95

Ten wieprz powiększył grono aniołków, czyli o poziomie polskich internautów

Nie przepadam za Tytusem, Romkiem i Atomkiem, bo nigdy nie rajcowało mnie promowanie socjalistycznego harcerstwa. Papcio Chmiel okazał się jednak geniuszem, gdy blisko 30 lat temu wymyślił gazetę „Trele Morele” i przepowiedział w ten sposób, jak będą wyglądały polskie media, w tym rodzimy Internet. I świńska afera… „Trele Morele” to pierwszy polski tabloid. Choć wymyślony, okazał się trafną prognozą współczesnej sytuacji – małpa […]

Nie przepadam za Tytusem, Romkiem i Atomkiem, bo nigdy nie rajcowało mnie promowanie socjalistycznego harcerstwa. Papcio Chmiel okazał się jednak geniuszem, gdy blisko 30 lat temu wymyślił gazetę „Trele Morele” i przepowiedział w ten sposób, jak będą wyglądały polskie media, w tym rodzimy Internet. I świńska afera…

„Trele Morele” to pierwszy polski tabloid. Choć wymyślony, okazał się trafną prognozą współczesnej sytuacji – małpa zostaje dziennikarzem, teksty są ssane z palca i mają poziom chały. Sytuacja, wypisz wymaluj, z… wczoraj, kiedy to dziennikarze i internauci odkryli zaskakującą prawdę. Szok i niedowierzanie, dzień grozy – wieprzowina to mięso z wieprza! Bo dotychczas naród myślał, że mięso jest z supermarketu, a dżem z biedronki. Ale od początku…

Trochę historii

Naród to nie grupa świadomych obywateli. To tłuszcza, która podlega prawom tłumu. A tłum ma to do siebie, że lubi być oszukiwany i z chęcią popada w owczy pęd. Dowodów jest aż nadto. Jedna plotka – najczęściej głupia, niesprawdzona i niewiarygodna informacja, staje się kamieniem wywołującym lawinę.

Historia rodem z Archiwum X. W latach osiemdziesiątych w dolnośląskim Lubinie (a być może i w innych miastach) doszło do aktu zbiorowej paniki, gdy ktoś puścił w obieg plotkę, że rysy na twarzy Maryi właśnie się przedłużyły, a gdy sięgną do serca, będzie… wojna atomowa. Dzieci wybiegały podczas lekcji ze szkół i ruszały po swoje komunijne drewniane obrazki, by wraz z nimi udać się do kościoła.

To tylko jeden z wielu przykładów. W tym samym mieście wystarczyło w dzień premiery telefonii Heyah puścić plotkę o niezależnym operatorze, który będzie miał tak niskie ceny, że rząd zawiązał spisek i wstrzymał produkcję nowych numerów, by ludzie rzucili się na kioski, hurtowo wykupując prepaidy.

Więcej? Proszę bardzo. Wymyślona przez dziennikarzy słynna afera z mutantem „królisem” (jako pokłosiem Czarnobyla) szybko sprawiła, że ludzie zaczęli bać się wycieczek do lasu, a ci, którzy się na to jednak odważyli, wracali sterroryzowani widokiem potwora.

A w Puszczy Kampinoskiej grasował królis, zwierzę, które miało ciało lisa i głowę królika. Wszyscy wiedzieli, że to mutant po wybuchu w Czarnobylu. Przegryzał opony w parkujących w lesie samochodach. (źródło)

Na takich społecznych emocjach bazują tabloidy. Pierwszym takim (prawdziwym) w Polsce była gazeta „Skandale”. Do dziś pamiętam sensacyjny artykuł pt. „Gigantyczne chrabąszcze pożerają wieśniaków w Brazylii”, okraszony makrofotografią Bogu ducha winnego owada, który nawet człowieka ugryźć nie potrafi.

Szybko okazało się, że mariaż oszustwa i owczego pędu ma w Polsce kolosalną przyszłość (a w trzeciej minucie słychać strzały)…

Popularność mistyfikacji wynika poniekąd z tego, że ludzie lubią być okłamywani, o czym świadczy krótka, ale burzliwa kariera pisma „Skandale”, założonego przez Andrzeja Minkowskiego. Ten typowy przykład literata przyklejonego do Polski Ludowej doskonale odnalazł się po wybuchu wolności. Założył pismo i zatrudnił kolegę po piórze, Zbigniewa Safjana – tego samego, który wymyślił Hansa Klossa, a wcześniej donosił do bezpieki na kolegów z partyzantki. „Skandale” były pismem, na które polskie społeczeństwo czekało, zarazem nie będąc nań przygotowanym. Powszechnie sądzono, że po odejściu komunistów wszystko, co pisze się w gazetach, jest prawdą. Zarazem otwierano się na cudowności świata. Bo czy nie miło przeczytać, że w Austrii pojawiła się dwugłowa gwiazda rocka, na Marsie mieszkały dinozaury, a na Mazurach grasuje banda gwałcicielek (babcia, matka i wnuczka) wykorzystująca mężczyzn, a potem oddalająca się w niewiadomym kierunku? Relacje z poczynań gwałcicielek miały formę fotoreportaży, co jeszcze dodatkowo poprawiało odbiór całej historii. Dzisiaj trudno uwierzyć, że nakład gazety wynosił ponad milion egzemplarzy, ale cóż, takie były czasy: dużo wolności, dużo pieniędzy, wielkie nakłady. Z czasem „Skandale” przekształciły się w „Nowe Skandale”, a potem w czasopismo „Bez Pardonu”, ono zaś padło, zapewne pod ciężarem postkomunistycznych bredni, które drukowało. (źródło)

Wnioski są dwa. Po pierwsze, ludzie łykną wszystko, jak pelikan cegłę. Po drugie, owczy pęd zdefiniować można najkrócej jako „jednego trolla z milionem kretynów”.

Poniedziałek grozy – zbrodnia w Makro

Wszystko zaczęło się od zwykłej głupoty. Nie, przepraszam, nie zwykłej a wręcz piramidalnej. Klient marketu Makro (takiego, który sprzedaje towary firmom, nie osobom prywatnym) doznał szoku, widząc zafoliowane prosiaki. Szok i niedowierzanie! Bo przecież ów klient był przekonany, że słynne prosię z jabłkiem w ryju, jakie podaje się chociażby na bogatszych weselach (czy festynach parafialnych – zobacz obrazek niżej!), robione jest z proszku jak zupa instant. A szynka rośnie na drzewach.

