59

Tak eleganckich słuchawek Bluetooth jeszcze nie widzieliście! Bowers & Wilkins PX – recenzja

Brytyjska marka Bowers & Wilkins to nie tylko wysokiej klasy kolumny głośnikowe, ale także i słuchawki. Zawsze eleganckie, z własnym niepowtarzalnym stylem i brzmieniem, bez problemu znalazły rzeszę odbiorców. W przypadku najnowszych słuchawek bezprzewodowych Bowers & Wilkins PX  wszystko wskazuje na powtórkę z rozrywki.

Bowers & Wilkins od długiego czasu posiadał wiele modeli słuchawek w ofercie, ale żadnych z aktywną redukcją hałasu z otoczenia (nazywaną w dalszej części ANR – od Active Noise Reduction). Co więc zrobili Brytyjczycy? Wyprodukowali od razu produkt klasy premium, który jest ich najatrakcyjniejszym wizualnie modelem słuchawek w historii. Moim skromnym zdaniem przebijają pod tym względem nawet swój topowy model P9 Signature.

Wygląd

Klasę premium czuć na każdym kroku. Począwszy od samego doboru kolorów, po wysokiej jakości materiały, takie jak nylon balistyczny (czyli najgęściej tkany, może mieć 840 lub 1680 włókien na cal²) i anodowane aluminium, po luksusową skórę z pianką zapamiętującą kształt. Nawet mechanizm obrotowy muszli jest doskonale dopracowany. Płynność jego działania nie przypomina działania zwykłych, tanich tulejek, prędzej łożyska “maszynowe”. Tutaj nie ma miejsca na tanie lub chociaż zwykłe rozwiązania.  Tutaj wszystko musi wyglądać wyrafinowanie i z klasą.

Czy wspominałem już o świetnym prowadzeniu przewodów od muszli do muszli? Nie dość, że sam przewód jest w nylonowym oplocie – mimo, że nie jest narażony na żadne urazy mechaniczne – to jeszcze na dodatek jest wklejony w profil pałąka, aby przypadkiem nie dało się go wyrwać.

Może boicie się o zużycie padów nausznic? Skóra i dobra pianka gwarantuje trwałość, ale jeśli już będziecie musieli je wymienić, to bez problemu zdejmiecie je dwoma palcami, dzięki magnetycznemu mocowaniu. Bez szarpania, zastanawiania się czy niczego nie uszkodzicie ani czy dacie radę z powrotem to zainstalować. Wszystko przemyślane od A do Z.

Wyposażenie

Do słuchawek dostajemy w zestawie bardzo gustowny i miły w dotyku pokrowiec, przypominający męską, materiałową saszetkę. Zamykana jest na magnes umiejscowiony pod efektowną, srebrną tabliczką z logiem producenta. Poza pokrowcem jest jeszcze przewód do ładowania z wtyczką USB-C i kolejny do słuchania przewodowego (z wtyczką mini-jack 3,5mm).

Sterowanie

Z poziomu słuchawek do dyspozycji mamy pięć przycisków, z czego jeden jest przesuwny. Aby uruchomić lub zatrzymać odtwarzanie, wciskamy podłużny, środkowy przycisk. Aby zmienić utwór, wciskamy go dwukrotnie. Aby cofnąć utwór – trzykrotnie. Pozostałe dwa podłużne przyciski służą do zmiany poziomu głośności i tylko do tego. Jest to przemyślana decyzja, aby przypadkiem nie ogłuszyć się muzyką podczas próby zmiany utworów. Poniżej mamy dwa małe przyciski od uruchamiania słuchawek, parowania i zmiany trybu redukcji hałasu otoczenia. By włączyć słuchawki, przesuwamy przycisk znajdujący się najbliżej naszej twarzy. By sparować z nowym urządzeniem, musimy ten sam przycisk wcisnąć i przytrzymać przez kilka sekund.

Bardzo innowacyjnym pomysłem Bowers & Wilkins jest wyposażenie słuchawek w czujnik zbliżeniowy, który automatycznie pauzuje muzykę po zdjęciu ich z głowy oraz przełącza je w tryb standby po dłuższej chwili. Widać, że producent bardzo postarał się o dopracowanie działania tej funkcji, ponieważ przypadki niewłaściwej reakcji na moje ruchy mogę policzyć na palcach jednej ręki i uznaję ją za niesłychanie przydatną. Inni producenci powinni pójść tym śladem, bo to bardzo ułatwia użytkowanie słuchawek.

