twitter logo
23

To największa zmiana na Twitterze od 11 lat. Użytkownicy rozgoryczeni

Twitter testuje zmiany. No i nie da się ukryć, że — delikatnie mówiąc - nie wszyscy są z tego powodu zachwyceni.

Zmiany w popularnych usługach nigdy nie są proste. Szczególnie, jeżeli ich użytkownicy je widzą gołym okiem, a — co gorsza — oprócz tego odczuwają je na własnej skórze. Dla żadnego administratora i webdesignera nie jest tajemnicą, że najlepszą wersją strony zawsze była ta poprzednia. Nie ważne, że nowa jest dużo lepsza i bardziej wydajna pod każdym względem. Kiedy jednak dochodzi do próby zmiany całego charakteru serwisu, jak ma to właśnie miejsce w przypadku Twittera, społeczność dość głośno wyraża swoje niezadowolenie.

Nie 140, a 280 znaków w każdym wpisie

Twitter zaskarbił sobie serca publiki przede wszystkim prostotą. Mała ilość funkcji i kombinacji to jedno. Ale zupełnie inną sprawą jest tutaj kwestia ograniczenia znaków, które przez wiele lat wynosiło 140. I choć od kilku tygodni nie trzeba ich w dużym stopniu dzielić z zamieszanymi weń odnośnikami i grafikami, to wciąż jest to według twórców serwisu (i, najwyraźniej, części użytkowników) za mało. Szczególnie, że język językowi nie jest równy i… niektórzy mają po prostu łatwiej. Badania przeprowadzone przez firmę pokazały, że użytkownicy piszący po angielsku byli poirytowani, że wciąż nie mogą się zamknąć w limicie.

Twitter i ilość znaków po japońsku i angielsku

Z tej okazji Twitter rozpoczął testy nowego limitu znaków, który miałby być teraz dwukrotnie większy. Nie 140, a 280. No i jako aktywny użytkownik serwisu który nie raz i nie dwa dodawał kilka wpisów pod rząd, bo trudno było mu się zamknąć w jednym ćwierku — zgodzę się, że limit ten nie zawsze jest po drodze z naszą myślą. A nie ważne jak bardzo będziemy kombinować, czasami po prostu nie da się tego ominąć. Przez lata doczekaliśmy się pakietu dodatkowych usług, które pozwalały nam pisać więcej na Twitterze (po prostu odsyłając nas na inną stronę, by kontynuować lekturę), to jednak mało wygodne rozwiązanie. No i w erze gdy korzystamy z serwisu na równi na kilku urządzeniach — niepraktyczne. Dlatego sam serwis postanowił zmienić swoje podejście i zaserwować umożliwić nam więcej treści w jednym wpisie. A co o tym sądzą użytkownicy? Pozwolę sobie przytoczyć jeden z wpisów, który dzisiejszego ranka przywitał mnie na głównej stronie:

A pod nim kilka innych w podobnym tonie. Jedni pisali to z przekorą, inni całkiem na poważnie. I choć rozumiem rozdrażnienie, bo przecież z dnia na dzień lwia część założeń platformy legła w gruzach, to patrząc na sytuację w jakiej znalazł się Twitter, ani trochę nie dziwi mnie to, że twórcy zdecydowali się działać. O tym czy faktycznie obrali odpowiedni kierunek dowiemy się prawdopodobnie już niebawem. Naprawdę cieszę się jednak z tego, że firma nie zdecydowała się — zgodnie z plotkami które obiegły sieć kilka miesięcy temu — kompletnie zrezygnować z limitów.

Sam przyglądam się wszystkiemu z dystansem i zrozumieniem dla platformy. Bo ta mimo ogromnej bazy użytkowników, wciąż radzi sobie… delikatnie mówiąc — średnio. Ale musi się zmieniać, aby nadążyć za konkurencją, która cały czas pędzi dalej, proponując nowe — nierzadko rewolucyjne, choć dyskusyjne — rozwiązania. Czy jako użytkownik czuję się specjalnie urażony tą zmianą? Niekoniecznie, mam jednak cichą nadzieję, że twórcy nie posuną się o kilka kroków za daleko. To jest do momentu, w którym Twitter będzie zupełnie nowym serwisem, którego nikt ze starych użytkowników nie pozna.

  • Endbless Blue 69

    Swoje konto na Twitterze zlikwidowałem. Strata czasu na grzebanie w śmietniku. Zastanawiam się obecnie nad likwidacją konta na Facebooku. Powód ten sam.

    • ofca

      Jesli obserwujesz smietniki, to widzisz smieci.

    • Pavlinho

      Dokładnie, śmieszą mnie ludzie którzy w ten sposób narzekają. Bo tylko od nas samych zależy co nam się wyświetla (oprócz reklam ofc)

    • Endbless Blue 69

      Nie obserwuję czegoś co nie jest godne mojej uwagi. Ale tam zaczyna robić się coraz gorzej. Informacje dla mnie istotne znajdę w inny sposób, niekoniecznie przez Twittera czy Facebooka.

