Wpadłam dzisiaj na przydatną stronę pomagającą w wielojęzycznych tłumaczeniach. Jest to nicetranslator, który został uruchomiony zaledwie tydzień temu.

Serwis zapewnia tłumaczenia 34 języków w oparciu o API Google Translate. Przewagą nad tłumaczem Google jest zdecydowanie interfejs i czas nicetranslatora. Pozwala on na wielojęzykowe tłumaczenia w czasie rzeczywistym. Wystarczy wybrać interesujące nas języki (te docelowe), wpisać hasło do przetłumaczenia (w języku źródłowym) i w trakcie jego wpisywania będzie ono na bieżąco tłumaczone na wybrane języki docelowe.

Chciałam sprawdzić czy strona działa równie szybko przy 5 i 15 językach i tłumacz działa bez zarzutu bez względu na liczbę języków. Jedynym językiem, który nie chciał współpracować z polskim (z angielskim i francuskim zresztą też nie) był hebrajski.

Jeśli chodzi o jakość tłumaczeń to jest ona bardzo różna. Pojedyncze słowa są chyba (jestem w stanie sprawdzić tylko kilka języków) tłumaczone dobrze (powiedzmy w 80%). Jednak już dłuższe zdania nie zawsze. Cały czas czekam aż automatyczny tłumacz dobrze przełoży zdanie „Ala ma kota”. Jak na razie otrzymuję za każdym razem „Ala is a cat”, „Ala est un chat”, „Ala is eine Katze”. Widocznie skora Ala ma kota to po prostu kotem jest.

Pewnym ograniczeniem nicetranslatora jest też wg mnie brak wersji fonetycznej tłumaczeń. O ile w Google Translate czy Yahoo Babel Fish niekoniecznie jest to potrzebne (używamy ich na komputerze) to w przypadku nicetranslatora, który idealnie nadaje się do tłumaczeń „na ulicy” brak wymowy może stanowić problem. Szczególnie w chińskim, japońskim, czy językach opartych na cyrylicy.

Przy okazji testów na nicetranslatorze zajrzałam do Google Translate i Yahoo Babel Fish. I mile zaskoczyło mnie jak bardzo Google rozwinęło swoją usługę. Babel Fish trudno mi porównać, bo (może wstyd się przynać) nie wiedziałam wcześniej o jej istnieniu.

Google Translate wspiera znacznie dużo więcej języków niż jeszcze chyba rok temu (tyle ile nicetranslator, oparty o to API). Babel Fish nie może się tym pochwalić i zapewnia tłumaczenia tylko z 12 języków (bez polskiego).

Przewagą Google Translate jest także rozmiar tłumaczonych tekstów – bez ograniczeń, podczas gdy Yahoo ogranicza się do 150 słów.

Zauważyłam też, że Google wproawdziło „Narzędzia”, czyli przyciski z językami,  które można umieścić na pasku zadań, i dzięki którym szybko uzyskamy przekład oglądanej strony na wybrany język. Ciekawostka – sprawdzałam to na stornie NYTimes i trzeba mieć tam konto, żeby uzyskać dostęp do artykułu, żeby Google Translate mógł go przetłumaczyć.

Rozwój Google Translate (nie tylko ilościowy a też merytoryczny) pozwoli zlikwidować część językowych barier powstałych przy wieży Babel.  Fajnym zastosowaniem jest np. tłumaczenie napisów w filmikach YouTube, funkcja która została udostępniona bodajże w listopadzie tego roku. Na szczęscie jakość tłumaczeń pozostawia tyle do życzenia, że udział ludzi w procesie tłumaczenie będzie dalej niezbędny.

Źródło: Download Squad

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Piotr

    Niestety „ALA” jest polskim imieniem, ale po zamianie na np. „ALICE” nicetranslator radzi sobie całkiem dobrze (vide: http://jacek50.blox.pl/2008/12/Naprawde-mily-tlumacz.trackback?key=88de3395e9 i także: http://poradnikwebmastera.blox.pl/2008/12/Niesamowity-NiceTranslator.html)

  • Aleksandra Biolik

    @Piotr: Nie rozumiem. Wiem, że Ala to polskie imię i nie oczekuję, że zostanie ono przetłumaczone. Chodzi mi o to, że „mieć” jest zamieniane na „być”. Sprawdziłam z Alice i dalej jest tak samo.

  • http://mapness.net Michał Popielnicki

    Autorka chyba raczyła zapomnieć gdzie „wpadła na przydatną stronę”. Jakoś nie specjalnie chce mi się wierzyć by był to szczęśliwy strzał w Google i jakoś tak łącze to właśnie z cytowanym w komentarzu wyżej wpisem Pawła Wimmera.

  • http://poradnikwebmastera.blox.pl Wimmer

    @Biolik – nie jest tak samo. Jak dasz znak przestankowy (np. kropkę), Translator uzna, że jest to zdanie i przetłumaczy poprawnie. Jest bardziej inteligentny niż można sądzić.

  • Aleksandra Biolik

    @Michał: Sorry, niedopatrzenie. O nicetranslator dowiedziałam się z DownloadSquad. Dodałam już źródło.

    @Wimmer: Rzeczywiście wtedy tłumaczy dobrze. Problem polega na tym, że ja nie chce powiedzieć „Ala. Ma kota.” tylko „Ala ma kota”. Skoro muszę myśleć za tłumacza i dodawać kropki żeby on dobrze przetłumaczył to chyba mija się to z celem.

