• Liczba tabletów i czytników prawie podwoiła się jedynie przez okres świąteczny

    Pew Internet przeprowadził badania na mieszkańcach Stanów Zjednoczonych dotyczące tabletów i czytników książek elektronicznych. Okazało się, że jedynie w okresie świątecznym, czyli od drugiej połowy grudnia do początku stycznia, kiedy najczęściej dajemy prezenty, popularność obu urządzeń skoczyła o 9 punktów procentowych z 10 do 19 procent. Tak krótki okres czasu jednoznacznie wskazuje, że tego rodzaju sprzęt elektroniczny musiał być częstym prezentem. Niebagatelną rolę odegrała również około świąteczna premiera tańszych tabletów w postaci Kindle Fire oraz tabletu Nook od Barnes and Noble. Procent osób posiadających którekolwiek z urządzeń wzrósł z 18 do 29%.  Szczegółowe dane prowadzą też do innych ciekawych wniosków.

  • Dlaczego uważam, że tablet w szkołach się nie sprawdzi

    Przy okazji mojego wczorajszego komentarza do konferencji Apple, na której ogłoszono nowe narzędzia do tworzenia materiałów edukacyjnych na iPada wywiązała się dyskusja czy moja sceptyczna opinia jest tylko narzekaniem, czy faktycznie tablet nie najlepiej nadaje się do szkoły. Padało stwierdzenie, że również w Polsce uczniowie korzystają z iPadów z dobrym skutkiem, że chodzi o zainteresowanie uczniów poprzez pokazanie atrakcyjnych wizualnie materiałów. Padły również zarzuty, że to asekuracyjne malkontenctwo bo przecież chodzi o wdrożenie nowych technologii do edukacji. Postanowiłem szerzej wyjaśnić czemu uważam, że tablety do szkół nadają się umiarkowanie i skąd mój sceptycyzm w tej kwestii. Tym razem jednak nie będę się skupiał na Apple (choć będę się do niego odwoływał), lecz na szerszej koncepcji tabletu w szkole.

  • Już teraz wiem, że będę kupował więcej
    e-booków niż kiedyś książek

    To swojego rodzaju  paradoks – wybór polskojęzycznych książek elektronicznych jest wciąż skromny, przynajmniej w porównaniu do tytułów dostępnych w księgarniach, jakby tego było mało, ich ceny nie są znacząco niższe, a czarę goryczy dopełnia niemal wszędobylskie DRM. Mam czytnik od niecałego miesiąca, a już w tej chwili wiem, że będę kupował więcej książek elektronicznych niż kiedykolwiek kupowałem zwykłych. Warto zaznaczyć, że książki lubię kupować i w tej chwili jestem na etapie mocowania nowych półek, bo w obecnych trzech regałach brakuje już od jakiegoś czasu miejsca i książki stoją miejscami na kupkach. Strach pomyśleć co będzie kiedy rynek e-booków się na dobre rozkręci.

  • Recenzja czytnika Onyx Boox i62 cz. 2. Działanie w praktyce

    Po części teoretycznej, porównującej specyfikację Onyx Boox i62 i Kindle na papierze, przyszła pora na testy praktyczne nowo zakupionego czytnika. W przeciwieństwie do poprzedniej części, która opisywała jedynie czemu w ogóle postanowiłem zaryzykować zakup czegoś innego niż powszechnie uznane Kindle (była rozważaniem teoretycznym), tym razem będą same konkrety, a czytnik będę opisywał funkcja po funkcji. Jest też sporo zdjęć czytnika wykonanych przeze mnie własnoręcznie. Jeśli więc, drogi czytelniku, dopuszczasz sens zakupu jakiegokolwiek innego czytnika niż Kindle i zastanawiasz się jak wygląda produkt konkurencyjny, lub jesteś po prostu ciekawy, zapraszam do lektury. Tym bardziej, że starałem się uwzględnić prośby z komentarzy umieszczonych pod częścią poprzednią.

  • Recenzja czytnika Onyx Boox i62 cz. 1. Dlaczego nie Kindle?

