Kroki, kalorie, dystans, powiadomienia i budzik. Opaska. Biedronka. Cena? 59,90 zł. Firma Hykker. Model? SmartyFit. Warta zainteresowania? Dobre pytanie.

Rusz się

Rynek gadżetów fitness miewa wzloty i upadki. Niezwykle trudno jest przekonać zwykłego użytkownika do urządzenia zajmującego się monitorowaniem jego aktywności, więc takie gadżety wybierają osoby mające konkretne oczekiwania. Nie ma znaczenia nasze podejście – amatorskie czy profesjonalne. Liczy się przede wszystkim chęć poprawy własnych osiągnięć i odhaczanie zdobytych celów. Jak wielokrotnie zaznaczałem, nie mam nic przeciwko motywacji poprzez gadżet – jeżeli obecność opaski na nadgarstku ma skłonić cię do bycia bardziej aktywnym, to nie ma w tym nic złego. Produkt dobiera się w zależności od potrzeb i zaplecza finansowego, a że część urządzeń jest niejednokrotnie wyceniana niczym dobry smartfon, duża część użytkowników zwraca się ku mniej marketingowym markom, których propozycje mogą okazać się dobrym pierwszym krokiem. Opaska Hykker SmartyFit jest właśnie jednym z takich produktów.

Debiutująca już jutro (13 lutego) w sieci sklepów Biedronka opaska Hykker, to kolejny już gadżet elektroniczny od firmy myPhone. Nie mamy do czynienia z kompletnym no-namem, a firmą, której produkty regularnie powracają do oferty. Hitami ostatnich miesięcy były gramofon i gamingowa klawiatura. Tym razem Hykker ma nam do zaproponowania opaskę fitness. Czy obietnica połączenia użyteczności i łatwości dostępu z przystępną ceną znajduje także zastosowanie w przypadku opaski SmartyFit?

Opaskowy standard. W czterech kolorach

Spoglądając na opaskę firmy Hykker nie da się oprzeć wrażeniu, że takie wzornictwo już gdzieś widzieliśmy. W pierwszej kolejności w mojej głowie pojawią się produkty marki Fitbit, a po krótkim researchu odnalazłem także bliźniaczy, chiński produkt o nazwie Movnow Plus.

Opaskę kupimy w jednym z czterech kolorów: pomarańczowym, niebieskim, czarnym i limonkowym. Wygląd Hykker SmartyFit jest uniwersalny. Równie dobrze będzie pasować do ubioru sportowego, jak i bardziej zobowiązującego, o ile oczywiście nie będzie gryźć się z barwami reszty garderoby. W przypadku opaski w kolorze czarnym niewielki, bo mierzący zaledwie 0,49 cala ekran o rozdzielczości 64 na 32 piksele, zwraca na siebie uwagę w najmniejszym stopniu. W pozostałych przypadkach z łatwością zauważymy jego obecność, co ma swoje złe i dobre strony.

 

Wyświetlacz wykonano w technologii OLED i wszystkie ukazujące się na nim informacje odczytamy nawet w słonecznych warunkach. Opaska może pełnić rolę zegarka, gdyż wbudowany sensor – akcelerometr – uaktywnia podświetlenie ekranu po uniesieniu nadgarstka (co można wyłączyć). Oczywiście zdarza się, że dzieje się to w innych sytuacjach, ale z takim problemem zmagają się również produkty pokroju Apple Watcha czy urządzeń z Android Wear z najwyższej półki.

Konstrukcja opaski jest bardzo podobna do, chociażby, niezwykle popularnej Xiami Mi Band. Ekran i cała pozostała elektronika została zamknięta w jednym, plastikowym module, który umieszczamy wewnątrz wykonanej ze sztucznego tworzywa opaski. Cecha ta staje się widoczna na przykład w sytuacji zbyt obcisłego zapięcia opaski na nadgarstku – na jednym z brzegów guma zaczyna delikatnie odstawać. Nie musimy jednak obawiać się przypadkowego wypadnięcia modułu, gdyż jest on pewnie i bezpiecznie (czytaj odpowiednio głęboko) osadzony w samej opasce.

