60

Tak eleganckich słuchawek Bluetooth jeszcze nie widzieliście! Bowers & Wilkins PX – recenzja

Brytyjska marka Bowers & Wilkins to nie tylko wysokiej klasy kolumny głośnikowe, ale także i słuchawki. Zawsze eleganckie, z własnym niepowtarzalnym stylem i brzmieniem, bez problemu znalazły rzeszę odbiorców. W przypadku najnowszych słuchawek bezprzewodowych Bowers & Wilkins PX  wszystko wskazuje na powtórkę z rozrywki.

Bowers & Wilkins od długiego czasu posiadał wiele modeli słuchawek w ofercie, ale żadnych z aktywną redukcją hałasu z otoczenia (nazywaną w dalszej części ANR – od Active Noise Reduction). Co więc zrobili Brytyjczycy? Wyprodukowali od razu produkt klasy premium, który jest ich najatrakcyjniejszym wizualnie modelem słuchawek w historii. Moim skromnym zdaniem przebijają pod tym względem nawet swój topowy model P9 Signature.

Wygląd

Klasę premium czuć na każdym kroku. Począwszy od samego doboru kolorów, po wysokiej jakości materiały, takie jak nylon balistyczny (czyli najgęściej tkany, może mieć 840 lub 1680 włókien na cal²) i anodowane aluminium, po luksusową skórę z pianką zapamiętującą kształt. Nawet mechanizm obrotowy muszli jest doskonale dopracowany. Płynność jego działania nie przypomina działania zwykłych, tanich tulejek, prędzej łożyska “maszynowe”. Tutaj nie ma miejsca na tanie lub chociaż zwykłe rozwiązania.  Tutaj wszystko musi wyglądać wyrafinowanie i z klasą.

Czy wspominałem już o świetnym prowadzeniu przewodów od muszli do muszli? Nie dość, że sam przewód jest w nylonowym oplocie – mimo, że nie jest narażony na żadne urazy mechaniczne – to jeszcze na dodatek jest wklejony w profil pałąka, aby przypadkiem nie dało się go wyrwać.

Może boicie się o zużycie padów nausznic? Skóra i dobra pianka gwarantuje trwałość, ale jeśli już będziecie musieli je wymienić, to bez problemu zdejmiecie je dwoma palcami, dzięki magnetycznemu mocowaniu. Bez szarpania, zastanawiania się czy niczego nie uszkodzicie ani czy dacie radę z powrotem to zainstalować. Wszystko przemyślane od A do Z.

Wyposażenie

Do słuchawek dostajemy w zestawie bardzo gustowny i miły w dotyku pokrowiec, przypominający męską, materiałową saszetkę. Zamykana jest na magnes umiejscowiony pod efektowną, srebrną tabliczką z logiem producenta. Poza pokrowcem jest jeszcze przewód do ładowania z wtyczką USB-C i kolejny do słuchania przewodowego (z wtyczką mini-jack 3,5mm).

Sterowanie

Z poziomu słuchawek do dyspozycji mamy pięć przycisków, z czego jeden jest przesuwny. Aby uruchomić lub zatrzymać odtwarzanie, wciskamy podłużny, środkowy przycisk. Aby zmienić utwór, wciskamy go dwukrotnie. Aby cofnąć utwór – trzykrotnie. Pozostałe dwa podłużne przyciski służą do zmiany poziomu głośności i tylko do tego. Jest to przemyślana decyzja, aby przypadkiem nie ogłuszyć się muzyką podczas próby zmiany utworów. Poniżej mamy dwa małe przyciski od uruchamiania słuchawek, parowania i zmiany trybu redukcji hałasu otoczenia. By włączyć słuchawki, przesuwamy przycisk znajdujący się najbliżej naszej twarzy. By sparować z nowym urządzeniem, musimy ten sam przycisk wcisnąć i przytrzymać przez kilka sekund.

Bardzo innowacyjnym pomysłem Bowers & Wilkins jest wyposażenie słuchawek w czujnik zbliżeniowy, który automatycznie pauzuje muzykę po zdjęciu ich z głowy oraz przełącza je w tryb standby po dłuższej chwili. Widać, że producent bardzo postarał się o dopracowanie działania tej funkcji, ponieważ przypadki niewłaściwej reakcji na moje ruchy mogę policzyć na palcach jednej ręki i uznaję ją za niesłychanie przydatną. Inni producenci powinni pójść tym śladem, bo to bardzo ułatwia użytkowanie słuchawek.

Aplikacja do obsługi unikalnych funkcji słuchawek nazywa się Bowers & Wilkins Headphones i jest dostępna za darmo zarówno na Androida jak i iOS. Umożliwia nam ona wybranie jednego z trzech trybów redukcji hałasu (biuro, miasto, lot), wybranie poziomu wzmocnienia głosu docierającego z zewnątrz jak i sprawdzenie poziomu naładowania akumulatora w słuchawkach.

