40

Test UMi Max – czy przekonam się do chińskich smartfonów?

Nigdy wcześniej nie korzystałem przez tak długi czas z telefonu od chińskiej firmy. To nie uprzedzenia, ale obawy zawsze odgrywały najważniejszą rolę. Po kilku tygodniach z UMi Max jestem co najmniej zaintrygowany i mam ochotę na więcej.

UMi Max jest urządzeniem dość sporych rozmiarów. Nie przywykłem do używania tak masywnego telefonu i po czasie spędzonym z UMi Max zdania nie zmienię. Rozmiar ekranu to jedno, ale masa i ogólne gabaryty smartfona to drugie. Ponad 8,5 mm grubości oraz masa wynosząca 185 g, to całkiem sporo. Nie zapomnimy o nim, gdy znajduje się w kieszeni, ale minimalny dyskomfort, który pojawiał się po kilkunastu minutach trzymania telefonu w ręce jest dla mnie nie do zaakceptowania.

Ciężki, ale o dobrych kształtach

Uchwyt jest pewny, gdyż obudowa telefonu jest prawidłowo wyprofilowana – tył jest delikatnie zaokrąglony, dobrze wpasowuje się w dłoń. Czytnik linii papilarnych jest dobrze wyczuwalny, więc korzysta się z niego naprawdę komfortowo. W moim przypadku okazał się niezawodny. Pokryty szkłem Gorilla Glass 3 ekran IPS o przekątnej 5,5 cala i rozdzielczości Full HD wypada naprawdę dobrze. Dysponuje odpowiednimi kątami widzenia, odwzorowaniem barw i poziomem nasycenia. Nie potrzebowałbym niczego więcej.

Pod ekranem mierzącym 5,5 cala znajduje się dość szeroka ramka, lecz jej obecność jest dobrze uzasadniona. UMi zdecydowało się zaoferować użytkownikom wybór pomiędzy przyciskami ekranowymi i dotykowymi, które umiejscowiono właśnie zaraz poniżej ekranu. Podświetlany jest tylko jeden pozwalający powrócić do głównego ekranu i pełniący także rolę diody informującej o nowych powiadomieniach. To ciekawy zabieg i naprawdę mi się spodobał.

Przyciski ekranowe czy dotykowe?

Dwa pozostałe przyciski reagują na dotyk, ale nie zdradzają swojej lokalizacji w żaden sposób. W ustawieniach systemu bez problemu zdecydujemy, czy przyciski dotykowe będą aktywne czy nie. Alternatywą są, jak wspomniałem, przyciski ekranowe, które zdecydowanie bardziej preferuję.

UMi instaluje domyślnie Androida w wersji 6.0 Marshmallow. Na testowanej jednostce nie doczekałem się zapowiadanej aktualizacji do Nougata 7.0, która miała się pojawić jeszcze przed końcem zeszłego roku. Powinno to nastąpić już niedługo, ale na konkrety poczekamy.

Mimo to, UMi Max działa satysfakcjonująco. Nie doświadczyłem poważniejszych problemów z wydajnością urządzenia, za którą odpowiada 8-rdzeniowy układ MediaTek Helio P10 z układem graficznym Mali-T860 i 3 GB pamięci RAM. Zdarzało się, że smartfon potrzebował dosłownie 2-3 ekstra sekund, by uruchomić lub przełączyć aplikację, ale uznaję to za normę we wszystkich urządzeniach z Androidem – niezależnie od tego, czy jego producentem jest Samsung, LG czy samo Google (czyt. HTC). UMi Max wyjątkowo się nie nagrzewał i nie miał problemów z łącznością. Natrafiłem na relacje według których smartfon tracił połączenie z sieciami Wi-Fi lub samoczynnie się wyłączał. Żaden z opisywanych przypadków mnie nie spotkał.

