74

Technologie na igrzyskach: po co zawodnikom te „paski” na ciele?

Oglądacie zmagania sportowców podczas Igrzysk Olimpijskich 2016 w Rio? Część z Was z pewnością tak. Ja podszedłem do telewizora "od święta" i zauważyłem na ciele jednego z zawodników niebieskie paski na gołym ciele. Sięgnąłem pamięcią wstecz będąc pewnym, że gdzieś to już widziałem. Okazało się, że miałem rację - swego czasu takimi "gadżetami" mogli pochwalić się piłkarze. Kwestie estetyczne nie przesądzały jednak w trakcie ich wyboru - główną rolę grał natomiast aspekt funkcjonalny.

Sportowiec – niemal każdy narażony jest na kontuzje, urazy spowodowane uprawianiem konkretnej dyscypliny sportowej. Te mogą powstać w wyniku wypadku, przetrenowania lub z powodu wcześniejszej, źle wyleczonej dolegliwości. Urazy nie tylko powodują ból, są również zagrożeniem dla całego ustroju. Ból natomiast ogranicza i ten, o którym mówimy spędza sen z powiek nie tylko piłkarzy, ale i uprawiających inne dyscypliny w trybie wyczynowym. Odpowiedzią na potrzebę zminimalizowania bólu.

kinesio

Ten, który pojawia się z powodu mało poważnych kontuzji, sportowcy mają nadzieję wyeliminować dzięki taśmom „Kinesio”, które swego czasu były bardzo modne wśród piłkarzy, a następnie odeszły nieco w zapomnienie. Oglądając zmagania sportowców podczas igrzysk w Rio, można czasami spotkać zawodników, którzy noszą na sobie tego typu taśmy. Oczywiście, warto sobie zadać pytanie o to, czy rzeczywiście taka taśma jest w stanie zminimalizować ból, a jeśli tak, to w jaki sposób.

Taśma Kinesio ma wspierać naczynia limfatyczne w efektywniejszym przepływie limfy, co ma zmniejszać opuchliznę i co za tym idzie – zmniejszać ból. Dla laika – „ok!”. Przykleję plaster, będzie dobrze. Naukowcy nie są jednak tak entuzjastyczni co do tej technologii i choć jej założenia mogą wydawać się słuszne, to mimo wszystko efekt jest raczej mizerny. A jeżeli jest, to można go przypisać efektowi placebo. Taką opinie wydawali już wielokrotnie czołowi naukowcy zajmujący się chorobami mięśni, a także m. in. blog PainScience, który jednoznacznie stwierdzić, że w leczeniu bólu spowodowanego kontuzjami, Kinesio – jeżeli ma jakikolwiek wpływ, to tylko psychologiczny. Dlaczego zatem – jak nam się wydaje – światli, wykształceni często sportowcy używają tych taśm, skoro autorytety mówią, że nie działają? Żeby poczuć się lepiej. W przypadku ważnych rozgrywek, wszystko, co może zwiększyć naszą pewność siebie jest bardzo ważne. Choćby był to zwyczajny zabobon.

Nie tylko taśmy

kinesio

Michael Phelps stał się ostatnio obiektem żartów z powodu śladów po bańkach na ciele. Wydawałoby się, że stawianie baniek to wynalazek przynależący do wschodniosłowiańskiego kręgu kulturowego, ale nic z tych rzeczy. Stawianiem baniek zajmowali się również chińscy znachorzy, którzy uważali, iż ten zabieg pomaga oczyścić krew z toksyn, wyeliminować wiele infekcji i zahartować odporność organizmu. Według niektórych sportowców, stawianie baniek to zabieg wręcz równorzędny ze standardowymi procedurami wdrażanymi przez fizjoterapeutów.

Motywacją wyczynowców w sięganiu po bańki jest to, że według nich są one korzystne dla wydolności organizmu, świetnie wpływają na łagodzenie bólu po zmaganiach, a ponadto – przyspieszają regenerację mięśni, co pozwala wdrożyć jeszcze intensywniejsze treningi. Jak jest z bańkami – naukowcy zgodni nie są. Nie udało się potwierdzić, że ten zabieg rzeczywiście ma wpływ na te czynniki. Ale jak wspomniałem wyżej – sportowcy, choćby dlatego, że muszą być w odpowiedniej kondycji psychicznej, imają się takich metod. A zatem – świetna dyspozycja Phelps’a w Rio nie jest wcale dowodem na to, że bańki działają.

