowi – ten serwis nie zarabia i na razie nie umie zarabiać pieniędzy.
Wprowadzenie reklam do twittera również nie jest metodą na pozyskanie satysfakcjonujących przychodów ponieważ większość użytkowników korzysta z aplikacji pisanych na bazie API twittera czyli nie wchodzą na stronę internetową i nie generują tak lubianych przez marketerów wizyt i odsłon.
Z pewnością da się wymyślić jakiś model biznesowy dla serwisów tego typu (płatne API, płatne konta dla serwisów internetowych itp) – ale twitter od dwóch lat nie zrobił nic w tym kierunku jak więc jest możliwe, że ktoś wycenia ten serwis na 60 milionów dolarów? Bardzo ciekawy jestem jak wygląda analiza finansowa z której wynika, że jest on tyle wart?
Oczywiście w erze kolejnej bańki internetowej i popularności twittera (era twittera?) jest duża szansa na to, że znajdzie się chętny do wyłożenia 15 milionów dolarów – inwestor który zainwestuje takie pieniądze może liczyć na to, że w końcu któryś z gigantów zdecyduje się kupić twittera. Pytanie tylko czy wtedy nadal będzie on taki popularny?
Inna sprawa która mnie ciekawi to co twitter zrobi z 15 milionami dolarów ? – z pewnością kwota ta wystarczy do rozwiązania problemów technicznych (chociaż 5 milionów które pozyskał ubiegłego lata powinno już dawno ten problem rozwiązać). Tylko co dalej? – rozumiem, że trzeba utrzymać biuro, ludzi, infrastrukturę ale takie cele finansowe chyba nie wystarczą inwestorom ?
Ciekawe ile czasu zajmie Twitterowi znalezienie inwestora – ktoś obstawia ?
Ps. Nie chcę być źle zrozumiany, życzę Twitterowi i jego autorom jak najlepiej ale dla mnie tego typu wycena takiego serwisu przypomina to co działo się kiedyś w internecie i wszyscy chyba pamiętamy jak się skończyło.

Witaj, nazywam się Grzegorz Marczak i jestem autorem tego bloga. Piszę tutaj o serwisach społecznościowych, nowych technologiach i nowych trendach w internecie.

Powinieneś przynajmniej tak samo napisać o śmiesznym Blipie jak o Twitterze, który był wzorem dla tego żenującego klona.
Czy to, że o blipie piszesz superlatywnie wynika z tego, że znasz autora tego klo(w)na?
Innego wytłumaczenia nie znajduję. To przeczy klasycznej logice i jej implikacjom.
@as – nie przypominam sobie abym pisał w superlatywach o blipie (aczkolwiek również coraz bardziej lubię ten serwis) i nie przypominam sobie aby ktoś chciał kupić ten serwis za duże pieniądze.
Ps. Jeśli chcesz dalej w tym stylu trollować to zapraszam gdzieś indziej.
Ciekawy wpis :)
Myślę, że na razie sporą zaletą serwisu jest spora rozpoznawalność, a coraz większa część środków może być poświęcana na dalsze zwiększone wsparcie dla nie–anglojęzycznych użytkowników (vide twitter.jp).
Twittera nie kupi żaden gigant dopóki Twitter nie udowodni, że da się na nim zarabiać kasę. Ciekawe co by Pepsi powiedziała na to by jakiś super-popularny użytkownik twittera co jakiś czas wysłał wiadomość ,,Pepsi, super napój”. ;-)
Teoretycznie źródłem utrzymania mogą być sami użytkownicy ;)
Nie wiem na ile było by to skuteczne gdyby każdy co miesiąc dobrowolnie wpłacał jakąś sumę pieniędzy. Nie wiem jak Twitter stoi statystycznie z ludźmi ale jeżeli ma te 2mln ludzi a chociaż połowa korzysta w pełni z serwisu to wpłacając co miesiąc po 1$ uzbiera się bańka :))
Coś przeoczyłem? ;))
Tak przeoczyłem ;))
Oczywiście jeżeli ta metoda by przeszła na pewno zdarzyli by się co bardziej hojni użytkownicy jestem tego pewien :)
Fin.