Specyfikacja:

  • Ekran: 5,5-calowy, rozdzielczość 1080p, szkło Gorilla Glass 3, 401 ppi
  • Procesor: ośmiordzeniowy Helio P10 1.8GHz
  • Pamięć RAM: 3 GB
  • Wbudowana pamięć: 16 GB + slot na karty microSD (do 128 GB)
  • System: Android 6.0 Marshmallow (zapowiedziana aktualizacja do 7.0 Nougat)
  • Kamera: tył 13,0 mpx,  przód 5,0 mpx
  • Łączność: Bluetooth: 4.1, GPS, Wi-Fi (802.11a/b/g/n)
  • Bateria: 4000 mAh
  • Wymiary: 75 x 150.8 x 8.5 mm

Najpoważniejszy zarzut

Skupiając się na aparacie w UMi Max chciałbym móc napisać, że sprosta większości wyzwań, przed którymi stanie. Niestety, w mojej ocenie jest to najsłabszy punkt całego urządzenia. O ile w jasnych, czyli dogodnych warunkach, UMi Max zrobi naprawdę przyzwoite, ostre, 13-megapikselowe zdjęcie, o tyle choćby odrobinę mniej sprzyjające warunki będą dla niego przeszkodą.

Najbardziej wymagające osoby nie będą z jego możliwości zadowolone, ale zwyczajną fotką z wyjazdu będziemy mogli podzielić się w mediach społecznościowych. Osobiście, nie traktowałbym tych fotografii jako zdjęć pamiątkowych i zabrał ze sobą drugi telefon lub aparat. Ale, powtórzę się, należę do grona tych naprawdę wymagających. Analogicznie sytuacja wygląda w przypadku nagrań wideo. Co ciekawe, w ustawieniach znajdziemy możliwość wyboru pomiędzy jakością filmu: niski, średni, wysoki, wysoka. Cokolwiek miałoby to znaczyć.

Sama aplikacja aparatu nie jest tą przygotowywaną przez Google i muszę nadmienić o jej problemach z wydajnością. Nagłe zakończenie nagrywania i próba uchwycenia zdjęcia to kwestia nawet 4 sekund – naprawdę sporo czasu. Na całe szczęście można ją zastąpić inną, a sytuacja ulegnie wtedy poprawie.

Choć UMi pozbyło się wielu aplikacji Google, to te podstawowe zostały na swoim miejscu. Nadal możemy korzystać z zasobów Google Play, korzystać z Gmaila, wyszukiwarki Google, Map, Kontaktów, Filmów Play czy Zegara znanych ze stockowego Androida. Nie zabrakło dodatkowych programów jak Radio FM i Rejestrator dźwięków. Dostępny jest także radzący sobie całkiem przyzwoicie Menedżer Plików.

Pojemna bateria

Dużą zaletą UMi Max jest jego pojemna bateria. 4000 mAh brzmi obiecująco, ale końcowy rezultat czasu pracy na baterii jest bardzo zależny od naszego stylu korzystania ze smartfona. Przy niezwykle intensywnym użytkowaniu jest on w stanie przetrwać bez ładowarki do późnego popołudnia, co jest dobrym wynikiem. Wytrwanie dwóch dni bez ładowania baterii jest jak najbardziej osiągalne i właśnie tak zazwyczaj prezentują się osiągi UMi Max. Telefon obsługuje nawet Fast Charging – wymagana jest jednak do tego ładowarka, której nie ma w zestawie.

Kompromis

Z jednej strony mamy UMi Max to miła w dotyku konstrukcja, nieźle wyglądający i wyposażony telefonem z czystym Androidem na pokładzie, ale z drugiej strony nie da się nie zauważyć pewnych potknięć. Część z nich można wyeliminować instalując aplikacje-zamienniki, z innymi trzeba się pogodzić. Cena UMi Max spadła poniżej 900 złotych i za taką kwotę może być dla wielu osób ciekawą propozycją.

Kup UMi Max w Avans.pl już za 554 PLN. Kliknij!