Afera ruszyła dwutorowo. Temat podjęła Gazeta Wyborcza, a swoje dołożyli internauci. Rozpoczął się owczy pęd, którego częścią okazały się być działania fundacji walczącej o prawa zwierząt. A że lawiny nie powstrzymasz, nastroje zaszokowanych internautów sięgnęły zenitu w eksplozji intelektu, logiki, kultury i wiedzy o świecie:

No właśnie. Biedne zwierzątko „w takiej formie”. Bo w innej to już nie ma problemu. Pocięte na plasterki prosię jest OK. Niepocięte to skandal i niemoralność! Jeśli nie rozumiecie, w czym rzecz, inna internautka Wam wyjaśni:

Zaskakujące, że największe larum podniosły właśnie kobiety – przedstawicielki płci rozmiłowanej w… futrach! W latach osiemdziesiątych byłem na fermie srebrnych lisów i nutrii hodowanych na babskie fatałaszki. Prowadził ją były milicjant. Jak pozyskiwał futro? Otóż nie, nie golił zwierząt, jak to się robi z owcami, drogie panie. Tak się nie da i to też będzie szok i niedowierzanie. Facet brał lisa lub nutrię za tylne łapy, wieszał w szopie na sznurku i walił milicyjną pałą w łeb tak długo, aż mózg zmieszany z krwią wylewał mu się pod stopy. No ale futerko przyjacielem kobiety, prawda?  Warto przy tym dodać, że JEDNO futro to 20 lisów, 35 królików, 60 norek, 200 szynszyli! No ale to nic w porównaniu do biednego świńskiego dziecka…

Sprawa jest prosta. Sieć Makro dała plamę, bo:

a) świnka jest niepełnoletnia,

b) świnka jest naga (sic!) – bo przecież taka „ubrana” w przypieczoną skórkę i jabłko już nikogo nie razi.

Potwierdzam! Mało tego, podejrzewam, że sieć łamie też ustawę o ochronie życia poczętego, sprzedając… kawior! Wszak to miliony nienarodzonych rybek, którym odebrano szansę na szczęśliwe dzieciństwo, przyjemny dreszczyk okresu dojrzewania oraz prawdziwą radość zakładania związku i wydawania na świat potomstwa. Makro, wstydź się! Twoje półki to obozy koncentracyjne XXI wieku!

I tylko zastanawiam się, gdzie ci krzykacze byli, gdy na temat prosiaków uzewnętrzniali się harcerze (sami zobaczcie!), i kiedy około pięciu dni temu polski dziennik opublikował jako nius słynną informację, maglowaną przez media od przynajmniej trzech lat:

Jak widać, wyssana z d… palca afera prosiaków w Makro to najlepszy przykład klasycznego owczego pędu, którego uczestnicy potwierdzają stare prawo Einsteina mówiące, że tylko dwie rzeczy są nieskończone – wszechświat i ludzka głupota. Powiem więcej, twierdzenie, że całe prosię a prosię w plasterkach to różnica, jest bliskie nazistowskiej estetyce, w której trup może i siał zgorszenie, ale zrobione z niego mydło czy abażur już nie…

Zachorujesz, odbiorą ci wszystko: ubranie, czapkę, przemycony szalik, chusteczkę do nosa. Jak umrzesz – wyrwą ci złote zęby, już poprzednio zapisane w księgi obozu. Spalą, popiołem wysypią pola albo osuszą stawy. Co prawda marnotrawią przy spalaniu tyle tłuszczu, tyle kości, tyle mięsa, tyle ciepła! Ale gdzie indziej robią z ludzi mydło, ze skóry ludzkiej abażury, z kości ozdoby. (Tadeusz Borowski, Wybór opowiadań)

Lekcja social media

Makro nie pozostawiło tematu bez odpowiedzi. Nie wiem, kto odpowiada tam za politykę social media, ale stawiam temu komuś wielki plus. Za to, że nie ugiął się pod ciężarem łajna rzucanego przez ciemnogród, i za to, że potrafił zachować poczucie humoru. Wbrew pozorom to bardzo trudna sytuacja, bo cały miniony dzień był jednym wielkim „pióropałowaniem”, które zmiotło temat referendum w stolicy, niczym bomba neutronowa drewnianą latrynę. Każdemu mogłyby puścić nerwy, wszak errare humanum est. A jednak na fanpage’u marketu pojawiła się jakże zacna i dobrze wyważona odpowiedź (z subtelnym, ledwie wyczuwalnym posmakiem drwiny):

 Drodzy Fani, Jak się pewnie spodziewacie – zamierzamy w poniższym wpisie zabrać głos w sprawie tzw. „afery prosiaczkowej”. Większość z Was wie, że jesteśmy dystrybutorem (w głównej mierze hurtowym) różnorodnych produktów, w tym również spożywczych, a zatem i mięsnych. Posiadamy Klientów z różnych segmentów rynku, między innymi z bardzo licznej grupy HoReCa (Hotele, Restauracje, Catering). Jak sama nazwa wskazuje, skupiamy w tym gronie wielu przedsiębiorców prowadzących m.in. różnorodne restauracje, hotele, bary, knajpki, domy weselne i szereg innych przedsięwzięć o charakterze gastronomicznym. Od początku istnienia MAKRO Cash & Carry w Polsce, staramy się kształtować nas asortyment w odpowiedzi na potrzeby Klientów – w tym wypadku tych Klientów, którzy prowadzą, niejednokrotnie od wielu lat, swoje własne biznesy, dzięki czemu poznali z kolei dogłębnie specyfikę swoich Klientów. Ufamy ich wiedzy i doświadczeniu, ponieważ z naszej perspektywy to właśnie przedstawiciele segmentu HoReCa wiedzą, jakich produktów spożywczych potrzebują do realizacji swoich celów biznesowych, a mówiąc ogólnie – do rzetelnego wykonywania swojej pracy. Aaa i wszystkim życzymy miłego popołudnia :)

Całą sprawę na profilu kończy wpis:

Autor stąpa tu po kruchym lodzie (lub cienkiej linie, jeśli wolicie), ale muszę przyznać, że ma cojones, a poza tym głupotę można i należy ośmieszać. Inaczej głupota stanie się prawem. Tym samym Makro rozwiązuje jednym zdaniem aferę PIG GATE lepiej, niż zrobił to Sokołów z własnym tatarem. Jak widać, nie trzeba było iść do sądu, zasłaniać się przepisami i narażać się na wizerunek bezdusznej korporacji. Można? Można! Choć wbrew pozorom takie łatwe to wcale nie jest. Makro jednak wybrnęło z sytuacji bez pozwów, napuszonych oświadczeń prasowych, replik i gotowych do walki prawników. Brawo!

