310

To dobry moment, by kupić MacBooka Air. Sprzęt „stary, ale jary”

Nigdy nie planowałem napisać tego tekstu, bo o zaletach oraz wadach MacBooków napisano już bardzo wiele i trudno jest powiedzieć w tym temacie cokolwiek nowego. Przeglądając ostatnie promocje i spadki cen wydaje mi się, że warto (ponownie) zwrócić uwagę na najstarszy, ale i najtańszy model w ofercie Apple - Macbooka Air.

Plusy MacBooka Air

Pierwszy MacBook Air został zaprezentowany przez Steve’a Jobsa w styczniu 2008 roku. Od tamtej pory świat poszedł naprzód, ale kolejne generacje tego komputera wciąż znajdują swoich nabywców. To chyba najlepiej pokazuje, jak udaną maszyną jest Air, a jego wpływ na cały rynek jest widoczny gołym okiem, gdy spoglądamy na chociażby Ultrabooki. Na MacBooka Air zdecydowałem się z dwóch powodów – czasu pracy na jednym ładowaniu oraz rozmiarów i masy. Jest lekki, smukły i pozwala zapomnieć o ładowarce nawet przez weekend. Ale to inne niuanse czynią go niedoścignionym przez konkurencję. Mowa o takich detalach, jak dokładny gładzik czy wielostopniowe podświetlenie klawiatury. macOS może irytować w niektórych kwestiach, ale zdziwilibyście się, jak szybko można się do niego przyzwyczaić i zacząć wykorzystywać jego zalety. No i jest wtyczka MagSafe – zahaczenie o przewód od ładowarki nie skutkuje zrzuceniem laptopa z biurka.

O jednej rzeczy muszę wspomnieć już na samym początku, by nie pozostawić niedomówień. MacBook Air ma jeden mankament, którego przegapić nie sposób i o którego obecności zapomnieć po prostu nie można. Wpatrujemy się w niego przez cały czas korzystania z komputera. Chodzi oczywiście o ekran, który przy 13 calach oferuje jedynie rozdzielczość 1440 na 900 pikseli. W dobie ekranów o wysokim DPI w smartfonach i wyświetlaczach 4K w laptopach, przesiadka na MacBooka Air bywa nieprzyjemna, nawet przy takich zwykłych czynnościach jak czytanie artykułu. Oprócz samej rozdzielczości bolesny jest też dość niski poziom nasycenia kolorów.

Najtańszy MacBook

Dlaczego o tym wszystkim piszę? W Black Friday i Cyber Monday nie zabrakło ofert, wśród których pojawił się także przeceniony MacBook Air. Rabat wynosił około 200 złotych i tak z 3799 zł cena spadała do 3599 zł. Dotyczyło to naturalnie najsłabszej z konfiguracji – z 4 GB pamięci RAM oraz 128 GB dysku SSD – ale mimo to, trudno mi nie polecić tego komputera osobom, które nie będą tak wybredne w kwestii wyświetlacza. To również obecnie dobry sposób na rozpoczęcie przygody z Makami i systemem macOS, ponieważ spoglądając na ceny pozostałych modeli, nie polecałbym zakupu laptopa za 6-9 tysięcy złotych osobie, która do macOS może się nie przekonać i/lub nie miała z nim w ogóle styczności. Air to chyba najczęściej przeceniany w ostatnim okresie komputer Apple, również z powodu delikatnego odświeżenia, którego się niedawno doczekał, więc wcześniejsze wersje można nabyć po prostu taniej.

Dlatego w sytuacji, gdy ktoś dysponuje budżetem do 4 tysięcy złotych, od pewnego czasu delikatnie sugeruję, że MacBook Air może być ciekawą alternatywą dla niektórych maszyn z Windowsem. Nie sposób nie docenić zmian, które zaszły w tym segmencie urządzeń – touchpady są bardziej precyzyjne i obsługują gesty multitouch w Windows 10 i komputery coraz dłużej pracują bez ładowania – ale argument o wysokiej cenie Maków traci tu na sile, bo być może Air nie będzie oferował tak mocnej specyfikacji jak sprzęt z Windows 10 na pokładzie, ale potrafi zauroczyć niektórymi drobnostkami.