Aplikacja do obsługi unikalnych funkcji słuchawek nazywa się Bowers & Wilkins Headphones i jest dostępna za darmo zarówno na Androida jak i iOS. Umożliwia nam ona wybranie jednego z trzech trybów redukcji hałasu (biuro, miasto, lot), wybranie poziomu wzmocnienia głosu docierającego z zewnątrz jak i sprawdzenie poziomu naładowania akumulatora w słuchawkach.

Kolejną opcją, jest możliwość zmiany czułości czujnika zbliżeniowego, jeśli ktoś napotkałby jakieś problemy z precyzją reakcji słuchawek na ruch.

Akumulator

Mimo, iż w zestawie otrzymujemy przewód do połączenia analogowego, słuchawki zawsze potrzebują naładowanego akumulatora, aby odsłuch był możliwy.

Producent zapewnia, że słuchawki na jednym ładowaniu wytrzymują kolejno:

  • do 22h z użyciem Bluetooth i ANR
  • do 29h z użyciem Bluetooth
  • do 33h z użyciem ANR w trybie przewodowym
  • do 50h w trybie przewodowym

Słuchawki używałem intensywnie i potwierdzam czasy podane przez producenta. Rozbieżności sięgały ok. 10-15% jeśli słuchałem naprawdę głośno i pokrywały się przy normalnych poziomach głośności. Dla osoby używającej ich głównie na dojazdy komunikacją miejską, to mogą być śmiało dwa tygodnie lub nawet miesiąc bez konieczności posiadania dostępu do gniazdka. Rewelacja.

Dr. Jekyll i Mr.Hyde

Bowers & Wilkins PX są zamkniętym typem słuchawek z obsługą kodeka AptX HD i dzięki temu potrafią zabrzmieć naprawdę efektownie jak na słuchawki bezprzewodowe. Jednak nie zawsze przecież chcemy efektownego dźwięku z podkreślonym basem. Dlatego każdy z trzech trybów pracy systemu ANR brzmi inaczej. Przy okazji każdy z trybów tłumi inne częstotliwości dźwięków otoczenia.

Kiedy jesteśmy w pracy i zależy nam na spokoju, wolimy łagodniejszy dźwięk z możliwie naturalną równowagą tonalną a nawet z lekko uszczuplonym basem. Wystarczy wtedy wyłączyć system ANR lub uruchomić jego tryb „Office”. Bas staje w szeregu z resztą pasma, wokale są delikatnie pogrubione, by nic nie zabrzmiało agresywnie a wysokie tony są nienatarczywe. Możemy słuchać długo i bez zmęczenia.

Co innego gdy włączymy tryb „City” lub „Flight”. Wtedy na pierwszy plan wchodzi niski, mocny bas, któremu nie brakuje ciężaru ani dynamiki. Bez problemu skłoni was do dłuższego powrotu do domu, niż był planowany. Wokale są podobnie mocne i celowo umieszczone krok za basem oraz wysokimi tonami. Dzięki temu nic nie ginie w natłoku nawet najgłośniejszych ulic ani wewnątrz kabiny pasażerskiej podczas startu samolotu.

Niezależnie od wybranego trybu, mamy też do dyspozycji osobną regulację wzmocnienia głosu z zewnątrz, co jest bardzo przydatne podczas pracy. Jeśli zaś interesuje was jakość połączeń głosowych, to jest bardzo dobra. Wszystko słychać wyraźnie, a moi rozmówcy ani razu nie skarżyli się na jakość dźwięku.

Podsumowanie

Podczas testów słuchawek Bowers & Wilkins PX prezentowałem je wielu osobom i wszyscy byli oczarowani. Doskonałą jakością wykonania, fantastycznym designem, funkcjonalnością oraz oczywiście dźwiękiem. Muszę przyznać, że jeszcze nie miałem w rękach tak luksusowo wyglądających słuchawek Bluetooth i pewnie nieprędko komuś się uda wyprodukować równie elegancki produkt do używania poza domem.

A to przecież nie wszystko. Jest jeszcze charakter brzmienia, który aż zachęca do wyjścia z domu i redukcja hałasów, która jest w stanie zagłuszyć niemal każde otoczenie z jakim przyjdzie nam się zmierzyć. Zdecydowana rekomendacja w kategorii słuchawek Bluetooth!