Kolejną opcją, jest możliwość zmiany czułości czujnika zbliżeniowego, jeśli ktoś napotkałby jakieś problemy z precyzją reakcji słuchawek na ruch.

Akumulator

Mimo, iż w zestawie otrzymujemy przewód do połączenia analogowego, słuchawki zawsze potrzebują naładowanego akumulatora, aby odsłuch był możliwy.

Producent zapewnia, że słuchawki na jednym ładowaniu wytrzymują kolejno:

  • do 22h z użyciem Bluetooth i ANR
  • do 29h z użyciem Bluetooth
  • do 33h z użyciem ANR w trybie przewodowym
  • do 50h w trybie przewodowym

Słuchawki używałem intensywnie i potwierdzam czasy podane przez producenta. Rozbieżności sięgały ok. 10-15% jeśli słuchałem naprawdę głośno i pokrywały się przy normalnych poziomach głośności. Dla osoby używającej ich głównie na dojazdy komunikacją miejską, to mogą być śmiało dwa tygodnie lub nawet miesiąc bez konieczności posiadania dostępu do gniazdka. Rewelacja.

Dr. Jekyll i Mr.Hyde

Bowers & Wilkins PX są zamkniętym typem słuchawek z obsługą kodeka AptX HD i dzięki temu potrafią zabrzmieć naprawdę efektownie jak na słuchawki bezprzewodowe. Jednak nie zawsze przecież chcemy efektownego dźwięku z podkreślonym basem. Dlatego każdy z trzech trybów pracy systemu ANR brzmi inaczej. Przy okazji każdy z trybów tłumi inne częstotliwości dźwięków otoczenia.

Kiedy jesteśmy w pracy i zależy nam na spokoju, wolimy łagodniejszy dźwięk z możliwie naturalną równowagą tonalną a nawet z lekko uszczuplonym basem. Wystarczy wtedy wyłączyć system ANR lub uruchomić jego tryb „Office”. Bas staje w szeregu z resztą pasma, wokale są delikatnie pogrubione, by nic nie zabrzmiało agresywnie a wysokie tony są nienatarczywe. Możemy słuchać długo i bez zmęczenia.

Co innego gdy włączymy tryb „City” lub „Flight”. Wtedy na pierwszy plan wchodzi niski, mocny bas, któremu nie brakuje ciężaru ani dynamiki. Bez problemu skłoni was do dłuższego powrotu do domu, niż był planowany. Wokale są podobnie mocne i celowo umieszczone krok za basem oraz wysokimi tonami. Dzięki temu nic nie ginie w natłoku nawet najgłośniejszych ulic ani wewnątrz kabiny pasażerskiej podczas startu samolotu.

Niezależnie od wybranego trybu, mamy też do dyspozycji osobną regulację wzmocnienia głosu z zewnątrz, co jest bardzo przydatne podczas pracy. Jeśli zaś interesuje was jakość połączeń głosowych, to jest bardzo dobra. Wszystko słychać wyraźnie, a moi rozmówcy ani razu nie skarżyli się na jakość dźwięku.

Podsumowanie

Podczas testów słuchawek Bowers & Wilkins PX prezentowałem je wielu osobom i wszyscy byli oczarowani. Doskonałą jakością wykonania, fantastycznym designem, funkcjonalnością oraz oczywiście dźwiękiem. Muszę przyznać, że jeszcze nie miałem w rękach tak luksusowo wyglądających słuchawek Bluetooth i pewnie nieprędko komuś się uda wyprodukować równie elegancki produkt do używania poza domem.

A to przecież nie wszystko. Jest jeszcze charakter brzmienia, który aż zachęca do wyjścia z domu i redukcja hałasów, która jest w stanie zagłuszyć niemal każde otoczenie z jakim przyjdzie nam się zmierzyć. Zdecydowana rekomendacja w kategorii słuchawek Bluetooth!

P.S.: Wiem, że to banał, ale wolę to napisać: jeśli nie mieliście wcześniej do czynienia ze słuchawkami bezprzewodowymi, to zwracam uwagę na osobną (i niezależną od siebie!) regulację poziomu głośności z telefonu oraz samych słuchawek. Jeśli więc ustawiliście maksymalną głośność w telefonie, a słuchawki nadal są dla was za ciche, to pamiętajcie o sprawdzeniu, czy w samych słuchawkach nie możecie jeszcze dodatkowo zwiększyć głośności. W Bowers & Wilkins PX na pewno nie zabraknie wam decybeli, gwarantuje :]

Tekst powstał przy współpracy z firmą Top Hi-Fi & Video Design, u której omawiany produkt jest dostępny w cenie 1799 zł.