  • http://poradnikwebmastera.blox.pl Wimmer

    @Biolik – niezupełnie się zgadzam. Dla Translator liczą się pełne jednostki gramatyczne, a taką jest zdanie czy człon zdania oddzielony znakami przestankowymi. Przyjrzyj się klipowi, który umieściłem u siebie – jak na dłoni widać tam proces „myślenia” Translatora w miarę pojawiania się metainformacji o charakterze gramatycznym.
    http://poradnikwebmastera.blox.pl/2008/12/Niesamowity-NiceTranslator.html

  • Aleksandra Biolik

    @Wimmer: Rozumiem, że liczą się pełne jednostki gramatyczne. Tylko czasem trzeba je sztucznie tworzyć. O ile zna się język docelowy to można jeszcze to jakoś kontrolować (tylko po co wtedy korzystać z takiego narzędzia), to z pozostałymi będzie już problem.

  • http://www.dreddi.net dReddi

    Zdanie „Alicja ma komputer” jest dobrze przetłumaczone, ale „Alicja ma kota” czy „Alicja ma psa” już nie ;)

  • dc1

    @Aleksandara, czyzbys zapomniala, ze masz do czynienia z programem?

  • http://agenziafm.com Maciej

    a ja tylko przytocze komentarz , ktory juz kilka razy przewinal sie na AW – a szlo to mniej wiecej tak „lepszy stary poczciwy hazan niz … wspolpracownicy” ;-)

    Jak dla mnie translator dziala zaskakujaco dobrze.

  • Aleksandra Biolik

    @ Maciej: no cóż

    Ja nie twierdzę, że tłumacz działa źle. Chodzi mi po prostu o to, że jest jeszcze miejsce na poprawę. A tak w ogóle to jestem do niego trochę źle nastawiona, bo ktoś próbował mi kiedyś wcisnąć tłumaczenie (z 20 stron) zrobione w Google Translate i było makabryczne.

  • http://agenziafm.com Maciej

    @ A.Biolik

    W translatorach miejsce na poprawe bedzie zawsze , poniewaz jest to program i dziala wg. scisle okreslonych „zasad”. Nie bierze on pod uwage konteks danej wypowiedzi czy jej nietypowe znaczenie. Nie dziala na zasadzie „co poeta mial na mysli” – wiadomo , ze kazde zdanie mozna przetlumaczyc na wiele sposobow w zaleznosci od intencji wypowiadajacego sie .

    Jezeli mowimy o translatorach i je oceniamy (niekoniecznie o nicetranslator) nie mozemy byc zaskoczeni nietrafnoscia czy czasami blednym tlumaczeniem dluzszych fraz czy pelnych zdan – jest to techniczna niemozliwoscia , do tego potrzeba juz sztucznej inteligencji ;)

  • Piotrek

    Kolejny „nius” zaczerpnięty od Pawła, kolejny raz pani Ola i kolejny raz tekst w stylu „wpadłam dzisiaj na przydatną stronę”, „natknęłam się na stronę”.
    Pani Olu droga, 90% osób czytających (subskrybujących?) antyweba czyta też poradnik webmastera i dziękujemy za takie artykuły. Nie wspominając o kwestii źródła.

  • Aleksandra Biolik

    @Piotrek: Źródło już dodałam i nie jest to Poradnik Webmastera. Rozumiem, że informacja o nicetranslatorze nie była już „nowa”, ale chciałam przy okazji poruszyć temat tłumaczeń automatycznych w sieci.

  • ocochodzi

    Gdyby tłumacz działał dobrze, to oznaczałoby, że zbudowano maszyne zdajaca test Turinga. Na szczęście działa źle i raz dwa można go wyprowadzić w pole. Na „szczęście”, bo konsekwencje powstania maszytn zdajacych test T dla ekonomii i porzadku społecznego beda wielkie. Wolę by to nie działo się za mojego życia.

  • ocochodzi

    O poszukiwaniu liczb pierwszych pisałem już nie raz. Pisałem też o pewnych złudnych tropach, jak np. spirala Ulama. Jest jednak pewne, że istnieją pewne ułatwienia w tych poszukiwaniach. Wielką tajemnicą otoczone są dwa ostatnie odkrycia ogromnych liczb Marsenne’a, które jednocześnie są liczbami pierwszymi.

  • ocochodzi

    do GM. WKleiłem nie w to okienko. Ostatni post do skasowania (miał być do translatora :D)

  • Pawel

    Google translator ma ograniczenie ilości tekstu. Mi po 10tej stronie A4 urywa tłumaczenie i pozostawia tekst oryginalny. Niezależnie czy z pliku txt czy pdf…

  • http://przetlumaczymy.net tłumacz angielskiego

    Prawda jest taka, że trzeba mi Bogu dziękować, że póki co idealny elektroniczny tłumacz nie został wymyślony. Na szczęście mogę póki co wyśmiewać ich markotne próby. Błędy tłumaczy online są w dalszym ciągu gorsze od ludzkich.
    Dodatkowo pocieszam się tym, że tłumaczenie polega na przekładaniu sensu, na moje szczęście żadna z maszyn nie potrafi zrozumieć (jeszcze) sensu tekstu. uf uf:)