29

Teraz dla odmiany pożerujmy na nostalgii fanów Commodore 64

Ruszyła kolejna zbiórka społecznościowa bazująca na miłości do starych komputerów. Tym razem padło na kultowe już Commodore 64. Cel? 150 tysięcy dolarów. Jak idzie? Bardzo dobrze.

The 64, czyli bez praw do nazwy

The 64 to oficjalne urządzenie? Zapomnijcie, jego twórcy nie mają bowiem praw do nazwy Commodore 64. Generalnie niewiele mają poza obietnicami, filmem promocyjnym i renderami. Wiemy natomiast, co sprzęt ma posiadać. Złącze HDMI pozwoli na połączenie The 64 z monitorem lub telewizorem, komputer obsłuży cartridge (również oryginalne dzięki adapterowi), czytnik kart SD, kilka portów na dżojstiki oraz umożliwi aktualizację oprogramowania. Na pierwszy rzut oka nie ma on więc zbyt wiele wspólnego z oryginalnym C64 – ma natomiast umożliwić podłączenie wszystkich stworzonych na oryginał zewnętrznych akcesoriów.

Co ciekawe, twórcy urządzenia starają się zachęcić ludzi do wpłacania pieniędzy twierdząc, że nad projektem pracują znane osobistości tworzące gry AAA – tyle tylko, że poza dwoma nazwiskami, nikogo więcej nie ujawniono. Jeśli jednak spojrzeć na Darrena Melbourne’a, to faktycznie ma na koncie kilka dobrych gier – między innymi Raymana 2, Shinobi i Micro Machines. Andreas Wallström to natomiast starej daty demoscenowiec, można więc spodziewać się, że The 64 pójdzie również w kierunku amatorskich, pokazowych produkcji. Nie wiem czy wiecie, ale demoscena C64 wciąż istnieje i ma się całkiem dobrze.

Największą ciekawostką jest to, że komputer ma powstać w dwóch wersjach – stacjonarnej i przenośnej. Szczególnie ciekawa wydaje się być kieszonkowa wersja, która na pokazanych materiałach prezentuje się bardzo stylowo.

Po co?

Patrząc na zbiórkę i informacje dotyczące projektu, nasuwa mi się jedno zasadnicze pytanie – „po co?”. The 64 nie jest sprzętem oficjalnym i wygląda na zwykły emulator w przypominającej Commodore 64 obudowie. Emulator, jakich w sieci pełno, z tą różnicą, że twórcy życzą sobie za niego 150 dolarów. Można też wesprzeć akcję mniejszymi kwotami, nie dostaniecie jednak wtedy samego komputera. Na chwilę obecną projekt wsparło 178 osób, przekazując na jego realizację prawie 42 tysiące dolarów. The 64 ma wielkie szanse powstać, twórcy proszą bowiem o 150 tysięcy dolarów, a do końca zbiórki został jeszcze miesiąc. Już nawet pomijając kupowanie kota w worku, nawet jeśli komputer nabierze fizycznych kształtów, po kilku miesiącach nikt nie będzie o nim pamiętał.

Jak sami widzicie podchodzę do projektu sceptycznie, ale nie dlatego, że jestem starym atarowcem i gdzieś tam wciąż żyje we mnie niechęć do konkurencyjnej platformy. Na zbiórkach społecznościowych powstają fajne rzeczy, również jeśli chodzi o komputery czy konsole – tu jednak ewidentnie widać, że ktoś chce pożerować na naszych wspomnieniach. Oczywiście nie zamierzam czepiać się osób, które projekt wsparły – to ich pieniądze i w najgorszym wypadku po prostu je wtopią. Przykro jednak patrzeć na tego typu zbiórki, starające się wycisnąć z ludzi nie tylko łzy nostalgii, ale również kasę.

grafiki

źródło

  • fallengel

    Nic nie zastąpi oryginalnego, starego i poczciwego Commodore C64. Ten komputer był, jest i będzie do końca świata, i o jeden dzień dłużej :).

    • Paweł Winiarski

      Lepiej bym tego nie ujął.

    • SRP 11

      Goń się fajfusie!
      ZX Spectrum+ jest i będzie do końca świata, i o jeden dzień dłużej :).

      PS jak razem z posiadaczem C64 pisaliśmy programy, ja zazdrościłem mu świetnej mechanicznej klawiatury, kumpel mnie skrótów na klawiaturze

    • rake

      Ahhh, ale jak fajnie się wygrzebywało zapałką ten krzywo wciśnięty, gumowy klawisz ^^

    • Ile takie cudo może dziś kosztować? Znudziło mi się grzybanie przy Pentium II, coraz poważniej myślę o C64 lub czymś innym z tych czasów.

    • fallengel

      Na znanym portalu aukcyjnym samą jednostkę C64 możesz zdobyć w okolicy 60zł. Całe zestawy np. ze stacją dyskietek ,dżojstikami i grami trzeba liczyć drożej, w okolicy 300zł. Wszystko zależy oczywiście od wyposażenia i stanu. Zdarzają się jeszcze perełki w bardzo dobrym stanie. C64 lub Amiga dysponują sporą liczbę gier, jeśli pod tym kątem patrzeć.

