31

3D w telewizorach właśnie umarło. I bardzo dobrze

LG i Sony, czyli dwie ostatnie firmy wspierające 3D w telewizorach ogłosiły właśnie, że w nowych urządzeniach technologia nie będzie już implementowana. Można więc śmiało powiedzieć, że 3D w telewizorach oficjalnie umarło.

Od technologi 3D w telewizorach z roku na rok odchodzili kolejni producenci. Ci sami, którzy po wielkim sukcesie filmu Avatar zaczęli pakować 3D do swoich odbiorników, próbując jednocześnie przekonać klientów, że potrzebują tej technologii. Po latach ostatnim bastionem 3D w domowych ekranach było już tylko Sony i LG, które może nie promowały tej technologii, ale wciąż była ona obecna w niektórych modelach nowych telewizorów. Tymczasem obie firmy ogłosiły właśnie, że żaden z produktów przewidzianych na ten rok nie będzie już posiadał funkcji 3D. Tym samym trzeci wymiar w telewizorach oficjalnie przestał być wspierany.

3D jak kula dyskotekowa w pokoju

Trzeci wymiar w filmach się przyjął, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Ale tylko w kinach – tam wciąż mamy seanse 3D, na które swoją drogą uczęszcza wielu widzów. Sam raz na jakiś czas korzystam z takich sal, choć filmy, w których trzeci wymiar zrobił na mnie wrażenie mogę policzyć na palcach jednej ręki. I wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie były to wcale najnowsze produkcje, gdzie technologia pozwalała na więcej. Najlepiej wspominam Avatara i Beowulf, choć oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że piętno nowości zostało tu mocno odciśnięte.

3D w domowych telewizorach śmiało mogę natomiast przyrównać do kuli dyskotekowej czy stroboskopu zainstalowanego w małym pokoju, do którego zapraszamy znajomych na domówki. Niby będą działać, niby będzie na imprezie fajnie, ale nie da się tego porównać z systemem oświetlenia w dużej dyskotece. Nie ten efekt, nie te odczucia.

Mniej więcej pięć lat temu kupowałem plazmę Samsunga i trudno było znaleźć podobnej klasy telewizor bez trzeciego wymiaru. Firmy wciskały tę technologię na każdym kroku próbując udowodnić, że przyjmie się ona w domach tak samo jak i w kinach, a 3D jest nowym sposobem konsumowania treści. Tak więc posiadam dwie pary aktywnych okularów, w których baterie rozładowały się od…leżenia w szufladzie. „Patrzałki” były fajne przez pierwsze dwa tygodnie, gdzie i tak użyłem ich może dwukrotnie. Film w 3D nie robił tak dobrego wrażenia jak w kinie, okulary odbijały światło, a funkcja 3D na Teleexpressie w ogóle się nie sprawdzała. Próbowałem też z grami, ale Sony po zachłyśnięciu się trzecim wymiarem na PS3 stopniowo od tej opcji odchodziło. Na domowym ekranie sprawdziłem więc dwie gry i zdjąłem okulary po 20 minutach. To był fajny bajer do pokazania znajomym kiedy ci przychodzili na kawę – tyle tylko, że nikt nie chciał próbować mówiąc, że „widział już to w kinie i jest spoko”. Okulary zadomowiły się więc w szufladzie i leżały tam nieużywane przez lata.

To samo będzie z HDR-em i 4K?

Nie sądzę. Korzystam teraz z Samsunga KS7000 i choć nie przymierzałem się jeszcze do odtwarzacza Ultra HD Blu-ray to w PlayStation 4 Pro zawsze włączam HDR (gdy ten oczywiście jest dostępny w grach) i czekam na kolejne łatki dodające obsługę nowych wizualnych standardów. Oczywiście wspomniany HDR wygląda lepiej na dwa razy droższych ekranach, ale jeśli nie kupicie najtańszego telewizora z tą technologią, różnicę idzie zauważyć gołym okiem. Taki na przykład inFamous: First Light wygląda nieporównywalnie lepiej na wspomnianym ekranie Samsunga właśnie przez włączony HDR. Oczywiście prędzej czy później technologia ta spowszednieje, ale wtedy zawsze ciężko przerzucić się na brzydszy czy mniej szczegółowy obraz. Do 3D podchodziłem zupełnie inaczej, to nie była nowa jakość, a jedynie bajer, który w domu bardziej mnie męczył niż dawał frajdę. W kinie też potrafi męczyć, dlatego filmy w 3D wybieram tylko raz na jakiś czas, starając się celować raczej w klasyczne sale bez okularów.

A VR?

Obawiam się jednak o wirtualną rzeczywistość, która wygląda tak, jakby miała – przynajmniej na razie – podzielić los 3D. Korzystam z PlayStation VR, może nie tak dużo jak ze zwykłego PlayStation 4, ale chętnie sprawdzam nowości obsługujące wirtualną rzeczywistość. To jednak wciąż nie jest dla mnie podstawowy sposób konsumpcji gier i nawet jeśli będzie na rynku więcej produkcji wykorzystujących gogle PlayStation, takim się nie stanie. Sprzęt ma potencjał, ale nie w każdej grze się sprawdza – kiedy jednak produkcja przygotowana jest dobrze, daje naprawdę ciekawe i zupełnie inne odczucia z grania. Tego 3D też nie potrafiło, jest więc nadzieja, że VR tak szybko nie przepadnie. Tu jednak dużo zależy od wsparcia producentów gier i aplikacji oraz rozwoju samej technologii – bo przecież zarówno twórcy PSVR, jak i Oculus Rift czy HTC Vive mogą niedługo stwierdzić, że przestrzelili i w najbliższych latach nie ma sensu inwestować w wirtualną rzeczywistość.

Tak czy inaczej żegnam 3D w domowych telewizorach bez sentymentu. Przez te wszystkie lata domowe 3D nie zdołało mnie porwać. Ale w sumie dobrze, że spróbowano – technologia musi iść do przodu, treści muszą być konsumowane w różne sposoby, nawet jeśli pomysł nie wypali. Dobrze też, że 3D zostaje w kinach bo są ludzie, którzy chcą oglądać filmy w trzech wymiarach. No bo skoro na seansach 3D są pełne sale, to chyba tam się udało.

grafika: 1

źródło