P.S.: Wiem, że to banał, ale wolę to napisać: jeśli nie mieliście wcześniej do czynienia ze słuchawkami bezprzewodowymi, to zwracam uwagę na osobną (i niezależną od siebie!) regulację poziomu głośności z telefonu oraz samych słuchawek. Jeśli więc ustawiliście maksymalną głośność w telefonie, a słuchawki nadal są dla was za ciche, to pamiętajcie o sprawdzeniu, czy w samych słuchawkach nie możecie jeszcze dodatkowo zwiększyć głośności. W Bowers & Wilkins PX na pewno nie zabraknie wam decybeli, gwarantuje :]

Tekst powstał przy współpracy z firmą Top Hi-Fi & Video Design, u której omawiany produkt jest dostępny w cenie 1799 zł.

  • Szymon Pieprzyk

    ja wiem, że akcja partnerska i nie wypada straszyć czytelników ale przydałoby się info o cenie. 1599 zł (1799 zł u sponsora artykułu)

    • Anty

      Większe zdjęcia też by się przydały

    • Marcin Matysik

      Zgadza się. Poprawione :]

    • Tech-Floyd :)

      Tyle samo kosztuje konkurencja – bose, Sony, Senheizer, więc czym tu straszyć. Produkty premium swoje kosztuja, niemniej – warto.

    • razorree

      to jeszzce porownanie by sie przydalo…

    • Tech-Floyd :)

      szukajcie a znajdziecie:)

    • Marcin Matysik

      Masz rację. Poprawione. Od tej pory będę pilnował, aby na końcu każdej recenzji znalazła się cena :]

    • Szymon Pieprzyk

      sądziłem, że ten komentarz to szydera, ale jednak nie… szacun :)

  • Tech-Floyd :)

    Wyglądają ciekawie, nawet interesowałem się nimi [przed zakupem swoich. Wahałem się miedzy tym, sennheiser pxc 550, sony mx 1000m2 i Bose QC 35 II. Padło na Bose i jestem zachwycony pod każdym względem :)

    Bowersy wyglądają dość specyficznie – nie każdemu przypadną do gustu. Niestety tych jednych nie miałem okazji przymierzyć a kupować w ciemno też nie mam zamiaru. Well z wielu recenzji widać tylko że z wygodą jest średnio porównując do konkurencji, a ANC nie jest tak dobre jak w Bose, jednak mają aptX, wiec dźwięk będzie nieco lepszy. To pudełko w bowersach to lipa, dziwię się, że poszli w coś takiego.

    Generalnie kupując jakiekolwiek z wymienionych wyżej – you can’t go wrong:)

    • Konrad

      Jak dla mnie BOSE QC35 brzmią kiepsko jak na tę cenę (do muzyki rock, blue itp.). Już AKG Y50BT (bez ANC) za 600zł brzmią o niebo lepiej.

      Czekam aż ktoś zrobi dobre słuchawki z ANC, bo do tej pory nikomu nie udało pogodzic się dobrego ANC i brzmienia.

    • Tech-Floyd :)

      Nom to Twoja opinia. Poziom zadowolenia klientów jest wręcz wybitny. Jeśli zależy Ci głównie na jakości dźwięku to możesz iść w Sony lub Senheizer, bo mają aptx, ale… ale nie są tak wygodne i mają słabsze ANC -zwłaszcza Senheizer.
      Z tym, że brzmią o niebo lepiej to bym nawet nie próbował polemizować, bo różnice będą subtelne i tyle. Do tego equalizerem sobie sobie sam dostosujesz dźwięk.

    • duoboy

      Tak, tak… Szczególnie gdy słuchasz MP3. Rozmowa o jakości dźwięku przez bluetooth to jest „pomyłka szpiega”; ile informacji popłynie przez kabel, a ile przez słuchawki bezprzewodowe (?!) – to jest różnica tak KOLOSALNA, że podejrzewam, że jesteście głusi.

    • Tech-Floyd :)

      Kolejny, który siedzi w 2000 roku:D jak byś wiedział, to byś bzdur nie pisał.:)
      Wiesz, że każde słuchawki na bt mają też kabel? Próżno szukać większych roznic:)

    • duoboy

      Mierzyłeś kiedyś u specjalisty jakie pasmo przenoszenia (dźwięku) jesteś w stanie usłyszeć? Wiesz, że niektórzy ;-) słyszą pasmo jak… świnia? Sam sobie sprawdź ile słyszy świnia, a ile człowiek.