Grafika: 1, 2, 3

  • BuKoX

    Co do baniek – wracają do łask – szczególnie w przypadku leczenia dzieci. Zawsze to lepsze rozwiązanie – przynajmniej na początku niż od razu wciskanie antybiotyków. Dla wielu to zakrawa na szarlataństwo ale prawda jest taka, że w erze wciskania medykamentów na każdą dolegliwość warto chociaż spróbować bo z moich doświadczeń wynika, że działają. Tym bardziej, że teraz są dostępne w dużo lepszej formie i wygodniejszym użyciu.

    • Elmot

      Sam miałem stawiane za gówniarza i pomagały. Raz że byłem (jestem dalej na niektóre) uczulony na antybiotyki, a dwa, że w stanie wojennym nie były tak łatwo dostępne.

    • Ja jestem zdania, że antybiotyk wręcz trzeba włączyć tylko wtedy, jeżeli mamy do czynienia z infekcją bakteryjną (nie z wirusem, a często na nie przepisuje się antybiotyk – dla świętego spokoju) i kiedy lekarz ma pewność, że jego niezapisanie może doprowadzić do eskalacji zapalenia.

    • BuKoX

      Niestety ale w obecnych czasach większość lekarzy od razu wrzuca antybiotyk zupełnie nie przejmując się skutkami ubocznymi ich działania i tym czy faktycznie są niezbędne. Jest niewielka grupa lekarzy (często nazywana wręcz znachorami) którzy próbują chociaż innych metod. Oczywiście zdecydowanie odcinam się od skrajnych metoda jak leczenie ziołami itp.

    • Dlatego na przeziębienie jak dostanę antybiotyk, nie wybieram go. :) W przypadku zapalenia oskrzeli, płuc, a zdarza mi się to średnio raz na rok, grzecznie biorę. I to samo zamierzam z dzieciakiem robić.

    • BuKoX

      Z dziećmi jest o tyle gorzej, że człowiek często traci trzeźwe podejście i kieruje nim panika, że coś się może stać i zaczyna bezmyślnie ufać lekarzom. Ja się na tym sam niestety przejechałem z moimi pociechami. Na szczęście po każdej takiej sytuacji człowiek jest mądrzejszy, Szkoda tylko, że swoje ucierpiały.

    • Molimo

      To jeśli lekarze są tacy źli to po co do nich chodzicie? Nie lepiej domowymi metodami leczyć siebie, dzieci? :)

    • BuKoX

      Uogólniasz. Nie chodzi o to by nie chodzić do lekarzy ale żeby do sprawy podchodzić racjonalnie i nie wierzyć ślepo, że na każdą dolegliwość jest tylko antybiotyk.

    • Molimo

      Tylko nikt nie zdaje sobie sprawę, że w wielu przypadkach rozpoznanie czy to bakteryjna czy wirusowa choroba nie jest możliwe. Jeśli już w 100% lekarz chce być musi wykonać szereg badań za które NFZ nie zapłaci. Jeśli nie NFZ to on z własnej kieszeni.

    • BuKoX

      Dokładnie – niestety lekarze także nie dlatego od razu wciskają antybiotyk. Wg Ciebie to jest profilaktyka?

    • Molimo

      Powikłanie stosowania antybiotyków są mniejsze niż nieleczonej choroby bakteryjnej.

    • BuKoX

      Powiem inaczej. Ja popełniłem wiele błędów z moimi dziećmi ślepo wierząc lekarzom. Teraz jestem już mądrzejszy i inaczej podchodzę do tematu. Mam znacznie większe doświadczenie i potrafię trzeźwiej myśleć i oceniać sytuację.

    • Molimo

      Czyli jednym słowy pomimo zaleceń lekarza i tak np. nie stosowałeś zalecanego antybiotyku u dziecka?

    • BuKoX

      Nie. Szczera rozmowa z lekarzem i omówienie doświadczeń z poprzedniej dwójki dzieci zmieniły sposób leczenia. Dziecko zostało wyleczone bez antybiotyków.

    • Molimo

      Czyli powiedziałeś mu informacje które zadecydowały o sposobie leczenia. W pierwszym przypadku ani Ty ani on nie mógł tego wywróżyć. Dlatego tak ważny jest wywiad i to co pacjent przekaże oraz to co będzie pamiętał. Byle pierdoła ma znaczenie.