Lekcja z Gwiezdnych Wojen

Kto oglądał epizod IV pt. „Nowa nadzieja”, powinien pamiętać słynny dialog między Hanem Solo a Obi Wanem Kenobim. Kiedy przemytnik nazwał starego Jedi głupcem, ten odpowiedział:

Kto jest większym głupcem? Głupiec czy ten, kto za nim podąża?

Setki, może wręcz tysiące internautów ruszyły bezmyślnie za jednym oburzonym, bo przecież prawda kole w aureolę, jak napisał Jan Izydor Sztaudynger. Bo jeść szynkę to jedno, ale wiedzieć, z czego jest robiona, to najwyraźniej drugie. Sam jestem jaroszem od przeszło dekady, ale dieta nigdy nie powinna być tłumaczeniem dla hipokryzji. Tym bardziej, że większość wegetarian do dziś chodzi w skórzanych butach, a są i tacy, którzy twierdzą, że mięsa nie jedzą, a jednak zajadają się jogurtami robionymi na… żelatynie wieprzowej!

Naturalna substancja białkowa pozyskiwana z kości i chrząstek zwierzęcych, w skład której wchodzi przede wszystkim kolagen. Żelatyna ma szerokie zastosowanie. W przemyśle spożywczym spełnia rolę substancji żelującej, zagęstnika, stabilizatora, środka emulgującego i pianotwórczego. Wykorzystywana jest do produkcji deserów, budyniów, galaretek i żelków. (źródło)

Dlatego upraszam wszystkich oszołomów – wstrzymajcie swe konie, zawróćcie i poszukajcie zagubionych szarych komórek. Bo póki co afera prosiaka z Makro to kolejny przykład na to, że żyjemy w kraju, gdzie głupota i analfabetyzm to cnoty…

 

PS. Oświadczam, że niniejszy materiał to studium przypadku. W żaden sposób nie jestem związany z marketem Makro i ani ja, ani Antyweb nie czerpiemy z materiału żadnych ukrytych korzyści.

PPS. Uwaga, Polacy! Odkrywam kolejną zaskakującą prawdę! Tradycyjna polska potrawa „flaki” robiona jest z… flaków, czyli zwierzęcych wnętrzności! Szok i niedowierzanie!

 

——

  • Ale że na Tytusa Romka i Atomka się w lidzie zamachnąłeś to nie daruję :)

    • Marcin M. Drews

      Jestem uczulony na harcerstwo. ;P

    • Bartosz

      Zupelnie nie potrzebnie w prawie kazdym tekscie podkreslasz jaki to jestes any-PRL.

    • stopdebilom

      bo lepsza jest obecna gimbaza i tabuny nastolatków demolujących miasto z nudów.

    • Y

      Ale co ci to harcerstwo zrobiło? :P Mówisz, że socjalistyczne, ale przecież ZHP było w Polsce przed socjalizmem, i to właśnie te tradycje są w obecnym ZHP kultywowane. Więc co jest takie straszne w nim?

    • o tototo… co Ci uczłowieczona małpa zrobiła?

  • marian

    HANBA! HANBA! HANBA! UWOLNIC PROSIACZKI!

    • Mateusz R.

      WYKUPIMY PROSIACZKI Z MAKRO, OTWORZYMY OPAKOWANIA I UWOLNIMY

      ich cudowny aromat podczas pieczenia.

  • Nie chcę wyjść na tego, no, hejtera, ale widzę, że sprawnie wykraczacie poza rejon tzw. technologii w swoich blogerskich poczynaniach. Zamierzone? Podobno AntyWeb to … #1 TECHNOLOGY BLOG IN POLAND :)

    • Marcin M. Drews

      „Antyweb to jeden z najpopularniejszych w Polsce blogów o internecie, nowych technologiach. Powstał w 2006 roku.”

    • Spokojnie, to „#1 TECHNOLOGY BLOG IN POLAND” to nie jest wymyślone przeze mnie, widzę to po prostu po wejściu na „bloga”, po jego prawicy …

    • Marcin M. Drews

      A ja cytuję z profilu AW na FB. :) Poza tym blog to nie druk ścisłego zarachowania. ;)

    • Marcin

      Nie ma technologi bez ludzi a każda technologia jakoś wpływa na ludzi. Pisanie o tym wpływie (a tak rozumiem ten wpis) nie jest wielkim odejściem od tematów technologicznych. Internet od dawna nie jest siedliskiem samych geeków więc i teksty w poczytnym bloku mogę tyczyć się spraw „ważnych” dla reszty społeczeństwa. ;)

    • Grzegorz

      Przecież to jest pogłębiona analiza przypadku w social media :) Więc jak najbardziej się mieści

  • Michał Zemełka

    W mojej okolicy jest sklep rybny. Groza!

    • Rybiarz

      Ponoć ryby robione są z ryb ! SZOK I NIEDOWIERZENIE !

    • Michał Zemełka

      I tak leżą i świdrują człowieka tymi swoimi oczkami aż ciary przechodzą…

    • Mateusz R.

      Karpie pływające w wannach przed świętami gdy jeszcze mieszkaliśmy z rodzicami to była KOMUNISTYCZNA PROPAGANDA!

  • Guru

    Wyborcza mi tu mówi, że Makro się jednak zgięło w pół i prosiakami nie będą kupczyć. Ktoś to potwierdzi ?

    • Marcin M. Drews

      Tak, właśnie czytam na ich profilu: „Drodzy Fani, tak, potwierdzamy, że tymczasowo zdecydowaliśmy się wycofać z naszej oferty mrożone prosięta. Chcielibyśmy jednak podkreślić tymczasowość tej decyzji. Jest ona podyktowana chęcią przeprowadzenia bezpośrednich konsultacji zakupowych z naszymi Klientami z segmentu HoReCa (gdzie skupiamy nie tylko hotele, restauracje czy catering, ale także domy weselne i sklepy, wśród których ten produkt jest popularny) oraz pozostałymi Klientami wyrażającymi swoje obawy związane ze sprzedażą tego produktu w naszej sieci. Liczymy na Wasze zrozumienie. Oczywiście będziemy Was na bieżąco informować o efektach naszych rozmów.” – słaby ruch na zasadzie „jednak będziemy z terrorystami negocjować”…

    • Guru

      czyli znowu wygrała głupota ?