      …i nie kolejny, tylko jeden z niewielu, który nie słucha muzyki byle gdzie, byle jak, na byle czym.

    • Tech-Floyd :)

      Well jeśli dla ciebie Bose QC 35 to byle co to cóż… współczuć :)

    • razorree

      a co z AAC ?

    • Marian Koniuszko

      Jest jeszcze standard Sony pod nazwa LDAC – 96kHz, 24bit, w teorii jakosc lepsza niz masz na CD.
      W praktyce? Mam MDR 1000X (pierwszy model) i nie jestem w stanie rozroznic czy sluchawki graja przez BT z uzyciem LDAC czy przez kabel. Ale nie jestem tez audiofilem i nie okreslam dzwieku jako wycofanego, grubego czy nienatarczywego. ANC w tych sluchawkach stoi na rowni z Bose QC35, w biurze troche lepiej spisuje sie Bose, na ulicy Sony. Z tym ze Sony ma opcje wpuszczania dzwiekow ktore chcemy – np. rozmow i dziala to zaskakujaco dobrze. Przy okazji – bez roznicy czy jestesmy na ulicy, w biurze czy w samolocie, Sony zawsze brzmia tak samo, nie ma majstrowania przy basie czy sopranach.
      Moze moj gust muzyczny nie jest jakis przesadnie wyrobiony, ale Shine On You Crazy Diamond sluchane na tych puszkach brzmilo lepiej niz jakiekolwiek inne odtworzenie tego utworu z jakim mialem do czynienia w zyciu. Podobnie z A Day in A Life Beatlesow – szczegolnie ostatni dzwiek tego utworu i to, co slychac w tle. Zrodlem byly pliki FLAC zripowane z oryginalnych nosnikow CD.
      Te Bowersy brzmia fantastycznie, ale ANC w nich jest duzo mniej efektywny niz w Bose czy Sony, a do tego rodzaj ANC wplywa na brzmienie sluchawek. Ktore jest fantastyczne, ale design to jednak nie moja bajka, a poza tym jedyna roznica w dzwieku jaka moje niewprawne ucho bylo w stanie wychwycic byla taka, ze Bowersy graly bardziej basem niz Sony. Co jest o tyle dziwne, ze to sluchawki Sony zawsze znane byly z grania dolem (no i co potwierdzaly moje poprzednie Sony, ZX770BT, ktore zdecydowanie mialy mocniejszy bas niz 1000X).

    • duoboy

      Powiem tak: najczęściej samo czytanie folderów reklamowych nie wystarcza. Oni testują rzeczy w sobie znane sposoby i efekty są później takie jak w reklamach aut; „pali tylko 5 litrów” (bez tapicerki na krytym torze testowym) a w rzeczywistości pali 7 lub 8…

      Sprzęt AUDIO należy dostosować do swoich potrzeb i możliwości finansowych. Słuchawki – każde grają inaczej, a te droższe trudno od siebie rozróżnić. Są słuchawki SONY z drzewa wiśniowego, wyprodukowane 30 lat temu, kosztujące ok. 25 000 zł i one (dla mnie) będą wyznacznikiem jakości bo nic nie gra tak jak one… NAJLEPIEJ JEST WTEDY GDY JESTEŚMY ZADOWOLENI Z TEGO CO NAM PASUJE I NIE PRZEKONUJEMY INNYCH, ŻE TO CZY TAMTO JEST NAJLEPSZE bo dla każdego najlepsze jest coś innego, ale pewne sprawy można stwierdzić z całą pewnością. :-)

    • razorree

      a co z AAC ? przy wyzszym bitrate moze byc lepsze niz AptX chyba ?

  • SRP 11

    Bowers & Wilkins ma wiele modeli słuchawek w ofercie, ale żadnych z aktywną redukcją hałasu z otoczenia (nazywaną w dalszej części ANR – od Active Noise Reduction).Co więc zrobili brytyjczycy? Wyprodukowali […] Umożliwia nam ona wybranie jednego z trzech trybów redukcji hałasu

    Dzizas, „miał” a nie „ma”. Aż żęby bolą… To podstawy poprawnej polszczyzny
    Ponadto mieszkańcy Zjednoczonego Królelestwa to Brytyjczycy a nie brytyjczycy.