    • BuKoX

      Nie rozumiem. Co ma do tego wróżenie?

    • Molimo

      To, że wywiad z pacjentem to jakieś 80% rozpoznania. Kiedy pacjent nie przekaże tego lekarzowi to on sam musi na ślepo szukać przyczyny.
      W kolejnej wizycie byłeś wzorowym pacjentem, a lekarz tylko nakierował. :)

    • BuKoX

      W moim przypadku po tych 80% chciał przepisać antybiotyk ale po tych pozostałych 20% zmienił zdanie.

    • Molimo

      Czyli poszedłeś do niego aby mu uświadomić, że się myli. :D

    • BuKoX

      80>20. Wysłuchałem porady po czym powiedziałem jakie mam doświadczenia. On przyznał rację i zmienił diagnozę. Spróbowaliśmy innej metody i się udała.

    • Molimo

      Współpraca. Słowo klucz. :)

    • Matt Damnati

      Jak ja ciebie słucham to normalnie żal mi sie ciebie robi. Jesteś przedstawicielem medycznym czy może tatuś bierze prezenty od firm farmaceutycznych? Stosowanie antybiotyków na każdą chorobę powoduje upośledzenie układu iodpornościowego oraz sprawa, ze antybiotyki są mniej skuteczne.

    • Molimo

      Jak widać nawet nie pofatygowałeś się aby zapoznać się na czym polega działanie antybiotyków. Tak wiem, wakacje, lenistwo. :)

    • A powinien zapłacić. Tyle bulimy w podatkach na NFZ, a w szpitalu do jedzenia masz tekturę, a u lekarzy spychologię.

    • Molimo

      To dlaczego winisz lekarzy, a nie NFZ?

    • Lekarz jest w stanie odróżnić przeziębienie od zapalenia płuc / oskrzeli. Wywiad + badanie w gabinecie wystarczy. W razie wątpliwości lub innego rozpoznania, nie widzę problemu w antybiotyku. Ale skoro jest pewien przeziębienia (zawsze dopytuję), to niech mi nie daje do tego Amotaksu. ;)

    • Molimo

      No jeśli dla Ciebie wystarczy wywiad i badanie w gabinecie to skończymy temat. :)

    • Lekarz? Lekarz w rodzinie? Student medycyny? ;)

    • Molimo

      Czy to ma znaczenie? Lubię słuchać ludzi którzy tyle wiedzą ile Wikipedia przekaże. :)

    • Oczywiście, że ma – w powyższych przypadkach jesteś nieobiektywny. Co więcej, chyba nie jesteś uprawniony do ewaluowania mojej wiedzy w ten sposób (zwłaszcza w ten sposób), skoro na argument za antybiotykami w tak prowadzonej dyskusji nie odpowiedziałeś. Rozumiem, że potrafisz różnicować te choroby, wiesz jak to się robi i jakie są statystyki dot. występowania chorób z powodu wirusów / bakterii, tak? Wiesz, taka protekcjonalność nie jest zbytnio elegancka.

    • Molimo

      Znam system od zewnątrz i od środka. I tak, potrafię różnicować te choroby oraz wiem, że jedno na drugie może tak się nakładać i wzajemnie maskować, że nie jesteś w stanie tego w gabinecie rozpoznać za żadne skarby.

      Co do antybiotyków – napisałem niżej.

    • W takim układzie wiesz, jak tłumaczą się lekarze przepisujący antybiotyk. Ja usłyszałem jedno dobre. „Jak panu nie pomoże po 5 dniach, to proszę włączyć antybiotyk (litania możliwych objawów mówiących o tym, że antybiotyk trzeba włączyć + wspomnienie o możliwości następującego po tym zakażenia bakteryjnego).” Jako, że recepta na antybiotyk jest ważna 7 dni, przystawałem na to spokojnie.

    • Molimo

      Dlatego nadal jestem zdania, że nie jesteś w temacie i nie wiesz skąd takie, a nie inne działania. I to bez obrazy. ;)

    • Lekarzom często brakuje chęci i kompetencji. 2 razy w życiu zdarzyło mi się spotkać z niesamowitymi pacanami w tym zawodzie. Po raz pierwszy, jak lekarz mojego siostrzeńca leczył go na oskrzela, chłopczyk już nie radził sobie z gorączką i wymiotami, a po tym, jak wyguglowałem sobie wysypkę z buzi, wpadłem na to, że to może być szkarlatyna. Na SOR wręcz żądaliśmy diagnostyki celem ew. wykluczenia szkarlatyny i okazało się, że mieliśmy rację.