    • Marcin M. Drews

      Na to wygląda – Makro właśnie otworzyło drzwi dla protestów wszystkich oszołomskich fundacji. Teraz może w nich uderzyć fundacja chorych na raka za to, że sprzedają kostiumy kąpielowe, czyli do opalania. Bodajże H&M miało już z tym problem..

    • Guru

      A niech w nich walą, co mi tam – i tak ich nie lubiłem, za brak płatności plastikiem. Do tego drogo … no i teraz te prosiaki ;-)

    • Marcin M. Drews

      To tam do dziś kartą nie można płacić??? Oh boy… O_o

    • JaPaMan

      Można płacić kartą

    • aww

      W Selgrosu nie można.

    • Piotr Kołaczkowski

      Można płacić kartą – ostatnio płaciłem, nie było problemów.

    • QQQ

      Dowolną, czy tylko ichnią?

    • Piotr Kołaczkowski

      Dowolną wypukłą MasterCard oraz Visa.

    • p

      Dopisz więc w tekście, że pean pochwalny był przedwczesny bowiem główny bohater zgiął się w pół i podążył za tłuszczą.

    • Tomasz Trela

      Jak żyć, jak żyć, jak prowadzić firmę, skoro sami sobie podkładamy khm… świnię :p

    • DANIEL KROPIOWSKI

      A tak się już cieszyłem że będzie prosiaczek na święta.

  • totalizator

    Panie Marcinie, o ile bardzo trafnie dobiera Pan tematy do wpisów to ich zawartość to już totalna jazda bez trzymanki. Odrobinę profesjonalizmu. Wypisywanie wszystkich możliwych skojarzeń i pomysłów jak się nawiną? Proszę się z tekstem przespać, rano jeszcze raz przeczytać. A tak – jaki Tytus? Star Warsy?! Gdzie kobiety a FUTRA? Przy tym ostatnim łokieć mi się ześlizgnął z biurka przy czytaniu.

    • Marcin M. Drews

      Proszę zdefiniować profesjonalizm w blogosferze. Czy w pamflecie. :) Lubię bawić się odniesieniami do popkultury, a co do ostatniego – zapraszam w niedzielę na sumę, to się Pan sam przekona, jak wygląda związek płci pięknej z futrem. Być może jest Pan z tego młodszego pokolenia, które nie zdaje sobie z tego sprawy?

    • totalizator

      Żartowanie sobie z oburzonych kobiet to jedno a …walenie w nie (te konkretne) argumentem płci i twierdzenie, że noszą futra (tak ogólnie) to właśnie brak profesjonalizmu. Teraz – nie żebym opowiadał się za jedną ze stron, po prostu pozwalam sobie na odrobinę dialektyki.

    • Peter

      Profesjonalizm w blogosferze:
      – teoretyczna i praktyczna znajomość form literackich i dziennikarskich,
      – umiejętność dobierania tematów do tematyki medium,
      – umiejętność argumentowania w zgodzie z tematem i wątkiem,
      – umiejętność dobierania analogii.

      W zasadzie… z powyższych, nie spełniasz żadnego. Skoro lubisz się bawić, pobaw się może w szkołę, a konkretnie w lekcję języka polskiego. Ale pobaw się z kimś, od kogo czegoś zdołasz się nauczyć.

    • Marcin M. Drews

      Pozostawiam z kultowym cytatem: „Chcesz, kupię Ci futro… Prawdziwe? Prawdziwe… Kocham Cię, Misiu!”

  • tomaszkoperski

    Fajnie napisane. Przybijam piątkę. ;]

    • Marcin M. Drews

      Dzięki! :)

  • kawoN

    Hehe z tymi flakami to jeszcze należy dodać że owe wnętrzności należy oczyścić z zawartości :)

  • Gnatożuj

    Wiem, że schabowy i szynka to ze świni (zawsze mi się wydawało, że flaki to raczej krówka, a nie świnka), ale sposób podania tego prosiaka wzbudził dziwne skojarzenia – jakby potraktowali to jak przedmiot, a nie zwierzę, które oddało swe życie, byśmy mogli zaspokoić głód. Idąc do rybnego, nie dostaję zafoliowanej termicznie ryby, tylko kilkanaście wrzuconych do worka.
    Gdyby wyjęli je z tej folii i normalnie wrzucili do chłodni, całej afery mogło by nie być.

    • z

      hahaha, czyli wrzucając kilkanaście prosiaków na kupę oddaje się im hołd i cześć, a estetycznie pakując w folię – bezcześci się zwłoki :D dobra logika.

      swoją drogą – nie widziałeś nigdy zafoliowanej ryby w markecie? :D

    • DANIEL KROPIOWSKI

      Powinni dawać żywą świnie i w domu ubuj, tak jak karpie na święta.

  • RudyGustawSpodLeningradu

    A tak swoją drogą – wiedzieliście, że Jezus był Żydem?!

    • Gnatożuj

      Serio? To nie był Polakiem spod Częstochowy?

    • stachu

      Na Brixton w Londynie można dostać gazetkę jednego z lokalnych kościołów, w której ów Żyd jest… czarny.

    • DANIEL KROPIOWSKI

      To kłamstwo i potwarz, wszyscy wiedzą że to postawy, długo włosy blondas. Błękitne oczy i schludnie przyszczyżona broda.

  • Dobry artykuł! ; )

  • wegetarianin

    Kiepściutki artykuł okraszany hojnie upajaniem się przez autora równie mało wyrafinowanymi wynurzeniami. Z pewnością jeśli chodzi o jedzących mięso to najzwyklejsza hipokryzja. Jeśli zaś chodzi o punkt widzenia wegetarianina to a) to co na początku, b) co do meritum, niesłychane barbarzyństwo. Tak, wiem, zaraz przeczytam, że nie da się żyć bez mięsa, niedobory i takie tam wioskowe mądrości mięsożerców w stylu „czarna wołga porywa dzieci”. I ktoś tu pisze o owczym pędzie i trollu z milionem kretynów. Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie. Jak zawsze aktualne. Oto współczesny człowiek, na dodatek jaki z siebie dumny. Gdzieś ostatnio przeczytałem, że niektórzy są nawet dumni ze swojej głupoty, ale żeby z prymitywnego, odhumanizowanego do cna, barbarzyństwa też?

    • Black Asther

      Szanuję Twoj sposób bytu, to szanuj i mięsożerny (zgodny z naturą notabene), bo ktokolwiek biorący udział w tym „starciu” nie może się nazywać normalnym.

