O wędkarstwie przy okazji sukcesów JakLeci.pl

Dynamiczne wzrosty popularności takiego serwisu jak Jakleci.pl powoduje, że zaczynam zastanawiać się czy nie powinienem pisać o wędkarstwie zamiast o internecie i serwisach społecznościowych. Mimo iż na wędkowaniu w ogóle się nie znam to jednak wydaje się, że moje osądy i opinie na temat wędkarstwa mogą być bardziej trafne niż w przypadku internetu. Z drugiej strony właśnie ta nieprzewidywalność i brak patentów na sukces powodują, że internetowe przedsięwzięcia tak bardzo mnie fascynują.

Jakleci.pl to serwis który ma cztery miesiące, 100 tysięcy zarejestrowanych użytkowników, około 230 tysięcy UU według megapanelu a liczba nowo rejestrujących osób dochodzi do 1,000 dziennie.

Nikogo nie dziwi więc fakt, że twórca szybko znalazł inwestora w postaci grupy BAS (Business Angel Seed Fund). Dzięki temu serwis ma szansę na jeszcze bardziej dynamiczny rozwój co jak widać wprost proporcjonalnie wpływa na jego popularność.

Teraz zagadka – co takiego ma Jakleci.pl czego nie mają inne serwisy tego typu (bo coś przecież te 100 tysięcy ludzi przyciągnęło)? Na dobrą sprawę nie ma dużych widocznych różnic, w jakleci silnie zaakcentowany jest motyw budowania społeczności w okół naszego miejsca zamieszkania, naszego osiedla czy dzielnicy. Muszę przyznać, że przeglądając serwis trafiłem na parę ciekawych rozwiązań (jak na przykład określanie miejsca zamieszkania itp) natomiast na pewno nie są to elementy które mogą przesądzać o sukcesie takiego pomysłu.

Czytaj dalej…

Modele biznesowe w sieci

Za każdym razem, gdy pojawia się nowy startup wszyscy zadają sobie pytania, w jaki sposób będzie on funkcjonował, jak będzie zdobywał użytkowników, i jak będzie na tym cały przedsięwzięciu zarabiał. Wszystko to zawiera się w czymś co określamy jako model biznesowy. Żeby wszystko było jasne zacznę może od wyjaśnienia tego czym jest model biznesowy. Najprościej mówiąc jest to sposób działania/prowadzanie firmy, który pozwoli jej utrzymać się na rynku lub inaczej, który pozwoli wygenerować przychody (żeby nie powiedzieć zyski).

Klasycznym modelem biznesowym jest produkcja dóbr/świadczenie usług, które są następnie sprzedawane klientom. Jeśli wszystko idzie dobrze, przychody są większe od kosztów i firma cieszy się zyskiem.

Internet w znaczący sposób zmienił, rozbudował lub spopularyzował istniejące modele biznesowe. Nie wiem na ile możne je usystematyzować, ale na szczęście ktoś już wcześniej podjął się takiej próby. W efekcie jego (ich) pracy zidentyfikowano następujące modele biznesowe występujące w sieci:
Czytaj dalej…

Good VCs will fund good companies even if the world goes to hell

Na łamach portalu gazeta.pl, w dziale gospodarka znalazłem ostatnio news o dość intrygującym tytule „Kryzys zmiecie z powierzchni ziemi firmy internetowe?”. Tym razem również okazało się, że tytuł na stronie głównej nie był tym samym co tytuł artykułu do którego prowadził link (co jest pewnie tak samo normalne jak link do artykułu który artykułem nie jest) . Prowadził on bowiem do artykułu na blogoidzie agory Manageria, gdzie Piotr Wrzosiński pokazał nam oblicze kryzysu i jego wpływ na biznes internetowy (dobrze by było takie artykuły jakoś oznaczać ?).

W celu sprawdzenia jak wygląda sytuacja z punktu widzenia polskich funduszy inwestycyjnych, zalążkowych, inkubatorów (proszę wybrać odpowiednią nazwę) zapytałem o ich opinie na temat kryzysu finansowego w US i jak przełoży się to na rynek internetowy w Polsce. Oto odpowiedzi jakie do tej pory uzyskałem.
Czytaj dalej…

Złapmy się za ręce, bańka pęka – tylko nie nasza!

