Pamiętacie film Surogaci z Brucem Willisem, który ponad 2 lata temu nawiedził kina? Generalnie krytycy, ale i widzowie, nie pozostawili na nim suchej nitki. Osobiście jestem innego zdania, uważam że jest to kawałek dobrego science-fiction, które przy okazji próbuje poruszyć jakiś temat, ale o gustach się nie dyskutuje. Za to można podyskutować o samej idei mechanicznych ciał sterowanych przez człowieka, a właściwie to można już zobaczyć odpowiedni film, tym razem nie fabularny. Czytaj dalej…
- Niezależni programiści ogołocili Samsunga...
Darmowe Wi-Fi z automatu [...do kawy]
Restauracja, pub, kawiarnia, centrum handlowe, uczelnia. Miejsc, w których oferowane są darmowe hotspoty, dzięki którym można połączyć się z Internetem, jest coraz więcej. Dodać do tego można jeszcze liczne miasta na całym świecie i w Polsce, które dwoją się i troją, aby zapewnić swoim mieszkańcom (a może głównie turystom) darmowy dostęp do sieci. A co powiecie na Wi-Fi z automatu? Czytaj dalej…
Automat pod blokiem cię pozna? [tylko w Japonii, do kawy]
Japonia to bezdyskusyjna światowa stolica maszyn znanych u nas powszechnie jako „z napojami”. Z tym, że porównanie tamtejszych do lokalnych staroci z Colą byłoby mocno niesprawiedliwe. To, że część puszek kupujemy zimnych, a część na ciepło (kawa, herbata, zimowe napoje witaminowe) to dopiero początek. Wybór jest legendarny, a tak naprawdę poza piciem wybór jest znacznie szerszy.
I są na każdym rogu każdej ulicy, naprawdę. Czasami nie ma ulicy i nie ma rogu, a tzw. jihanki i tak się znajdzie. Ostatnio zaprezentowano najnowsze wynalazki w tej dziedzinie i trzeba przyznać, że zastosowanie technologii robi wrażenie.
Epson prezentuje Moverio – „tablet” zakładany na głowę? [witamy w 1980]
Oczywiście doceniam pomysłowość japońskich inżynierów, ich pracowitość i dążenie do innowacyjności, ale czasami tamtejsze urządzenia powodują naprawdę jedynie chwilę konsternacji. Sam lubię kino science-fiction z lat 80-tych i te niestworzone wynalazki, ale nie oznacza to od razu, że chciałbym z nich korzystać.
Epson jednak mówi: skorzystaj, czemu nie? Dlatego pokazali dziś Moverio, które trafi do sprzedaży w Japonii jeszcze w tym miesiącu. Wyobraźcie sobie tablet na Androidzie, który zakładacie na głowię pod postacią PRZEOKROPNYCH okularów, a do ręki dostajecie kontroler z małym ekranem dotykowym.
Kolejna rewolucja na polu telefonów – rozmawiaj z obcokrajowcem nie znając języka
Być może mam po prostu zbyt ograniczoną wyobraźnię, ale wydaje mi się, że nieznajomość języka rozmówcy jest jednym z ostatnich problemów w takiej codziennej komunikacji z jakim zmierzy się nasza cywilizacj. Co prawda nasi rodacy niejednokrotnie pokazywali, że ogarniają wiele tematów na migi, a starsze panie wciąż wierzą, że mówiąc po-wo-li i wy-raź-nie obcokrajowiec na pewno nas zrozumie, ale to wciąż jednak nie to.
Borykający się z problemem komunikacyjnym na codziennej stopie Japończycy (lip my stockings, Mr Harris!) rozpoczęli testy telefonów, które umożliwiają płynną rozmowę z obcokrajowcem, nawet jeśli jego język jest dla nas obcy.
„Nie chciałbyś zrobić ze mną dziecka?” – szalona usługa sieciowa z Japonii
Siedząc w temacie Japonii od wielu lat, a szczególnie badając zjawisko „otaku”, czyli najbardziej maniakalnych fanów rozmaitych tematów myślałem, że na zaskoczenia się uodporniłem. Ale wciąż można znaleźć rodzynki, które wybiją z rytmu najbardziej oswojoną z zagadnieniem osobę.
Aby przedstawić Wam pomysł na AKBaby najpierw należy nakreślić tło zagadnienia. Otóż w Japonii jest całkiem spory rynek tzw. „idolek”, grup dziewczęcych śpiewających, tańczących, biorących udział w sesjach zdjęciowych itp.
Miłośnicy japońszczyzny nareszcie mają swoje, dobre miejsce w sieci
Japonią w mniejszym lub większym stopniu interesuję się od przeszło 15 lat. Daleki, egzotyczny i z pewnością pod wieloma względami fascynujący kraj znalazł także i u nas rzeszę zwolenników – zwłaszcza jeszcze kilka lat temu. Teraz ma co drugim rogu znajdują się sushi-knajpki, a Japonia wydaje się już całkowicie oswojona. Ostatnio czytałem gdzieś (wybacz autorze, nie pamiętam gdzie) o tym, że po kuchni z Kraju Kwitnącej Wiśni czekamy już na następny boom – surowa ryba zaczyna być passe.
W takim jednak niekoniecznie sprzyjających (na pewno?) okolicznościach natknąłem się na miejsce w sieci, które powinien zobaczyć każdy choć odrobinę darzący sympatią (lub wręcz przeciwnie) Japonię. I to niekoniecznie w kontekście kulinarnym.