@hazan –
1) Blip chyba zostal kupiony, przez GG? Bardziej by mnie interesowaly szczegoly transakcji Blipa i niz kolejny wpis o Twitterze (teraz jest moda na pisanie o Twitterze zamiast o FB)
2) Pamietam jak napisales kiedys ze nie rozumiesz ludzi ktorzy uzywaja Twittera…(no chyba ze mnie pamiec zawodzi, to przepraszam)
–
Inna sprawa to interesujace jak latwo na zachodzie pompuje sie pieniadze w startupy. Kiedys zarzucano Wykopowi i Iloggo ze nie wykorzystuja zainwestowanych pieniedzy… (napewno Wykop wykorzystal) A gdzie te 6 baniek w Twitterze? Tylko w infrastrukturze?
Te hipotetyczne 15mln USD to raczej za rozpoznawalność Twittera, a nie za dzisiejszy potencjał przychodów i zysków.
Jeśli panowie twórcy nie przemyślą sposobów na monetyzację przedsiewziecia, przyjdzie tylko jedna możliwość – apele o dobrowolne dotowanie twittera jakimiś symbolicznymi kwotami w stylu 1-2USD lub sprzedaż wirtualnych gagdetów :)).
Może i znajdzie sie ktoś kto wyjmie książeczkę czekową, ale tylko wtedy jeśli bedzie miał z tego potencjajną korzyść zarówno wizerunkową ale i perspektywę zwrotu z inwestycji.
Kiedyś wystarczyło kilkanaście milionów USD by google dotrwało do czasów gdy zaczęło zarabiać naprawdę porządną kasę (adwords). Jeśli miałbym porównywać twittera do google – to wyłozenie 15 mln na niego, to kasa w błoto!
Moze te 15 miionw dolarów jest właśnie na to, aby technlogicznie przygotować się do zarabiania na Twitterze. Rzeczywiście jest w usa teraz wielki szum o Twitterze i jest to ciekawe narzędzie, zarówno dla użytkowników jak i dla marketingowców.
Niestety w erze słupków dla Prezesa – wykresów z liczbą emisji – trudno jest Twitterowi i FaceBookowi i YouTubowi i Skype zarabiać na siebie. Jeżeli, jegomościowie marketerzy wykorzystają to o czym mówią twórcy tych serwisów to każdy na tym skorzysta, a my nie będziemy męczeni pop-upami.
Byłem ostatnio na konferencji w SF web20 expo i wszystkie te serwisy mają problem z monetyzacją użytkownika, ale nie dlatego, że nie mają pomysłów, a raczej dlatego, że rynek nawet w USA jeszcze nie chce z tego korzystać.
@Rafał – problem w tym, że twitter na razie nie przedstawił nawet pomysłu na zarabianie.
Mimo wszystko wydaje mi się, że mamy do czynienia z powrotem bańki internetowej – bo jeśli ktoś potrzebuje 15 milionów dolarów na to aby zacząć zarabiać to chyba nie można tego nazwać inaczej.
Co do banki to zapewne jest w tym cos z prawdy, swiadczy o tym najlepiej wycena facebook – potrzeby Twittera przy nich to pestka :)
Jezeli chodzi o model biznesowy na Twittera, to na prezentacji przedstawili kilka pomyslów, na budowanie swiadomosci produktu wsrod twitterow. Wykorzystanie buzzmarketingu. Oczywiscie nie jest to jeszcze poziom przy ktorym zarobia na swoje utrzymanie.
Sadze, ze da wielu nowopowstajacych projektow – mowie o tych z sukcesem mierzonym w liczbie uzytkownikow – rozwiazaniem jest polaczenie z juz istniejacym biznesem. Przyklad: Google stworzył potencjal biznesowy dla Yutube, Yahoo wykorzystalo potencja flickr, newscorp wygral na MySpace. Chyba tylko eBay nadal z niesmakiem patrzy na przejecie Skype.
Moim zdaniem to stary marketing nie pozwala zarobic tym projektom. zapewne sam dobrze wiesz, ze dla reklamodawcy najwazniejsze jest pokazanie wyskich slupkow Prezesowi niz konwersja.
Wlasnie na konferencji rozmawialem o reklamie w Polsce i padlo kluczowe pytanie: “What’s about conversion?” Coz u nas chyba jeszcze nikt tego pytania nie zadaje, oprocz e-commercu.
Niebawem u siebie opublikje male podsumowanie konferencji, ale jedno jest pewne: technologicznie jestesmy na poziomie USA, marketingowo 4 lata wstecz, a USA w stosunku do SanFrancisco i okoli sa 2 lata opoznione.