      Po raz drugi – jak mnie dopadł kręgosłup. Wyobraź sobie, wstajesz rano z łóżka, czujesz że coś jest nie tak (gorączkę serio „czuć”, szczególnie jak się przestaje być naprawdę młodym), a jak próbujesz stanąć na równe nogi, lecisz do przodu, a plecy bolą. SOR w Szpitalu św. Jadwigi w Rzeszowie (pozdrawiam, nie polecam) wysłał mnie do domu. Tarnobrzeg otwierał mnie na bloku tego samego dnia.

    • BuKoX

      Przypuszczam, że każdy w życiu spotkał się z podobnymi doświadczeniami. Temat rzeka. Pól biedy jak chodzi o siebie ale właśnie gorzej jak o dzieci bo wtedy człowiek zupełnie traci trzeźwość umysłu.

    • Molimo

      I taka jest opinia. Jeden błąd, winne całe środowisko. Pacany.

    • Ale ja nie mówię, że wszyscy to pacany. ;) Poznałem mnóstwo genialnych lekarzy, do dzisiaj jestem wdzięczny dr E. Smalerze z Rokitka w Sandomierzu, że mnie tak genialnie wyprowadziła z alergii i astmy i pozwoliła mi rzucić codziennie wsuwane sterydy, przez które miałem naprawdę sporo kłopotów. :)

    • kofeina

      To po co z przeziębieniem do lekarza idziesz? ;)

    • Bo się nie znam, może to co innego? ;) A poza tym, nie wszystkie dobre leki na kaszel dostaniesz bez Rx.

    • kofeina

      A jaki to dobry lek na kaszel potrzebujesz? ;)

    • Przemek

      Bo antybiotyk powinno się dać po wymazie bakteriologicznym a przychodnia musiała by za niego zapłacić… więc dostajesz losowy :)

    • Molimo

      Takie są wytyczne.

    • Michał Hackleberry

      Raz jak miałem postawione bańki to mało nie umarłem w nocy.

    • Matt Damnati

      Bo bolało czy naprawdę? Byłbyś pierwszy na świecie :)

    • lsx

      bo ludzie choć się z nauki nie raz wyśmiewają (choćby przy okazji dyskusji o religii) to chętniej korzystają z jej najnowszych owoców niż ze starych sprawdzonych metod jak właśnie bańki, żyworódka pierzasta, aloes itd.
      Swoją drogą łatwiej i szybciej jest wziąć pigułe, mieć efekt po 3 dniach i „można wracać do pracy” niż leżeć po bańkach ze 2 dni czy pić przez 2 tyg sok z żyworódki (nie jest tak agresywny jak antybiotyk więc działa wolniej) :)
      Oczywiście w przypadku wielu sytuacji czasami już nie ma innej drogi niż antybiotyk, wiadomo – szczególnie jak się zaniedbało ogólnie drowie, czy olało fakt że się jest chorym bo praca.

  • kofeina

    Wśród tenisistów/tenisistek te paski też od wielu lat są obecne.
    Co więcej – jak się rozejrzysz, to zobaczysz to też na ulicy wśród „normalnych” ludzi.

    • Paweł Nowak

      dokładnie

  • dreq02

    zabieg pomaga oczyścić krew z toksyn – a nie toksyny z krwi? Ale co ja tam wiem :)

    • Nie rozumiem. ;)

    • Konrad Kozłowski

      Usunąć toksyny z krwi, ale oczyścić krew z toksyn ;)