    Back to school

    • Grimm

      „Żęby”? „Back to school”? Chyba „Go back to school”, jak już.. Znaki interpunkcyjne to też „podstawy polszczyzny”. Żeby innym wytykać, trzeba samemu być wzorem. Nie dość, że hejt, to jeszcze słaby jak barszcz ;)

    • SRP 11

      Masz rację.
      Efekt pisania korzystając ze smartfona (smartfonu ?), gdzie niewiele widać, wbudowane słowniki czasem zmieniają sens wypowiedzi, wyrazy itp
      Przepraszam
      Nie zmienia to faktu, że autor popełnił kardynalne błędy. Prawda?
      Napisałbyś: polak ?

    • Marcin Matysik

      Zgadza się, popełniam czasem błędy Jak my wszyscy zresztą. Ale fakt faktem – można inaczej zwrócić uwagę. Ja wtedy pięknie dziękuję, szybko poprawiam i staram się więcej podobnych błędów nie powtarzać. Serio, wiele nie trzeba, aby było lepiej i… przyjemniej dla obu stron ;)

    • SRP 11

      Uczę się:”inaczej” zwracać uwagę na błędy.
      Ale w natłoku „gimbalizacji” języka polskiego chwilami tracę cierpliwość.
      Przepraszam za formę zwrócenia uwagi.Niegodnym nawet spoglądać na prof. Bralczyka

    • Marcin Matysik

      No i jeszcze z sarkazmem na koniec. Co za człowiek niereformowalny :)

  • Darth Artorius

    Podobnie jak B&W P7 Wireless – eleganckie ale wygląd specyficzny, na szczęście nie „plastikowy”. Może się nie spodobać.

  • Bartek

    To są słuchawki zamknięte czy półotwarte czy otwarte? Nie chciałbym stracić na starość słuchu, więc wolałbym kupić półotwarte, ale ciężko coś sensownego znaleźć na Bluetooth. Te mi się podobają.

    A to zagłuszanie hałasu to jest dobre dla słuchu? Nie niszczy go?

    • Marcin Matysik

      Są zamknięte. Tak jak wszystkie z redukcją hałasu z otoczenia. Inaczej się nie da :)
      Zagłuszanie hałasu nie powinno w żaden sposób degradować słuchu, bo to dźwięki o bardzo niskim natężeniu decybeli. Nie wiem co prawda w jakich częstotliwościach operują, ale nie martwiłbym się o wpływ na słuch.

    • Bartek

      Testy pisze życie :) Obecne pokolenie, dorastające na słuchawkach ma ubytki w słuchu już w wieku kilkunastu lat.

      Co do tłumienia otoczenia, to te standardowe tłumienie, które jest w każdych słuchawkach: podkręcenie głośności, aby zagłuszyć inne dźwięki to jedna z przyczyn stopniowej degradacji słuchu. Możliwe, że to aktywne tłumienie działa inaczej, ale na logikę musi wygenerować identycznie mocny dźwięk, ale o falach o „odwrotnej” częstotliwości, aby nastąpił efekt ciszy.

      Firma się tutaj nie wypowiada?

    • Tech-Floyd :)

      Przecież aktywne tłumienie nie ma absolutnie nic wspólnego że zwiększeniem głośności. Przeciwnie, odkąd mam słuchawki z ANC, to słucham muzyki ciszej i kompletnie nie słyszysz dźwięków w zewnątrz. Metro nagle przestało mieć jakikolwiek dźwięk. Samo założenie takich Bose QC 35 to 20 decybeli mniej.

    • Marcin Matysik

      Zgadzam sie. Samo zalozenie sluchawek z włączonym ANR bez muzyki to pokazuje. Nie slychac roznicy poza nagłą ciszą w muszlach.