FindJPN – bardzo ciekawy turystyczny startup rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni
Znalezienie dobrego serwisu turystycznego nie jest zadaniem ani prostym, ani przyjemnym. Zwłaszcza, jeżeli zamierzamy udać się w egzotyczne miejsce i nie interesuje nas oficjalna lista atrakcji biura podróży, a marzymy o tym, aby poczuć prawdziwy klimat odwiedzanego kraju. Pomóc w tym mogą nam takie startupy, jak FindJPN, którego specyfikę chcę Wam dzisiaj nieco przybliżyć.
Czy Japonia nie zrewolucjonizowała nam znów rynku gier?
„Japonia umarła”, „japońscy twórcy zostali 10 lat w tyle” i masa innych, podobnych haseł to w ciągu ostatnich kilku lat modne powiedzonka do zabłyśnięcia w towarzystwie związanym ze światkiem gier. No bo wiecie, Call of Duty, GTA, Battlefield, Assassin’s Creed – te i inne, najpopularniejsze marki na konsole obecnej generacji pochodzą przecież spoza Kraju Kwitnącej Wiśni. To już nie końcówka XX wieku, kiedy to na każdej, obowiązkowo japońskiej (pomijam niszowe produkty typu Jaguar), konsoli dominowały wyłącznie pozycje azjatyckie.
Ale jest jeszcze druga strona całej sprawy. Otóż świat gier to już nie tylko konsole, to także nowe, świeżo narodzone segmenty wciągające do grania zupełnie nowe osoby. App Store, Facebook, anyone?
Alternatywne zastosowanie Macbook Air [do kawy]
Niejednokrotnie miałem okazję docenić Japończyków za pomysłowość. Dlaczego bowiem polskim producentom toalet nie wpadło do głowy, aby tworzyć systemy „shower toilet” ograniczające zużycie papieru toaletowego (bez szczegółów)? W Kraju Kwitnącej Wiśni to norma. Jak i wiele innych udogodnień, z których potrzeby nie zdajemy sobie sprawy zanim ich nie posiądziemy.
Pomysłowość pewnego japońskiego blogera nie sięga zaprojektowania nowego urządzenia, ale zaskakującego wykorzystania już istniejącego – Macbook Aira.
Off topic na weekend: Przenośny pokój i Yahoo! Japan
Antyweb to nie tylko blog poświęcony sieci, ale również temu co w sieci można znaleźć. Postanowiłem więc napisać coś lekkiego tuż przed nadchodzącym weekendem. Poniżej zobaczyć możecie owoc japońskiej myśli technologicznej oraz kilka nowych przemyśleń na temat sytuacji Yahoo!
Oto marzenie wielu strudzonych internautów, którzy cierpią na brak własnego kąta, w którym mogliby spokojnie serfować sobie po sieci lub robić inne rzeczy wymagające odosobnienia. Po sąsiedzie głośnym i przenośnym czas na przenośny pokój!
Czytaj dalej…
Yahoo Japan warte prawie tyle co główna firma
Japoński rynek internetowy choć z perspektywy bariery kulturalno-językowej może wydawać się mało interesujący i niezrozumiały to po bliższej analizie okazuje się niezwykle interesującym oraz pouczającym, głównie w świetle rozwoju branży. W 1996 roku, kilkanaście miesięcy po powstaniu w USA koncernu Yahoo!, w Japonii ruszył oddział tej firmy. Przez lata wrósł on na tyle w rzeczywistość i świadomość Japończyków, że obecnie dla wielu tamtejszych obywateli stanowi synonim internetu. Obecnie szacuje się jego wartość na 22 mld $ (wartość głównej firmy wyceniana jest na 27 mld $).
Czytaj dalej…
Sukces Twittera w Japonii.

Twitter niedawno uruchomił Japońską wersję serwis (która notabene jest przyozdobiona dużą ilością reklam) i po tygodniu od startu okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Jeśli popatrzymy na zestawienie najbardziej aktywnych miast z których piszą użytkownicy za dzień 26-27 kwietnia widać wyraźnie kto prowadzi w tabeli:
Oczywiście sukces ten nie jest czymś niespodziewanym ponieważ już wcześniej mieszkańcy Japonii byli bardzo aktywnymi użytkownikami angielskiej wersje twittera.

Japonia to również jak wszyscy wiem kraj w którym telefon komórkowy jest wykorzystywany w dużo większym stopniu niż gdziekolwiek indziej na świecie (płacenie i czytanie książek w komórce jest oczywiste, ale młodzież japońska pisze również nowele przy użyciu telefonu komórkowego – i są one podobno bardzo popularne!). Nie ma więc się co dziwić, że Japończycy generują tak dużo informacji na twitterze i nie trudno jest zgadnąć z jakiego interfejsu korzystają.
Powyższe informacje to bardzo dobra referencja dla potencjalnego inwestora, którego jak wiemy poszukuje twitter.
Wydaje mi się, że nie przypadkiem Japońska wersja została uruchomiona właśnie w tym okresie, buzz jaki generowany jest wokół serwisu w ostatnich dwóch miesiącach prawdopodobnie również związany jest z kolejną serią inwestycji jaką ma zamiar pozyskać twitter.
PS. Niektórzy mają już dość informacji na temat Twittera (tak samo jak to kiedyś było z Facebook).