Hykker SmartyFit nie daje o sobie zapomnieć

Chciałbym móc napisać, że o obecności opaski na ręce można łatwo zapomnieć. Tak niestety nie jest. Udawało mi się bardzo szybko przywyknąć do ciągle używanej Jawbone UP24, którą charakteryzowała odrobinę smuklejsza i delikatniejsza konstrukcja. O Hykker SmartyFit pamiętałem zawsze, za sprawą szerokiego, bo o zegarkowych standardach paska. Producent zdecydował się na dwuzaczepowe zapięcie, które, wbrew pozorom, jest niezwykle wygodne w użyciu i stabilne. Obawiałem się, że przy obecnie panujących warunkach (ciągłe zakładanie i zdejmowanie bluz z długim rękawem oraz kurtek) nie będzie mi trudno o zgubienie opaski – ani razu nie doszło do poluźnienia zapięcia.

Zbierane przez opaskę dane możemy odczytać za pomocą wbudowanego wyświetlacza lub wewnątrz aplikacji VeryFit udostępnionej dla smartfonów z Androidem (Google Play) i iPhonem (App Store). Pomiędzy ekranem głównym (z godziną, datą, stanem baterii), a pozostałymi (liczba kroków, liczba spalonych kalorii, pokonany dystans) przełączamy się za pomocą jedynego przycisku umieszczonego na lewej krawędzi opaski. Aplikacja jest kompatybilna z Androidem w wersji 4.3 i nowszymi. Z jednym z najnowszych wydań, czyli 7.1.1 współpracuje bezproblemowo, choć zdziwił mnie brak automatycznej synchronizacji informacji w tle. Po każdorazowym uruchomieniu programu byłem zmuszony do wymuszenia wymiany danych, by mieć pewność, że mam do czynienia z najświeższymi wynikami. Ani razu nie pojawiły się jednak problemy z połączeniem, a pierwsza konfiguracja aplikacji przebiegła wzorowo.

Uzupełnij profil, daj się śledzić

Do prowadzenia dzienniczka aktywności wymagane są takie informacje jak nasz wzrost i waga – ta pierwsza wartość jest kluczowa w przypadku oszacowania przebytego marszem/biegiem dystansu, zaś druga spalonych kalorii. Opaska Hykker SmartyFit nie została wyposażona w pulsometr, więc na funkcji monitorowania na snu kończą się jej fitnessowe możliwości.

W tych zadaniach SmartyFit sprawdza się zaskakująco nieźle. Dokonane przez nią pomiary należy traktować z (delikatnym) przymrużeniem oka, czyli w ten sam sposób jak w przypadku większości opasek. Niektóre ruchy nadgarstkiem – przy biurku czy w kuchni – traktowane są jako kolejne pokonywane przez nas kroki, pomimo że nie poruszyliśmy się nawet o metr. Bardziej niż zalecane jest więc, by postawiony sobie cel liczby kroków odrobinę zawyżyć. Na liczbę spalonych kalorii nie zwróciłbym uwagi (ponownie, tak jak przy większości innych opasek). Nie wolno przemilczeć funkcji monitorowania snu, dzięki której poznamy w miarę dokładny czas jego trwania. Wyniki przedstawiane przez opaskę nieznacznie różniły się od innych urządzeń, które w tym samym czasie monitorowały moją aktywność, dlatego Hykker SmartyFit nie mam nic w tej kwestii do zarzucenia.

Ze smartfonowej aplikacji dowiemy się ponadto jak wypadają nasze osiągnięcia na przestrzeni tygodnia, miesiąca i całego ostatniego roku. Wynikami z łatwością podzielimy się w sieciach społecznościowych. Trzecia zakładka pozwoli nam odkryć i skonfigurować dodatkowe funkcje opaski, którymi są budzik oraz wyświetlanie powiadomień. Opaska zawibruje nam na nadgarstku w wybranych sytuacjach – o konkretnej godzinie, podczas połączenia przychodzącego, wiadomości SMS czy powiadomień z innych aplikacji (Facebook, Instagram, Twitter, WhatsApp etc.) – i na zasadzie paska informacyjnego przekaże nazwę/numer dzwoniącego, treść wiadomości czy powiadomienia. Brak opcji wyświetlania polskich znaków delikatnie psuje cały ten efekt, ale w czasie testów nie zanotowałem opóźnień czy braku komunikacji pomiędzy smartfonem i opaską.

