• Kiedy organizacje antypirackie wykorzystują swoją pozycję do łamania prawa, które powinny chronić

    Organizacje antypirackie w teorii pilnują wszystkich, żeby nie wykorzystywali twórczości artystów bezprawnie. Pytanie, kto będzie pilnował te organizacje? W Holandii wyszedł na jaw skandal, w jaki zamieszana jest taka właśnie instytucja. W kampanii antypirackiej został bezprawnie wykorzystany utwór muzyczny pewnego artysty. Jakby taka ironia losu była niewystarczająca, inna organizacja obiecała swoją pomoc w zamian za 1/3 całego odszkodowania artysty, argumentując, że jeśli nie ich interwencja, nie będzie miał nic. Nic więc dziwnego, że coraz więcej podmiotów mających coś wspólnego z walką z piractwem kojarzy się coraz bardziej z  korupcją i mafią.

  • DRM to zło. Moje przemyślenia na temat zabezpieczeń DRM

    DRM to zabezpieczenie inwestycji dla wydawcy i producenta. Czemu więc określam je mianem zła? Z dwóch prostych powodów: mało kto przejmuje się jego bezawaryjnym działaniem oraz jest to zwykłe przerzucenie całej odpowiedzialności, wraz ze wszystkimi problemami jakie ze sobą niesie, na klienta.

    Zacznijmy jednak od początku. Myślę, że śmiało można poczynić założenie, że ogromna większość klientów nie kupuje za własne, ciężko zarobione pieniądze programu czy filmu, żeby go spiracić, czyli wrzucić na Torrent czy Rapidshare.

  • Publikacja albumu w BitTorrent przyniosła sukces – historia zespołu Sick of Sarah

    Podczas gdy wielkie koncerny walczą z rozprzestrzenianiem muzyki poprzez sieci typu p2p, artyści niezależni obierają inną ścieżkę i jak się okazuje, odnoszą dzięki temu sukcesy. Temat ten poruszałem już na AntyWebie, jednak teraz nie będę rzucał statystykami ogólnymi, a mam dla Was historię z życia wziętą. Zespół Sick of Sarah zamiast wysyłać losowo pozwy zrozumiał, że piractwo jest akceptowane społecznie i postanowił wykorzystać zalety sieci p2p do zdobycia popularności, a w dalszej części – wiernych fanów, którzy bez rozgłosu nie mieliby pojęcia o istnieniu takiego zespołu.

  • Piractwo akceptowane społecznie – nic nie zmieniło się na przestrzeni 10 lat

    Jakiś czas temu duńska grupa Rockwool Foundation Research Unit przeprowadziła badanie na temat standardów moralnych społeczeństwa i akceptacji społecznej pewnych przypadków łamania prawa – wliczając w to również piractwo komputerowe. Badacze dowiedli w ten sposób nieskuteczności działań takich jak łapanie piratów, składanie pozwów przeciw nim, zamykanie stron pirackich czy edukację konsumentów np. poprzez filmiki “You wouldn’t steal a car” dołączane do wydań DVD, które stały się dla legalnie kupujących tak irytujące, że powstała nawet ich parodia. Te wszystkie działania nic nie dają – piractwo na własny użytek wciąż jest akceptowane społecznie i to najpewniej się nie zmieni. Wielkie koncerny chcąc zmniejszyć skalę piractwa, muszę wyjść z dołka, w którym się zakopali, i zacząć szukać gdzie indziej. Może w końcu się tego doczekamy.

  • Piraci łapani z przypadku – gdzie jest sens tego typu działań?

    Niedawno czytałem w sieci o historii najbardziej pechowego pirata, który został oskarżony o nielegalne posiadanie i dystrybuowanie treści w sieci, bo znalazł się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Jego historia daje wiele do myślenia. Każdy z nas mógłby znaleźć się w podobnej sytuacji i gdyby doszło do kontroli zawartości pamięci urządzeń elektronicznych, mogłoby być krucho. Zdecydowanie większość internautów piraci, a w przypadku działania organizacji antypirackich może zostać oskarżona nawet osoba łamiąca prawo nieświadomie np. słuchając piosenki na YouTube, która przecież tymczasowo zapisuje się na dysku. Wszystkie te sytuacje to jedna wielka paranoja wynikająca jedynie z walki z wiatrakami przez wielkie koncerny, które nie potrafią dostrzec zmian i dostosować się do nowego rynku, o czym już pisałem. Historia Martina ze Szwecji jest przykładem kompromitacji obecnych działań antypirackich.

  • Przemysł muzyczny ma się dobrze pomimo piractwa – RIAA i inne kłamią

    Twierdzenie o negatywnym wpływie piractwa na rozwój muzyki, na kreatywność muzyczną artystów, to brednie wysnute przez wielkie koncerny oraz organizacje antypirackie, których utrzymanie kosztuje więcej niż jest to warte. Pomimo tego, co twierdzą takie organizacje – np. RIAA czy IFPI – piractwo nie zabija przemysłu muzycznego, a na dodatek muzyka rozwija się znacznie lepiej niż w okresie zanim piractwo rozpowszechniło się na tak dużą skalę. Tak twierdzą nie tylko sami twórcy muzyczni, ale i amerykański ekonomista Joel Waldfogel, który poparł swoją tezę badaniami.

  • Oficjalny komunikat w sprawie odsiebie.com – będą zarzuty?

    Na stronach dolnośląskiej policji pojawił się oficjalny komunikat w sprawie zatrzymania dwóch administratorów serwisu odsiebie.com:

    Policjanci zatrzymali administratorów portalu hostingowego. Sprawcy przyjmowali nielegalne oprogramowanie a następnie umożliwiali pobieranie go innym osobom. Jak ustalili policjanci portal mogło odwiedzić ponad 4 miliony osób. W tym czasie zanotowano również niespotykaną liczbę odsłon witryn sięgająca ponad 120 milionów. Wstępne ustalenia policjantów wskazują, że straty jakie spowodowali sprawcy są nie mniejsze niż 250 tysięcy złotych. Portal został zablokowany. Za tego typu przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat >> całość