36

Taki powrót klasyki lubię

Kilka dni temu Maciej wyraził swoje niemałe zadowolenie faktem powrotu jednej z jego ulubionych gier. Do powrotu nie mogło prawdopodobnie dojść w inny sposób, niż w postaci mobilnego wydania gry na tablety. Takich powrotów, będących źródłem szerokiego uśmiechu, masy wspomnień i mentalnego powrotu do tamtych czasów było już kilka. Za każdym niemal razem dawałem się “nabrać” i wcale nie żałuję. Kiedyś grywałem więcej. Znacznie […]

Kilka dni temu Maciej wyraził swoje niemałe zadowolenie faktem powrotu jednej z jego ulubionych gier. Do powrotu nie mogło prawdopodobnie dojść w inny sposób, niż w postaci mobilnego wydania gry na tablety. Takich powrotów, będących źródłem szerokiego uśmiechu, masy wspomnień i mentalnego powrotu do tamtych czasów było już kilka. Za każdym niemal razem dawałem się “nabrać” i wcale nie żałuję.

Kiedyś grywałem więcej. Znacznie więcej. I nie wynika to wcale z faktu braku czasu, bo wszystko jest moim zdaniem kwestią organizacji, ale z braku pewnego rodzaju więzi emocjonalnej z nowymi tytułami. Być może po prostu z tego wyrosłem? Ku takiemu stwierdzeniu wcale bym się nie przychylał, ponieważ jest naprawdę wiele rzeczy, które nie mniej, a nawet i bardziej emocjonują mnie dziś, niż kilkanaście lat temu. W czym rzecz? Myślę po prostu, że bardzo powoli, ale jednak zaczynam podzielać zdanie tych, którzy po prostu tęsknią za czasami, o które dziś można jedynie powspominać. “Bo kiedyś było lepiej…”? Całkiem możliwe.

Doskonałymi okolicznościami dla takich refleksji były teksty z serii “Moja historia PC”, które publikowaliśmy na Antyweb, a za którymi staliście Wy – Czytelnicy. Wiele z tych krótszych oraz dłuższych opowiadań dobitnie uświadomiło mi, jak świat technologii pędzi do przodu. Jeszcze przecież tak niedawno do uruchomienia prostej gierki wymagana była cała “skrzynka”, czyli komputer stacjonarny, do którego należało podłączyć jeszcze monitor, klawiaturę, myszkę i głośniki. “Biurko komputerowe” bywało swego czasu na pierwszej stronie każdej gazetki sklepu meblowego. To właśnie wtedy trzeba było się nieźle nagimnastykować, by na niewielkim blacie zmieściło się cokolwiek więcej niż monitor CRT i para głośników. Czyjąś kolekcję gier można było ocenić jedynie podczas wizyty u znajomego, rodziny przeglądając pudełka na półkach – dziś wystarczy odwiedzić profil gracza w jednym ze sklepów cyfrowych.

ios6games

Brzmiące z głośników hasło “cyny gejm” zapowiadało wiele godzin wspaniałej zabawy. Instalacja gier trwała w nieskończoność – aż trudno uwierzyć, że dziś wiele z nich mógłbym znacznie szybciej pobrać z Sieci. Dziś, by uruchomić gry z tamtego okresu wystarczy mi urządzenie tak smukłe, jak podkładka pod mysz, a w kilku wypadkach nawet cieńsze. Choć nie wszystkie tytuły, których powrót jest moim cichym marzeniem, dostępne są już w App Store, Google Play czy Sklepie Windows, to ciągłe odkrywanie starszych tytułów na nowo ma w sobie to coś. Potrafię nawet wybaczyć sobie to niewygodne dotykowe sterowanie – w zamian dostaję możliwość zabrania ze sobą historii Payne’a, w którą zagłębiać się można bez końca. Mobilny Colin McRae Rally nie jest idealny, ale przypomnienie większości weekendu spędzonego na kolejnych odcinkach jest bezcenne. Choć mobilne wydania Tony Hawk’s Pro Skater 2 i Drivera straciły kompatybilność z iOS w momencie wydania siódmej wersji systemu Apple, to na starszych urządzeniach z szóstą wersją iOS-a nadal można zagrywać się w te klasyki na mniejszym ekranie.

