115

Totalna inwigilacja obywateli, taki plan ma polski rząd

Najpierw ustawa antyterrorystyczna, później pomysł z cyfrowymi paragonami, ostatnio Centralna Baza Rachunków, a teraz szykuje się nam kolejna baza, w której państwo chce gromadzić inne dane o obywatelach. Fundacja Panoptykon dotarła do poprawki do ustawy o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów, która pozwoli na śledzenie, rejestrowanie i gromadzenie danych wszystkich Polaków, którzy poruszają się po drogach krajowych.

Przecież jakby połączyć i powiązać ze sobą te wszystkie pomysły, państwo będzie wiedzieć, gdzie jeździsz, z kim, co kupujesz, co jesz, ile wydajesz, a ile masz.

Podsumujmy, najpierw cyfrowe paragony:

Gotówka jest anonimowa, a przelewy elektroniczne – nie. Zawsze zostawiają za sobą ślad, który pozwala obserwować obieg pieniądza. Planujemy wprowadzenie kas fiskalnych, które będą działały on-line. Z punktu widzenia fiskusa to bardzo ważne, bowiem będzie mógł na bieżąco analizować dane mówiące o tym, kto odprowadza podatki od sprzedaży i ile, a kto nie. Ale to będzie także bardzo ważna informacja dla konsumenta.

W praktyce okaże się, czy rzeczywiście nasze zakupy pozostaną anonimowe i dla kogo. Wypada przy tym dodać, że powstanie wielki zbiór danych, który może zainteresować nie tylko państwo, ale też firmy. Te mogą płacić za dostęp do informacji. Dowiedzą się np. jakie grupy klientów robią zakupy na danym obszarze, ile wydają, co kupują.

I teraz kolejny pomysł, czyli Centralna Baza Rachunków:

Wszelkie instytucje płatnicze w kraju muszą zgłaszać w ciągu 24 godzin wszystkie nowe rachunki i zmiany dokonane na nich, w tym ich zamknięcie, jakiekolwiek, czy to konta osobiste, w biurach maklerskich, SKOK-i, ubezpieczenia, nawet posiadaczy skrytek sejfowych! Masz skrytkę sejfową, masz coś do ukrycia, jesteś pierwszy do prześwietlenia.

Organ właściwy składa Prezesowi Rady Ministrów roczne sprawozdanie ze swojej działalności w terminie 3 miesięcy od zakończenia roku, za który składane jest sprawozdanie. Sprawozdanie, o którym mowa w ust. 1, zawiera w szczególności dane statystyczne dotyczące otwartych, prowadzonych i zamkniętych rachunków według stanu na początek i koniec okresu sprawozdawczego oraz informacji o rachunkach udostępnionych z CBR w okresie sprawozdawczym.

Na dokładkę szykuje się nam teraz Big Brother na drogach.

Poprawka do ustawy, o której mówiłem na początku, przewiduje, że Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad, w zakresie niezbędnym do realizacji przez inne organy, służby i instytucje państwowe ustawowych zadań z zakresu ochrony bezpieczeństwa państwa, ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego oraz ochrony ważnego interesu ekonomicznego lub finansowego Rzeczypospolitej Polskiej lub Unii Europejskiej, – może gromadzić i przetwarzać dane dotyczące pojazdów oraz użytkowników dróg publicznych, w tym dane osobowe w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2016 r. poz. 922), pozyskane w związku z funkcjonowaniem inteligentnych systemów transportowych, systemu poboru opłaty elektronicznej oraz systemu opłat za przejazd autostradą, o którym mowa w ustawie z dnia 27 października 1994 r. o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym, także bez wiedzy i zgody osoby, której dane dotyczą.

Znowu powtórka z zapisu, który już znamy z CBR, gdzie w projekcie wyraźnie zaznaczono:

Przetwarzanie informacji o rachunkach na zasadach określonych w ustawie odbywa się bez wiedzy osób, których informacje te dotyczą.

Ale wróćmy do projektu ustawy o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów.

Dane osobowe, które mają być gromadzone, obejmują:

  • imię i nazwisko;
  • numer PESEL;
  • numer identyfikacji podatkowej (NIP);
  • rodzaj, serię i numer dokumentu tożsamości;
  • adres miejsca zamieszkania albo adres do korespondencji;
  • obrazy pojazdów, w tym zawierające wizerunek osób oraz numer rejestracyjny pojazdu;
  • dane identyfikacyjne urządzenia, o którym mowa w art. 13i ust. 3;
  • dane umożliwiające określenie miejsca i czasu przemieszczania się pojazdu na sieci dróg krajowych.

Na szczęście z samą poprawką do ustawy nie zgadza się Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, który wystosował już do ustawodawców swoje zastrzeżenia:

Propozycje GDDKiA przewidują przetwarzanie szerokiego katalogu danych, przez nieokreślony czas, z możliwością szerokiego dostępu organów państwa, który nie byłby w sposób skuteczny kontrolowany przez administratora danych a także bez wiedzy i zgody osoby, której dane dotyczą. Z uwagi na możliwość stosowania takich rozwiązań na wszystkich drogach krajowych, noszą one znamiona systemu totalnego, który nie będzie stosowany tylko do realizacji zadań GDDKiA i służb wskazanych w projekcie.

Niezależnie czy te wszystkie pomysły przejdą, pokazują dobitnie, że polski rząd dąży do zebrania jak największej liczby danych o nas, w bliżej nieokreślonym celu. To znaczy zazwyczaj słyszymy, że w celu zapewnienia ochrony bezpieczeństwa i porządku i publicznego, zapobiegania terroryzmowi, ściągalności podatków itd.,

Często czytam w komentarzach pod naszymi tekstami, że skoro nie masz niczego do ukrycia, to czego się obawiasz? Otóż tak ogromna baza danych to łakomy kąsek do nadużyć, nie chcę żyć w państwie, gdzie na każdym kroku jestem śledzony, a moje codzienne poczynania są rejestrowane, analizowane i przekazywane praktycznie w czasie rzeczywistym pomiędzy różnymi organami i to bez mojej wiedzy – komu, na co i dlaczego?

Najgorsze jest jednak to, że skoro państwo dąży do tego, to to osiągnie, w tych czy innych projektach ustaw. Pokazała to ustawa antyterrorystyczna, gdzie z różnych stron wytykano jej błędy, a przeszła, uchwalono ją, podpisano i widać teraz, że nie spełnia założeń, których się trzymano i którymi tłumaczono konieczność jej uchwalenia.

Photo: stnazkul/Depositphotos.