zmiany w Tinder
0

Tak będzie działał nowa funkcja Tindera. Aplikacja stawia na nowości z lokalizacją użytkowników

Kiedy kilka tygodni temu Facebook ogłosił prace nad swoją interpretacją portalu randkowego, notowania akcji firmy stojącej za portalami OK Cupid i Tinder momentalnie poszybowały w dół. Od początku wiedzieliśmy, że nowy moduł w serwisie Zuckerberga w dużej mierze będzie opierał się na lokalizacji użytkowników. Tinder jednak bez walki się nie poddaje i już teraz na niewielkiej grupie użytkowników testuje nowe wcielenie swojej aplikacji, która także dużo więcej czerpać będzie z tego, gdzie przebywają użytkownicy.

Nowy Tinder jeszcze chętniej sięgać będzie po dane związane z naszym miejscem pobytu

Na tę chwilę nowości testowane są na wąskiej grupie wybrańców. Z nowego regulaminu wiemy przede wszystkim, że miejsca w których bywają użytkownicy będą miały dużo większe znaczenie. Warto jednak zaznaczyć, że mimo iż będziemy mieli wgląd w miejsca które odwiedzają użytkownicy serwisu, to nie będą one odświeżane w czasie rzeczywistym. Nie wiemy też nic na temat tego, z jaką częstotliwością będą te dane odświeżane. Bazowanie na nowej formie lokalizacji ma być dla aplikacji też nowym sposobem na tworzeniu dopasowań.

Te informacje mamy dzięki jednemu z czytelników The Verge, który podzielił się z redakcją zrzutem takiego regulaminu— i to z niego mamy pierwszy podgląd na to, jak usługa będzie niebawem działała.

Regulamin Tinder

Według Tindera wszystkie z tych miejsc w których będziemy mogli podglądać obecność użytkowników, to tzw. social spots. Zakładam zatem że firma pracuje nad listą popularnych miejsc na świecie, aby nie doszło do sytuacji, w której będzie nas można podglądać w domach czy urzędach. Nie wiadomo też jak będzie to działać w przypadku miejsc pracy. Lokalizacje w których aplikacja nas „zobaczy” będą znikały z naszego konta po 28 dniach.

Na tę chwilę nie wiemy jednak, czy aplikacja będzie nas „logować” w miejscach automatycznie, czy też będziemy mieć szansę na samodzielny check-in jak w przypadku Foursquare czy Swarm — a nie da się ukryć, że drugie z rozwiązań miałoby dużo więcej sensu, szczególnie gdy trafimy do okolicy, gdzie jest kilka różnych popularnych miejsc dookoła. Na szczęście dla tych, którym nowe funkcje nie specjalnie się widzą — będzie je można bez problemu wyłączyć w ustawieniach.

Źródło