15

Czy tego chcemy czy nie — wszystkie gry będą z domieszką hazardu. To się po prostu opłaca

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu przyglądając się bliżej japońskiemu rynkowi gier mobilnych dziwiłem się tamtejszemu modelowi finansowemu obowiązującemu w grach. Wciąż się dziwię, ale teraz przestaje być on wyłącznie tamtejszą domeną — i ochoczo wkracza także i do naszych gier. Co gorsza, nie tylko tych smartfonowych free-to-play, ale również tych za które przyjdzie nam zapłacić kilkaset złotych.

Nie kupuj, nie zdobywaj — zdaj się na los!

Podczas kiedy my tutaj od lat narzekamy na mikrotransakcje, azjatycki rynek z otwartymi ramionami przyjął możliwość nie tyle kupowania czegoś w ramach aplikacji, a kupowania… możliwości wylosowania jakiegoś przedmiotu, bonusu czy innego dodatku. Choć brzmi to niedorzecznie, to naprawdę styl, który tam się przyjął i wiele smartfonowych gier które testowałem oparta jest właśnie na takim modelu. Rzecz dla mnie co najmniej abstrakcyjna, ale uznawałem ją w gruncie rzeczy za ich rzecz. Gacha zadebiutowała jako sprawa totalnie azjatycka, jednak zachodni deweloperzy zaczęli podchwytywać temat — i nieśmiało dołączyła także do tutejszych gier free-to-play. Większość rzeczy wciąż możemy tutaj jednak kupować, a nie losować — wielu potraktowało to zatem jako drobny szczegół i rzecz nie wartą uwagi. Ale kiedy podobne rozwiązania trafiają do gier komputerowych i konsolowych za które trzeba zapłacić kilkaset złotych — środowisko graczy jest oburzone. I chyba sprawa szybko nie ucichnie.

mikrotransakcje w każdej grze

Płacę, wymagam i co z tego?

Można przymknąć oko na takie rozwiązania we f2p. Kiedy płacimy jednak ponad 200 złotych za grę, to niespecjalnie satysfakcjonują nas takie rozwiązania. Cały zestaw dużych jesiennych premier oferuje nam najrozmaitsze losowane nagrody. Tak ugryziono tę kwestię między innymi w Forza Motorsport 7, Assassin’s Creed: Origins, Middle-earth: Shadow of War czy niezwykle wyczekiwanym Star Wars Battlefront II. I nie oszukujmy się, nie wzięły się tam one znikąd — to poniekąd naturalna ewolucja tego, co serwowano nam w ostatnich latach. Czasy DLC i online passów powoli dobiegają końca. Mikrotransakcje już na dobre zakotwiczyły w grach premium. I jeżeli myślicie, że to bez sensu, to wyciągi kont mówią zupełnie co innego — w przypadku GTA V to kolejna góra złota. Miejcie na uwadze, że dane te dotyczą zeszłorocznej wiosny — do dzisiaj ten wynik jest z pewnością jeszcze większy. I teraz naturalną ewolucją takich transakcji wewnątrz aplikacji będzie nie tylko opłata za treści wewnątrz gry, ale… możliwość ich wylosowania. I jak się okazuje — nie jestem jedynym, którego taka zabawa zupełnie nie pociąga.

Groźby, sobie, a rzeczywistość sobie

I w internecie zagrzmiało. Gracze nie są, delikatnie mówiąc, zachwyceni nowymi rozwiązaniami, tym bardziej, że po kilku dniach z betą Battlefronta II okazało się, że system ten działa… niezbyt satysfakcjonująco. Już teraz zaczynają się groźby o tym, że zagłosują portfelem, że wydawcy szybko od tego pomysłu odejdą. Szczerze — nie wierzę w to ani trochę. Ani w to, że zagłosują portfelem (bo w końcu pewnie się złamią, skoro wszyscy będą dookoła się zagrywać), ani w to, że wydawcy będą żałować swoich decyzji. Implementacja mikrotransakcji i DLC wzięła się znikąd — to po prostu działa i przynosi zyski. Czas zatem skończyć się odgrażać — pozostaje nam się przystosować do nowego porządku, albo grać w tytuły które nie korzystają z takich rozwiązań. Bo raczej nie widzę opcji, aby którykolwiek z wydawców dla idei porzucił ten złoty interes.