    • Tech-Floyd :)

      Dokładnie. Byłem w szoku gdy pierwszy raz takie założyłem. Nigdy więcej zwykłych:-)

    • Marcin Matysik

      Tak, ale zauważ, że od utraty słuchu od głośnego słuchania, to wszyscy przestrzegają od dawna. Nawet mój telefon chce mi wmówić, że wystarczy mi połowa skali głośności :D
      A standardowe tłumienie w słuchawkach, to nie jest podkręcanie głośności, tylko izolowanie dzięki odpowiedniej budowie. W dokanałówkach to widać ewidentnie (a producenci potrafią jeszcze na dokładkę dodać gumki bi/tri-flange) a w wokółusznych jest budowa zamknięta od tego. To, że mimo takiej izolacji lubimy słuchać głośno.. to już nasza nierozwaga :)

    • Bartek

      Nie wiem czy słyszeliście jak pracownicy amerykańskiej ambasady na Kubie stracili słuch. Ktoś im podstawił pod drzwi walizkę generujacą bardzo głośne, ale niesłyszalne dla ludzkiego ucha dźwięki. Pomimo, że nic nie słyszeli stracili stopniowo słuch.

      Także mówienie, że fala znika albo jej nie ma, bo jej nie słychać akurat mnie nie do końca przekonuje.

      Interesuje mnie czy fala dźwiękowa przy tłumieniu „znika” czy jest po prostu „niesłyszalna”

    • Marcin Matysik

      Ale to była broń, a nie produkt konsumencki ;) Słuchawki z ANR są już od dłuższego czasu na rynku i tak, jak wcześniej wspomniałem – to by już dawno wyszło w niezależnych, laboratoryjnych testach. Zwłaszcza w erze rozdmuchiwania afer o pojedynczych awariach akumulatorów w telefonach itd.

      Tak na logikę: Samo działanie takiego systemu powinno polegać na wychwyceniu (za pomocą wbudowanych mikrofonów) parametrów fal dźwiękowych z zewnątrz i odtworzeniu takich samych fal wewnątrz muszli, tylko o odwróconej fazie i pomniejszonej o współczynnik tłumienia pasywnego muszli.

      Więc absolutnie nie powinno to być bardziej szkodliwe niż przebywanie w takim samym otoczeniu bez słuchawek, bo wtedy natężenie dźwięku nie jest pomniejszone o średnio 20dB (uśrednione tłumienie pasywne słuchawek z ANR)

    • Bartek

      Jak najbardziej podobnie mi się wydaje, ale z jakiegoś powodu laryngolodzy zalecają słuchawki otwarte. Chyba chodzi też o to, żeby dźwięk ze słuchawek mógł uciec, a nie tylko bombardować delikatne elementy ucha.

      Tutaj mamy słuchawki zamknięte + tę technologię redukcji, przez którą nie wiemy co dociera do ucha. Domyślamy się.

    • Marcin Matysik

      Może chodzić o fakt dostępu świeżego powietrza do ucha, bo jak pokazały badania nad sktukami regularnego użytkowania dokanałówek – bakterie wewnątrz ucha mnożą się znacznie szybciej, kiedy wilgoć z ucha nie jest odprowadzana wraz z wymianą powietrza.

      Poza tym zamknięte konstrukcje mogą generować więcej subbasu jak i ogólnie basu, a on tworzy największe ciśnienie akustyczne i co za tym idzie najbardziej degeneruje słuch.

    • doogopis

      Ta,słuch stracili. Stopniowo. To ile nie wychodzili?
      Przecież to kit! Hue hue hue! Ty to jajcarz jesteś.

  • stefan

    I pomyśleć że podobną jakość można uzyskać na byle Beatsach za pół ceny.

  • mtvsz

    Recenzja, kategoria audio, słuchawki, a o dźwięku ani słowa, o sygnaturze, o niczym. Domyślam się, że głównym klientem docelowym nie jest osoba która interesuje się jak grają słuchawki poza klasycznym „jest bas”. Szkoda.

    Słuchawki prezentują się pięknie, pewnie i są świetnie wykonane, no ale, cena zobowiązuje.

    • Marcin Matysik

      Jakbym miał w skrócie opisać sygnaturę dźwięku, to one grają ciepło z tendencjami do ciemnego grania. Sporo zależy od trybu ANR, bo ten ma tu ogromne znaczenie. Ogólnie, to są jedne z najlepiej brzmiących słuchawek BT jakie można znaleźć. Nie zawiedziesz się kupnem. O ile jesteś świadom ograniczeń sonicznych takich konstrukcji, bo bezprzewodowe słuchawki zawsze będą grały gorzej niż przewodowe umieszczone nawet o dwie kategorie cenowe niżej ;) Dźwięk ująłem tak skrótowo, bo… tak jak napisałeś – targetem słuchawek BT nie są audiofile, a ja staram się nie pisać zbyt długich tekstów, bo one głównie są na telefonach konsumowane.