Zmuszenie kogoś do tego, aby powiedział jak widzi przyszłe trendy w internecie graniczy często z cudem – standardowa odpowiedź w takich przypadkach brzmi „trudno powiedzieć”. Inaczej jest jednak, gdy nadchodzi kryzys i recesja, wtedy wszyscy zaczynają jednym głosem chóralnie mówić „a nie mówiłem” czy też „będzie gorzej”.
Ostatnio tym, czym będzie dla nas recesja na amerykańskim rynku można było przeczytać na blogu Marcina Jagodzińskiego, Artura Kurasińskiego oraz tekst Jacka Gadzinowskiego na interaktywnie.com.

Wszyscy autorzy praktycznie w tym samym tonie mówią o końcu kolejnej „bańki” internetowej, wydaje mi się jednak że tekst Jacka najbardziej nawiązywał do rynku Polskiego i z tym podejściem chciałbym trochę podyskutować.

Jestem jedną z tych osób, które od dawna dziwiły się irracjonalnym wycenom zagranicznych i polskich biznesów internetowych. Ale czy ta irracjonalność miała przełożenie na inwestycje w polskie biznesy?
Czytaj dalej…

Młode fundusze i ich inwestycje czyli TimeCamp i Chce.to

Przyjrzałem się ostatnio co słychać w naszych nowo powstałych firmach inwestycyjnych czyli Business Angel Seed Fund oraz Venture Incubator. Obie firmy w ostatnich tygodniach ogłosiły swoje najnowsze projekty w które są zaangażowane (inwestycje, inkubacje itp)

Seed Fund zainwestował 500 tysięcy złotych w serwis z listą życzeń o nazwie chce.to, natomiast Venture Incubator pomaga stworzyć program, który powie nam co robimy na komputerze czyli Timecamp.

Obie inwestycje przyznam szczerze są dla mnie dość dużym zaskoczeniem. Chce.to ma konkurencję, która już od ponad roku działa w internecie a jest nią na przykład niespodzianka.pl czy todlaciebie.pl. Nie widzę specjalnie nic wyróżniającego chce.to na tle tych serwisów (no może poza lepszym wykonaniem). Z kolei TimeCamp czyli śledzenie i analizowanie naszych aktywności ma swój darmowy odpowiednik w formie programu o nazwie SlifeLabs (który zapowiada właśnie wersję na windowsy) czy też serwisu rescuetime.com.

Abstrahując od tego czy jest konkurencja czy też jej nie ma jeśli chodzi o oba serwisy – to mnie zastanawiają założenia inwestycyjne oraz potencjalne zyski z włożonych w te pomysły pieniędzy
Czytaj dalej…

Startuj teraz – bo później może nie być takiej okazji

Jak wygląda idealny cykl życia startupu? Mamy dobry pomysł, tworzymy prototyp i szukamy inkubatora. Inkubator inwestuje trochę własnych pieniędzy, doświadczenia i ruszamy na szerokie wody. Przy okazji może się nam jeszcze trafić prywatny inwestor, który szuka początkujących przedsięwzięć. Kolejny krok to duży inwestor czyli na przykład Venture Capital. Potem ścieżki rozwoju mogą być różne, kolejni inwestorzy (branżowi), sprzedaż firmy, dalszy rozwój biznesu po tym jak opuści nas VC realizując zyski itp.

Powyżej opisany scenariusz jest niema idealny, ale czy naprawdę tak mało realny? Moim zdaniem w obecnej chwili jest najlepszy czas na stworzenie i rozwój własnego biznesu w internecie. Inwestorzy jak wilki szukają nowych pomysłów, wszędzie możemy przeczytać o milionach do zainwestowania i o tych którzy pomogą nam do takich inwestorów się dostać.
Czytaj dalej…

22 miliardy dolarów zainwestowane w biznes online!

Serwis paidcontent.org przygotował raport podsumowujący inwestycje oraz przejęcia w biznesie online w okresie od Q1 2007 do Q2 2008. Raport, jak to zwykle bywa przy tego rodzaj publikacjach jest płatny – jego koszt to ponad 300 dolarów. Z fragmentów raportu można się jednak dowiedzieć bardzo ciekawych rzeczy na temat poziomu inwestycji VC na świecie oraz wartości zakupów jakie w badanym okresie miały miejsce.

