55

To koniec „mojej ery post-PC”

Niedługo minie 48 godzin, w ciągu których mój smartfon i tablet stały się moimi głównymi urządzeniami. Wszystkie codzienne czynności jak przeglądanie sieci, portali społecznościowych, słuchanie muzyki, a przede wszystkim redagowanie tekstów, które mogliście przeczytać na Antyweb, wykonywałem na jednym lub drugim urządzeniu. Czy było warto? A i owszem, ponieważ wyciągnąłem kilka nowych wniosków i upewniłem […]

20120805-185041.jpg

Niedługo minie 48 godzin, w ciągu których mój smartfon i tablet stały się moimi głównymi urządzeniami. Wszystkie codzienne czynności jak przeglądanie sieci, portali społecznościowych, słuchanie muzyki, a przede wszystkim redagowanie tekstów, które mogliście przeczytać na Antyweb, wykonywałem na jednym lub drugim urządzeniu. Czy było warto? A i owszem, ponieważ wyciągnąłem kilka nowych wniosków i upewniłem się w przypadku tych, które już były poruszane przez wiele innych osób.

Doskonale pamiętam, jak podczas jednej z konferencji Apple, Steve Jobs powiedział, że „tworzą tak dobre urządzenia, a nadal wymagane jest ich aktywowanie lub synchronizowanie za pomocą komputera”. Również dlatego powstała usługa iCloud, umożliwiająca przetrzymywanie kopii zapasowej iPhone’a czy iPada w chmurze, zamiast na dysku lokalnym. Jeden z jej użytkowników przekonał się całkiem niedawno, że powierzenie wszystkich swoich danych jednej usłudze, chronionej jednym hasłem nie jest dobrym pomysłem i nie tylko stracił dostęp do tych danych, ale także trzy urządzenia marki Apple zostały zdalnie wymazane i mógł on pożegnać sie z większością swoich prywatnych plików.

Wspominam o tym, ponieważ termin „chmury obliczeniowej” bardzo często pojawia się w towarzystwie „ery post-PC”. Proponowana nam jest migracja od tradycyjnych klawiatur, monitorów i dysków na rzecz urządzeń jeszcze bardziej mobilnych niż laptopy i opierających swoje działanie nie tylko, ale przede wszystkim na połączeniu z Internetem. Staram się dmuchać na zimne, więc pomimo wykorzystania możliwości oferowanej przez dyski i usługi online, staram się robić kopie zapasowe swoich danych również na „tradycyjnych” nośnikach jak płyty, pendrive’y czy dyski zewnętrzne. W przypadku utraty dostępu do sieci nie czeka mnie paraliż i trwoga odnośnie dostępu do swoich albumów zdjęć i innych plików prywatnych. Chmurę polecałbym wykorzystywać jako sposób na dostęp do danych z dowolnego miejsca na świecie, za pomocą dowolnego komputera czy tabletu, a nie jako dysk zapasowy czy broń Boże główny.

Jeszcze raz więc – co ma to wszystko wspólnego z erą post-PC? Wynika to z ograniczeń, którymi zostałem obarczony na te dwa dni. Przeglądanie stron www za pomocą tabletu rzeczywiście jest wygodne, ale do czasu. Po godzinie odechciało mi się najzwyczajniej w świecie machać palcami po ekranie w celu nawigacji czy klikania w linki.

Bardzo poważnym nieudogodnienem jest także brak możliwości jednoczesnej pracy na wielu oknach. Zmuszony byłem do ciągłego przeskakiwania pomiędzy aplikacjami, by komuś odpisać na wiadomość lub sprawdzić powiadomienia w portalu społecznościowym. Żadną nowością nie będą zarzuty wobec niewygodnego wprowadzania tekstu czy ograniczonych możliwościach niektorych aplikacji. Czasem by wykonać prozaiczną operację na pliku niezbędny bylo pobranie lub zakup aplikacji, która mi to umożliwi, podczas gdy na komputerze z dowolnym systemem operacyjnym, zajęłoby to tylko chwilkę.

Era post-PC w postaci zastąpienia w pełni komputera poprzez inne „gadżety” nie nadejdzie w ciągu najbliższych kilku dekad. Pecety czy laptopy mogą zostać wyręczone przez tablety w kilku czynnościach, ale nie staną się one ich synonimem. Spójrzmy więc jaką przyszłość pragną nam zaserwować najwięksi giganci świata technologii.

Microsoft próbuje zunifikować nasze doświadczenia z tabletów, z tymi które znamy z tradycyjnych komputerów. Windows 8 i Surface są pierwszym krokiem w tym kierunku i jestem niezwykle ciekaw, jak to się wszystko potoczy. Jednak wydaje mi się, że w pewnych zastosowaniach Windows 7 podzieli los XP-eka i będzie on wspierany przez kolejne lata mimo niechęci firmy z Redmond, ponieważ już teraz klienci korporacyjni nie są zainteresowani wdrożeniem „ósemki”, a alternatywą jest tylko Windows 7. Apple zdegradowało komputery do równego poziomu z iPadem i iPhonem – MacBooki czy iMaki nie mają już stanowić centrum dla innych urządzeń. To iCloud jest miejscem na nasze pliki, w takim celu, by dostęp do nich był zawsze możliwy z dowolnego urządzenia, zapomnieć więc mamy o czymś takim jak synchronizowanie czegokolwiek z komputerem. Google natomiast oferuje Chromebooki i Chromeboxy – wszystkie karty są więc postawione na chmurę. Nie każdy to rozumie i nie każdy chce się temu podporządkować, pomijając więc cenę nie dziwię się innym osobom, które nie rozważają zakupu takiego urządzenia.

20120805-185835.jpg

Dla każdej firmy era post-PC oznacza co innego. Również dla każdego z nas ten termin moźe mieć całkiem inne znaczenie, a całe to zamieszanie czai się tuż za rogiem.

Przyznam, że z wielką ulgą pisałem ten tekst, wiedząc, że już jutro będę mógł otworzyć laptopa i chwycić za myszkę. Ja przeżyłem już „swoją erę post-PC” i nie zamierzam jej powtarzać. Dlaczego? Ponieważ dzięki tym tylko dwóm dniom, w pełni doceniłem taki stan rzeczy, jaki utrzymywał się do tej pory.

Jest to ostatni wpis podczas mojego weekendu z erą post-PC, który kończy się dzisiaj o północy.

Foto: 1, 2.