    • ofca

      > Ale tam zaczyna robić się coraz gorzej

      „tam” czyli gdzie?

      Nie bardzo rozumiem Twoj tok rozumowania. Jesli mas zkonto na Twitterze i przykladowo zaczynasz obserwowac piec kont, ktorych wlasciciele wrzucaja na Twittera jakies goowno – to widzisz tylko to goowno. Te piec kont to jest wlasnie „tam”

      > Nie obserwuję czegoś co nie jest godne mojej uwagi

      No to nie kumam. Caly szit, ktory widzisz, pochodzi od obserwowanych kont. Na Twitterze nie pojawiaja sie tresci od kont, ktorych NIE obserwujesz.

    • Alot

      Nie.
      Widzisz także to gówno, które przyklejają do swojego gówna obserwowani przez Ciebie.

      Często jest więc tak, że widzisz rzeczy, których nie chcesz widzieć, bo obserwowana przez Ciebie osoba uznała, że warto je pokazać dalej.

    • regoat

      wiec zrób bo i oszczędź ludzkość

    • Alot

      To nie do końca prawda.
      Zdarzało mi się obserwować na TT ludzi teoretycznie mądrych i wartych czytania, którzy okazjonalnie dostawali słownej sraczki. Do tego stopnia śmierdzącej, że na początku wyciszałem a potem po prostu rezygnowałem z czytania.

      Taki Hołdys. Przy całym szacunku dla jego dorobku muzycznego i pozycji społecznej, czasem po prostu ktoś powinien mu zabronić dostępu do komputera. Jemu podobnych, przekonanych o własnym mesjanizmie jest coraz więcej i więcej, i produkują coraz więcej nikomu niepotrzebnych wpisów. Wpisów nie mających wartości.

    • regoat

      to po co go czytasz?

    • Alot

      Jak rozumiem pytasz, bo nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi.

      Zapraszam do dyskusji, gdy już zrozumiesz.

    • regoat

      Doskonale cię rozumiem . Obserwują ludzi którzy wypisują brednie . Ot co.

    • Alot

      Nie zrozumiałeś.
      Jest na przykład dziennikarz, który w czasie LM dostaje małpiego rozumu i zaczyna komentować mecze, twittując co kilkadziesiąt sekund o tym…. co WSZYSCY oglądający widzą na swoich ekranach.
      Albo inny, mądry i wyważony, tyle, że nie 25 razy dziennie + retwity i dyskusje wielowątkowe.

      Ludzie zapominają, że nalezy tylko wtedy mówić, gdy ma się coś do powiedzenia.

    • regoat

      Dokładnie o tym mówię

    • Kamil

      Ja po prostu marnej jakości treści wyciszam / banuję. Ale od lat pracuję nad tą listą — i zaglądam tam z przyjemnością. Co prawda już nie jestem tak równie aktywny co kilka lat temu, ale lubię podejrzeć co się święci — no i z niektórymi mam kontakt wyłącznie przez tamtejsze wiadomości prywatne :)

    • Endbless Blue 69

      Ja akurat utrzymuje kontakty za pomocą komunikatów. Tam z tym miałem raczej słabo.

  • rdubisz

    Hmm szczerze mówiąc, nie rozumiem w czym problem. Kto będzie chciał, nadal będzie pisał zwarte, ograniczone do 140 znaków twitty. A jeśli nie podoba się komuś, że ktoś kogo obserwuje pisze dłuższe, wystarczy przestać go śledzić.

    • Kamil

      Chodzi chyba o samą kwestię zmian. To analogiczna sytuacja do nowych webdesignów, gdzie najlepszy był zawsze „ten poprzedni” ;)

    • i cała napinka na nic hehe

    • Alot

      Jeśli ktoś się nie potrafił zmieścić w 140 znakach, to teraz nie będzie się mieścił w 280.
      A potem w 560 i tak dalej…

  • Jag Th

    u mnie dalej 140

  • duoboy

    Przez kilka lat od otwarcia konta na Twitter’ze ;-) nie wiedziałem absolutnie CO Z TYM ROBIĆ i nie mogłem zrozumieć, że ludzi fascynuje pisanie wiadomości na 140 znaków. Dziś Twitter jest dla mnie pierwszym źródłem informacji ze świata bo gdy się coś dzieje to nigdzie informacje nie ukazują się tak prędko jak właśnie tutaj. Ważne jest by nie zaśmiecić listy znajomych byle czym – wtedy Twitter działa świetnie!

  • Marecki

    Nie mam konta na TT ani na FB:)

  • chiefer

    Fanzolenie o Szopenie, kto komu zabrania używania 140 znaków i nie więcej?