Mafia_-_Tommy_Angelo

W co najchętniej zagrałbym ponownie? Historia Tommy’ego Angelo jest bezdyskusyjnym numerem jeden w moim zestawieniu. Grze tej poświęciłem chyba najwięcej czasu lub niewiele mniej niż ówczesnej odsłonie Fify. Oczywiście, że nic nie stoi na przeszkodzie, by wniknąć do tamtego świata po raz kolejny w każdej chwili – wystarczy jedno kliknięcie w aplikacji Steam, odejście od komputera po kawę, a po powrocie gra będzie na mnie czekała. Jak to jednak bywa z wersjami mobilnymi, oczekiwać po nich można nawet delikatnego szlifu, który potrafi nadać grze nowego wyglądu. Co więcej, dzięki temu grą zainteresowałoby się znacznie szersze grono, niż osoby, które pamiętają jeszcze jej premierę. Na moim koncie App Store widnieje już kilka gier przywróconych do życia, dzięki urządzeniom mobilnym – seria GTA, Max Payne, Colin McRae Rally czy Star Wars KOTOR. Niemal wszystkie z tych gier posiadam także w innej postaci, również na nośniku fizycznym, który w pudełku spoczywa na półce. Do tej listy dopisać planuję także dwie pierwsze części Tomb Raidera, które zagościły w App Store (druga całkiem niedawno) oraz trzecią odsłonę Heroes’ów, gdy tylko stanie się dostępna.

Oczywiście, że zdecydowanie chętniej sięgnąłbym po reedycje HD tych gier na pececie, ale gdyby nie smartfony i tablety, te tytuły mogłyby w ogóle nie powrócić. Czasami „mniejsze zło”, nie jest takie złe…

Grafiki: 1, 2.

  • Tomasz Żuchowski

    Kiedyś to się można było skupić na grze, znalezienie wszystkich ‚skarbów’ też było łatwiejsze. Teraz jedno drzewo składa się z większej ilości elementów niż niedawno cały poziom :/

  • syd

    A jest Mafia na Steamie?

    • al_arsen

      Nie ma aktualnie.

    • Gregorious

      i chyba juz nigdy nie bedzie a szkoda:((

  • Kris

    Nie mam nic przeciwko portom na mobile, jednak sterowania dotykowego nigdy znieść nie mogłem. To często wręcz walka o to, aby mieć namiastkę precyzji większego brata, ze stacjonarnych PC.

    Starałem się grać na mobilach, ale gry chleją baterię bez popity, a sterowanie dotykiem było dla mnie zmorą. Idea mobili tak, ale sterowanie dotykiem – nie.

  • Jakiś taki zasmucony

    Nie widzę żadnego FPSa w Twoich wspomnieniach. Dlaczego?

  • JackWalker

    Ja podpowiem, że na windowsie 8.1 da się uruchomić mafie 1 :)
    Jak nie pomoże tryb zgodności to trzeba poszukać nowej łatki.

  • Nicelife

    „Myślę po prostu, że bardzo powoli, ale jednak zaczynam podzielać zdanie
    tych, którzy po prostu tęsknią za czasami, o które dziś można jedynie
    powspominać. “Bo kiedyś było lepiej…”? Całkiem możliwe.”

    Naucz się obsługiwać swój umysł. Nie, nie było lepiej, po prostu Twój umysł nie miał porównań i wszystkie świeże „rzeczy” tworzyły emocje po raz pierwszy (stąd taka świeżość). Dziś masz w głowie setki obrazów oraz własne przekonania (to mi się podoba, to nie etc), które zakotwiczyły emocję w Twoim ciele i projektujesz to, co myślisz.