  • pawson

    Jeśli chodzi o taśmy, to nie wiem jak to ma działać od strony „teoretycznej”, ale mogę co nieco powiedzieć jak to wygląda w praktyce, bo moja koleżanka prowadzi gabinet rehabilitacji i m.in. takie „tejpy” pacjentom czasem aplikuje, sam też nosiłem to kilka razy. Wg. mnie przy kontuzjach pomaga, pod warunkiem, że osoba która to nakleja wie jak się do tego zabrać, które mięśnie jak są ułożone, jaki naciąg taśmy wybrać, jaki ma być podczas naklejania stopień rozluźnienia mięśnia itd. Przy delikatnej kontuzji ramienia i naklejeniu taśm pojawia się uczucie jakby ktoś nam to ramie podtrzymywał – sprężystość tych taśm sprawia, że mięsień rzeczywiście jest delikatnie odciążony. Dodatkowo osobiście widziałem ogromnego siniaka o średnicy kilkunastu cm na którego zostały ponaklejanie „na krzyżyk” cienko pocięte taśmy. Po ich zdjęciu po jakimś czasie efekt był niesamowity – w miejscu taśm siniak prawie całkowicie zbladł, potem klejenie na pozostałej przestrzeni, dzięki czemu goił się on znacznie szybciej. Co do sportowców – nawet jeśli taśma poprawi wynik o pół procenta, to trzeba pamiętać, że wśród tych wyćwiczonych latami robotów w wielu dyscyplinach nierzadko setne sekundy są na wagę złota, a najlepszej klasy specjaliści którzy nad nimi pracują pewnie wiedzą co robią.

  • lou111

    Zaczął się sezon na pisanie blogerów technologicznych o sporcie, najciekawiej to wygląda np w komentarzach na portalach sportowych, gdy widzę komentarze informatyków np o sztangistach z tym śmiertelnie poważnym przekonaniem o racji :)

    co do kinesiotejpingu powyżej – no opis dla laika to zdecydowanie nie jest. Ani nie opisuje mechanizmu działania dla zielonych ani dla tych, co liznęli coś wiedzy. Ja jako osoba, która dziesiątki razy się z tym stykała mogę powiedzieć, że tejpy naprawdę działają i mogę to uprościć w ten sposób, że jest to pewne dodatkowe ścięgno o elastyczności skóry, które po prostu odciąża kontuzjowany miesień, czy ścięgno, pomagając mu – to jedno. A po drugie rzeczywiście napręża też powięź, która łączy skórę z mięśniem pod nią i dzięki tej elastyczności naprężeniu również przepływa rzeczywiście lepiej krew a dodatkowo wspomaga pracę mięśnia.

    Wszystko zależy też oczywiście od osoby, która musi się bardzo dobrze na tym znać, wie gdzie to przekleić, jak i wzdłuż której części ciała.

    • Jacek

      „gdy widzę komentarze informatyków np o sztangistach z tym śmiertelnie poważnym przekonaniem o racji :)”
      piękne :-)

    • Chakalaka

      Uff, cieszę się, że ktoś sprostował sprawę. Tejpy, jeśli założone przez kogoś, kto ma o tym pojęcie (moim zdaniem wymagany certyfikat biomechanika pierwszego stopnia minimum – dzisiejsi „fizjoterapeuci” po zaocznych kursach na Wyższych Szkołach Robienia Wielu Dziwnych Rzeczy reprezentują marny poziom wiedzy niestety… :( ) są naprawdę skuteczne i potrafią bardzo dobrze odciążyć lub zapewnić stabilizację.

      Ale jako, że to blog o nowościach technologicznych, to dodam coś od siebie: są już w polsce opaski, które z wysoką skutecznością zastępują taping a nie są jednorazowe – można je prać i korzystać wielokrotnie. Mowa o tzw. „stabilizatorach miękkich kompresji strefowej” (tragiczna nazwa, w skrócie zazwyczaj nazywa się to kompresją strefową albo dynamiczną – nie mylić z soksami typu cep czy compress sport, bo to świetna kompresja ale statyczna). U nas w kraju wprowadziła to firma OS1st (www.os1st.pl), czy są inne firmy z takimi cudami medycyny to nie wiem ;)

  • Belka

    Banki powodują krwiaki i takie małe stany zapalne które faktycznie pobudzają układ odpornościowy.

    • kofeina

      Dokładnie tak. Krwiaki są wykrywane jako ciało obce i kierowane są w tym kierunku siły układu odpornościowego.

  • Panie Jakubie, czy korzystał Pan kiedyś z taśm Kinesio oraz czy uprawia Pan jakiś sport? Bo jestem ciekaw czy artykuł to pozbierane śmieci z neta czy własne doświadczenia?

    • kofeina

      Wygląda na to pierwsze.

    • akson

      placebo, juz 4 lata temu sie swiat z tego smial podczas poprzedniej olimpiady, ale coz Polska to trzeci swiat, wiec moda na tejpy dotarla z opoznieniem..

