Rynek smartfonów podzielił się na wiele kategorii, których przedstawiciele różnią się względem siebie nie tylko specyfikacją, wyglądem czy obudową, ale przede wszystkim ceną. To właśnie ten ostatni czynnik z wymienionych w największym stopniu determinuje to, czy będzie cieszył się zainteresowaniem wśród kupujących. Mam tu na myśli takie osoby, które szukają taniego, ale porządnego telefonu. W końcu nie każdy oczekuje rewelacyjnych multimediów, dużego ekranu, wsparcia dla modułów w komórce dla siebie - obsługa internetu, dotykowy ekran, LTE i obecność przyzwoitych aparatów w zupełności wystarczy. Co jest najważniejsze w budżetowcach?

Dopracowane programowanie

Zaczynamy od najważniejszego, w mojej opinii, elementu. Samo oprogramowanie to zdecydowanie rozbudowany temat, który trudno poruszyć. W końcu ciągle pojawiają się terminy optymalizacjiaktualizacji i tym podobnych, jednak w dużej mierze te dwa najpopularniejsze pojęcia nie dotykają samego problemu. Wystarczy wspomnieć o tym, że niektóre budżetowce wciąż mają nie do końca przetłumaczony interfejs. Wstawki w języku angielskim, dziwaczne tłumaczenia, nieznajome znaczki – nie wszyscy producenci przykładają wagę do takich niedoróbek.

Kolejna sprawa to liczba preinstalowanych aplikacji oraz funkcji dodatkowych. W przypadku słabszych telefonów pożądane jest, aby było ich możliwie jak najmniej, ponieważ liczy się każdy dodatkowy wolny MB. W dodatku nie będziemy świadkami działania zbędnych procesów w tle. Na koniec kwestia animacji. W jednych urządzeniach pełnią funkcję estetyczną, ładnie maskują jakiekolwiek spowolnienia, ale w tych najniższych zdecydowanie psują odbiór całości i doprowadzają zamontowany procesor z układem graficznym do wrzenia. Nie wszyscy potrafią dostosować oprogramowanie do podzespołów. Jednocześnie często można mieć wrażenie, że nikt nie testował tego oprogramowania wcześniej – niestety, nie są to odosobnione przypadki. Dobrze, że kolejne firmy przykładają się do tego coraz bardziej, np. Xiaomi może być tu wzorem.

Obudowa lepsza od mydelniczki

Teraz czas na coś naprawdę ważnego. Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz – wciąż zastanawiam się, dlaczego niektórzy producenci stawiają na obudowy koszmarnej jakości. Wiesz, co jest najgorsze? Kiedy smartfon trzeszczy ci w dłoni, sprawiając wrażenie wyjątkowo delikatnego, kruchego, którego musimy chronić przed jakimikolwiek zewnętrznymi siłami. Warto wspomnieć, że należy sprawdzać również samą jakość wykonania. Równomierna wielkość szczelin między elementami, ich dopasowanie do siebie – jeżeli kupujemy sprzęt na dłużej niż kilka tygodni, należy na to zwrócić uwagę.

Wspomnę teraz o kwestii materiałów. Plastik plastikowi nierówny – wystarczy zestawić ze sobą dwa dowolne urządzenia z niskiej półki, aby się o tym przekonać. Najmniej praktyczne okazują się wersje z błyszczącymi klapkami. Wyglądają ciekawie, ale tworzywo sztuczne szybko się rysuje i nie zdaje się być stworzone do takich zadań. W tym segmencie wyżej stawiana powinna być wytrzymałość. Nawet zastosowanie elementów metalowych nie stanowi większego kłopotu.

Akceptowalny czas pracy

Każdy wypomina smartfonom jedną wadę: czas pracy. Nie da się ukryć, że rezultaty na poziomie jednego lub dwóch dni pracy to standard i niewiele modeli jest w stanie zaoferować coś więcej. W tanich urządzeniach problem ten może być odczuwalny jeszcze bardziej. Najwięcej wątpliwości budzi sama jakość akumulatorów oraz ich pojemność. Te najtańsze, kosztujące poniżej 300 złotych, mają naprawdę niewielkie baterie, które nie pozwalają na komfortowe użytkowanie z dala od ładowarki. Tutaj absolutnym minimum jest wartość 2500 mAh. Warto również pomyśleć o zakupie powerbanku, te już działające i o rozsądnej pojemności można kupić za około 50 – 60 złotych.

RAM-u więcej niż w hulajnodze

Dlaczego w tym nagłówku użyłem słowa hulajnoga? Ostatnio Archos zaprezentował właśnie hulajnogę z… Androidem, która ma słabą specyfikację: czterordzeniowy procesor Mediatek MT6580, 1 GB RAM i 8 GB pamięci wbudowanej. Nawet w tanich modelach trzeba wymagać czegoś więcej. Jeżeli mówimy o pełnej wersji Androida, wówczas komfort pracy zaczyna się od 1,5 – 2 GB, co pozwala nawet na sprawną wielozadaniowość. Uruchomienie Spotify czy Messengera w tle nie będzie oznaczało pokazu slajdu. Tutaj nadzieja w Android Go. Odchudzone oprogramowanie z dostosowanymi aplikacjami brzmi bajecznie, ale na pierwsze modele dostępne w sprzedaży musimy jeszcze poczekać. Moim zdaniem będą to rewolucyjne produkty właśnie na najniższej półce.

Łączność ze światem

Obecnie LTE to wręcz obowiązkowe wyposażenie. Z perspektywy użytkownika, dodam także, że telefon musi oferować przyzwoitą antenę, aby nie było ciągłych problemów z zasięgiem, porządny mikrofon oraz głośnik do rozmów – te elementy wciąż są ważne. Niestety, w tym aspekcie firmy często decydują się na oszczędności. Moim zdaniem to jeden z najgorszych możliwych kroków, ponieważ w znacznym stopniu obniży zadowolenie z korzystania z danego sprzętu.

Ideały nie istnieją

Każdy telefon ma swoje wady, szczególnie te z najniższej kategorii. Warto jednak pamiętać o kilku ważnych elementach, od których będzie zależeć nasza satysfakcja z dokonanego wyboru.

Co dla Ciebie jest kluczowe w smartfonie i nawet budżetowiec musi to mieć?