Na wspomnienie zasługuje funkcja o nazwie “Alarm spoczynku”, która przypomni nam o potrzebie wykonania kilku kroków lub ćwiczeń podczas wykonywania zadań stacjonarnych. Możemy wskazać w jakich godzinach i dniach obowiązuje zasada i jak często powinniśmy być aktywni. Utworzenie reguł jest dziecinnie proste, a może mieć wymierny wpływ na zdrowie, gdy większość czasu w ciągu dnia spędzamy w bezruchu.

Poza tym aplikacja pozwala na sprawdzenie procentowego poziomu naładowania baterii oraz wersji oprogramowania, zdalnego robienia zdjęć, włączenia powiadomień o rozłączeniu oraz uruchomienia synchronizacji danych z kontem Google Fit. Jej interfejs jest czytelny i intuicyjny, oczywiście w języku polskim. Producent deklaruje 7 dni pracy urządzenia bez ładowarki. Taki czas działania jest rzeczywiście osiągalny, jeżeli nie będziemy nadużywać dodatkowych funkcji opaski. Nagminne wykorzystywanie powiadomień i przypomnień może skrócić czas pracy na baterii nawet o 2 dni.

To wszystko za 59,90 zł

Cena Hykker SmartyFit nie jest wygórowana. W zamian otrzymujemy nieźle wyglądającą i dość wygodną opaskę, która robi znacznie więcej niż tylko monitorowanie naszej aktywności. Do wykonania opaski również nie mam żadnych zastrzeżeń. Jeżeli zależy Wam na ciągłym gromadzeniu informacji na temat waszej aktywności, nie wykluczacie skorzystania z dodatkowych funkcji, to Hykker SmartyFit może być czymś dla Was.

  • smigi

    W Opolu już dzisiaj było kilka sztuk :P

  • Wolałbym kupić cyfrowy zegarek niż zabawkę nie wiadomo po co i 60 zł w plecy

    • Namar Okmar

      podziel się swoimi przemyśleniami z wyimaginowaną rodziną, będą zadowoleni.

    • Smt

      100/100. Dokładbie to chciałem napisać.

    • Polecam zakupy z babcią w Biedronka to może ci kupi za 60 zł. i dostaniesz zabawkę za free
      Idealny sprzęcik do podstawówki i gimbazy w moherlandii :)

    • Namar Okmar

      Czyli twoje się udały? Pogratuluj babci, że tak długo się trzyma.

    • Smt

      Podejrzewałem, że jesteś w ostatniej klasie podstawówki. To już prawie jedną nogą w gimnazjum.

  • Jan Boromeusz

    A można wyłączyc wszystko i zostawic tylko pokazywanie godziny i powiadomień?

    • Subiektywnie-obiektywny

      Ale to w takim razie jaki jest tego sens?:D

    • Jan Boromeusz

      taki że pokazuje godzine i powiadomienia :-) bo tylko to mnie interesuje :-)

    • Subiektywnie-obiektywny

      To już chyba lepiej mieć zwykły zegarek i telefon przy sobie (skoro nawet nie odpiszesz nic), ale jak wolisz:)

    • Jan Boromeusz

      odpisac to ja wole telefonem tylko chciałbym miec powiadomienia aby np przy wyciszonym telefonie wiedzieć kiedy ktos dzwoni lub pisze

    • Subiektywnie-obiektywny

      To jeden z powodów, dla którego korzystam ze smartwacha, tylko, że ja od razu odbiorę, porozmawiam, odpiszę itd.
      Inaczej bym się nie bawił, ale jak kto woli.

    • Meretycz

      A wibracje?

    • Jan Boromeusz

      telefon nie zawsze jest w kieszeni lub pod ręką

    • Meretycz

      Też racja.

    • Konrad Kozłowski

      Niestety,podstawowe funkcje fitness działają przez cały czas – nie udało mi się znaleźć w aplikacji opcji całkowitego ich wyłączenia.

  • The Dark Passenger

    „…po krótkim researchu…” – a piszącego te słowa nie obowiązuje ustawa o języku polskim?