      Zwierzę to zwierzę, kurczaka też można kupić całego. Ba, rosół robi się (przynajmniej najstarszym sposobem), kładąc kogutka na pieniek i ucinając mu głowę siekierą. No faktycznie okrutne, zabijać, żeby mieć co jeść. Oczywistą rzeczą jest, że nie popieram zabijania bez potrzeby, np. futra zwierzęcego bym nie ubrał, bo jest od cholery zamienników.

      Zdziwię Cię, ale wegetarianizm nie jest szczególnie zdrową dietą dla człowieka, wbrew obiegowym opiniom. Człowiek został przystosowany przez naturę do jedzenia mięsa, obok warzyw i roślinności. Można tak funkcjonować, ale w pełni zdrowi i wydajni dzięki temu, no – nie oszukujmy się – nie będziemy.

      Jeśli wegetarianin chce mieć poszanowanie i nie być traktowany jak odmieniec, to niech i do innych odnosi się z szacunkiem. Szacunek = szacunek, brak szacunku z czyjejś strony, również okraszam swoim brakiem szacunku wobec takiej osoby.

      Bądźmy normalni. Takie mięso w sklepie nie różni się niczym od kurczaka, ryby, czy spreparowanej już wcześniej szynki.

    • Tomasz Trela

      Ile to razy widziałem jak obiad niedzielny tak się zaczynał. W wakacje jako dzieciak łapałem kurę czy koguta a potem dawało się starszemu aby uśmiercił, potem zwierzę tak chlapało krwią że jak się upuściło na ziemię to biegło w swoim kierunku. Było to straszne, ale nie na tyle aby zabronić lub przestać jeść te zwierzęta.

      Zresztą to było normalne, ale nikt nie zabijał zwierząt dla zabawy. Po drugie… setki filmów, książek czy świętych ksiąg uczą jak zabijać zwierzęta i po co się je zabija. A tutaj nagle mówią że takie zabijanie jest niecywilizowane. Paranoja.

    • wegetarianin

      „Szanuję Twoj sposób bytu”, dzięki, ale to jest oczywiste i jasne jak słońce. Szanujesz go, bo właśnie on jest przesycony szacunkiem do każdego kto na to zasługuje. Barbarzyńskie, nieludzkie zachowanie jak zarzynanie niewinnego zwierzęcia w celu zaspokojenia kaprysów podniebienia, nie może zasługiwać na szacunek bo jest zachowaniem niedharmicznym a takie streszcza się w słowach „Nie rób drugiemu co tobie niemiłe”. I nie ma tam wyjątku ” a) ale zwierzętom możesz to robić”.

      Ja generalnie patrzę na to w sposób dosyć wyrozumiały, o tyle, żebyś mnie dobrze zrozumiał, że istnieje wielka różnica pomiędzy szacunkiem o którym mówisz a wyrozumiałością, wynikająca ze świadomości, że istnieją konsekwencje. I dlatego choć jest tak, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, to, że pomiędzy słowem „rzeźnia” ukrywającym się za miejscem położonym x kilometrów od jedzącego miejsca, istnieje pełna korelacja w postaci współudziału, choć „jedzący” udają, że jej nie ma.
      „Zdziwię Cię, ale wegetarianizm nie jest szczególnie zdrową dietą dla człowieka, wbrew obiegowym opiniom. .” – no tak, tak myślałem, nie ma to jak mówić z własnego doświadczenia zaprzeczającego obiegowym opiniom. Jakie jest Twoje doświadczenie, że piszesz takie rzecz? Twoje a nie „kogoś tam”
      „Człowiek został przystosowany przez naturę do jedzenia mięsa, obok warzyw i roślinności.” – tak, znam te pozbawione jakichkolwiek podstaw nieszczere usprawiedliwienia. Niestety kłamstwo powtarzane 100 razy nigdy nie stanie się prawdą. Nigdy.
      „Można tak funkcjonować, ale w pełni zdrowi i wydajni dzięki temu, no – nie oszukujmy się – nie będziemy.” – znów „tak”;-) Oczywiście mięsożercy to znane okazy zdrowia.

      „Jeśli wegetarianin chce mieć poszanowanie i nie być traktowany jak odmieniec, to niech i do innych odnosi się z szacunkiem. Szacunek = szacunek, brak szacunku z czyjejś strony, również okraszam swoim brakiem szacunku wobec takiej osoby.” w ogóle nie tak, wytłumaczyłem to powyżej. Zasługiwać na szacunek to cechować się całą składową ludzkich zachowań.

      Żeby nie było wątpliwości – moja żona jada (bardzo rzadko) mięso i się świetnie dogadujemy.
      Jeszcze co do żelatyny Marcina – Marcin, a wiedziałeś, że jedząc cukier, jesz produkt niewegetariański, bo w procesie produkcji jako antyspieniacz używa się produktów pochodzenia zwierzęcego? Tak, tak… :-)

    • wegetarianin

      „jedzącego miejsca”*, miało być „a jedzącym mięso”.

    • Black Asther

      Przez przeszło sześć lat byłem na diecie wegetariańskiej i obserwowałem moją wydolność i wyniki krwi. Jadłem zgodnie z zaleceniami dietetyków. Nie było źle, ale gorzej.

      I właśnie tu się mylisz. Zaspokajanie kaprysu podniebienia to to nie jest. Ja po prostu odżywiam się tak, jak jestem do tego przystosowany i tak, jak potrzebuje tego mój organizm. Pracuję dużo – na powietrzu, fizycznie, nie raz w chłodzie, toteż potrzebuję dużo energii i białek – nie energii pustej, a energii dużej w proporcji masa – ilość, którą daje mięso. I nie ma nic bestialskiego w zabiciu zwierzęcia w celu zjedzenia go. Przypominam: zwierzęcia dla potrzeby zjedzenia, a nie masowego uboju.

      Nie można nazywać barbarzyństwem czegoś, czego elementy są zawarte w wierze (osobiście jestem rzymsko-katolikiem, chrześcijaninem), w naturze i co było podstawowym pożywieniem człowieka przez wiele tysięcy lat. Organizmu i historii nie oszukasz. To, że nastała taka humanitarna moda to w porządku. Sam nie popieram masowego uboju i staram się nie kupować w sklepie, żeby minimalizować popyt – często „załatwiam” pojedyncze sztuki i to z pewnych sobie miejsc.

      Szanuję Ciebie, ale wymagam tego samego. Nie zgadzam się na nazwanie barbarzyństwem i wynaturzeniem czegoś, co jest w zupełności normalne: przypominam, mięsożerność to fakt jedzenia mięsa, a nie propagowanie masowego zabijania zwierząt. Nie każę Ci tego „odszczekiwać”, jedynie wyrażam swoje zdanie w tym temacie.