    Czy, ktoś chce przeczytać czym jest i jak działa ludzki umysł? Mógłbym zrobić z 2-3 artykuły na ten temat.

    • Tomasz Żuchowski

      Do czytania jest sporo i ciężko ;) Podeprzyj teorie dot. ludzkiej natury, przykładami dotyczącymi nowych technologii (np. socjotechnika jako główny wektor ataków – kiedyś wykorzystywany przez tzw. hakierów.
      Obecnie, przez tzw. Startup’y – opisany umowami użytkowania i wykorzystujący do zbierania danych ludzki ekshibicjonizm. Dając miejsce na jego uprawianie i w zamian za poczucie udziału w życiu społecznym, dostają tyle informacji, „że się fizjologom” nie śniło.

      Będzie ciekawa lektura, a jeśli nie ,to przynajmniej dyskusja i okazja na poznanie innego punktu widzenia ;)

    • Nicelife

      Nie istnieje coś takiego, jak ludzka natura. To, co dziś ludzie nazywają ludzką naturą, to setki przekonań (myśli) Tworzących w ich ciele emocje, które się odpalają bo są zakotwiczone na ludzi, zdarzenia, rzeczy i zepchnięte do tzw „podświadomości” – czyli miejsca, które albo nie widzisz, albo nie słyszysz, abo nie czujesz (myśli generalizuje rzeczywistość, obraz je usuwa, a emocja zniekształca). To taka funkcja umysłu, dzięki której bóg sam siebie okłamuje.

      O ile ludzkość na dzisiejszym poziomie ewolucji rozumie, czym jest emocja, a nawet obraz to myśli są dalej zagadką. Czym jest myśl? Słowem. Jaka jest pierwsza myśl (4-6 rok) „JA”.

      Ja chce to, ja lubie to, ja chce tego… ITD :)

      Jedną z największych bzdur, w jaką ludzie dziś wierzą (gdy coś uwierzysz, to umysł Ci to pokazuje) to fakt, że ludzie myślą. Prosty trick, aby sprawdzić, czy to prawda – czy potrafisz przestać myśleć choć na 10 minut (nie mówię nawet o dniu). Jeżeli nie, to może nie Ty myślisz, a Ty jesteś myślany….

      Tomku jesteś na wysokim poziomie logiki – stąd operujesz sporą ilością generalizacji i zniekształceń (jeżeli masz 30 lat tak jak ja, to używasz umysłu od około 25 lat non stop, a więc nieświadomie zapisałeś myśli i obrazy, które tworzą w Twoim ciele emocje, do których odwołujesz się, jako do tego co jest)

      „Obecnie, przez tzw. Startup’y – opisany umowami użytkowania i wykorzystujący do zbierania danych ludzki ekshibicjonizm. Dając miejsce na jego uprawianie i w zamian za poczucie udziału w życiu społecznym, dostają tyle informacji, „że się fizjologom” nie śniło.”

      To co oni zbierają to myśli innych osob. Jednak i tu jest błąd. Wystarczy, że choć jeden z nich będzie obserwował swój umysł i po pewnym czasie zrozumie, jak on działa. Nie ma wtedy potrzeby zbierania danych o innych umysłach – bo umysł działa tak samo u każdego, jedynie soft się różni.

      A soft to pierwsza myśl – JA :)

    • Kris

      Jeśli nie jesteś psychologiem z przerośniętym ego, bądź internetowym „specjalistą” któremu wydaje się, że coś wie – to chętnie poczytam :-) Dlaczego mówię tak wpost? Ponieważ ma żona jest psychoterapeutką i czasem już bokiem wychodzą mi te wynurzenia, a specjalistów o „podwórkowej psychologii” jest w internecie multum. Zatem „specjalistów” słuchać mi się nie chce, za to zawodowców z tej dziedziny chce mi się słuchać. Ale już „specjalistów” po dwóch książkach z serii „potęga podświadomości” – już nie bardzo ;-)

      Co do triku z myśleniem, jest jeszcze szybciej i prościej – wystarczy przy położeniu się spać, kiedy natłok myśli jest największy, przestać myśleć na 10 sekund. I nie oszukiwać się, przestać myśleć kompletnie na 10 sekund, a jeśli pojawi się jakakolwiek myśl, dźwięk myślowy lub wpadło się w jakąś meandrę myślową – zacząć proces 10 sekund od nowa. Niby proste – a trudne.