    • Arek

      Jest jeszcze „gamingowa klawiatura”… a nie można napisać „klawiatura dla graczy”? Nie żebym był purystą językowym, ale kompletnie nie rozumiem trendu zamieniania polskich wyrazów na ich angielskie odpowiedniki. Część moich znajomych już nie korzysta z prysznica, tylko biorą „szałer”. Ręce opadają…

    • Piotr Piter

      Żyjemy w takich czasach że czasami po prostu jest wygodniej napisać słowo w języku angielskim zamiast opisywać czynność bo słowa w języku polskim po prostu brak lub słowo brzmi jak by to powiedzieć za „poważnie” „po krótkich badaniach” brzmi dobrze czyż nie? lub słowo któremu brak powagi i nie zaznacza aż takiego nakładu pracy „po krótkim rozeznaniu”. Niestety brak dokładnego zamiennika słowa research który by nadał się do napisania w tym kontekście.
      Bądźmy szczerzy język Polski stanął w miejscu i brak mu nowych słów. Jeśli mam do wyboru jedno słowo lub opis czynności to wybiorę jedno słowo.

    • The Dark Passenger

      Analiza, zgłębienie tematu, przegląd, kwerenda, weryfikacja, rekonesans, ocena, ogląd, rozważenie, zbadanie, poznanie, rozpoznanie, sondowanie, zwiad, szperanina, zlustrowanie, monitorowanie, rewidowanie, sprawdzanie, weryfikowanie, wyszukiwanie, drążenie, wnikanie, przejrzenie, eksploracja, penetrowanie – to tylko kilkanaście synonimów. Więcej już mi się nie chce przytaczać.
      Język polski jest tak bogaty, że przez 1000 lat radził sobie bez słowa „research”. Oraz eventów i miliona innych bzdurnych słów.

    • Piotr Piter

      I jedyny synonim który jakoś by pasował to „zgłębienie tematu” ale też nie do końca. Reszta synonimów w ogóle nie pasuje do tego.
      I jeśli już to jedyne zdanie które by miało sens w tym kontekście brzmiało by ” po krótkim przeanalizowaniu rynku. ”

      Nasze synonimy mają wąskie zastosowanie, natomiast research jest uniwersalnym słowem które znajdzie zastosowanie w wielu z tych synonimów.
      Tak samo co do eventu każde wydarzenie można nazwać eventem ale raczej nie każdy event można nazwać wydarzeniem.

      Ps. w języku Polskim jest już tyle zapożyczeń językowych, że na prawdę w tym momencie robisz z igły widły.
      Musisz się pogodzić z tym że event i research i parę innych wyrazów już rozpoczęło wstępnie być używane na większą skalę. Jeszcze parę lat i te słowa będą oficjalnie w słownikach języka Polskiego. Wiesz dlaczego? ponieważ mają bardzo dobre zastosowanie praktyczne.
      Ciekawe gdyby w 30 latach ludzie się tak burzyli jak byś dzisiaj nazywał „mecz” piłki nożnej? Sam pewnie używasz często słowa mecz a to też anglicyzm. I na samym początku też był zapisywany po angielsku w naszym języku „match”.
      Więc teraz trzeba tylko czekać aby „research” stał się „riszerczem” i po problemie.

    • The Dark Passenger

      Cóż… Miodek i Bralczyk do zwolnienia.

    • Piotr Piter

      „a po krótkiej penetracji odnalazłem także bliźniaczy, chiński produkt o nazwie Movnow Plus.” co penetrował że odnalazł bliźniaczy produkt?
      „a po krótkiej sondzie odnalazłem także bliźniaczy, chiński produkt o nazwie Movnow Plus.” na jakiej grupie ludzi przeprowadził sondę że znalazł produkt.
      Czy te przykłady wg. Ciebie są sensowne?
      Ty tylko wkleiłeś multum synonimów bez uprzedniego zastanowienia się jak wyglądała by kompozycja zdania z niektórymi z tych wyrazów.

