70

Twitter nie docenił Rosjan. Tak uprawia się propagandę w mediach społecznościowych

Możemy uważać Rosję za "kraj mentalnego trzeciego świata" i rozpatrywać mocarstwo w kategorii upadłej niedawno potęgi. Jednak, jeśli by przyjąć inne kryteria, mogłoby się okazać, że od tego giganta na świecie wiele zależy. Czy Rosjanie pomogli Trumpowi wygrać wybory?

Na pewno mu w tym nie przeszkadzali. Nie będziemy się tutaj zagłębiać w polityczne kwestie dotyczące wyboru Donalda Trumpa na Prezydenta USA – dodam całkowicie od siebie jedynie, że jest to barwna kadencja na tym urzędzie. I nic więcej na ten temat nie powiem. Eksperci mówią jednak otwarcie – Rosjanom bardzo zależało na tym, aby akurat ten kandydat został przywódcą Stanów Zjednoczonych.

Najbardziej znamiennym przykładem takiego działania jest to, co działo się w serwisie Twitter

Ubolewam nad tym, że media ogółem bardzo mało mówią o związku Rosjan ze skoordynowanymi akcjami trolli internetowych w trakcie kampanii prezydenckiej w USA. Przypomnijmy – od pewnego czasu ten serwis społecznościowy bada zjawisko, które wcześniej mogłoby nam przypominać gdybania o „Wielkim Bracie”, czy też o „Nowym Porządku Świata”. Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę z tego, że media społecznościowe to niezwykle potężne narzędzie i… w 2016 zorganizowano akcję o ogromnej skali. Ponad 50 tysięcy zautomatyzowanych kont w serwisie Twitter rozprzestrzeniało propagandowe treści.

Twitter

Wcześniej mówiono o liczbie kont, która nie przekraczała 50 000. Najnowsze doniesienia jednak wskazują na to, że było ich znacznie więcej i tym samym udało się dotrzeć do około 700 000 osób. Zasięg jest więc przeogromny – zainteresowanie postami tworzonymi na zlecenie Rosjan wyrażało się nie tylko przez komentarze, ale również kliknięcia: Ulubione oraz Podaj Dalej. Na tych ostatnich Rosjanom zależało najbardziej – widać to po postach, które zidentyfikowano jako te należące do agencji propagandowych.

Twitter twierdzi, że walczy z tym zjawiskiem

Jak podaje Twitter, aktualnie trwają prace nad ulepszeniem zautomatyzowanych mechanizmów wychwytujących konta oraz treści, które mają na celu wprowadzanie w błąd użytkowników internetu. Mając pewne rozeznanie w tym, jak działają media i uruchamiając swoje pokłady pokory względem potężnego wynalazku jakim jest internet – muszę orzec, że to zwyczajnie na nic. Automaty można ominąć, tworzyć jeszcze zręczniejsze treści, a nawet… zaprzęgnąć do tworzenia treści propagandowych sztuczną inteligencję.

Ponadto – uwierzcie mi, że nie jestem przekonany do tego, by to operatorzy mediów społecznościowych wprowadzali zasady na temat tego co jest fake newsem, a co nie. Na świecie mamy zasadniczo kilka grup wpływów, które nieustannie ze sobą walczą. W Polsce na przykład ta batalia wyraża się w mocnej polaryzacji społeczeństwa, która niestety, jest na rękę nie tylko wszystkim politykom, ale również… zagranicy. Niestety, świadomych tego problemu użytkowników sieci jest stosunkowo mało – reszta nie bardzo zastanawia się nad tym, na czym w ogóle ta walka polega.