    • N7

      ” to może nie Ty myślisz, a Ty jesteś myślany”
      ta, przez anielskie istoty wyższe z gromady plejad. otrząśnij się xD

    • Tomasz Żuchowski

      Lol, aniołów nie ma. To oczywiste, że przez matrix ;)

    • Nicelife

      To prawda. Po prostu, gdy wierzysz w to, co myślisz to wtedy myślenie jest jakby z pierwszej osoby. Gdy nie wierzysz (nie ma identyfikacji z myślami) to wtedy myślenie jest obserwowane i jest jakby z drugiej osoby.

      Rozumie więc Twój sarkazm bo ponieważ wierzysz w to co myślisz, dlatego też takie masz doświadczenie. Innymi słowy, w Twoim przypadku to Ty myślisz i nie ma ****, abym wywołał u Ciebie inną reakcję niż sarkazm, póki nie od identyfikujesz się swoich myśli.

      Wtedy będziesz miał inne doświadczenie i sarkazm nie będzie reakcją.

      Gdybym miał to porównać do gier to, gdy jesteś zidentyfikowany to grasz jakby z pierwszej perspektywy (Quake), a gdy nie jesteś zidentyfikowany z Twoimi myślami, to jakby z drugiej perspektywy (Tomb Raider)

    • N7

      Nieźle nieźle CIA, ale u mnie ten wasz bocik test Turinga ma oblany! :D

    • Nicelife

      Teraz przyszło mi do głowy, jak Ci to wytłumaczyć i mam nadzieję, że mi się to uda.

      Jak
      widzisz nagą laskę (która trafia w twoje przekonania o tym co jest
      piękne i podniecające), to automatycznie coś pomyślisz „np. chcę ją
      przelecieć”, a to w Twoim ciele wywoła emocję „podniecenia”. To się
      nazywa warunek (udowodnił to Maslow).

      I w takim wypadku „to może nie Ty myślisz, a Ty jesteś myślany”

      Mam nadzieję, ze choć trochę to zobrazowałem.

    • Tomasz Żuchowski

      We wcześniejszym poście nie chciałem się rozpisywać, bo jak sam zauważyłeś to minimum kilka artykułów i dlatego użyłem takich ogólnych, bardziej potocznych słów.

      Nie chcę też wymieniać się pojedynczymi komentarzami, nie wiedząc jakiego poziomu odpowiedzi się spodziewać i nie znając Twojej szerszej opinii na ten temat, takie pisanie to strata czasu – będziemy sobie tłumaczyć rzeczy, o których być może już wiemy.

      Dlatego napisanie artykułu to dopiero jakiś grunt do dyskusji, na którą nie szkoda tracić czasu ;)

      Nie chciałem znowu czytać jak ‚ogólnie działa’ mózg, ani tym bardziej jak działa mój według kogoś kto mnie nie zna. Pisząc używasz czasowników w 2os. l pojedynczej, kierujesz słowa jakby bezpośrednio do mnie (i o mnie) i to już mi się na początku nie podoba.