Inwestycje Venture Capital

W przeciągu analizowanego okresu twórcy raportu doliczyli się ponad 160 inwestycji na na świecie poczynionych przez firmy typu Venture Capital.

Wartość 137 inwestycji była jawna a suma zainwestowanych pieniędzy wynosiła w nich blisko 2 miliardy dolarów (dokładnie $1,925,830,000). Średnia wartość inwestycji VC to ponad 14 milionów dolarów. W sumie autorzy raportu szacują, że wszystkie inwestycje były wart ponad 2 miliardy dolarów (2,126,620,000).
Czytaj dalej…

Google pracuje nad własnym Venture Capital

Wall Street Journal poinformował o planach powołania funduszu inwestycyjnego Venture Capital przez amerykański koncern Google. Firma w ciągu ostatnich lat dokonała kilkunastu mniejszych lub większych zakupów serwisów internetowych, lecz były to jak dotychczas wyłącznie przejęcia interesujących Google pomysłów.

W sieci jest natomiast bardzo dużo serwisów, z których Google mogłoby czerpać zyski bez potrzeby nadmiernego angażowania własnych środków. Posiadanie takiego funduszu może również pomóc amerykańskiemu koncernowi w opracowaniu nowych metod podnoszenia rentowności serwisów internetowych oraz tworzeniu produktów dla startupów.
Czytaj dalej…

Program rekomendacji IIF Group – poleć ciekawy projekt i zarób 25 tysięcy !

Wygląda na to, że coś może zacząć się dziać jeśli chodzi o inwestycje w startupy w Polsce. Z bardzo ciekawym projektem wyszedł fundusz IIF Group (fundusz który zainwestował min. w takie projekty internetowe jak monetto oraz wrooma). Jeśli polecimy IIF Group projekt w który fundusz zainwestuje kapitał to za fakt polecenia możemy zarobić 25 tysięcy złotych!

Cytat z informacji prasowej jaką otrzymałem:

Połączenie wiedzy i doświadczenia IIF S.A. w inwestowaniu, z programem rekomendacji, na pewno przyniesie ciekawe efekty. Zgłoszenia projektów z dziedziny IT, e-commerce, consumer finance czy life-science, można wysyłać na adres seed.fund@iif.pl. Wystarczy podać nazwę i krótki opis projektu, kontakt do autorów oraz dane polecającego

Czytaj dalej…

CBS kupił CNET za $1,8 miliarda

Kolejna duża transakcja w internecie – CNET został kupiony przez CBS za 1,8 miliarda dolarów. Dla CBS to największa inwestycja od czasu rozstania z Viacomem. CNET to duży gracz generujący ponad 400 milionów dolarów dochodu za zeszły rok. Do sieci CNET należą takie serwisy jak ZDNet.com, GameSpot.com, TV.com, and UrbanBaby.com

Dzięki tej transakcji CBS dostanie się do pierwszej dziesiątki najpopularniejszych internetowych firm w US, osiągając miesięcznie 54 miliony unikalnych użytkowników w stanach i około 200 milionów na całym świecie.

Ile kosztuje 50 tysięcy serwerów ?

Mark Zuckerberg, founder and CEO of FacebookImage via Wikipedia50 tysięcy serwerów może być warte 100 milionów dolarów. Taką właśnie kwotę planuje pozyskać Facebook na wzmocnienie swojej infrastruktury.

Z tego co już wiadomo Facebook w tej chwili obsługiwany jest przez 10,000 maszyn. Ciekawostką jest, że sama baza danych zajmuje 1,800 serwerów które zarządzane są tylko przez dwóch administratorów.

Facebook
nie planuje jednak uruchomić kolejnej rundy finansowania aby pozyskać fundusze na infrastrukturę, zamiast tego chce skorzystać z pożyczki od funduszu (“venture lending”). Zasadnicza różnica między taką pożyczką a inwestycją jest to, że Facebook nie odda w zamian za pieniądze części akcji firmy.

