Serwisy mikroblogwe powstałe na bazie szału Twitter powoli zaczynają w naszym kraju umierać. Nie jest to oczywiście radykalna zmiana trendu bo Polscy internauci nie dali się do końca nigdy przekonać Twitterowi – następstwem tego była też dość umiarkowana popularność mikroblogów w Polsce. Jeszcze pod koniec 2009 roku pisałem o tym, że w 2010 sytuacja z mikroblgami w Polsce się wyklaruje i nie myliłem się (choć okazało się że to nie Twitter miał największy wpływ na polskie mikroblogi tylko rosnąca popularność Facebooka)
Czytaj dalej…
- Niezależni programiści ogołocili Samsunga...
Spinacz, Śledzik czyli cieżkie czasy dla Blipa?
Tematyka mikroblogów w Polsce robi się o wiele bardziej ciekawa niż majaczący Twitter, który w swoich projekcjach mówi o miliardzie użytkowników w najbliższej przyszłości (cytując klasykę polecam twórcom „brać pół, lub zmienić dilera”). W naszym polskim małym internecie, jeśli chodzi o mikroblogi dzieje się ostatnio bardzo dużo.
Zacznę od tego co pewne czyli Spinacza, serwisu zakupionego kiedyś przez Rafała Agnieszczaka (głównie dla domeny), który dzisiaj pokazał na swoje nowe oblicze, a jest nim mikrobloging. Spinacz to właściwie chyba jeszcze prostszy Twitter, aczkolwiek jest kilka znaczących różnic. W Spinaczu możemy podpiąć RSS (tylko jeden) oraz dodać informacje z innych serwisów (na razie tylko fotkowych – ale to ma się zmienić).
Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że Spinacz to wsparcie i rozrywka dla fotkowiczów – jest przecież integracja z fotką i serwisami grupy. Jest bardzo prosty, a stylistyką przypomina nieco pamietnik.ma. Zamiast zgadywać co do intencji i potencjalnej grupy docelowej zadzwoniłem do Rafała i wypytałem się o szczegóły.
