tikad
11

W przyszłości na polu bitwy zostaną same roboty

Jednak oglądanie filmów może czegoś nauczyć o życiu, bo dzięki nim każdy z nas widział jak roboty dzierżą broń, jeżdżą z nią po ziemi, albo unoszą się w powietrzu i strzelają. Nieważne czy miało to miejsce w wizjach przyszłości z Terminatora, czy może jednak w jakiejś innej produkcji… ważne, że rzeczywistość dogania science fiction.

Bezzałogowe drony bojowe takie jak np. MQ-1 Predator to nic nowego. Nie dość, że od lat służą w prawdziwej armii, to jeszcze od lat mamy okazje widzieć je w różnych filmach, dzięki czemu się z nimi oswoiliśmy. Jestem przekonany co do tego, że po zobaczeniu samego zdjęcia, każdy skojarzy takie UAV:

MQ-1 Predator zdjęcie

TIKAD

Mimo tego co napisałem powyżej, uważam że inne, choć wciąż podobne rozwiązania, mimo wszystko mogą nas jeszcze zaskakiwać. Tak jak mówiłem, jestem oswojony z wizją wojskowych UAV, które unoszą się wysoko nad ziemią, a ich operator może zdecydować o ataku na jakiś cel np. za pomocą rakiet, albo karabinu. Jednak kiedy zobaczyłem reklamę dronów TIKAD, która swoją drogą jest zrobiona prawie jak trailer filmowy, to odczułem lekki niepokój.

Skąd niepokój? Chyba po prostu z tego powodu, że to rozwiązanie wygląda bardziej jak drony, które są na co dzień dostępne do kupienia dla zwykłych ludzi, jednak o tym za chwilę. Najpierw efektowny filmik:

Od razu przypomniałem sobie o głośnej (albo i nie, może po prostu mnie to zapadło w pamięć) sprawie, która dotyczyła nastolatka będącego w posiadaniu drona i pistoletu. Mając takie składniki, chłopak po prostu je ze sobą połączył, czego efektem był… dron z pistoletem, który mógł z niego zwyczajnie strzelać. To dopiero pomysłowość! Mniejsza o ten jeden przypadek, bardziej chodzi o to, że jeśli ktoś naprawdę chce, to może zbudować takie rzeczy, a później się nimi posługiwać w najróżniejszych celach.

Tak czy inaczej drony TIKAD budowane dla wojska skojarzyły mi się właśnie z tym przypadkiem i chyba dlatego wywołały u mnie lekki niepokój. Wygląda to tak, jakby ktoś po prostu przymocował standardowy karabin do… zwykłego drona. Po prostu jest tam ładny mechanizm do amortyzacji odrzutu.

To nie wszystko! Twórcy pochwalili się wizją tego, że TIKAD będą operować w grupach… Chmara dronów wyposażonych w karabiny automatyczne? No nieźle… Faktycznie rodzi się z tego wizja pola bitwy przyszłości, czy raczej „żołnierza przyszłości”, bo padło hasło „future soldier”. Co by nie mówić, faktycznie może się to przyczynić do redukcji strat w ludziach, którzy mieliby np. zostać wysłani w bardzo niebezpieczne miejsce. Zamiast tego do pracy wystarczy zagonić takie UAV o wadze 50 kg każdy, mogące operować na wysokości od ok. 10 do 450 metrów. Wspominałem już o karabinach automatycznych, ale wyrzutnia granatów też wchodzi w grę.

Wojna przyszłości należy do maszyn?

Na pewno wielu z was słyszało o tym, że odrzutowce w końcu będą pilotowane nie przez ludzi, a przez specjalne oprogramowanie, jako że może się ono pochwalić lepszym refleksem i nie tylko. Powyżej mamy wzmiankę o dronach TIKAD, więc brakuje jeszcze tylko czegoś poruszającego się po ziemi. Właśnie dlatego na koniec wrzucam filmik z tzw. multi-utility tactical transport.

Źródło 1, 2

  • Powiedzmy, że Amerykanie mieliby takie roboty już podczas wojny w Wietnamie. Nie mogliby wykorzystać dronów w dżungli, a podziemne tunele i całe miasta pod ziemią byłyby niedostępne dla robotów. Cała ta robotyka puki co przydatna może być na otwartej przestrzeni, a przecież wojna w naszych czasach to najczęściej wojna partyzancka lub terrorystyczna. Jak się np. taki robot zachowa gdy partyzanci przebiorą się w mundury regularnego wojska z którym walczą? Co zrobi dron, gdy terrorysta ucieknie do przedszkola? Nie mówiąc już o tym, że takie roboty czy drony mogą zostać przejęte przez wroga i zaatakować ich właściciela.
    http://ksiazki.audio/blog/masters-of-war

    • Marcin Hołowacz

      Aktualnie część z tych problemów mógłby rozwiązać ludzki operator. A co do przejmowania sprzętu i obracania go przeciwko właścicielom, to jakoś od razu skojarzyło mi się z grami… chyba robiłem tak w Splinter Cell i np. Shadowrun. No i w sumie racja, jest takie ryzyko.