  • ✓Nose4s

    Lootboxy to zło… *po raz kolejny wydaje 400zł na orbsy i próbuje przyzwać Performing Azura w FHE* Dokładnie, zło!

    • ✓Nose4s

      Żeby nie było, żartowałem, udało mi się ją zdobyć z darmowych orbsów, ale jakbym nie dostał, to chyba bym zapłacił….

    • Kamil

      400zł to mógłby być dopiero początek :D

  • Krzysztof Zadwórny

    Ja już od dawna nie gram w gry w Free to Play. Bo jest wielki rak

    • Kamil

      No tak, ale widzisz — teraz w grach premium będą te same rozwiązania. I to jest problem :)

    • Krzysztof Zadwórny

      Teraz wszystko zależy od graczy jak bardzo są wiarygodni. Ja osobiście będę takie gry omijał. Ewentualnie skończy się tylko na kupnie gry bez dodatkowego zakupu w sklepie gry.

    • Kamil

      Ja od lat staram się omijać, w życiu na konsoli nie zapłaciłem w mikrotransakcji, zresztą na mobile też nie.

    • Demostenes

      Free to Play nie są takie złe, ale tylko pod warunkiem, że nie są to Pay to Win lub jeszcze gorzej – Pay to Fun.

    • Kamil

      Ale to standard, niestety. Dobre praktyki F2P są mega rzadkością.

    • Demostenes

      Wiem, wiem…

    • Szczególnie dobrze to widać na mobile – przed instalacją nowej appki patrzę na możliwe mikropłatności i jak tam widzę coś w stylu 5-500zł to już właściwie wiem wszystko na temat gry – że to kolejna psychologiczna pułapka w stylu pogoni za smokiem, którego nie da się złapać.

      Z tym, że w F2P jeszcze to idzie zrozumieć no bo jakoś gra zarabiać przecież musi, ale w pełnoprawnych tytułach AAA za grube dolary to już jest zwykła pazerność. Przez takie zagrywki ludzie zaczną wracać do piratów, które zostaną wykastrowane z lootboxów, a zręczni crakerzy odblokują całą dostępną zawartość.

  • Feniks06

    Mi prywatnie kierunek w którym idzie model biznesowy gier się nie podoba. Na szczęście już bardziej mi do casuala niż do „prawdziwego gracza”. Przykro mi tylko patrzeć na to że niby wszyscy narzekają a mimo to łykają to jak leci. Youtuberzy też mocno przykładają do tego rękę bo przecież nie ma kanału gamingowego na którym ktoś by nie otwierał jakichś paczek, boxow itp. Szkoda bo coraz bardziej widać to jak zasadnicza zawartość gier jest coraz bardziej okrawana na rzecz dlc I innych płatnych pierdółek. Kiedyś dodatek to był dodatek. Płaciłem 50-100 zł i miałem spora ilość dodatkowego czasu gry. A teraz? Dokup jedna misję za 40 zł która przejdziesz w 15 minut. Szał

    • Kamil

      Myślę, że YT nie ma w tym za dużo wspólnego. Jasne, to popularny temat, ale myślę, że to po prostu słupki sprzedaży. To się opłaca, ludzie to kupują, chętnie korzystają… i biznes się kręci.

  • Michał Rawluk

    W takim Overwatchu nikomu to nie przeszkadza bo nie zakłóca rozgrywki.
    W Battlefrontcie trzeba grać ponoć 37h aby odblokować jedna nową broń na maxa :).

    • Kamil

      No tak, ale to kwestia projektów. To jak z f2p — Hearthstone robi to świetnie, natomiast większość… well…