16

Chyba znalazłem idealnego powerbanka dla siebie. Test Xtorm XB202 Discover

W dzisiejszych czasach dobry powerbank to konieczność. Jasne, można posiłkować się tanimi urządzeniami albo korzystać z "reklamówek". Tylko czy można im zaufać? Moim zdaniem nie, dlatego warto spojrzeć na wyższą półkę cenową i zainteresować się czymś porządnym.

Pewnego dnia zorientowałem się, że prosty, tani powerbank o pojemności 10 000 mAh to dla mnie za mało. Zamiast zainteresować się czymś porządnym, postanowiłem wrzucać do plecaka kolejne tego typu urządzenia – najczęściej mniejsze, niewiele warte (choć często fajnie wyglądające) reklamówki. Zaufanie do takiego zestawu jest jednak zerowe, zacząłem więc szukać czegoś z wyższej póki – powerbanka dużego jeśli chodzi o pojemność, niewielkiego jeśli chodzi o rozmiary – no i oczywiście godnego zaufania. Szczególnie, że przecież w kolekcji konsol pojawiło się Nintendo Switch, które przy bardziej wymagających produkcjach zjada baterię jak szalone.

Wykonanie i specyfikacja

Choć Xtorm XB202 Discover ma pojemność 17 000 mAh, nie straszy wymiarami. 13 cm x 8 cm x 2-  to kompaktowy sprzęt, który bez problemu zmieści się w kieszeni kurtki czy bojówek. Urządzenie sprzedawane jest w niebrzydkim pudełku sygnalizującym, że dostajemy sprzęt klasy premium. Wygląd XB200 mówi to samo – wszystko jest tu świetnie spasowane, górę i dół powerbanka pokryto gumopodobnym materiałem ułatwającym chwyt. Wrzucałem go do plecaka bez żadnej dodatkowej ochrony, obijał się tam o inne sprzęty – obudowa wygląda jednak jak nowa. Można też zapomnieć o odciskach palców, za co wypada podziękować matowemu wykończeniu. Na górnej ściance umieszczono jeden srebrny przycisk. Służy on do uruchomienia powerbanka w sytuacjach, gdy po podłączeniu przewodu ładowanie się nie rozpocznie (tak niestety jest w przypadku przewodu lightning) – zasadniczo jednak ładowanie rozpoczyna się samoistnie po wpięciu kabla i ładowanego urządzenia. Przycisk otoczony jest diodowym kołem sygnalizującym pozostałą w powerbanku energię. Podzielono je na cztery części – rozwiązanie mniej dokładne niż wyświetlacz z procentami, w praktyce pozwala jednak na wystarczającą kontrolę.

Na froncie urządzenia umieszczono trzy wyjścia, dzięki czemu jednocześnie można ładować aż trzy urządzenia. To z prawej strony wyposażono w Quick Charge 3.0 , środkowe natomiast będzie Wam służyć do ładowania powerbanka (wejście-wyjście USB-C). Prąd jest oczywiście dostosowywany do ładowanego sprzętu, przy trzech urządzeniach łączne natężenie ładowania nie przekroczy 5,4 A (2x USB 5V/2,4A 1x USB-C 5V/3A (Total max.: 5.4A). Patrząc na parametry można mieć pewność, że podłączone do Xtorm XB202 Discover urządzenia naładują się naprawdę szybko – i jestem w stanie to potwierdzić. Pamiętajcie też, że za pomocą tego powerbanka będziecie w stanie zasilić energią laptopy z USB-C.

Ładując Xtorm XB202 Discover można liczyć na przyjęcie napięcia 5V i natężenia 3A. Warto jednak pamiętać, że sprzęt o pojemności 17 000 mAh lubi być ładowany mocniejszymi ładowarkami – w przeciwnym wypadku musicie uzbroić się w cierpliwość .

Xtorm XB202 Discover to również kilka dodatkowych bajerów. Powerbank posiada chip kontrolujący temperaturę, dzięki czemu się nie przegrzeje. Podtrzymuje również ładowanie po osiągnięciu 100%, przez co po nocy zawsze odłączałem telefon w pełni naładowany. Jest też chip APM dostosowujący prędkość ładowania podłączonych urządzeń.

Nintendo Switch

O Switchu wspomiam oddzielnie, bowiem to głównie pod jego kątem zainteresowałem się nowym powerbankiem. Tu ze smutkiem przyznaję, że Xtorm XB202 Discover nie spełnił w pełni moich oczekiwań. Urządzenie, niezależnie od wyjścia z którego korzystałem, nie było w stanie ładować konsoli podczas grania.Mimo tego było dla mnie wybawieniem w kryzysowych sytuacjach – jak to możliwe? Otóż powerbank dostarczając sprzętowi Nintendo prąd bardzo długo utrzymuje stan naładowania baterii na jednym, konkretnym procencie. Jest to oczywiście „wyliczenie na oko”, ale patrząc na zegarek, mogłem grać na Switchu mniej więcej dwa razy dłużej – czyli bateria opróżniała się dwa razy wolniej. Jednocześnie przy każdym przełączeniu sprzętu w tryb czuwania, bateria konsoli była przez powerbank uzupełniana.