    • Tyle, że ludzki operator nie zapewni dronowi warunków do latania w dżungli, albo robotowi umiejętności ścigania terrorystów w kanalizacji. Poza tym ludzki operator jest najsłabszym punktem. Dlaczego terrorysta miałby walczyć z robotem, jeżeli mógłby zaatakować człowieka, lub zagłuszyć albo jeszcze lepiej przejąć sygnał sterujący?
      Problemem w takim rozumowaniu jest myślenie w kategoriach wojny a’la II wojna światowa, gdzie czołgi na szpicach przedzierały się przez okopy i zasieki. Do czegoś takiego robot by się przydał, ale współczesna wojna niewiele ma z tym wspólnego.

    • Piotr Potulski

      Pomijasz fakt, że autonomiczne bojowe roboty na polu walki są używane od kilkudziesięciu lat – np. torpedy, rakiety przeciwlotnicze, systemy obrony przeciwrakietowej (CIWS). Roboty lądowe, czy autonomiczne drony to jedynie rozszerzenie zakresu a nie jakieś kompletnie nowe zagadnienia.

    • Nie pomijam, po prostu rozważam przydatność tego typu narzędzi w walce z terrorystami czy partyzantami.
      Już podczas wojny w Afganistanie rozważano czy opłaca się wysłać rakietę, która uderzy w namiot. Cena rakiety w porównaniu do ceny zniszczeń jest niewspółmierna.
      Amerykanie w Wietnamie górowali w powietrzu, a więc partyzanci nauczyli się walczyć w podziemiach. Współczesna wojna raczej nie będzie polegać na bitwie jak np. ta pod Kurskiem.

    • Piotr Potulski

      Ciężko powiedzieć, bo od drugiej wojny światowej nie było symetrycznego konfliktu dużej skali. Nie znaczy, że już nigdy takiego nie będzie – wciąż większość środków jest wydawana na uzbrojenie robiące duże łubudu – siły pancerne, artyleria, piechota zmechanizowana, czyli klasyczny blitzkrieg. Oczywiście wprowadzenie nowych środków walki spowoduje zmianę sposobów działania, czy przeciwdziałania przeciwnika. Natomiast zdalnie sterowana / autonomiczna broń ma spore znaczenie w poruszonej przez ciebie kwestii ekonomii zabijania – broń może być w przypadku konfliktu dość szybko produkowana, gorzej z ludźmi.

    • Jeżeli lubisz klimaty wojny przyszłości to polecam political-fiction naszego rodzimego autora: „Wschodni grom” Jakuba Pawełka. Autor pokazuje w nim konwencjonalną wojnę między Rosją a Chinami.
      http://ksiazki.audio/blog/wschodni-grom

  • walczyć będą drony, ale straty w ludziach dalej będą wojenną codziennością – z tym, że będzie tych ofiar jeszcze mniej (do czasu aż do tej technologii nie dorwą się terroryści, wtedy straty będą, ale w ludności cywilnej). Kolejną sprawą jest czas trwania takich wojen – ten może się wydłużyć niestety, a obszar działań wojennych może zostać na kilkanaście lat wyjęty z użytku cywilnego :(

    ☮ STOP WOJNOM!!! ☮

    • mall

      2WŚ miała znacznie więcej ofiar niż 1WŚ. Kolejna przyniesie jeszcze więcej- a będzie to konsekwencja tego, że teraz każdy cywil może stanowić śmiertelne zagrożenie dla sprzętu (przebrany żołnierz, tanie systemy AAA i ppanc). W takiej sytuacji masakra cywili będzie realizowana jako środek zapobiegawczy. A gdzie tu do takich rzeczy jak ogromna siła ognia nowoczesnej artylerii czy lotnictwa?

  • laser raptor

    Imo przydało by się w końcu wymyślić coś co zastąpiło by broń palną. Broń palna, cała zasada jej dziania, to coś co zostało wynalezione już na prawdę dawno temu. Jej współczesna wersja, to tylko daleko posunięta ewolucja. Roboty, przeładowane technologią samoloty, broń atomową, a podstawowa broń żołnierza wciąż jest tak prymitywna.

  • Nie, no roboty to powinny służyć do sprzątania mieszkania a nie walki ;) Chociaż taki Neato D5 Connected do skanowania pokoi wykorzystuje laser, więc pora na modyfikację wojenną ;)