19

Tańsze ebooki? Zapomnij!

Kwestia opodatkowania ebooków powraca co jakiś czas. Trudno odmówić logiki argumentom, wskazującym na konieczność stosowania tych samych zasad do papierowej i cyfrowej literatury. Rzeczywistość jest jednak bardziej brutalna, a ostatni wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości tylko utwierdza w przekonaniu, że długo w tej sprawie nic nie ulegnie zmianie. Europejskie prawo traktuje ebooki jako usługę a nie namacalny produkt (którym de facto nie są). W rezultacie zastosowanie niższego […]

Kwestia opodatkowania ebooków powraca co jakiś czas. Trudno odmówić logiki argumentom, wskazującym na konieczność stosowania tych samych zasad do papierowej i cyfrowej literatury. Rzeczywistość jest jednak bardziej brutalna, a ostatni wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości tylko utwierdza w przekonaniu, że długo w tej sprawie nic nie ulegnie zmianie.

Europejskie prawo traktuje ebooki jako usługę a nie namacalny produkt (którym de facto nie są). W rezultacie zastosowanie niższego podatku w ich przypadku nie wchodzi w grę. W Polsce są one obłożone VAT-em w wysokości 23 proc. (a więc jak niemalże wszystko). Dla porównania w przypadku papierowej literatury wynosi on 5 proc.

Nie wszyscy się godzą na takie zasady. We Francji i Luksemburgu zdecydowano się obniżyć podatek na ebooki, co jednak spotkało się ze sprzeciwem Komisji Europejskiej. Sprawa trafiła do ETS, który niestety przyjmuje to samo stanowisko i jednocześnie potępia oba kraje. Argument? Ebook jest usługą, bo wymaga dodatkowego urządzenia do odczytywania go. Sprzedawana jest natomiast nie tyle książka, co licencja na jej odczytywanie, a tej nie można opodatkować w sposób inny niż standardowy i kropka. W praktyce oznacza to, że w niedalekiej przyszłości wynoszący 5,5 proc. we Francji i 3 proc. w Luksemburgu VAT na ebooki wzrośnie z powrotem do standardowych stawek – 20 i 17 proc.

ebooks_1

Gdzie tu sens? Czy rzeczywiście aż takie znaczenie w przypadku elektronicznych książek odgrywa ich forma? Przecież niezależnie od tego, czy otrzymujemy wydanie papierowe czy też cyfrową kopię, mamy do czynienia z taką samą wartością merytoryczną, edukacyjną, naukową lub kulturową. To ten sam produkt mający po prostu inną formę (w przypadku ebooka nienamacalną). Czy tylko mi się wydaje, że stanowisko władz europejskich jest w tym wypadku dowodem zacofania, stagnacji i zamknięcia na innowacje? Z drugiej strony może to być próba ochrony wydawców papierowych, dla których zrównanie stawek VAT mogłoby się okazać mniej korzystne. Mogłoby, gdyby sami zamykali się na innowacje i nie inwestowali w cyfrowe wydania książek. Tymczasem jest inaczej (przynajmniej w większości przypadków).

Z drugiej strony, czy ebooki są drogie? W Polsce tego nie odczuwamy – księgarnie wręcz bombardują nas atrakcyjnymi promocjami i nie ma dużych trudności z kupienie relatywnie nowych książek za kilkanaście złotych lub starszych za symboliczną dyszkę. Właściwie nie opłaca się kupowania czegokolwiek poza promocjami – a na te możemy liczyć właściwie codziennie w mniejszej lub większej skali. Wydawcy dostrzegają potrzebę stosowania atrakcyjnych cen, które napędzają ruch i przyciągają klientów. Miejmy jednak świadomość, że gdyby nie obecne prawo podatkowe stosowane wobec cyfrowych książek, mogłoby być jeszcze taniej.

  • neutrico

    Przekaz tego artykułu jest o tyle sensowny, że idea niższych podatków jest zacna.

    Z drugiej strony przekaz jest kompletnie z czapy bo przecież gdyby nie obecne (g***ne) prawo podatkowe to praktycznie wszystko mogło by być tańsze.

