Nokia Maps w HTML5 na twojego smarphone’a. Warto wypróbować

Sporo się ostatnio dzieje w świecie wirtualnych map. Niedawno pisałem o zaangażowaniu Microsoftu w open sourcowy projekt OpenStreetMaps, który może stać się wkrótce realnym zagrożeniem dla Google Maps, a dzisiaj mam dla Was jeszcze jedną ciekawą propozycję. Nie wiem czy kojarzycie Nokia Maps? Tak, to nic innego, jak „mapowa” usługa Nokii. A czy kiedykolwiek korzystaliście z nich na swoim telefonie?  Czytaj dalej…

Ponad 60 tys. historycznych map w jednym miejscu. Prawdziwa gratka nie tylko dla pasjonatów

Jak się okazuje także humaniści coraz bardziej angażują internet do swoich projektów. Uniwersytet w Portsmouth przygotował specjalny serwis, będący rozbudowanym zbiorem map danych regionów świata z wybranych okresów historycznych. Łącznie twórcom udało się zebrać w nim 60 tys. map. Efekt powinien przypaść do gustu nie tylko historykom i pasjonatom tej nauki, ale też zwykłym uczniom Czytaj więcej

Layar czyli jak to jest z tym praktycznym wykorzystaniem AR?

Maperia to lokalizator internetowy, który rozesłał dziś informacje o tym, że stał się dostawcą informacji dla aplikacji mobilnej Layar (poszerzona rzeczywistość w formie warstwy nakładanej na obraz widziany przez kamerę telefonu). Ponieważ Layar dostępny jest zarówno na iPhona 3GS jak również na telefony z systemem android dlatego postanowiłem przetestować czy tak naprawdę AR w tego typu zastosowaniach jest praktyczne.

Na początku jednak sprawdziłem ile obiektów w warszawie jest zlokalizowanych na maperia.pl – okazał się, że jest ich ponad dwa tysiące więc nie jest tak źle i na pewno znajdę coś w swojej okolicy. Przed testami obejrzałem też dość zachęcająco wyglądający pokaz Layar z danymi z Maperia (film poniżej).
Czytaj dalej…

Open Street Map org – czyli chcieć to móc

Autorem tekstu jest Jakub Górnicki
Trochę ponad tydzień temu na zaproszenie Open Society Georgia Foundation spędziłem ponad tydzień w Gruzji, zapoznając się z tamtejszymi *sferami. Blogosferami, mediosferami, NGOsferami – w Polsce to taka mieszanka barcampowa, tam jeszcze trzy osobne bastiony. Ostatniego dnia pobytu pojechałem do Gori – w zeszłym roku, w sierpniu było to bardzo medialne miasto. Dzisiaj bardzo „zamapowane”. Wszystko za sprawą inicjatywy „OpenStreetMap.org”, o której dziś w trochę anty-antywebowej koncepcji opowiem.
Czytaj dalej…

Gdy nadejdzie huragan

Co prawda nie mieszkamy na terenach zagrożonych huraganami, ale w obliczu coraz bardziej gwałtownych zmian klimatycznych warto wiedzieć, gdzie można śledzić nadchodzący kataklizm. Poniższe narzędzia szczególnie przydają się podczas sezonu huraganowego na Atlantyku (tegoroczny zaczął się 1 czerwca i będzie trwał do końca listopada).

W związku z dużą ilością huraganów (Gustav, Ike, Hanna, Josephine) firma Google dodała w swoim programie Google Earth, w zakładce pogoda, pozycję „Hurricane Season 2008”, w której możemy wybrać, które ze wspomnianych huraganów chcemy śledzić. Po włączeniu tych nowych warstw otrzymamy 72 godzinną prognozę trasy i siły huraganu obliczoną przez National Hurricane Center.
Czytaj dalej…

Czy Wirtualna Polska zaprowadzi Cię do celu?

To, że największa w Polsce portale internetowe ze sobą rywalizują jest sprawą oczywistą, ale gdy dochodzi do pojedynku na polu technologii innowacyjnych zapowiada się prawdziwa wojna.