      Najlepiej się czyta, jeśli ktoś pisze na podstawie własnej osoby, ewentualnie 1os. liczby mnogiej czyli: Ja / My

      Ja wiem co myślę na temat działania moich procesów myślowych, i potrafię (choć może w niewielkim stopniu) przeanalizować zewnętrzne bodźce przed podjęciem działania – w oparciu o wcześniejsze schematy skutkowo-wynikowe itd. zwalniać niektóre procesy instynktowne i z informatycznego punktu widzenia ‚edytować kod w locie’ :P

      Może nieskromnie, ale uważam się raczej za człowieka inteligentnego i często zauważam, że gdy próbuję znajomemu/rodzinie/współpracownikom przekazać jakiś abstrakcyjny problem (a w IT głównie z takimi się spotykam, wszystko czego nie widać na ekranie po prostu dla nich nie istnieje) to nie dociera do niego, ani moja uproszczona do języka potocznego wersja, ani tym bardziej techniczny jej opis.

      Co do spania, to od dłuższego czasu mi się wydaje, że dopóki nie przestanę myśleć to nie zasnę, nie wiem skąd taka regularność, ale przeważnie moje ostatnie spojrzenie na zegarek to 2:30 i jeszcze chwilę się kręce :/ Niezależnie czy położę się o 22:00 czy dopiero o 2:00.
      Trochę to męczące bo nie potrafię się wyłączyć na zawołanie, a myśli jak to myśli – wystarczy jedna aby wywołać cały potok..

    • Nicelife

      Nie wiem, czy jednak jakiś artykuł napiszę bo czym dłużej o tym myślę, tym mniej jestem przekonany do tego (to też jest mechanizm umysłowy, nad którym jeszcze pracuję, a pochodzi prawdopodobnie od przekonanie, że trzeba pewne rzeczy przemyśleć).

      Nie jestem jeszcze gotów, by czytać np „sarkastyczne komentarze” od osób, dla których takie rzeczy to absolutna nowość i np. nie mają doświadczenia w kotwicach. Zniechęca mnie to. Z jednej strony ich w 100% rozumie. Kiedyś też bym był sarkastyczny. Z drugiej, po prostu to trochę jak rzucanie grochem o ścianę.

      Umysł to MATRIX. Genialny MATRIX.

      Przepraszam, że wywołałem u Ciebie reakcję zdenerwowania. Jestem przyzwyczajony do pisania z pierwszej osoby, bo tworze także teksty sprzedażowe. Będę kontynuował w tej formie bo uważam ją za dość skuteczną (a przynajmniej najbardziej skuteczną jaką znam)

      Każdy z nas jest Inteligentny – umysł jednak może zabrać dostęp do inteligencji, gdy wierzymy w przekonania typu: jestem głupi, nie dostrzegam czegoś, nie widzę, denerwuje się, nie umię etc. Przekonań może być miliony bo nie ma ograniczeń dla ludzkiego umysłu.

      Masz przekonanie „jestem inteligentny” a więc takie doświadczenie masz (innymi słowy to odczuwasz)

      „Ja wiem co myślę na temat działania moich procesów myślowych, i potrafię
      (choć może w niewielkim stopniu) ”

      To Ja na początku zdania jest już myślą. Ponieważ jesteś świadomy swojego myślenia, nie możesz nim być. To tak jak patrzeć na auto i wierzyć, że się nim jest,.

      „Może nieskromnie, ale uważam się raczej za człowieka inteligentnego i 
      często zauważam, że gdy próbuję znajomemu/rodzinie/współpracownikom
      przekazać jakiś abstrakcyjny problem (a w IT głównie z takimi się
      spotykam, wszystko czego nie widać na ekranie po prostu dla nich nie
      istnieje) to nie dociera do niego, ani moja uproszczona do języka
      potocznego wersja, ani tym bardziej techniczny jej opis.”

      Bo nie mają doświadczenia. To tak, jakby tłumaczyć komuś jak smakuje cukier, gdy nigdy go nie próbowali. Tak samo, jest gdy ja tłumacze jak działa umysł (z własnego doświadczenia bo 3 lata go obserwuje). Moje ego jednak chciała się połechtać swoją super chruper duper wiedzą więc napisało komentarz.