    • wegetarianin

      Chylę głowę, szczerze, bo pierwszy raz spotkałem wegetarianina z takim stażem, który podważałby walory diety wegetariańskiej, w tym momencie mówisz z własnego doświadczenia i jest to dla mnie wartościowe, oto osiągnięcie godne najwyższego uznania i szacunku!
      Jednak co kiedy ja mam staż wegetariański już 18 lat i uwierz mi, że gdybyś zobaczył moje jedzenie to słowo „ortodoksyjny” nabrałoby dla Ciebie nowego znaczenia :-) , co teraz? Moje doświadczenia są zupełnie odmienne, na dodatek, są one ewidentnym zaprzeczeniem tezy, że człowiek musi jeść mięso. Są one potężne i dające mi równie potężne prawo do mówienia na ten temat – jakby jedzący jabłka mógł się rozwodzić o smaku mango? Tak przy okazji, codziennie (dużymi literami codziennie), robię minimum po 5 km na rowerze.
      Na marginesie, miałem także okres, że pracowałem dużo fizycznie – uwierz mi, ponownie to napiszę, że ważyłem ponad 100kg. Tak, na diecie wegetariańskiej.
      Na historię rasy ludzkiej i doktryny religijne, jeśli już się powołujemy, to cały hinduizm i jego rozgałęzienia opierają się na „ahimsie”, czyli niekrzywdzenie a owe potężne rozgałęzienia w postaci judaizmu, chrześcijaństwa, buddyzmu czy islamu są też w najwyższym stopniu przesycone ideą szacunku, tylko jak to wytłumaczyć tym dla których słowo „jihad” kojarzy się, straszliwie wypaczone, z przemocą zamiast z walką z własnymi słabościami, jakim to prawdziwym głębokim znaczeniem się ono charakteryzuje? Jak daleko sięga Twoja „historia”? Kilka tysięcy lat wstecz? Moja dalej, daleko poza aktualną Yugę Kali w której prawość zredukowała się do 1/4, daleko poza erę Dwapara czy Treta… :-) Jesteś „nara” i aspiruj do „narajan”, tymczasem człowiek choć ma naturę Paśupati stacza się i staje się gorszy od Paśu! O człowieku, w tych czasach złe cechy w człowieku są w większości, a skoro są w większości to wydaje im się, że mają rację. Nie mają.
      Pozdrawiam:-)

    • Black Asther

      Jedzenie mięsa to nie jest zła cecha, jako iż nie jest ona grzechem przynajmniej w rozumieniu mojej religii. Toteż nie mogę się nazywać złym człowiekiem, zwyczajnie jedząc mięso – wysuwając taką tezę i popierając się jeszcze buddyzmem, religią pokoju, jesteś trochę… Nietolerancyjny, żeby nie powiedzieć że stosujesz środki, które są trochę uwłaczające.

      Świat nie jest taki zły jak go kreują, to już tak abstrahując od tematu. Jeśli jesteśmy uczeni (albo chcemy) dostrzegać tylko zło, to niestety, ale zaślepiamy sami siebie. A potem jest, jak jest. Ja ze złem jakoś większego problemu nie mam – jestem człowiekiem dość głęboko wierzącym i ze swoich uczynków staram się wywiązywać i spowiadać – jedzenie mięsa (poza piątkami, co już chyba zniesione) grzechem nie jest. Sama religia i ofiary ze zwierząt (bo to o ten wątek mi chodziło), też nie mówi nic o zakazie mięsa. Sam Budda jadł tym, czym go poczęstowano, w tym i mięsem. Może i miał on na tyle czysty umysł, ale jednak.

      To, że używasz określeń typu „nara”, „pasu” „ahimsie” nie oznacza, że zbijesz mnie w ten sposób z tropu. Nie cofnę swojej opinii i nigdy nie stronię od dyskusji, choć muszę przyznać, że poczęstowałeś mnie pewną dawką wiedzy ;)

      Natomiast ironiczny ton wypowiedzi pierwszego akapitu nie wskazuje specjalnie na Twoją kulturę, którą (mając ponad osiemnastoletni staż, czyli zakładając że jako co najmniej nastolatek się na dietę wege przełączyłeś) jak na wiek co najmniej dwudziestu kilku lat powinieneś mieć. Ja rozumiem, że to jest internet, ale ja staram się nie startować z wieloznacznymi wypowiedziami.

      Uwierz również, że mięso naprawdę dostarcza dużo energii i to w przystępnej formie. Roślinność nigdy nie będzie równie skutecznym zastrzykiem energii, co ciepłe mięso. Aminokwasy w mięsie występują w większych ilościach i są lepiej przyswajalne, czyli jedząc np. 100g mięsa, to odpowiednik 250-300g roślinności. Lepsze dla mnie to, pracując fizycznie i to na dworze.

      Pozdrawiam.

    • wegetarianin

      Kiedyś się przekonamy czy ta Święta Księga, Biblia, najwyższej klasy przekaz, nie był intencjonalnie i instrumentalnie zmanipulowany. Ale to aktualnie nie jest ważne. Tak, to prawda, Budda zwykł jadać wszystko, co mu dano do żebraczej miseczki, ale z jego punktu widzenia nie było to nieczyste, tak naprawdę jednym z jego imion było „Ten który odszedł na dobre”, albo „Ten który odszedł tak jak mówi”, żeby sprawa była jasna do końca, Mila opisał to słowami „Puszczam swobodnie, a w strumieniu świadomości
      czyste i nieczyste stają się jednym”. Powiedzmy, że gdyby tak każdy oddał się wpierw tak surowej , uwieńczonej sukcesem, ascezie jak Budda, byłby usprawiedliwiony – oto właściwa kolejność. Tylko w tym momencie powoływanie się na jego jedzenie mięsa czyli absolutną akceptację tego co go spotykało (został otruty, zjadłszy posiłek z trucizną, co zakończyło jego życie) to stawianie wozu przed koniem, nie da rady w ten sposób zajechać do nikąd. Zachowanie Buddy z pozoru może wzbudzić kontrowersje, ale są to mylne interpretacje, podobnie jak współcześnie niezmierni duchowi ignoranci wierzą, że zarzynając niewinne stworzenie sprawią przyjemność czy są w stanie uczcić Boga, gdy tymczasem prawdziwe znaczenie święta Kurban Bajram to ofiara ze swojej zwierzęcej natury i zwierzęcych cech, nigdy z żywego stworzenia, jakiż to wielki błąd!