Z dniem dzisiejszy Wirtualna Polska uruchomiła serwis geolokalizacyjny pod adresem DoCelu.pl. Serwis mający być konkurentem onetowskiego Zumi.pl wyróżnia z pewnością to, iż w przeciwieństwie do konkurenta udostępnia mapy nie tylko Polski ale całej Europy. Poza tym dysponuje funkcjami typowymi jak na tego rodzaju serwis niczym konkretnym nie wyróżniając sie na tle konkurencji.
Czytaj dalej…

Google Map Maker czyli takie wiki mapy?

Wczoraj Google udostępniło kolejne narzędzie dla swoich map. Map Maker bo tak nazywa się nowa zabawka jaką daje nam Google, będzie służył do edycji map! Warto podkreślić, że nie chodzi tutaj o edycje własnych mapek widzianych tylko przez nas i naszych znajomych ale o możliwość edytowania mapy widocznej przez wszystkich użytkowników.

Dzięki Map Maker będziemy mogli edytować właściwie wszystkie elementy znajdujące się w tej chwili na mapach czyli na przykład drogi, jeziora, parki, lasy, miasta, położenie sklepów, firm itp. Podobno główna mapa będzie na bieżąco aktualizowana o wszelkie zmiany wprowadzane przez użytkowników.
Czytaj dalej…

Google pokaże nam gdzie są korki ale tylko w US

Google maps dla wybranych stanów w US pokazuje informacje o prawdopodobnych korkach na drogach (na razie tylko w wybranych 30 stanach US). Na mapie miast dla których działa ta nowa funkcja pojawi się guzik z napisem „traffic”. Po użyciu tej nowej funkcji będziemy mogli sprawdzić przewidywania co do korków na drogach, które będą uwzględniały dni tygodnia oraz porę dnia.



Google prawdopodobnie chce nadgonić stratę do konkurenta czyli map od microsoftu na których to informacje o korkach wprowadzono 10 kwietnia i jest ona w tej chwili dostępna dla 72 miast w stanach zjednoczonych.


Korki na mapach od microsoftu

Czy nowa funkcjonalność zawita do polskich map google ? – szczerze wątpię aby stało się to szybko i co za tym idzie nie będziemy również w stanie porónać który z produktów jest lepszy jeśli chodzi o przewidywania problemów w komunikacji.

Funkcjonalność przewidywania korków na mapach mimo iż brzmi bardzo interesująco to jednak moim zdaniem jest mało przydatna. Osoby mieszkające w dużych miastach gdzie tworzą się korki – będą wiedziały o sytuacji na drogach bazując na swoich doświadczeniach (no chyba, że ktoś jest niedzielnym kierowcą lub jest przejazdem w danym mieście) a nie na tym co pokaże im z rana google maps czy microsoft.

Oczywiście dla osób podróżujących po kraju będzie to jakieś ułatwienie o ile będą przed i w trakcie drogi regularnie sprawdzać informacje na mapach (ciekawe kto to będzie w praktyce robił)

Informacja podana za google system

Śledzimy pochodnię razem z Google Maps

Wiadomo już o kompromitacji francuskiej policji i sukcesie osób protestujących przeciw olimpiadzie w Chinach. Jeśli chcemy wiedzieć jakie będą dalsze losy pochodni, do którego kraju udadzą się jej powiernicy to możemy to wszystko śledzić dzięki specjalnie przygotowanemu na tę okazję serwisowi od Google..

Oczywiście do wizualizacji trasy pochodni użyto google maps.



Brakuje w tym mini serwisie informacji na żywo oraz zdjęć i filmów, ale wszystko wydaje się być do zrealizowania.

Do relacjonowania bieżącej sytuacji można by wykorzystać Twittera, do video relacji nowego hitu w internecie jakim jest qik.com (Streaming video prosto z naszej komórki). Całość można by połączyć na jakimś blogu i już mamy pełną multimedialną transmisję na żywo.

Mapy google w ręce ludu – tylko w US.