    • The Dark Passenger

      No nie wierzę! Z całego arsenału słówek wybrałeś te najmniej pasujące do sytuacji i na ich podstawie chcesz udowodnić wyższość „research”? Ubaw po pachy. Chociaż nie, przecież to się dzieje naprawdę…
      Wkleiłem te słowa by Ci uzmysłowić bogactwo języka polskiego, bo wspominałeś coś, że stanął w miejscu. I z szerokiego wachlarza rozumny człowiek wybiera to, które akurat pasuje do kontekstu.

    • Piotr Piter

      Jak już wklejałeś słowa mogłeś wkleić je po uprzednim sprawdzeniu, ale chciałeś po prostu zasypać ogromem wyrazów…

      Zdajesz sobie sprawę że nawet w tej zbieraninie synonimów zamieściłeś Anglicyzm?
      Jest nim monitorowanie?

    • The Dark Passenger

      I co w związku z tym? A kwerenda jest z łaciny. Każdy język ma zapożyczenia. Pokaż mi jakikolwiek słownik języka polskiego, w którym jest słowo „research”, a zwrócę Ci honor. Bo wymienione przeze mnie słowa bez problemu tam znajdziesz.

    • Piotr Piter

      Tylko te słowa też kiedyś były traktowane tak jak ty teraz traktujesz research. A skoro jesteś aż takim purysta językowym używaj słów które są oryginalnie Polskie.
      To że research nie jest w słowniku niczym nie ustępuje słowom które teraz są w słowniku a były wcielane do naszej mowy tak jak teraz jest to robione z researchem. Możesz płakać, krzyczeć, ale mogę Tobie gwarantować że to słowo wejdzie do naszej mowy ponieważ na szerokie zastosowanie praktyczne i w nowomowie odnajduje się znakomicie. Nie chcesz nie używaj ale nie pruj się do osób które idą do przodu. Bo gdyby ludzie dzielili takie podejście jak ty teraz w czasach zapożyczania słów pomyśl jak ubogi był by teraz nasz język bez tych wszystkich zapożyczonych wyrazów.

    • The Dark Passenger

      Zapomniałeś dodać, że Twoim zdaniem.
      Jak dla mnie, to w mowie potocznej czy też tej waszej nomowie (od razu mi się przypomina 1984) możesz się porozumiewać nawet warknięciami czy mruknięciami (nawiasem mówiąc są jeszcze bardziej uniwersalne). Ale na portalu, który ma jakieś aspiracje, dbałość o język w artukułach powinna być jednym z priorytetów.

    • Viggo

      „research” jest za to tak sensowny…

    • NG

      Ale co w tym złego? Za jakiś czas nie trzeba będzie uczyć się języków obcych a przynajmniej angielskiego ;)

    • Adolf

      a zaopatrzeniowiec to był za komuny, teraz byle Janusz odpowiedzialny za zakupy to ”purchase manager” który z dumą rozdaje wizytówki a na uśmiech politowania nadyma się że przecież firma międzynarodowa, a tak naprawdę to niemiecka co nie zmienia faktu że wszędzie na świecie stanowiska i wizytówki są w lokalnych językach , tylko Polak zakompleksiony musi się dowartościować

    • Zalgowski

      Na prywatnym blog może pisać w jakimkolwiek języku tylko będzie chciał.

    • The Dark Passenger

      Najpierw przeczytaj ustawę, a później się wypowiadaj.

    • Jan Boromeusz

      a twój login to czysta polszczyzna ;-)

    • Piotr Piter

      dokładnie nie mógł się nazwać mrocznym pasażerem? Lub Ten Mroczny Pasażer.

    • Jan Boromeusz

      nie – bo wtedy nie brzmiało by to tak „cool” ;-)

    • Viggo

      Wyśmiewanie czyjejś nazwy na forum jest nietaktowne. Nie wiesz czym się kierował wymyślając swój identyfikator więc nie komentuj.

    • The Dark Passenger

      Nie zachowuj się jak gimnazjalista. Brak argumentów, to trzeba uderzyć personalnie?

    • Jan Boromeusz

      nie zrozumiałeś – moim argumentem jest twoja hipokryzja :-)

    • The Dark Passenger

      Jednak jesteś gimnazjalistą.