W chwili obecnej nie wiadomo kto miał być dostawcą tak olbrzymiej ilości serwerów ale wiadomo u kogo do tej pory zaopatrywała się firma czyli u Rackable Systems. RS podając wyniki za pierwszy kwartał raportowało, że 17% przychodów pochodzi z kontraktów z Facebook (czyli około 11,5 miliona dolarów)

Dla przypomnienia dodam, że Facebook został do tej pory wsparty ponad 300 milionami dolarów (jest to tylko cześć inwestycji, w których suma była jawnie podana). Ciekawe więc, czy Facebook nadal nie doszedł do etapu w którym zarabia konkretne pieniądze – czy może potrzeba poprawy wydajności serwisu jest tak pilna?

Po co Money zrobiło MyStock.pl?

Ostatnio było mi dane oglądać „maniaka” giełdowego w akcji, była to osoba która podczas konferencji (a właściwie jednej prezentacji) kilkadziesiąt razy odświeżała serwis z notowaniami giełdowymi i regularnie odświeżała strony kilku serwisów o giełdzie. Wydaje się, że zrobienie serwisu internetowego dla tego typu społeczności to strzał w dziesiątkę.

Zainteresowany tym tematem postanowiłem zapytać się Money.pl o ich serwis społecznościowy dla ludzi związanych z giełdą czyli mystock.pl, graczy i wszystkich innych którzy interesują się ogólnie rozumianym inwestowaniem. Na moje pytania odpowiadał Jan Augustynowski Project Manager z Money.pl:

Czym tak naprawdę jest serwis mystock.pl?

Serwis MyStock.pl to portal społecznościowy, mający na celu zgromadzenie w jednym miejscu osób zainteresowanych tematyką giełdy. Portal ma w zamierzeniu pełnić rolę informacyjną i stanowić pewnego rodzaju platformę komunikacyjną dla indywidualnych inwestorów giełdowych. Wymieniając opinie z innymi użytkownikami serwisu oraz próbując wystawiać opinie na określone walory użytkownicy badają swoje umiejętności i zdolności analizy informacji. MyStock to kuźnia przyszłych inwestorów w imię zasady, że najlepszą nauką jest zabawa. Zakładamy, że serwisem zainteresują się zarówno wytrawni gracze, jak i osoby początkujące – pierwsi mogą obserwować nastroje, drudzy sprawdzać trafność swoich opinii, nie ryzykując kapitału.

Czytaj dalej…

Twitter rozpoczął kolejną serię finansowania – szuka $15 milionów


Wcześniejsze plotki na temat tego jakoby twitter rozpoczął kolejną serię finansowania okazały się prawdą. Według Silicon Alley Insider tym razem twitter poszukuje inwestora na 15 milionów dolarów co oznaczało by, że firma jest wyceniana na 60 milionów dolarów.

Przyznam szczerze, że lubię ten serwis coraz bardziej, jest wciągający (zainstalowałem nawet twhirl która znakomicie ułatwia obsługę twittera) i z pewnością jest bardzo popularny a szczególnie wśród „internetowych celebrities”.

Niezależnie od tego czy jesteśmy zagorzałym fanem tego serwisu czy też go nie lubimy – nikt nie może zaprzeczyć jednemu niepodważalnemu faktowi – ten serwis nie zarabia i na razie nie umie zarabiać pieniędzy.

Wprowadzenie reklam do twittera również nie jest metodą na pozyskanie satysfakcjonujących przychodów ponieważ większość użytkowników korzysta z aplikacji pisanych na bazie API twittera czyli nie wchodzą na stronę internetową i nie generują tak lubianych przez marketerów wizyt i odsłon.

Z pewnością da się wymyślić jakiś model biznesowy dla serwisów tego typu (płatne API, płatne konta dla serwisów internetowych itp) – ale twitter od dwóch lat nie zrobił nic w tym kierunku jak więc jest możliwe, że ktoś wycenia ten serwis na 60 milionów dolarów? Bardzo ciekawy jestem jak wygląda analiza finansowa z której wynika, że jest on tyle wart?

Oczywiście w erze kolejnej bańki internetowej i popularności twittera (era twittera?) jest duża szansa na to, że znajdzie się chętny do wyłożenia 15 milionów dolarów – inwestor który zainwestuje takie pieniądze może liczyć na to, że w końcu któryś z gigantów zdecyduje się kupić twittera. Pytanie tylko czy wtedy nadal będzie on taki popularny?