Blog google operating system poinformował właśnie o tym, że google udostępniło możliwość dodawania miejsc na mapach przez zwykłych użytkowników serwisu (do tej pory tylko firmy mogły dodawać nowe lokalizacje bezpośrednio na mapie google, użytkownicy mieli do dyspozycji możliwość tworzenia własnych map). Warto wspomnieć, że nowa funkcjonalność dostępna jest tylko dla użytkowników US.



Dodając miejsca na mapie musimy podać adres, nazwę, telefon oraz lik do strony internetowej oraz oczywiście wybrać kategorię do jakiej przyporządkowany będzie dodawany obiekt czy lokacja.

W trakcie dodawania nowego miejsca na mapie cały czas towarzyszy nam jasny komunikat o tym, że to co dodamy będzie dostępne na mapie google dla wszystkich jej użytkowników na całym świecie.

„once you save your place, the whole world can find your addition by searching for it within a few minutes.”

Ciekawy jestem czy jest to tylko eksperyment ze strony google czy też naprawdę planuje oddać mapy w ręce „ludu” i pozwolić im uzupełniać je o nowe lokacje i obiekty.

Dodając nowy obiekt jako firma jesteśmy w jakiś sposób weryfikowani, co jednak z obiektami i miejscami dodawanymi przez użytkowników czy będą one jakoś weryfikowane? Można przecież wyobrazić sobie co się stanie jeśli dorwą się do tej opcji „normalni inaczej” internauci.

Jeśli jednak Google w jakiś sposób będzie w stanie weryfikować dodawane spontanicznie miejsca to pomysł ten może się okazać genialny w swojej prostocie.

Po konferencji google maps wiem już jak szukać dziecka

Dzisiaj odbyła się konferencja organizowana przez polski odział Google na temat startu całkowicie spolonizowanej aplikacji google maps. Od dziś pod adresem maps.google.pl możemy w korzystać z wszystkich funkcjonalności które do tej pory były dostępne jedynie poza granicami naszego kraju. Oczywiście trzeba będzie chwilę poczekać na to aż partnerzy google dostarczą odpowiednią ilość treści aby uzyskać w pełni opisaną mapę i lokalizacje w naszym kraju.

Konferencja przebiegła sprawnie i bez zbędnych i przydługich prezentacji (może poza jedną gdzie panowie z firmy zajmującej się sprzedażą nieruchomości za bardzo zeszli w techniczne szczegóły).




Hitem konferencji moim zdaniem była prezentacja serwisu który umożliwia nam śledzenie naszych dzieci na mapach czyli gdziejestdziecko.pl. Prezentujący odczytał z kartki prezentację pokazującą serwis dzięki któremu jesteśmy w stanie śledzić prawie każdy ruch naszego dziecka – dziecko oczywiście musi być wyposażone w telefon komórkowy (bo chyba tak jest lokalizowane), a rodzic oczywiście za śledzenie musi regularnie uiszczać opłaty.



Przyznam szczerze, że byłem nieco zaskoczony taką koncepcją – jeśli mój syn posiadał by telefon komórkowy to zamiast śledzić go w internecie zadzwonił bym do niego spytać się gdzie jest (jeśli nie możemy z dzieckiem porozumieć się przez telefon to znaczy, że mamy problem wychowawczy i mapy i internet nam nie pomogą).

Serwis do śledzenia dzieci prezentował się bardzo profesjonalnie – wprawdzie pomysł moim zdaniem jest całkowitą pomyłką ale autorzy mogli by przecież wykorzystać swoją platformę do innego rodzaju „śledzenia” innych obiektów niż dzieci. Wystarczy się pewnie trochę otworzyć na zewnętrzny świat, zbudować jakieś API i pokazać zalety swojego technologicznie dopracowanej platformy.

Podsumowując, cieszę się że google oprócz prasy i przedstawicieli firm internetowych zaprosiło również blogerów (mam nadzieję, że nie ostatni raz). Konferencja była udana a polskie google map z pewnością będzie rozwijać skrzydła i stanie się bardzo przydatną aplikacją (już teraz dużym plusem w porównaniu do innych serwisów z mapami jest prędkość działania map od google).