    Więc ebooki nie są tu żadnym ewenementem.

    • No tak, ale tu już wchodzimy na drogę populizmu. O ile nie można sobie pozwolić na to, żeby wszystko było tańsze, o tyle zrównanie stawek VAT dla książek i e-książek wydaje się właściwym posunięciem. Produkty tego typu z oczywistych względów powinny być niżej opodatkowane, żeby zapewnić konsumentom łatwiejszy dostęp do kultury, nauki, edukacji itp. Przynajmniej, jak mi się wydaje, taka idea przyświeca tym magicznym 5 proc. dla papierowej literatury.

    • Guest

      Więcej e-booków, większe piractwo.

    • Krzysiek

      jakieś przesłanki czy nie wiedziałeś co napisać?

    • neutrico

      Dlaczego populizmu? Podatki powinny albo pracować i działać na rzecz społeczności – albo być bardzo, bardzo niskie. I to nie jest żaden populizm.
      Sytuacja w której podatki są wysokie a na dodatek nic z nich nie wynika poza pensjami dla urzędników – jest patologią.

      Dlatego akurat w przypadku PL najlepiej by było 5% VAT na wszystko.

  • JamesVoo

    „Gdzie tu sens?”

    Jaki jest sens szukania sensu w decyzjach Komisji Europejskiej?

  • steveminion

    „Ebook jest usługą, bo wymaga dodatkowego urządzenia do odczytywania go.”
    Książka też jeśli ktoś potrzebuje okularów do czytania :)

    • Nie pisz tego głośno, bo nie daj Boże przeczyta to jakiś komisarz i wpadnie na „genialny” pomysł zrównania stawek VAT ale w drugą stronę ;)

  • Ja dostrzegam 2 problemy:
    Po 1, cena papierowej książki i ebooka jest praktycznie ta sama. A przecież, zwykłą książkę mogę po przeczytaniu sprzedać dalej i odzyskać część kwoty, ebooka nie. I o ile jestem w stanie zapłacić 30zł za książkę papierową, to za ebooka jestem w stanie zapłacić maksymalnie połowę wartości wersji papierowej.
    Po 2, z tego co się dowiedziałem od kilku wydawnictw, to cena licencji do wersji elektronicznej jest około 2x droższa niż papierowej. Gdzie tu sens?
    Ale to tylko moja opinia i nie każdy musi się z nią zgadać.

    • Kamil Ro Dzióbek

      „cena papierowej książki i ebooka jest praktycznie ta sama.”
      Dlatego wątpię by po obniżeni vatu ceny ebooków spadły, po prostu wydawca będzie miał większy zysk i tyle. Tak działa kapitalizm.;-)

    • Dlatego właśnie nie kupuję książek w wersji elektronicznej, szkoda kasy

  • scribe pl

    wszystko jest za darmo, trzeba poszukać tylko

  • scribe pl

    a tak poważnie za książkę o wartości 50zł powinno się w wersji elektronicznej płacić ok 10zł

    druk (materiał farba) / transport / dystrybucja / sprzedaż (wynajem lokalu, opłacenie pracownika) + ewentualna wysyłka

    powyższe koszta w przypadku ebooków nie wchodzą w ge (pozostaje tylko przygotowanie), zatem z tych 10zł 8 dla autora / 1zł dla dystrybutora (właściciela strony www itp itd) / 1zł na przygotowanie

    • Kamil Ro Dzióbek

      Dystrybucja musi być też w książkach elektronicznych. Amazon chyba bierze 10% od wydawcy ceny książki. Niby można założyć sobie samemu e-księgarnię, ale mało kto na nią wejdzie. Dobrze by było mieć ciecia-administratora pilnującego serwera, najlepiej na etat.

  • Emeserbeusz Emfazy Patalong

    „Ebook jest usługą, bo wymaga dodatkowego urządzenia do odczytywania go.”

    Książkę można potraktować dokładnie tak samo – też jest ona niejako „dodatkowym urządzeniem” (papierowym) do odczytywania tego co najistotniejsze: treści. Inaczej mówiąc, książka jest dokładnie taką samą „usługą” jak e-książka, ponieważ jedno i drugie to po prostu treść, wymagająca czegoś na czym może być przeczytana – papier lub e-papier.

