Terry Pratchett
19

Gdy sztuka spotyka się z walcem. Nieukończone dzieła Pratchetta zniszczone

"Jeden dysk, jeden walec". Jak na ironię losu, Terry'ego Pratchetta najszerzej zna się na świecie ze "Świata Dysku", kultowej wręcz powieści science-fiction, która ustaliła pewne kanony w tym gatunku. Oprócz tego, niesamowicie płodny pisarz napisał sporo innych, równie ciekawych powieści i mnóstwo pomysłów zwyczajnie nie ukończył. Jego wolą było zniszczenie dzieł, które nie doczekały się finalizacji.

Okazuje się, że wola Terry’ego Pratchetta została wypełniona. Walec drogowy wyszedł na spotkanie dyskowi twardemu, na którym Pratchett zapisywał swoje pomysły oraz części dzieł, które niestety, ale nie doczekały się napisania zakończenia. Genialna sztuka w wykonaniu zmarłego w 2015 roku pisarza nie miała żadnych szans w spotkaniu z ciężką i potężną maszyną, która zowie się Lord Jericho. Urządzenie składujące dane zostało spektakularnie uszkodzone.

Taka była wola Pratchetta

Terry Pratchett to nie tylko genialny pisarz science-fiction, ale również bardzo ciekawy, czasami nieco ekscentryczny człowiek. Neil Gaiman, z którym zmarły w 2015 roku mistrz napisał „Dobry omen” powiedział w wywiadzie dla The Times, że ostatnią wolą autora legendarnego „Świata Dysku” było to, aby wszystkie jego nieukończone prace zostały zniszczone wraz z urządzeniami, z których korzystał. Przekazał on nawet swojemu przyjacielowi sposób, w jaki ma to być zrobione. Miało się to odbyć właśnie za pomocą walca drogowego. Tak też się stało.

 

Dla fanów Pratchetta to oczywiście niesamowicie smutne wydarzenie – ci ciągle mieli nadzieję, że nieukończone dzieła zostaną w późniejszym czasie wydane po to, aby upamiętnić genialnego pisarza. Na otarcie łez będą oni mogli obejrzeć urządzenie, na którym zawarte były owe materiały wespół z innymi sprzętami, z których korzystał Terry Pratchett. Jeżeli jesteście fanami tego pisarza i koniecznie chcecie zobaczyć sprzęt, na którym zawarte są nieukończone dzieła, w muzeum Salisbury odbędzie się wystawa. Elektronika należąca do autora będzie wystawiana od 16 września do 13 stycznia 2017 roku. Bilety ponoć rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.

A może jednak coś zostało po Terrym Pratchetcie?

Fani już prześcigają się w domysłach, które mogłyby dać części niezadowolonych z obrotu spraw osób. Według nich, Rob Wilkins, który miał być odpowiedzialny za proces zniszczenia elektroniki należącej do Pratchetta mógł wcześniej stworzyć kopie danych, które po latach mógłby opublikować celem upamiętnienia autora – mimo brzmienia jego ostatniej woli. Inne koncepcje zawierają w sobie działanie w ukryciu. Według jednej z nich, Wilkins miałby zwyczajnie próbować sprzedać materiały Pratchetta na czarnym rynku kolekcjonerskim, gdzie mogłyby być naprawdę cennym elementem kolekcji. Ja jestem zdania, że wola pisarza – jakkolwiek ona nie brzmi powinna zostać od początku do końca uszanowana. Tylko w taki sposób będzie można podkreślić rangę pisarza, który niestety z tego świata odszedł.

  • Maciej

    Elektronika należąca do autora będzie wystawiana od 16 września do 13 stycznia 2017 roku – skubani, w czasie sie cofają z tą wystawą

    • Tom

      To w końcu „dysk” Pratchetta :) Wszystko jest możliwe.