    • mtvsz

      Dzięki za ten komentarz! Dla mnie blisko 2000 zł za słuchawki to jednak trochę zaporowa cena, głównie mentalna, ale opór mimo, że zakup takich słuchawek to zakup na naprawdę długie lata (pomijając kwestię baterii).

      Z drugiej strony, zachęcony podobnym tekstem na tej stronie (nie jestem pewien czy przypadkiem Ty go nie popełniłeś!) sprawdziłem i zakupiłem Pioneery MS7BT i jestem bardzo zadowolony. W granicach 500-600 zł nie da się kupić nic co grałoby lepiej w kwestii naturalności i wierności reprodukcji (oczywiście dalej mówimy o Bluetooth), a przy okazji byłoby dobrze wykonane.

    • Marcin Matysik

      Tak, to był mój tekst ;) I zgadza się – nadal potrzymuję, że w w kategorii słuchawek BT do tysiąca złotych ciężko przebić tamte Pioneery pod kątem wierności reprodukcji dźwięku. Cieszę się, że jesteś zadowolony z zakupu i zachęcam do przetrawienia na spokojnie myśli o dobrym źródle, jeśli masz budżet. Nawet te Pioneery SPORO zyskują na dobrym źródle i połączeniu przewodowym ;)

    • mtvsz

      Dzięki za polecenie słuchawek w takim razie! Na razie zatrzymałem się na zewnętrznej karcie SoundblasterX G1, ponieważ moja integra to straszny kasztan. Niewiele ponad 100 zł, a przyniosło zauważalną różnicę. Oczywiście nie jest to żadne objawienie, ale dla posiadaczy słabych kart zintegrowanych nawet coś takiego jest wybawieniem. Plusem jest program do obsługi karty, equalizery, presety itd. Oczywiście „dźwięk przestrzenny” można i trzeba przemilczeć, ale jakoś trzeba to sprzedać.

      Zauważyłem różnicę przy połączeniu kablowym Pioneerów, jednak najważniejszy „bajer” tych słuchawek to wygoda i brak kabla właśnie. Do komputera mam na stałe przytwierdzone HyperXy czyli rebrandowane Takstary 80, bardzo przyjemnie grają i są świetnie wycenione.

      Jak już się tak rozwinęliśmy w rozmowie, to pozwolę sobie zasugerować Tobie, abyś, jeśli to możliwe, napisał coś o „neckbudach”. Mnóstwo ludzi szuka i pyta o dokanałowe słuchawki bezprzewodowe, a zważywszy na to, że, niestety, coraz rzadziej w telefonach gości złącze słuchawkowe to chyba naturalny kierunek zmian.

      Ja od kilku miesięcy korzystam z NuForce’ów Be Sport 3. Po przesłuchaniu Beyerdynamiców Byron BT i Beats X w ciemno kupiłem NuForce i również trafiłem świetnie. Czas pracy na baterii jest znakomity, kopułki są metalowe, a kabel podobno powleczony kevlarem, są wodo/poto/coś pewnie jeszcze-odporne. Obsługują AptX i applowskie AAC. Co najważniejsze, moim zdaniem grają zauważalnie lepiej od swoich droższych konkurentów. Ciepły, rozrywkowy dźwięk. Głupi jest tylko pilot i jego skróty, ale da się z tym żyć.

    • Marcin Matysik

      Takstary rzeczywiście są zdecydowanie warte swojej ceny ;) Nadal też namawiam do upgrade’u swojej „dźwiękówki” na coś lepszego, bo na pewno usłyszysz różnicę.

      Co do „neckbud’ów”, to jeśli dostanę jakieś w swoje ręcę – chętnie przetestuje, ale na dzień dzisiejszy niestety nie ma takiej opcji na horyzoncie :/
      Mogę oczywiście coś zasugerować na bazie doświadczeń z daną marką, ale bez odsłuchów ciężko byłoby coś polecić.

  • Damian Rozumek

    Miałem B&W P5 (kosztowały wówczas ponad 1000zł), kapitalne słuchawki. Świetne rozwiązania (odpinany, pojedynczy kabel, wymienne pady odczepiane na magnes, wykończenie z metalu i skóry). Mimo, że akcja partnerska to dla mnie fajne info, raczej zakupię.