    Urzędnicy unijni już kiedyś uczynili ustawowo Ślimaki Rybami, marchewkę owocem itp. – tutaj możemy zaobserwować tę samą karkołomną twórczość i ociężałość logiczną.

  • piotrsut

    ETS ma rację – książka i e-book to dwie zupełnie różne rzeczy. To koncerny próbują nam wmówić, że prawo do przeczytania tego, co i tak leży u nich na serwerze, to w zasadzie to samo co papierowa książka z okładką i zapachem, przywieziona do nas do domu przez kuriera, którą możemy ozdobić meblościankę, pożyczyć ją komuś albo przekazać dzieciom i wnukom. W związku z tym powinna kosztować tyle samo, a czasami nawet więcej (np. Harry Potter, ale i wiele innych).
    Problem więc nie w tym, jak Unia zaklasyfikowała e-booki, ale w tym, że nie udało się doprowadzić do skutecznego końca spraw bandyckich zmów cenowych wydawców e-booków.
    Ad vocem – owszem, e-booki są u nas drogie. Obniżki powodują jedynie, że ludzie kupują więcej książek, których często i tak nie przeczytają, a które i tak nic nie kosztują. Ja nie czytam okazyjnie, tylko czytam to, co mam ochotę w danym momencie przeczytać. Zazwyczaj oznacza to, że płacę tyle, co za prawdziwą książkę, albo ściągam ją z netu, co robię z czystym sumieniem i satysfakcją, byle jakość była dobra (ale i w kupowanych książkach pojawiają się błędy z OCR).

  • Kewin Karlos

    Lobby drwali, drukarzy i księgarzy górą. Szacowna komisja nie chce się przyznać, że chodzi najzwyczajniej o zachowanie miejsc pracy. Lobby czytelników (czytaj płacących podatki) nie było brane pod uwagę, bo i po co. E-book jako usługa, nie ma prawa na znudzić się i trafić np. do antykwariatu jak papierowa książka. Swoją drogą otwiera się pole do popisu dla stowarzyszeń zaiksopodobnych, czy nie kasować za książki trafiające do powtórnego obiegu. Nie do końca też rozumiem, dlaczego wydawnictwa nie próbują wprowadzić e-booków na płytach CD ?!

  • Ensies

    Droższe ceny wydań elektronicznych poskutkują słabszą sprzedażą i większym odsetkiem pobierania pirackich kopii. Wielu ludzi nie zapłaci za ebooka 30-40 PLN (cena taka sama jak dla papierowych wersji, często większa). Już z 20 PLN często mają problem. Nie chcę generalizować i nazywać wszystkich piratami, ale nikt nie zaprzeczy, że tak nie jest. W mojej grupie wiekowej (student I roku) mało osób korzysta z czytników, trochę więcej wykorzystuje już w tym celu tablet/smartfon. Z nich nie znam nikogo kto by kupował oryginalne wersje (Smutne, ale nie ma się co dziwić. Zresztą wśród wielu młodych panuje teraz straszny trend pobierania wszystkiego na lewo. Przykład: Niedawno mówiłem koledze, że zamówiłem pre-order GTA V i Wiedźmina 3 i ile mnie to kosztowało. To spojrzał na mnie jak na ufoludka i powiedział, że w dniu premiery będzie miał to samo, ale za darmo z torrentów.). Ostatnio oglądałem przy kolacji „Jak to jest zrobione?” i był pokazany proces drukowania książek. Mnóstwo aparatury, wszystko o wiele bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać. (Polecam sobie to obejrzeć, naprawdę ciekawy materiał). Wtedy dopiero naprawdę zacząłem zastanawiać się dlaczego te ceny są w ogóle zbliżone. Nawet już pomijając podatek w wysokości 23% to powinno to być obliczane na podstawie kwoty znacznie niższej np. 15 max. 20 PLN * 1,23, a nie 35 PLN * 1,23. Pozdrawiam, trochę tl;dr, ale drażni mnie ten temat bo sam korzystam z kindla :)