    • PN

      Z tego co wiem, człowiek jest stworzeniem roślinożernym. Wynika to z budowy jego układu pokarmowego, oraz uzębienia. Natomiast jedzenie mięsa jest zgodne z naturą, ponieważ naturalne jest, że wszystko idzie po najmniejszej linii oporu. Brakuje żywności roślinnej (zima, jakieś tereny ubogie w roślinność), zwierzęta, w tym ludzie jedzą co da się zjeść, a przedtem złapać. Człowiek potrafi złapać prawie wszystko. Gdy rozwinął inteligencję, zauważył że jedząc mięso może jeść mniej. Pieczone mięso jest dość smaczne. Zamiast zbierać kosze bananów, opędzluje kurczaka i jest najedzony. Potem człowiek rozwijał kulturę, więc zaczął dorabiać do wszystkiego jakąś ideologię. Religii człowiek używa do tłumaczenia sobie że nie jest taki zły. Jedzenie mięsa nie jest grzechem, więc nie jest złe. Co prawda przykazanie mówi ” nie zabijaj”, ale nie precyzuje czego/kogo nie wolno zabijać. A nawet jeśli zgrzeszymy, to możemy się wyspowiadać, dostaniemy odpuszczenie i znów jesteśmy dobrym człowiekiem. Nie ma co się oszukiwać, człowiek to zwierzę, tyle że inteligentne. To ostatnie ułatwia, ale również utrudnia mu życie. Dzięki inteligencji stworzył cywilizację. Większość ludzi nie musi polować, czy zbierać. Dlatego niektórzy myślą że wieprzowina jest z marketu. Gdy zobaczą że jednak jest z różowej świnki, zaczynają protestować. Co nie przeszkadza im opychać się hamburgerami. Bez inteligencji, nie było by też obłudy. To że człowiek jest inteligentny, nie oznacza że jest mądry. Na szczęście dla siebie podlega też prawom natury. Dlatego jeszcze istnieje.

    • zen

      Ludzie nie sa roślinożerni jakby człowiek był tylko roślinożerny to ewolucja obdarzyła by nas wzrostem 2,50 bo musialbys pomieścić jelita i żołądki jak krowa. Kły to nie są zęby roślinożerców ;)

    • dar

      Zapędziliście się. Człowiek jak świnia jest wszystkożerny. Żre i rośliny i mięso. Ewolucyjne jest to duża zaleta nie być uzależnionym tylko od jednego rodzaju pokarmu. W bogatych krajach ludzie mogą sobie jeść co chcą i mnie to mało obchodzi. Nie życzę sobie za to moralizowania i wskazywania co mam jeść, powołując się do tego na pokrętnie rozumianą moralność albo co gorsze religie. Ty wegetarianinie jeść sobie możesz „trawę” bo żyjesz w miarę bogatym kraju i stać się na wydziwianie. W dżungli amazońskiej lub Somali byś miesiąca nie przeżył.

    • zen

      Mistrzu. A kły i siekacze to niby do czego służą zwierzętom ?! Idź do dentysty i spiłuj sobie co nieco bo jeszcze odezwie się w tobie głód.

    • PadreTomasito

      bardzo mi przykro panie BA ale z dietetyki, z wiedzy o proteinach, o tym czy proteiny zwierzęce są dla człowieka odpowiednie – z tego wszystkiego masz pan pałę ;) Protein, tych wartościowych, szukać trzeba gdzie indziej. pozdrawiam :)

    • Stefan

      Człowieku, to jest HURTOWNIA, gdzie zapoatrują sie hoetel, restauracje, itepe, a nie delikatesy,

    • Obserwator

      Fajny trolling – prawie dałem się wciągnąć po pierwszych 2 zdaniach. Prawie…
      A gdybyś jednak jakimś cudem pisał to na poważnie, to strasznie mi Ciebie szkoda, bo życie jeszcze nie raz zaskoczy Cię swoim okrucieństwem. Wegetarianizm to tylko niegroźne zaburzenie neurologiczne, bo zgodnie z naturą Twój organizm przystosowany jest do żywienia się głównie mięsem.

  • Szef Rady Puchaczy

    „Sam jestem jaroszem od przeszło dekady, ale dieta nigdy nie powinna być tłumaczeniem dla hipokryzji. ”

    Czy w tym wypadku ‚hipokryzja’ jest właściwym słowem ?

    Na co dzień jesteśmy epatowani w filmach i grach widokiem trupów, krwi, wnętrzności,
    wyłupywania, obcinania, postrzałów.
    Wiemy również, że ludzie popełniają samobójstwa, strzelając sobie w głowę.
    A jednak wybuchł gigantyczny skandal, gdy rok temu Fox News, w trakcie transmisji
    z policyjnej obławy, omyłkowo pokazała samobójstwo przestępcy.

    Żadna stacja telewizyjna nie pokazuje ciał i momentów śmierci. Czy możemy to nazwać
    hipokryzją?

    • Tomasz Trela

      wg mnie artykuł nie promuje wegetarianizmu ani mięsożerstwa, więc hipokryzji tutaj nie ma.

    • Szef Rady Puchaczy

      Ale ja nie odnoszę się do postawy autora czy artykułu tylko do nazywania hipokryzją wrażliwości czyteż niechęci do oglądania widoków powodujących dyskomfort

    • Tak, to jest hipokryzja. Hipokryzją jest to, że gry w których gracz łamie wszelkie możliwe prawa (w tym prawa człowieka) są najlepiej sprzedającymi się grami w krajach, w których tak dużo mówi się o przestrzeganiu tych praw, a wytyka palcem takie państwa, które te prawa łamią (np. kraje islamskie).

    • Szef Rady Puchaczy

      Aha, Rozumiem.
      W krajach, w których tak dużo mówi się o przestrzeganiu tych praw (np. Polska), a wytyka palcem takie państwa które te prawa łamią (np. kraje
      islamskie), by nie nazywano polityków i obywateli hipokrytami to gry powinny
      być … zakazane???

      Rozumiem też, że wg Ciebie jak Polak upomina się wolność dla Tybetu to jest hipokrytą, bo w Polsce sprzedaje się gry, w których łamane jest prawo???

      Pogięło Cię???