  • Rincewind

    To dobrze. Chętnie bym czytał nowe książki ze Świata Dysku tyle, że one już by nie były Pratchetta. Ktoś inny by je dokończył, pomysły które autor uznał za słabe by były pozostawione. Czuć by było, że to nie jest to. Lepiej niech zostanie tak jak jest, bo tak jak „I jeszcze jedno…” mimo, że było przyjemnym czytadłem nie jest godne bycia finałem trylogii „Autostopem przez galaktykę” tak te nieukończone książki nie byłyby godne bycia częścią „Świata Dysku”. Chociaż mam cichą nadzieję, że Stephen Baxter napisze kiedyś samodzielnie jeszcze jedną część sagi o Długiej Ziemii, bo nie licząc Srebrnych Żuków ani prymitywnych Marsjan rasy ziemskie nie spotkały jeszcze inteligentnych obcych mimo, że dołączyły do Długiego Kosmosu za ich zaproszeniem.

    • Flint_PS

      Było czuć już w ostatnich książkach, że to nie to.

    • Rincewind

      Co racja, to racja. Już od tego nieszczęsnego Moista wg mnie zaczęło się psuć.

    • Flint_PS

      Moista to Ty szanuj, Piekło pocztowe było świetne. Pierwszą wyraźnie gorszą książką byli moim zdaniem Niewidoczni akademicy.

    • Rincewind

      Nie lubię Moista. Kojarzy mi się z nieudolną podróbką Williama de Worde. A Świat finansjery i Para w ruch to były książki przy czytaniu których żałowałem, że nie są z perspektywy straży.

  • Rincewind

    Swoją drogą pomijając Pratchetta a przechodząc do Adamsa – pamięta ktoś, jak miał na imię ten nieśmiertelny kosmita, który obrażał wszystkich wedle kolejności alfabetycznej?

  • steveminion

    „Terry’ego Pratchetta najszerzej zna się na świecie ze „Świata Dysku”, kultowej wręcz powieści science-fiction, która ustaliła pewne kanony w tym gatunku”
    Hm, a co konkretnie wspólnego z SF ma „Świat Dysku” i jakie kanony ustalił? Autor w ogóle czytał coś z tej serii?

    • Rincewind

      A HEX? Toż to najprawdziwsze SF – sztuczna inteligencja! A podróże kosmiczne? A zaawansowane maszyny Leonarda z Quirmu? A sekary? U nas nigdy nie było sekarów! SF jak nic!

    • Skrzynia

      Przeczytaj jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem. Autor pisze, że „Świat dysku” to jest powieść (!) to jeszcze science-fiction.

    • Rincewind

      https://uploads.disquscdn.com/images/199e4d1d94de6e22a9a73f297b2ae3b827753846036dc08555363f989ad46e82.png
      A, że autor to skończony ignorant i rzadko wie o czym pisze to już standard do tego stopnia, że zaczynam to ignorować.

    • steveminion

      Akurat sekary to bardziej sajens niż fikszyn, wynalezione pod koniec XVIII wieku. Co ciekawe marynarka wojenna nadal korzysta z tego systemu w postaci chorągiewek.

    • Rincewind

      Człowiek uczy się całe życie. A co do autora to stawiam diamenty przeciwko orzechom, że wpisał w Google „Pratchett dysk” i mu wyskoczył „Dysk”, który faktycznie był powieścią SF Pratchetta.

    • Marcin

      HEX, HEX, HEX… Zupełnie zgadzam się z nadrektorem, ze to urządzenie jest zupełnie zbędne…
      ZA TO FOTORADAR NA MOŚCIE! To jest przełomowy wynalazek ;)

    • Rincewind

      Nadrektor HEXa docenił w końcu. To dziekan miał z nim wieczny problem. A fotoradar się nie liczy bo był na chochlika:P

    • Marcin

      No ale przecież HEX był na mrówki!

    • Rincewind

      Ale mrówki nie były magiczne. No i występują w przyrodzie. A chochliki nie.

  • Nose4s✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

    Ok, zbieram kumpli, bierzemy narzędzia, wykradamy te szczątki i zobaczymy, co można z tego odzyskać.

    Powinien był zanurzyć to w kwasie..