Inna sprawa która mnie ciekawi to co twitter zrobi z 15 milionami dolarów ? – z pewnością kwota ta wystarczy do rozwiązania problemów technicznych (chociaż 5 milionów które pozyskał ubiegłego lata powinno już dawno ten problem rozwiązać). Tylko co dalej? – rozumiem, że trzeba utrzymać biuro, ludzi, infrastrukturę ale takie cele finansowe chyba nie wystarczą inwestorom ?

Ciekawe ile czasu zajmie Twitterowi znalezienie inwestora – ktoś obstawia ?

Ps. Nie chcę być źle zrozumiany, życzę Twitterowi i jego autorom jak najlepiej ale dla mnie tego typu wycena takiego serwisu przypomina to co działo się kiedyś w internecie i wszyscy chyba pamiętamy jak się skończyło.

TechCrunch szykuje się na $15 milionów dolarów

Jeszcze niedawno wielki Arrington nawoływał wszystkich do tego aby blogerzy nie dali się skusić i sprzedać swojego biznesu za tanio do VC.

Tymczasem blog alleyinsider.com rozgłasza plotkę jakoby Techcrunch wynajął firmę Allen & Co., która pomoże uzyskać dofinansowanie wielkości 15 milionów dolarów

Podobnej treści plotkę można przeczytać również na kara.allthingsd.com gdzie autorzy bloga dość brutalnie przetłumaczyli manifest Arringtona na to co tak naprawdę on oznacza, szczególnie złośliwy jest ostatni fragment wpisu gdzie tłumaczone są intencje Arrigtona odnośnie sprzedaży blogów:

By saying we have held back from raising any outside capital at all, what I really mean to say is that I am going to do it.

Plotkę o poszukiwaniu przez Techcrunch inwestora potwierdziło również inne źródło z którym alleyinsider.com rozmawiał.

Tak naprawdę nie wiadomo kiedy Techcrunch napisał swój manifest i czy nie było on refleksom po doświadczeniu jakim jest poszukiwanie inwestora. Gdyby było inaczej to na pewno autorytet Arringtona bardzo by ucierpiał – chociaż jak mówią niektórzy „biznes to biznes”.

Bardzo ciekawy jestem czy plotka o inwestycji w TechCrunch się potwierdzi, autor bloga kara.allthingsd.com zadał mailem pytanie Arringtonowi na ten temat ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi.

Mystock.pl społeczność inwestorów

Mystock.pl to dzieło money.pl – będzie to serwis (jest w trakcie beta testów) społecznościowy tematycznie związany z giełdą i generalnie inwestycjami.

Uważam, że pomysł na serwis jest dobry szczególnie jeśli ma się wsparcie takiej firmy jak money.pl. Jak to zwykle bywa kluczem do sukcesu będzie nie tylko ilość użytkowników ale i ich wiedza na temat finansów i inwestycji – zagrożeniem może być wyrażanie opinii na temat inwestycji przez całkowitych nowicjuszów.



Sam serwis zawiera chyba wszystkie niezbędne elementy do tworzenia społeczności. Na stronie głównej mamy podgląd do wiadomości dodawanych przez użytkowników (w stylu digg.com), oraz do opinii na temat giełdowych inwestycji – opinie te pochodzą od użytkowników serwisu.

Tak jak w każdym rasowym serwisie społecznościowym nie zabrakło również grup łączących ludzi o wspólnych zainteresowaniach oraz funkcjonalności znajomych (wraz z komunikacją między znajomymi). W mystock dostępna będzie również możliwości śledzenia poszczególnych walorów giełdowych w których definicji pomaga nam dobrze zrobiony mechanizm wybierania interesujących nas spółek.

Mystock moim zdaniem musi popracować jeszcze chwilę nad interfejsem użytkownika – w tej chwili nie wszystko jest jasne i oczywiste. Przyda się też zapewne jakiś obrazkowy podręcznik do tego co możemy zrobić w serwisie i gdzie szukać informacji.

Podsumowując, Mystock to próba stworzenia serwisu społecznościowego dla inwestorów i wszystkich którzy inwestycjami się interesują. Z wsparciem money.pl serwis ten może zyskać popularność, warunkiem do jej utrzymania będzie zapewne odpowiedni poziom serwisu oraz może kilku ekspertów którzy od czasu do czasu fachową poradą korygowali by zapędy początkujących inwestorów.