    • Marcin Matysik

      Zobacz na własne oczy, dotknij, posłuchaj, a jak dasz radę, to wypożycz. Koniecznie wypróbuj przy okazji różne tryby z poziomu aplikacji. Jeśli brzmienie P5 Ci odpowiada, to raczej nie zawiedziesz się PX-ami, bo to podobna szkoła brzmienia. Niemniej, zawsze będę powtarzał, że nie należy porównywać słuchawek bezprzewodowych z przewodowymi, bo to nierówna walka ;)

  • a mi tam sie podoba zaglądam na antyweba regularnie, nie mam zastrzeżeń do artykułu

    • Marcin Matysik

      Dziękuję bardzo :]

  • kaliente

    Moje Parrot Zik 3 sa dużo ładniejsze, a na dodatek tańsze. Nope.

    • Tech-Floyd :)

      Wygląd to kwestia gustu.

  • razorree

    na co komu taki news/art, jak nie ma w ogole porownania do innych sluchawek ?

    a porownianie do Sony MDR-1000X ? (troche tansze, ale topowe z linii sony, podobna funkcjonalnosc),
    albo Bose QC35 lub QC25 ?

  • Reaver

    U mnie te sluchawki odpadly od razu przez paskudny design i slabe ANC, Bose jednak izoluje tak jak powinien. Ale zeby nie bylo zbyt rozowo kupilem QC35 i mysle wtf jakosc dzwieku i stopien izolacji taki sobie w porownaniu z kablowymi i sie zaczelo… Update firmware jeden, potem drugi – w sluchawkach za 1.5k pln ja mam sprawdzac ktora mam wersje oprogramoawnia aby graly jak powinny.. Sprzedalem po miesiacu, kupilem QC25 na kablu – nie wiem i nie chce wiedziec jaka mam wersje firmware, zakladam graja, izoluja, nic wiecej mi nie potrzeba.

  • Test słuchawek w wersji video https://www.youtube.com/watch?v=JqVejwW8Ah4

  • Equinoxe

    Tak eleganckich nie widzieliśmy? Wolne żarty.
    Oczywiście rzecz gustu, ale IMO do Sennheiserów Momentum startu nie mają.

  • Robert

    Panowie, zwracam uwagę na obsługę APT-X HD, to jednak znacząca różnica od podstawowego kodeka, słuchałem tych Bowersów oraz Sony 1000 MX2 i według mnie jeśli chodzi o jakość dźwięku to B&W biją Sony na głowę, przynajmniej jeśli chodzi o naturalność i liniowe oddanie całego pasma. Profil Biuro w przypadku korzystania z ANC praktycznie tylko w niewielkim stopniu zmienia charakterystykę. Natomiast bez ANC grają wcale nie gorzej niż na kablu. Co do wykonania jakość użytych materiałów bije na głowę pozostałych producentów. Dodam jeszcze, że PX bazują na przetwornikach z wersji kablowej B&W SIGANATURE.

  • mandari

    Zastanawiam się nad tymi słuchawkami i nad Sony 1000XB. O ile Soniacze miałem na głowie i byłem bardzo zadowolony, to już tutaj mam tylko zapewnienia autora artykułu co do jakości dźwięku. Różnica w cenie stosunkowo niewielka – Sony około 1450 złotych. Ale jeśli mam dostać śliczne, pięknie wykonane słuchawki o gorszej jakości dźwięku to wolę brzydsze :P Nie wiem co wybrać.

    • Marcin Matysik

      Jest tylko jedno wyjście – przesłuchaj je sam i oceń :)
      Różne osoby mają różne preferencje co do charakteru dźwięku/słuchają różnej muzyki/mają różne wymagania :]
      Nie masz w pobliżu żadnego salonu Top Hi-Fi, aby się przekonać?

    • Robert

      B&W są już u mnie na uszach za niewiele ponad 1500 pln, porównywałem z Sony MDR-100MX2 (wyżej niż XB) i mnie charakterystyka PX-ów dużo bardziej odpowiada. Ale każdy ma inne preferencje. O wykonaniu nawet nie wspominam, plastiku choćby najlepszych lotów nie znoszę, a wygląd mnie akurat bardzo przypadł do gustu.