14

Przed nami kolejne przejęcie za kilkanaście miliardów dolarów. Sprzedają Japończycy, kupuje m.in. Apple

Przed nami kolejna odsłona przedstawienia pod tytułem "zmierzch japońskich korporacji". To dramat, który obserwujemy od lat, a który może nas jeszcze zaskoczyć kolejnymi aktami. Obecnie świat przygląda się poczynaniom korporacji Toshiba, która szuka pieniędzy, by załatać wielkie dziury w kasie. Potrzebuje miliardów dolarów, więc upłynnia bardzo cenny majątek. A inni gracze zacierają ręce na myśl o przejęciu ich interesu.

Toshiba to jeden z kilku japońskich kolosów na glinianych nogach, o których pisane są już pewnie książki. Konkretnie o ich upadku. Jeszcze parę dekad temu był to symbol potęgi Kraju Kwitnącej Wiśni, dzisiaj stał się powodem do wstydu. Nie chodzi tylko o to, że przez lata podejmowano złe decyzje biznesowe, że firma nie wytrzymała presji ze strony Chińczyków czy Koreańczyków – decydenci firmy szukali ratunku w oszustwach na wielką skalę. A te w końcu musiały wypłynąć i systematycznie pogrążają giganta.

kwitnąca wiśnia

Podejmowałem już temat zwolnień i strat w japońskiej firmie, pisałem o wyprzedaży majątku, teraz wracam do zagadnienia, ponieważ coraz głośniej mówi się o sprzedaży oddziału zajmującego się produkcją chipów. To olbrzymi interes, Toshiba zajmuje drugie miejsce na rynku. Przykład Samsunga pokazuje natomiast, że można tu zarabiać miliardy dolarów – gdy sprzedaż smartfonów koreańskiego producenta zaliczyła zjazd, wyniki ratowały właśnie podzespoły.

Problem korporacji Toshiba polega na tym, że w ten biznes trzeba inwestować, by utrzymać się na szczycie. Tymczasem firma ma wielkie długi, głównie za sprawą segmentu atomowego. Nie ma środków na inwestycje, musi się pozbyć perły w koronie, by spłacić zobowiązania. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za ów biznes może otrzymać nawet kilkanaście miliardów dolarów. Z jednej strony wydaje się to dobrą okazją, można będzie „wyprostować” sytuację. Z drugiej strony: co dalej z firmą, która sprzeda cały lub prawie cały majątek? Zostanie wspomnienie – jak w przypadku Yahoo.

foxconn sharp

Wspomnianym segmentem chipów jest zainteresowany m.in. Foxconn. To wielki podwykonawca producentów elektroniki, gigant ulokowany na Tajwanie. Jakiś czas temu przejął japońskiego Sharpa, więc ma doświadczenie w akwizycjach na tym rynku. Wtedy japońskie władze nie były zachwycone przejęciem, teraz obawy są jeszcze większe. Dlatego w gronie kupców wymienia się także fundusz ze wsparciem państwa. Foxconn z kolei przekonuje, że nie jest jedynym kupującym – on przewodzi konsorcjum z globalnym kapitałem.

Pewniakiem w tej drużynie jest ponoć Apple. Udział w kupnie wezmą również Dell i Kingston. A na nich sprawa się nie kończy, rozmowy prowadzone są m.in. z Amazon, Google/Alphabet, Microsoft, Cisco. Kto ostatecznie wyłoży pieniądze, jaka to będzie suma i za jakie udziały? Dobre pytanie – możliwe, że odpowiedzi nie poznamy nawet, jeśli tej grupie uda się dobić targu z korporacją Toshiba. Wyniki rozmów mamy poznać już za kilka tygodni. Ciekaw, jestem, jak bardzo rząd Japonii postara się, by ten interes trafił od innego kupca? Wszak w grę wchodzi nie tylko bezpieczeństwo gospodarcze, ale też prestiż. Kolejna legenda w chińskich rękach? Inna sprawa, że z plotek wynika, iż Foxconn może do transakcji wciągnąć japoński SoftBank. To mogłoby uspokoić wszystkie strony.

toshiba logo

Przejęcie byłoby pewnie korzystne dla samego biznesu chipów Toshiby – pojawiłyby się wsparcie dużych, bogatych firm, pieniądze, odbiorcy produktów. To mogłoby też podkręcić tempo rozwoju, oddech na plecach poczułby Samsung. Może ktoś powie, że jednak trochę szkoda japońskiej legendy, ale…

  • Aha

    Aha

  • Luc M

    Acha

  • regoat

    Przecież Foxconn jest z taiwanu, a nie z Chin jest do spora różnica bo to 2 różne państwa. Idąc tym torem można napisać że Samsung jest z Chin bo ma jakąś tam fabrykę

    • łukasz Jedryszczyk

      Strzał w dziesiątkę 😀

    • To nadal są Chińczycy ;) A oni nie mają „jakiejś tam fabryki”, lecz wielką produkcję na kontynencie.

    • regoat

      Nie bądź ignorantem. Tajwan to nie Chiny .

    • tryhp3

      Ale na Tajwanie żyją Chińczycy, doucz się.

    • regoat

      Ej pędź na drzewo

    • tryhp3

      Argument z piaskownicy.

    • Sebastian Piotrowski

      Oficjalna nazwa to Republika Chińska ;)

    • tryhp3

      Raz, że Chiny uznają Tajwan jako zbuntowaną prowincję. Dwa ludzie którzy żyją na Tajwanie to Chińczycy z etnicznego punktu widzenia. Trzy, Polska nie uznaje Tajwanu za niepodległe państwo. Jednak dobrze, że te gimnazja likwidują.

    • regoat

      A Tajwan uznaje coś innego . Nie ma znaczenia kto tam zamieszkuje . Kwestie precyzji określenia pochodzenia firmy . I ty się zlikwiduj , wyswiadczysz przysługę ludzkości

    • tryhp3

      A co kaman w tym chaotycznym komentarzu?