      „Co do spania, to od dłuższego czasu mi się wydaje, że dopóki nie
      przestanę myśleć to nie zasnę, nie wiem skąd taka regularność, ale 
      przeważnie moje ostatnie spojrzenie na zegarek to 2:30 i jeszcze chwilę
      się kręce :/ Niezależnie czy położę się o 22:00 czy dopiero o 2:00.
      Trochę to męczące bo nie potrafię się wyłączyć na zawołanie, a myśli jak to myśli – wystarczy jedna aby wywołać cały potok..”

      Uświadom sobie, że nie ma potrzeby przestać myśleć, aby zasnąć. Możesz zasypiać spokojnie z myślami (w końcu to tylko myśli, które i tak są i będą, bo są naturalną konsekwencją tego, że mamy umysł) Teraz to trochę tak, jakbyś oczekiwał że przestaniesz się pocić – a to nie jest możliwe, bo naturalne reakcją ciała jest pot. 

      Jeżeli rzucicie jakieś pytania to z chęcią odpowiem

    • Tomasz Żuchowski

      Sorry, ale nie mam czasu na takie luźne rozmowy. Na pytania, które potrafię zadać, potrafię też znaleźć odpowiedź.
      Liczyłem na coś czego nie wiem, co odkryłeś NA SOBIE I W SOBIE, a nie próbujesz na mnie.

      Twoja metoda jest skuteczna w marektingu i sprzedaży, trafia głównie do osób które nie mają własnego zdania i są podatne na manipulacje ale, jeśli ktoś ją zna – szybko wyczuwa, ze ktoś próbuje nim manipulować.

      Można coś sprzedać 500 ludziom, którzy nie wiedzą w sumie po co im to i jak to działa – tam masz spore szanse, ale radzę Ci nie odwiedzać mojej babci! To na pewno nie jest miarą sukcesu.

    • Nicelife

      Racja.

      Obserwacja oznacza patrzenie, Nie ważne na co patrzysz, gdy patrzysz medytujesz (na laptopa czytającego np te słowa, na kobietę etc), czyli jesteś obecny.

      Mam za sobą 3 lata medytacji. Schemat jest prosty:

      1) Zaczynam obserwować myśl. Ponieważ był okres w którym myślałem cały czas i myślałem, że to co myślę to ja, to na początku jest moment, w którym „wychodzisz z myśli” Tak jak nie pamiętasz kiedy zasnąłeś, tak nie pamiętasz kiedy zacząłeś myśleć. Pamiętasz jednak moment, w którym się obudzisz, i tak samo gdy zaczniesz obserwować zaczniesz dostrzegać kiedy przestajesz myśleć.

      2) Ponieważ myśli Tworzą emocję, więc naturalnie zacząłem obserwować emocje po pewnym czasie. Tutaj też zdałem sobie sprawę, że same obserwowanie jest inteligencją.

      3) Zaczynasz obserwować swoje ciało.

      4) Sam sprawdź, co jest po tym. I czym jest obserwator.

    • jscst

      A ty sprawdź co to jest paradoks kłamcy.

    • Nicelife

      Wiem, co to jest paradoks kłamcy. Nie tylko jako koncept, ale także z doświadczenia.

      Aktualnie kosze wstyd, złość, poczucie winy.

    • jscst

      W wg. mnie to jest patologia spekulacji filozoficznej, która pozwala tworzyć teorie, które pozwalają tworzyć babole w stylu myślane myślenie o myśleniu. Niby wiedzą, że coś takiego jest, ale ignorują, albo lecą w konstrukcje bogopodobne, ale zaatakuje to czymś takim:
      (kiedy taki bóg stworzył), a w przykładzie kiedy myślenie zaczęło się myśleć.

    • Nicelife

      Tak to wygląda do momentu, w którym przestajesz tworzyć myśli nie tylko te, które są u Ciebie świadome, ale przede wszystkim te, które są zapisane u Ciebie w nieświadomości (gdybym miał to porównać to porównałbym to do tego, jak działa nawyk w takim kontekście, że on odpala się od razu bez Twojego myślenia świadomego. Tak samo jest z nieświadomością – to są po prostu myśli, w które uwierzyłeś, więc się zapisały na dysku i są odpalone, tworzą Twoje emocje , a więc doświadczenie.)