Podsumowując

Jasne, pewnie Anker PowerCore+ 20100 USB-C sprawdziłby się lepiej, przynajmniej jeśli chodzi o Nintendo Switch – natomiat miałem ten sprzęt w rękach i nie jestem w stanie zaakceptować jego rozmiarów oraz wagi. Różnica między tymi urządzeniami to ponad 200 gramów (320 g vs 581 g) i niestety przy dłuższych wyprawach czuć ją w plecaku. Krótki, chowany w obudowie (doczepiany na magnes) przewód micro-USB to niby drobiazg, ale wiele razy uratował mi skórę. Jednocześnie nie miałem z Xtorm XB202 Discover żadnych problemów – a to chyba najlepsza rekomendacja.

Sprzęt ma niestety jedną, ale za to poważną wadę i jest nią cena. Najtańsza oferta, jaką udało mi się aktualnie znaleźć to 330 złotych (promocja z 369 zł). Jeśli jednak szukacie solidnego, świetnie wykonanego powrbanka, który jest w stanie ładować 3 urządzenia jednocześnie – Xtorm XB202 Discover będzie dobrym wyborem.

  • Akki

    Jeden lot i po powerbanku, max limit juz wszedzie 10000…

    • Michał Rawluk

      Bzdura.
      W USA np jest formuła do wyliczenia, pojemność/1000*napięcie powinno być mniejsze niż 100.
      A to dotyczy nie napięcia wyjściowego, tylko ogniw w powerbanku (najczęściej 3.7V).
      Czyli nawet 27 000 powinno być ok.

      Niektóre linie mają swoje regulacje, więc bezpiecznie założyć tak jak jest najczęściej.
      Na takim lotnisku w tajlandii np można do 32000 (limit dwie na osobę).

    • Akki

      Milych dyskusji w tym temacie z security zycze

    • Cztery loty ze mną zaliczył, przeszedł kontrolę w Polsce (a dokładnie dwie), jedną niemiecką i jedną koreańską (bagaż podręczny). Jedyna restrykcja z jaką się spotkałem to zakaz wrzucania powerbanków do bagażu rejestrowanego.

    • Akki

      Kiedy byly te loty od 2-3 miechow w większości lini jest 10000

    • Tomasz

      Nie raz widziałem info o limicie, ale nikt nigdy nie sprawdzał jaki mam bank. Jakbym wiózł akumulator samochodowy to pewnie by sprawdzili, ale póki wygląda na zwykły bank, to chyba nikt się nie czepia.

  • Kajo

    Cena na nasze warunki nieadekwatna, Xiaomi 20k kosztuje 29-39$, waży około ~350 gramów, pierwszą generację tego powerbanka katuje prawie codziennie i po ponad 2 latach działa bezproblemowo. Jedyny minus, że nie ma USB PD, ale to jeszcze promil urządzeń obsługuje ten standard.

    • Ad

      Mam Xiaomi 20k i sprawdza się bardzo dobrze. Dzięki Quick Charge 3 można faktycznie bardzo szybko naładować wspierane urządzenia. Kupiłem na znanym portalu aukcyjnym za 150zł i jestem bardzo zadowolony. Na kilka dni bez gniazdka jest bardzo spoko :)
      Polecam bardzo.

  • Elmot

    W kieszeniach bojówek upchnę z 8 browarów, więc porównanie trochę bez sensu ;)

  • Ja mam 10k Xiaomi, jest świetny ale nie używam odkąd mam telefon z baterią 5k mha

  • Aa

    Znalazłem „idealnego powerbanka” czy „idealny powerbank”?

    • zregeffz

      nie znalazł

  • rferfg

    badziew,
    nie ma informacji ile ma w sbie pradu. chocby w procentach czy Ah
    nie da sie tym odpalic samochodu, nie ma wejscia do ladowania 12v i 230v i … innych np. 110 v

    • Nazir

      Dokładnie się z tym zgadzam :)
      ps.
      Kupiłem za 300 zł. Car Power Bank , można auto odpalić z tego w zimę jak akumulator padnie , można ładować laptop lub smartfony tablety szybkim ładowaniem 2 porty usb i jeszcze jest latarka w tym
      Napięcia zmienne 12V / 16 V / 19 V
      Car PoweBank można ładować w domu lub z gniazda zapalniczki w aucie , ma też display z info. o naładowaniu w % czy napięciach dla laptopów gdy takie podłączymy

  • Nazir

    Ja ostatnio kupiłem Car Power Bank i dużo lepsza opcja za 300 zł. niż tradycyjne powerbank g*no warty jako zabawka