    • Nie panikuj.
      Wydaje mi się, że nigdzie nie napisałem, że gry powinny być zakazane. A niech sobie ludzie w nie grają. Co mi do tego?
      Nigdzie też nie napisałem, że osoba która nie gra w gry, w których gloryfikowana jest przemoc, a woła o wolność Tybetu jest hipokrytą. Czy to jego wina, że takie a nie inne gry zdobywają popularność? Nie. Myślałem, że jest to oczywiste…

      W krajach w których większość społeczeństwa to chrześcijanie można znaleźć w wielu domach Biblię. W krajach w których większość mieszkańców to wyznawcy Allaha można znaleźć Koran. A w krajach w których większość osób to ludzie popierający prawa człowieka można znaleźć gry w których główni bohaterowie muszą te prawa łamać? Jeśli dalej nie rozumiesz analogii posłużę się przykładem:
      [na wstępie zaznaczam, że jest to sytuacja czysto hipotetyczna, stąd jej absurdalność] Wyobraź sobie księdza, albo pastora który mówi, że seks jest zły, a sam nie kryje się z tym, że ogląda pornografię. Czy nie byłoby to trochę nie ten teges? Nie nazwałbyś go hipokrytą?
      To teraz zamiast księdza albo pastora wstaw gracza, za seks wstaw skazywanie ludzi na śmierć bez wyroku sądu, a za pornografię np. granie w GTA i zadaj sobie te same pytania co nieco wcześniej.

      „Pogięło Cię???”
      Trochę, w krzyżu. Ale dzięki za troskę.

  • Tomasz Trela

    Ludzie okłamują ludzi, a jak ktoś nagle pokaże prawdę to nagle wielkie halo że złe i niemoralne.
    Osobiście sprzedaż całych zwierząt wg mnie jest bardzo dobrym pomysłem, bo wiem że kupię mięso z tego zwierzęcia a nie mięso ze szczura czy psa… bo nigdy nie wiadomo co jest dodawane do mięsa.

  • M M

    Brawa dla makro za PRowie rozwiązanie sprawy, choć podobno żeby nie było afery to jednak wycofali te prosiaki ze sprzedaży

  • jwiorian

    Dobry tekst.

  • Maciej Płocki

    siadł ten wpis ;) tak trzymać

  • Ulka

    Wszystko fajnie, ładnie i pięknie. Makro się wybroniło w dobry stylu, ale… skoro wczoraj twierdzili, że ” Od początku istnienia Makro(…) staramy się kształtować nasz asortymenty w odpowiedzi na potrzeby klientów”dlaczego dzisiaj wycofują świnki z asortymentu? Wydaje mi się, że ten ruch był strzałem w kolano. Skoro mają bogatą, wieloletnią wiedzę i asortyment Makro jest odpowiedzią na oczekiwania klientów, to dlaczego rezygnują ze sprzedaży tego towaru? Ewidentnie widać, że sprzedaż świnek nie była monitorowana ani konsultowana z potencjalnymi klientami, skoro pod wpływem informacji z internetu wycofują towar ze sprzedaży. Strzał w kolano. Badum tssss ;)

  • Tinyger

    Marcinie (jeśli mogę tak się zwracać) Twoje wpisy na Antyweb to prawdziwe perełki; lubię je czytać. Ten to bardzo fajna, rzeczowa analiza. Tak trzymaj!

  • Oskar

    „Naród to nie grupa świadomych obywateli. To tłuszcza, która podlega prawom tłumu. ”

    Bardziej pasowałoby raczej słowo „Społeczeństwo” – bo to wszyscy ludzie, którzy stanowią zbiorowość DZIŚ. Natomiast naród to nasi dziadkowie, ojcowie, dzieci, wnuki i ci, którzy żyć będą za 1000 lat jeśli kraj przetrwa.
    taka uwaga tylko ;)

  • Świńskim skrytożercom mówimy stanowcze nie! ;)

  • Bazyli Cyran

    Wielki plus dla autora za ten artykuł. Już mnie skręcało od czytania/słuchania/oglądania o tych „biednych prosiaczkach”, a zajrzenie do komentarzy pod artykułami na ten temat kończyło się początkami choroby psychicznej. Wreszczie ktoś się odezwał i napisał coś rozsądnego na temat. Ja po prostu nie jestem w stanie zrozumieć jaką komuś robi różnicę czy prosiak jest cały czy w kawałkach. Czyżby ludzie nie zdawali sobie sprawy z tego, że żeby mogli sobie zjeść jakieś mięsko to trzeba zwierzątko kolokwialnie mówiąc zarąbać? A może chodzi o szacunek? W jakimś komentarzu ktoś bardzo trafnie porównał te prosiaki do ryb udowadniając głupotę tego argumentu. Więc o co chodzi? Nie wiem…

  • A te prosiaczki całą tą aferę mają tam, z czego robi się szynkę.

  • Grzesiek Kasprzyk

    Genialny tekst:) do tego autor świetnie wszystko wytłuścił:) brawo

  • Paool

    fajny tekst :)

  • Maciej Śnieżek

    Bardzo fajny, kompletny i pełen źródeł felieton, który doskonale wyraża to, co myślę :)

  • gnojarz

    No to jeszcze trochę do pieca: typowy kurczak (czy też tuszka kurczęca) kupowany w sklepie ma wiek 4-6 tygodni. Kanibalizm dziecięcy jak nic…

  • upierdliwy grafik

    A ja mam prośbę – czy moglibyście zmienić krój pisma w artykułach? Jest bardzo ładny, tyle że strasznie wąski i niełatwo się go czyta. Super w nagłówkach, ale przy dłuższym tekście męczy się oko.
    (Tak poza tym: zacny artykuł, pozdrawiam.)

  • Robert Szala
  • Władysław Maciej Jagiełło

    Dziwię się, że jeszcze lemmingonauci się nie zamachnęli np na sztuczne penisy w seksszopach.

  • Pingback: Ten wieprz powiększył grono aniołków – epilog()

  • Pingback: Czy daleko jeszcze do ściany? | Inteligent pracujący()

  • T3rror

    Brawo dla autora! Tak,schabowy też był taką świnką!

  • Pingback: Prosiaczki MAKRO Cash and Carry-ekolodzy, straż miejska i mięsożercy()

  • Useful information. Fortunate me I discovered your web site accidentally, and I’m shocked why this coincidence didn’t happened earlier! I bookmarked it.
    poker online

  • Whoah this weblog is great i love studying your posts. Keep up the great paintings! You realize, lots of persons are hunting round for this information, you can help them greatly.
    naga poker

  • Continue writing like this, very informative content, nice way to write, a real pleasur to read you !
    poker 88

  • Thank you for another fantastic posting. Where else could anyone get that kind of information in such a perfect way of writing? I have a speech next week, and I was looking for more info ;)
    togelhariini.net