      Moment, w którym kosisz (kwestionujesz, to co nięświadomie – to jest łatwa część bo trudniej jest sobie to uświadomić) to moment, w którym istnieje jasność/zrozumienie (nie widziałem jakiego słowa użyć, ale chodziło mi o słowo przeciwstawne do patologii, którą użyłeś)

      Filozofie, bogowie, patologie itd istnieją tylko, gdy nie potrafisz na sekundę przestać myśleć. Bo te rzeczy istnieją tylko w formie myśli (gdybyś o nich nie pomyślał, to by nie istniały) Oczywiście, weź pod uwagę, że gdybyś ty nie pomyślał to jeszcze są inny którzy pomyślą – ale przyjmijmy, że nikt by nie pomyślał, wtedy tego nie ma, bo nie znajdziesz tego, jak komputer, który przede mną stoi, aby Ci go pokazać palcem)

    • jscst

      (…)Jeżeli nie, to może nie Ty myślisz, a Ty jesteś myślany….(…)

      Szykuje się wykład spekulacji filozoficznej…

    • Nicelife

      To nie jest filozofia, bo możesz to sprawdzić w rzeczywistości (filozofia to np. Bog chrześcijański, bo nichuja możesz sprawdzić czy istnieje, tak samo, jak diabeł, niebo, piekło.)

    • jscst

      No wiesz co, ale te twoje wypunktowanie wygląda jak zmodyfikowany wykład z filozofii Kanta. Załadował się w coś co ja nazywam tym sławetnym paradoksem kłamcy.

    • Radek

      Nie znam filozofii Kanta. Być może on mówił to samo, co ja tylko innymi słowy (a raczej wskazywał, bo tu nie ma czym gadać jest jak jest – tak jest laptop przede mną.)

    • jscst

      (…)Mógłbym zrobić z 2-3 artykuły na ten temat.(…)

      Jeśli to nie będzie kolejne NLP to czemu nie?

    • Nicelife

      NLP jest mi znane i był okres, w którym go studiowałem i uczyłem się.

      To świetny worek z konceptami, na temat działających aktualnie konceptów (nie zawsze działające, tak samo jak w generalizacji każdy Polak to złodziej, nie każdy Polak nim jest, a jednak jest sporo złodziei wśród polaków)

      Odrzucając NLP odrzucasz możliwość doświadczenia np warunków. Tym bardziej, ciężko będzie Ci zrozumieć, jak działa umysł, a tyym bardziej doświadczyć.

    • jscst

      Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz!Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz!Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz! Jesteś mistrz!

      To jest te całe NLP.

    • Nicelife

      Po pierwsze to sarkazm i on nie jest kompletnie potrzebny – bo co on tak na prawdę dał? Ani ja nie jestem mistrzem, ani Ty nic z tego nie wyciągnąłeś więc w ogóle po chuj o tym gadać? Dla samego gadania? Po to są komentarze?

      NLP jest genialne (pisze to tylko dlatego, abyś jeszcze raz na nie spojrzał bo wiem, że łatwo jest się zrazić do pewnych rzeczy, a chujowo, gdy są one wartościowe, np jak mój brat do jedzenia owoców w dzieciństwie i ma dziś w wieku 25 lat problem z żołądkiem) i warte nauczenia/poznania.

    • Tomasz Żuchowski

      Jak dobrze, że się odłączyłem od tej rozmowy i nie traciłem czasu na pojedyncze komentarze xD

      Wrzuciłeś już gdzieś ten artykuł? Zbierz te swoje wszystkie przemyślenia razem i gdzieś wrzuć – wtedy można to skomentować. Pojedynczy argument bardzo łatwo zagiąć. Kontrargument jednej teorii można szybko ubić delikatną zmianą tematu i wyprowadzeniem innej teorii i tak do usranej śmierci można dyskutować, a jeszcze nic nowego nie przeczytałem tu mimo tego, że żadnego NLP ani filozofii nie studiowałem.

