sztućce nóż i widelec
3

Różnica między głupim smart widelcem a przydatną, pomocną technologią

Wydaje się, że pod takim określeniem jak na przykład „inteligentne sztućce” nie może się kryć zbyt wiele. Pewnie będzie to jakaś rodzina średnio przydatnych gadżetów, które czasem mogą wywołać uśmiech politowania, a innym razem być co najwyżej „endomondo dla kogoś kto spożywa posiłek”.

Bezsensowny smart widelec

Endomondo dla osoby jedzącej obiad, że co? Myślę, że najlepiej będzie jeśli posłużę się przykładem jakiś czas temu opisywanego przeze mnie HAPIfork:

Smart widelec, który ma diody, ma wibracje, można go myć w wodzie, można go łączyć przez Bluetooth z naszym smartfonem… albo jeśli masz taką preferencję to przez kabel micro USB. Od tej pory możesz mieć szybki dostęp do pewnych informacji na temat tego ile razy dziennie coś jadłeś (za pomocą smart widelca) i jak szybko to jadłeś. Wszystko to za sprawą takich funkcji jak „measure of hand-to-mouth movement”, czyli pomiar ruchu ręka-buzia. Wspomniałem przed chwilą, że można łączyć widelec z telefonem, ale nie wspomniałem o aplikacji. Tak, jest aplikacja, która działa trochę jak „Endomondo”, tzn. możemy zobaczyć o której zaczęliśmy spożywanie posiłku, ile trwa nasz posiłek, ile razy włożyliśmy widelec do buzi i jak wiele sukcesów odnieśliśmy w związku z tym przedsięwzięciem…

Inteligentny słoik, widelec mierzący ruchy ręka-buzia – zobacz najgłupsze z gadżetów.

Być może komuś taki HAPIfork faktycznie się przyda, ja natomiast uznałem to za głupi gadżet. Są za to jeszcze inne przykłady technologii wspomagającej ludzi w spożywaniu posiłków, które wydają się być znacznie bardziej trafionymi pomysłami.

Obi

Nie chodzi o market budowlany, lecz o robota, którego zadaniem jest pomaganie niepełnosprawnym osobom w spożywaniu posiłków. Całość nie jest przesadnie skomplikowana, ale za to udało się uzyskać efekt zadowalającej funkcjonalności. Robotyczne ramię, kilka misek na różne składniki naszego posiłku, możliwość zaprogramowania ruchów poprzez demonstrację. To wszystko wydaje się być bardzo dobrym połączeniem tylko… ta… cena…

W artykule na The Verge, w którym kiedyś opisano Obi, autor podaje cenę na poziomie 4500 dolarów, natomiast kiedy dzisiaj wszedłem na oficjalną stronę producenta i zobaczyłem napis „Purchase”, a tuż pod nim 5950 dolarów… pomyślałem sobie, że ździerstwo tylko poszybowało w górę. Nie umiem budować robotów, więc nie będę wnikał w to co może się kładąc na cenę, ale sam fakt, że podobne urządzenie, które Simone Giertz wykorzystała do swoich humorystycznych filmików, kosztuje zaledwie 499 dolarów… sprawia, że zapala mi się czerwona lampka.

Uważam, że Obi to fajnie zrobione urządzenie o sensownym zastosowaniu, ale cena wydaje się być przesadnie wysoka.

Coś jak smart widelec podany jako przykład na początku wpisu, ale tysiąc razy lepsze

Jeszcze w 2014 roku Jan Rybczyński pisał na łamach Antyweb o tym, że Google kupiło producenta inteligentnej łyżki, przeznaczonej dla ludzi z chorobą Parkinsona:

Jak wiadomo, choroba Parkinsona nie jest śmiertelna, ale postępując znacząco pogarsza jakość życia. Jedną z dolegliwości jest drżenie rąk, które utrudnia wiele podstawowych czynności. Jedną z nich jest spożywanie posiłków… …Lift Labs zaprojektowało urządzenie, które w znacznej mierze rozwiązuje ten problem.

Level od Liftware

Z czasem producent smart łyżki pochwalił się nowym, ale podobnym urządzeniem o nazwie Level. Trzeba przyznać, że nowy model widziany w trakcie pracy robi wrażenie. To w jaki sposób Level wygina łyżkę/widelec (końcówki są wymienne) aby zawsze była usytuowana w poziomie, wydaje się przebiegać wyjątkowo sprawnie, a samo urządzenie jest niesamowicie łatwe w użyciu… po prostu się je podnosi i zaczyna spożywać posiłek. Jest to kolejny przykład technologii towarzyszącej człowiekowi w trakcie posiłków, która moim zdaniem ma sens. Cena tzw. Starter Kit wynosi 195 dolarów, natomiast dokupienie końcówki z widelcem to koszt w wysokości 34,95 dolarów.

Źródło 1, 2

  • Miacholl

    Łyżka ma jeden duży plus. Dzięki samodzielności pozwala przywrócić tym ludziom godność.

  • doogopis

    I co tyle gadania o tej przyszłości jak to bedą autonomiczne samochody i te wielkie Ai a dziś taki robot kosztuje bardzo dużo,kto se pozwoli ta takiego? W Cebulandzie?
    Ale o czym tu mowa? Pomyśleć jakim wydatkiem jest zwykły wózek dla niepełnosprawnych, a to przecież proste siedzenie i koła od roweru! Nie wiem ile kosztuje dziś ale kiedyś kosztował bardzo dużo. A to żadna magia,tylko żelazne rurki. Na proteze co obracała tylko dłonią i ściskała plus zginanie w łokciu to za komuny u nas całe miasto sie składało,szkoły zakłady pracy i nie tylko,bo dureń na słup wszedł! A to prosty mechanizm,nic wielkiego.
    Pomysłów jak widać nie brak,ale czy to trafi do ludzi tak jak w wizjach z artykułów? Sie zobaczy,ale wątpie!

  • Slawko