    • Dzięki za info, może się zorganizuje i kupię sobie taki zestaw.

    • tropie lamy

      dobre a co w pentium II można grzebac??? o asemblerze c64 czy atari nawet nie mysl, patrzac na twoje dotychczasowe wypowiedzi to cie przerosnie samo wypowiedzenie slowa asssembler. wracaj do lekcji

    • Drogi trollu- parę razy o tym już mówiłem, na starym kompie z PII 266MHz mam domowy serwer.

  • Luc Marc

    Dlaczego nie zaimplementowali obsługi kaset?

    • Fakt – parę mi jeszcze zostało, miałbym w co pograć :-)

  • Marek

    Mam takie wspomnienia:
    C64 – czas ładowania gry z taśmy ok. 3 min.
    Spectrum – ok. 5 min.
    Atari – 20 min.

    Pozdrawiam Atarowców! :)

    • Cicho bądź, bo się nie wgra ;-)

    • Paweł Winiarski

      Końcówka mojej przygody z magnetofonem Atari 65XE to Karateka, który wyglądał kapitalnie, ale wgrywał się z dwóch stron kasety, więc jak coś poszło nie tak, był płacz. Na szczęście potem przerzuciłem się na dyskietki i to był przeskok jakościowy jeśli chodzi o komfort grania.

    • Stachu

      Pewnie dlatego, że projekt nie przewidywał magnetofonu. Atari zakładało stację dysków jako pamięć masową.

  • luk_morphos

    Ja tam im kibicuję. Fajnie byłoby mieć takiego komodorka w wersji pocket:) A co do nazwy, zupełnie mi to nie przeszkadza – szkoda zachodu oraz kasy na to (wiadomo, że oba te urządzenia byłyby wtedy o wiele droższe).

  • Nostalgia czy nie – biorę to! :-)

    Ileż to sprężynek w joysticku połamałem, grając w ulubione gry sportowe. Dobrze wspominam też Dam Busters i produkcje od Epyx :-)

    • Paweł Winiarski

      A nie lepiej kupić stare C64? Ja się tak przymierzam do Amigi 500/600 :)

    • gość niedzielny

      Dostałem „mydelniczkę” na 40 urodziny, dokładnie taką jaką miałem w młodości :) Działa, chodzi, w świetnym stanie. Codziennie na nią patrzę z nostalgią ale do grania bardziej poręczna faktycznie byłaby taka konsolka. Kiedyś chodziło mi po głowie, czy by nie kupić zwłok któregoś modelu Silicon graphics (Indy na biurko a w Onyxie lodówka ;)

    • fallengel

      Oba te komputerki są godne polecenia, jak i C64 tak Amiga. Duże zaplecze gier i wsparcie sporej społeczności. Amiga jest wygodniejsza, ale C64 ma swój niepowtarzalny urok. C64 przy stacji dyskietek jest nieco wygodniejsza. Magnetofon dostarcza jednak niezapomnianych wrażeń :)

    • Posiadałem do niedawna C64. Świetny komputer, ale nie miałem już cierpliwości do ustawiania głowicy, czekania 5 minut za grą, a na końcu ujrzenia „Syntax Error” :-)

  • doogopis

    Sam pamiętam te czasy,ustawianie głowicy.Atarowca wal z gumowca!
    Tylko że kilka gier jest fajnych ale nie by grać i grać godzinami.Dlatego lepiej nie wydawać kasy i odpalić emulator,na kompie czy tablecie!

    • zzz

      Oby tylko płaska Ziemia się nie przechyliła! Bo wtedy sprzęt może przesunąć się na inny kontynent.

    • doogopis

      Jak kontynent może sie przesunąć?Przecież one nie pływają po oceanach!
      Niższe tereny są poprostu wypełnione wodą.
      Z drugiej strony ciekawe że takie obroty ziemi nie powodują przemieszczenie kontynentów na środek kuli!No ale zakrzywiacze światła sie tego nie domyślą.

  • pawellek

    @Paweł Winiarski – za bycie Atarowcem haha masz u mnie plusa :) Moje Atari 130XE gdzieś tam jeszcze leży :) plus stacja dysków LDW2000 :)

    • Paweł Winiarski

      :)
      U mnie 65XE i stacja California Access CA-2001

    • duoboy

      U mnie lezy ATARI 130XE, Falcon 030 i LYNX. Jaguara sprzedałem.

  • batory

    Po cyrkach z „secret service” oraz „Franko2” (to drugie podobno jeszcze ma wyjść – w co nie wierzę) nie biorę już udziału w zbiórkach pieniędzy, na najwspanialsze nawet pomysły.

  • Maciek

    Już był taki jeden projekt bazujący na nostalgii za C64: http://commodoresmart.com/