    • Jan Boromeusz

      ciekawa dedukcja ;-) nawet nie chcę znac twojego toku rozumowania ;-)

    • The Dark Passenger

      Ktoś lepiej wykształcony wie, że zdanie zaczynamy z dużej litery i kończymy kropką.

    • Jan Boromeusz

      twoja mama na pewno jest z ciebie dumna – zresztą ja tez :-)

    • shruikan

      Tak to już jest z grammar nazi… Gdy skończą się zapisy słownika i strona synonimy nie wyrzuca nic ciekawego to nazwą Cię niedoedukowanym gimnazjalistą (na szczęście już nie długo) :)

    • DonEladio

      Jedyny, który tutaj nie ma argumentów i widocznie wychodzi na gimnazjalistę to ty, bo z doświadczenia wiem, że tak drugą osobę nazywają ci co sami nimi są, nie spotkałem nigdy komentatora na poziomie, który by użył takiego zwrotu, także dopisz sobie resztę.

      Udowodnił ci, że jesteś hipokrytą i tutaj tobie się argumenty skończyły, więc go zaatakowałeś personalnie, wyłącznie ty, bo on nikogo nie zaatakował, opisał tylko fakty, nie oszukuj się, że było inaczej, wszyscy już się na tobie poznali w tym momencie. Uniosłeś się dumą z braku argumentu, no i poszły emocje, to też dowodzi to co napisem o słownictwie.

      Chciałeś być najmądrzejszy i ci nie wyszło, zostałeś atakującym prowokatorem bez argumentu.

    • The Dark Passenger

      Wzruszyłem się jak stary siennik wojskowy. Ale skoro i Ty mnie nazwałeś gimnazjalistą, to też jesteś hipokrytą.
      Najciekawsze jest to, że nikt nie odniósł się merytorycznie do tematu zaśmiecania języka polskiego. Od razu przeszliście do personalizacji problemu, włączając w to nawet moją matkę.
      W przeszłości ludzie ginęli za nasz język, porozmawiajcie sobie ze swoimi rodzicami czy dziadkami jak płaciło się za używanie języka polskiego. Dziś bronicie jak niepodległości zaśmiecania go kolejnymi, bzdurnymi słowami, które rzekomo lepiej oddają problem.

    • Meretycz

      Udawanie, że nie ma argumentów i pretensje o to kiedy one są jest tak cholernie słabe… Aż Ci współczuję, że z takim betonem dyskutuje aż.

    • The Dark Passenger

      A jaki argument? Że język polski stanął w miejscu i dlatego używanie angielskich określeń? Szacunek dla własnych korzeni, dla tożsamości, dla własnego języka nazywasz betonem? Współczuję Ci.

    • Meretycz

      Czytanie ze zrozumieniem jak widzę leży…. Przecież Cię…. wsparłem.

    • The Dark Passenger

      Przepraszam, jestem zdenerwowany. Mój dziadek w 1941 roku w okupowanym Lwowie poszedł coś załatwić do urzędu. Mówił po polsku, a urzędnik kazał mu po rosyjsku. Gdy dziadek odmówił, aresztowano go. Po wkroczeniu Niemców do Lwowa znaleziono jego zwłoki w piwnicy aresztu.

    • Meretycz

      Przecież dał argument, wy go po prostu ignorujecie.

    • Viggo

      Wyśmiewanie czyjejś nazwy na forum jest nietaktowne. Nie wiesz czym się kierował wymyślając swój identyfikator więc nie komentuj tego.

    • Jan Boromeusz

      zwrócenie uwagi na jego login odnosi sie do tematu jaki sam poruszył – nie czytaj wyrywkowo :-)

    • Viggo

      Właśnie, że śledzę tą dyskusję od początku i uważam, że jest to nietaktowne. Co innego gdyby soją nazwą prowokował bądź obrażał, wtedy nikt by nie miał nic przeciwko upomnieniu jego osoby.

    • Jan Boromeusz

      masz prawo do swojej opinii :-) nie będe na siłę przekonywał

  • cyanoone

    Źle to wygląda. Nie chciałbym nosić tego na ręku.

  • gom1

    Wanna be Fitbit Charge.