  • kk

    Nie zgodzę się ze stwierdzeniami zawartymi w tym artykule. Sama miałam naklejane „tejpy” przez rehabilitanta – dzięki nim miałam odpowiednio ułożoną rzepkę i w końcu przespaną całą noc, do tego rehabilitacja i kolano jak nowe. Oczywiście musi naklejać je odpowiednia osoba.
    A co do baniek, nasze prababcie i babcie je stawiały i w większości dożyły pięknego wieku (ok. 80-90) lat i to w jakim zdrowiu. Dziś w dobie antybiotyków wszystko jest ble, byle tylko pójść do apteki i zostawić słuszną ilość pieniędzy dla korporacji farmaceutycznych.
    Może warto pewne rzeczy wypróbować na sobie? :)

    • Marx

      średnia długość wieku naszych babć i prababć zdecydowanie przeczy temu, jakoby ” w większości dożyły pięknego wieku (ok. 80-90) „

  • mg

    DROGI AUTORZE! ŻYCZĘ CI POWAŻNEJ KONTUZJI, wtedy przekonasz się, że jednak taping pomaga. lekarz-chirurg od razu Cię wali na stół i ślini skalpel, a przecież nie powie Ci, że dwie wizyty (czasem jednak więcej) u fizjoterapeuty za 160 zł (w sumie) potrafią cofnąć większość dolegliwości bólowych stawów i kręgosłupa. chcąc napisać artykuł, powinieneś posiadać odrobinę wiedzy… to nie voodoo magic…
    Proszę o więcej faktów, mniej gdybania…
    Część lekarzy (większość) jest opłacana przez przemysł farmaceutyczny, który na taśmach nie zarabia…

    • Odpowiedziałbym Ci brzydko. Ale niestety mi nie wolno.

    • haw

      zaloz sobie trollkonto :D

    • Zbanowane. :(

    • valgir

      Napisal brzydko ale sens ogarnal prawidlowo. Piszesz o czyms o czym nie masz kompletnie pojecia i w sumie w paru komentarzach bylo zapytanie po co bloger technologiczny bierze sie za temat którego kompletnie nie zna/nie rozumie i na dodatek nie zrobil porzadnego researchu.

  • Jacek

    Cóż… wygląda to na przemyślenia własne autora a nie rzetelny artykuł. Nie widzę linków, źródeł ani żadnych konkretów. Ot – takie sobie pisanie informatyka o sporcie. Uprawiam dosyć kontuzyjny sport – i często odwiedzam rehabilitantów. Połączenie typu masaż + taping czyni cuda. Dwie wizyty i wracam na trening. A bez tego, z powodu bólu potrafiłem opuścić miesiąc treningów. Teraz nie czekam aż samo przejdzie. Od razu dzwonię do zaprzyjaźnionego rehabilitanta. Wymasuje, oklei i za tydzień jak nowy :-)
    Polecam.

    • kofeina

      Z tym informatykiem, to się rozpędziłeś jednak

    • MagHoracy

      Zdecydowanie, ale dla laików każdy kto się w jakimś stopniu zajmuje komputerami, choćby pisał o ich na blogu, jest „informatykiem” :-)

  • Paweł Nowak

    Rio to i plastry modny temat. Pamietajcie jednak, żeby nie aplikować sobie ich samodzielnie. Wczoraj czytałem fajny wywiad w kontekście sportu ze specjalistką i przestrzegała właśnie przed tym http://pracasport.pl/wywiad-dr-emilia-mikolajewska-kinesiotaping/

  • Andrew

    Bańki przykrywają sińce po zastrzykach.

  • Kwarc

    Temat poruszany 4 lata temu kiedy Mario Balotelli w nich paradował, a same paski to homeopatia.

  • Czy Antyweb kiedyś nauczy się prawidłowo wykorzystywać zdjęcia na licencji Creative Commons?

    Od kiedy to podanie linka do pliku jest spełnieniem warunków licencji CC?

    https://commons.wikimedia.org/wiki/File:KinesioTaping.png

    W tej chwili, takie wykorzystanie zdjęć, to zwykłe naruszenie praw autora zdjęcia.

  • Robert

    Zapewniam Cię, Jakub, że te taśmy działają. Mam łokieć tenisisty i czasem z nich korzystam – nie ma mowy o żadnym efekcie placebo, ból ustępuje praktycznie natychmiast po zastosowaniu.