      Takie rzeczy się wyczuwa w 5min rozmowy – Czy koleś ma coś do powiedzenia, czy tylko mówi, żeby mówić (akwizytorzy, telemarketerzy itd) dla mnie jesteś w tej drugiej kategorii i tak jak już wspomniałem wyżej – gardzę ludźmi, którzy próbują wykorzystać niewiedzę innych, do manipulacji nimi.

      Serio. Wyobrażam sobie Ciebie, jak jednego gościa z sieci sprzedającej kołdry wełnianie, który to skutecznie, z wielkim od ucha do ucha uśmiechem, namawiał moją babcię i już już podsuwał jej umowę – gdy akurat wpadłem w odwiedziny.. Gdy stanąłem w drzwiach jego uśmiech i entuzjazm drastycznie zmalał, po kilku konkretnych pytaniach na temat umowy czy samego produktu mocno się zesteresował i szybko opuścił mieszkanie, a zaznaczę, że nie mam postury, której ktokolwiek mógłby się bać.

      Szukając pracy, niestety sam trafiałem na takie oferty. Oni nawet pracowników oszukują bo w takich przypadkach, dowiadujesz się o co tak naprawdę chodzi w proponowanej ‚pracy biurowej’ dopiero na dniu próbnym. Ja rezygnowałem po dotarciu na miejsce, tak żeby myśleli, że chociaż dzień przepracuje i wtedy ‚instruktorzy’ niemal płakali i grozili (robota spadła na nich), ale inni? Niestety dali się wciągnąć, omamić. Nie wiem czy świadomie, czy nie, ale jeśli ktoś widzi w tym ‚lepszą przyszłość’ (niestety tylko dla siebie) to powtórzę raz jeszcze: GARDZĘ NIM

      Piszesz do kolegi @jscst:disqus wyżej:

      „Po pierwsze to sarkazm i on nie jest kompletnie potrzebny – bo co on tak na prawdę dał?”

      A ja się zastanawiam co w ogóle, tak naprawdę, dały Twoje komentarze?

      Z grzeczności życzę Ci powodzenia na Twojej drodze do sukcesu, ale w głębi serca życzę Ci żebyś nie mógł spać po nocach jeśli kiedykolwiek osiągniesz jakiś cel (czy to sprzedaż jakiegoś g*wna, czy przywileje) kosztem innego, niczego nie świadomego człowieka.

      P.S.
      Jak możesz obwiniać ‚niejedzenie owoców’ za chorobę brata?
      To absurd!
      Nawet nie masz odniesienia czy gdyby jadł to byłby zdrowy, albo czy owoce nie wywołałyby innej reakcji organizmu?
      Mój wujek (ze wsi) całe życie podjada to owoc prosto z drzewa, to marchewkę z grządki i co!?

      Usiądź bo to może być szok.

      Też ma problemy z żołądkiem i cała Twoja teoria fpisdu.

      Powodzenia, z fartem hej!

    • Nicelife

      Po tej rozmowie zrozumiałem, że nie chce pisać tego artykułu – nie potrafię tego wytłumaczyć (widzę po komentarzach) i nie chce się tego uczyć. Zgadzam się też, że te komentarze nic nie dały.

      Gardzisz mną – w porządku. Wyobrażasz sobie mnie – też spoko. Miałem dobre intencje pisząc te komentarze, a fakt, że nie umie tego wytłumaczyć to inna bajka.

      Co do Twojego wujka – nie jest to szok dla mnie bo każde ekstremum jest i będzie szkodliwe.

  • korektor

    Trzy zdania wstepu a w nich 4 razy „powrot”. Niedoscigniony mistrz piora.

  • Pingback: Heroes III powrócą na pecety w wersji HD już 29 stycznia! - AntyWeb()