  • Meretycz

    Ta opaska już kiedyś była w Biedronce,kupiłem ją w roli budzika, bo wstaję rano i nie chcę budzić współlokatora. To tak: zapięcie jest marne. Nie raz przy zakładaniu bluzy mi się odpięła. Guma uczula. Mierzenie kroków…. Najwięcej robię kiedy nie wychodzę z domu wg niej. A jako budzik też się nie sprawdza, bo nauczyłem się ją ściągać przez sen.

    • Konrad Kozłowski

      Na przestrzeni kilku dni testów nie rozpięła się ani razu – fakt, że zapinam dość mocno. Co do gumy i mierzenia kroków – to produkt za 60 zł bez 10 groszy, więc w zamian otrzymujemy takie, a nie inne wykonanie i dokładność pomiarów.

    • Meretycz

      Czyli w sumie nie powinienem narzekać na wysypkę? Serio? Mierzenie kroków – podstawowa funkcja też nie musi działać? A kilka dni testów… Fakt, co ja tam po kilku miesiącach mogę wiedzieć…

    • Konrad Kozłowski

      Oczywiście, że powinieneś narzekać, jeśli takowa wystąpiła – w moim przypadku nie zdarzyło się coś takiego.

      Do Skody też będziesz miał pretensje, że się nie prowadzi jak Mercedes? Przecież to też jej podstawowa funkcja.

      Dobrze, że informujesz o własnych wrażeniach, pomoże to innym użytkownikom w podjęciu decyzji.

    • Meretycz

      Myślałem, że podstawową funkcją skody jest bycie pojazdem a nie udawanie Mercedesa.

    • Konrad Kozłowski

      A Hykker SmartyFit udaje Fitbita?

    • Meretycz

      Hyker SmartyFit to jak samochód, w którym nie działa prędkościomierz, drzwi się zacinają i kierownica blokuje.

  • Maciej Bartnicki

    Czy opaskę lub aplikacje można połączyć z Google Fit?

    • Konrad Kozłowski

      Najpierw czytamy (lub korzystamy z Ctrl+F), później pytamy ;) Tak, można synchronizować dane z Google Fit.

    • Maciej Bartnicki

      Przyznam się że dokładnie nie czytałem tylko przejrzałem

  • 123

    Podłączając się – najprostsza opaska z GPSem? W zasadzie nie musi mieć nic innego, byle rejestrowaną ścieżkę dało się zapisać w gpx/kml i wrzucić gdziekolwiek (Endomondo itp.)… albo jakiś inny prosty rejestrator, który to umożliwi? Telefon potrafi, ale nie w tym rzecz.

  • NarQu

    Działa ona na pewno z iOS ? Na stronie producenta jest wymieniony tylko Android.

  • karolnap

    Ta opaska to śmiech na sali, wykonanie i funkcjonalność zerowa, jestem w posiadaniu podobnej opaski z firmy Lamax i to jest niebo a ziemia. W Lamaxie wszystko działa jak powinno zaczynając od parowania, do tego samo wykonanie fizyczne jest pfff boskie w porównaniu z tym…

  • nazir

    bys wyczyscil brud z pod paznokci przed zdjeciem brudasie

  • lemar123

    Po dwóch dniach – może miałem za małe oczekiwania i to moja pierwsza opaska, ale jest ok jako zegarek i coś do bezstresowego mierzenia kroków (miałem kilka dni sony smartwatch3 i obawiałem się, że go rozbiję, podrapię). To jest małe i zapominam, że mam na ręku. Ładnie budzi po cichu, a klockowaty smartwatch mi … po prostu przeszkadzał. Zapięcie dobre. Z wad: traci łączność po BT i powiadomień wtedy nie ma, ale może to sprawa non-stop podpiętych słuchawek BT i jakiegoś konfliktu BT low-energy; info o połączeniu może się pojawić najwcześniej po 3 sygnałach; SMS pojawia się raz, w formie tekstu „Osoba Tresc Osoba” i nieodwracalnie znika. Synchronizację, przez to zrywanie łączności, trzeba odpalić ręcznie, przy czym trwa z 10-15s, jak gdyby kilka MB było przenoszonych. Wg mnie tyle można od niej oczekiwać i jest to (poza zrywaniem łączności) ok w odniesieniu do ceny. Chodzi dobrze z GoogleFit.