19

Pornhub stworzył Snapchata dla dorosłych. Poznajcie TrickPics

Pornhub znowu daje o sobie znać. Popularny serwis z materiałami pornograficznymi kolejny raz robi wokół siebie szum w taki sposób, by pisały o nim nie tylko branżowe media. Biznes poszedł w kierunku aplikacji. Co ciekawe, jest to apka... cenzurująca. Z pomocą filtrów maskowane mają być genitalia i piersi. Stworzono Snapchata dla dorosłych, w którym nie majstruje się przy wyglądzie głowy, lecz intymnych części ciała. Niebawem wszyscy możemy poznać efekty.

TrickPics to apka, która przynajmniej na chwilę skupi na sobie uwagę internautów, użytkowników sprzętu mobilnego. Jestem przy tym ciekaw, jak na ten produkt zareaguje np. Apple, które z nagością raczej walczy: pozostawi u siebie produkt Pornhuba czy go usunie ze sklepu (program jest darmowy)? W obu przypadkach o aplikacji będzie głośno, serwis porno będzie zadowolony. Bo o rozgłos tu głównie chodzi – strona niejednokrotnie to udowadniała. Sam stwierdzałem już kilka razy, że akurat w marketingu są mistrzami.

Wspomniana aplikacja robi mniej więcej to samo, co filtry znane ze Snapchata. O ile jednak w popularnej wśród młodzieży aplikacji można zamienić np. swoją głowę w pysk psa na fotce, o tyle w TrickPics nakłada się obrazy i animacje na piersi oraz genitalia. A wśród filtrów takie cuda, jak Hand Solo, Midnight Snack, Trouser Snake czy Bigguns. Jakie zmiany wprowadzają? Odpowiedzi znajdziecie na podstronie Pornhuba. Póki co filtrów jest 15, ale serwis zapewnia, że będzie ich więcej. Pojawiła się też informacja, że za jakiś czas dodane zostaną filtry dla materiałów wideo.

Czy mamy do czynienia z kopią Snapchata, ale przeznaczoną dla dorosłych? Nie, TrickPics nie jest medium społecznościowym, a już tym bardziej serwisem randkowym (przypominam, że rusza Tinder na desktopy), z jego pomocą ludzie nie będą uprawiać sextingu. Ta apka po prostu pomaga przerabiać zdjęcia, cenzorować je. Jeżeli ktoś chce je przesyłać dalej w takiej formie, musi skorzystać innych aplikacji i serwisów. Warto też podkreślić, że aplikacja nie przesyła zdjęć do chmury: użytkownik pobiera zdjęcie z galerii lub je robi, korzysta z apki i zapisuje efekt na swoim telefonie. To ma gwarantować większe bezpieczeństwo. Dodam, że program nie wymaga rejestacji – wystarczy go ściągnąć z Google Play czy App Store i można korzystać. Zakładam, że prędzej czy później każde z nas trafi na przerobione w ten sposób fotki – chociażby na Facebooku.

Po co to wszystko? Ktoś stwierdzi, że dla zabawy, że to rzucanie rękawicy blokadom w serwisach społecznościowych, sposób na rozbawienie znajomych czy podgrzanie atmosfery w związku, ewentualnie rozrywka na nudne dni: jeżeli nie masz konkretnego zajęcia, to zrób sobie nagie zdjęcie i zamień na nim penisa w węża czy butelkę szampana. Po co? Bo można. Powtórzę jednak, że to marketing. Pornhub robi sobie reklamę. Co więcej, jeżeli ktoś otaguje serwis w przerobionych i opublikowanych w social media zdjęciach, może liczyć na darmowy dostęp (ograniczony czasowo) do płatnej części strony. Pisząc krótko: apka ma podkręcić biznes.

Pewnie pojawią się głosy przekonujące, że porno to zło, a Pornhub to jaskinia szatana, ale my nie zachęcamy ani do korzystania z serwisu, ani do instalowania apki. Zresztą, bywa i tak, że serwisy typu Snapchat pod niektórymi względami są gorsze od Pornhuba, nie brakuje w nich golizny, czasem wyuzdanej, chociaż oficjalnie od takich treści się odcinają. Pornhub przynajmniej potrafi rozbawić akcjami z ratowaniem pand czy wearable ratującym planetę. Nie będę zatem ukrywał, że czekam na ich kolejny pomysł. Zapewne będzie to lepsze, niż szukanie nieistniejącego Wojtka