    Wybór czytnika nie jest sprawą prostą. Tak naprawdę jest Kindle i cała reszta, bo to właśnie czytnik Amazonu stał się standardem wśród tego rodzaju urządzeń. Jest najtańszy i jako ekran ma elektroniczny papier najwyższej jakości. Całość wspiera ogromny zasób książek do kupienia… a w zasadzie jest na odwrót, Kindle ma być tylko powodem do kupowania książek w Amazonie, dlatego może być sprzedawany tak tanio. Amazon zarabia przede wszystkim na książkach. Takie podejście niesie ze sobą sporo zalet, jak prostota i wygoda chociażby. Z drugiej strony zamyka użytkowników w ekosystemie Amazonu. Kiedy już miałem zamawiać Kindle, zdecydowałem się jednak na inny produkt. O powodach dla których to zrobiłem będzie ten artykuł.

  • Klip.me zapisywanie artykułów na później i przesyłanie ich na Kindle lub inny czytnik. Porównanie z Instapaper

    Wczoraj opisywałem czemu e-ink jest wyjątkowy oraz jak zrewolucjonizował moje czytanie treści pobranych z sieci, natomiast sam czytnik, chociaż najważniejszy, to dopiero połowa sukcesu. Ważne jest jeszcze wygodne i szybkie zapisywanie ciekawych artykułów z sieci, aby następnie przesłać je na czytnik lub inne urządzenie. Dodatkowo istotną rolę odgrywa forma w jakiej zostanie przygotowana wirtualna gazeta. Dość znanym serwisem twego typu jest Instapaper, ja jednak chciałem przedstawić inną, mniej znaną usługę, która ma do zaoferowania kilka unikalnych rozwiązań i jest całkowicie darmowa. Chodzi o Klip.me.

  • E-Ink jest brakującym ogniwem, na które czekaliśmy od powstania tekstu w wersji elektronicznej

    Elektroniczny papier to nie nowość, w końcu sam Amazon Kindle, najlepiej sprzedający się czytnik książek elektronicznych, dostępny jest już w 4 generacji. Część osób używa czytnika od dawna i bardzo sobie chwali. Jednak pod artykułami opisującymi przygodę z e-ink ciągle czytam komentarze, że czytniki są za drogie, że nic nie zastąpi książki, dotykania papieru i zapachu świeżego druku. Wtedy uświadamiam sobie, jak trudno docenić elektroniczny papier, jeśli nie miało się takiego urządzenia w ręku. Sam byłem mocno zaskoczony, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem czytnik w akcji, a przecież od początku byłem entuzjastycznie nastawiony do tej technologii. Dlatego nie dziwie się temu sceptycyzmowi, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę jak wiele tracą tacy sceptycy.

  • Czytniki książek elektronicznych są zbyt ograniczone przez niewielką ilość obsługiwanych formatów

    Zacznę od tego, iż uważam czytnik za przełomowe urządzenie. Połączenie możliwości tekstu elektronicznego oraz wszystkich jego zalet, czyli: wyszukiwania, zaznaczania, sprawdzania w słowniku, z komfortem jaki daje nam czytanie z kartki papieru jest czymś w moich oczach niesamowitym. Ekran w nowej technologii zmienia wszystko. Z drugiej strony jestem zawiedziony ilością ograniczeń oraz stosunkiem możliwości do ceny, ale o dziwo, to nie E-ink jest tu ograniczeniem. Nie jest nim również moc obliczeniowa, czyli reszta hardware’u. Ograniczenia wynikają z oprogramowania, a więc są celowo narzucone przez producentów. Niestety.

  • Kolorowy e-papier. Cicha rewolucja?

    Autorem tekstu jest Kamil Mizera

    Spoglądając na codzienną dawkę informacji ze świata nowych technologii odnoszę wrażenie, że cała obecna dyskusja zdominowana jest przez tablety. Tablety są wszędzie. Omawiane są co rusz to nowe modele i systemy operacyjne. Niedawno hitem były doniesienia o tablecie od Amazonu. Obecnie z ust wszystkich nie schodzi kwestia nowego Windowsa 8, który ma być rewolucyjnym rozwiązaniem przeznaczonym zarówno na stare, dobre PCety, jak i tablety.

    Tymczasem gdzieś zupełnie poza tym zgiełkiem, drobnymi kroczkami dopracowywana jest technologia kolorowego e-papieru. Kolorowy e-papier? Przecież to musztarda po obiedzie. Od kiedy są tablety ta technologia nie ma większej racji bytu. Czy rzeczywiście?

  • Nowy Kindle będzie miał rysik i dotykowy ekran (prawdopodobnie), a starego Polacy kupią za 400 złotych

    Amazon szykuje się do wypuszczenia na rynek dwóch produktów – tabletu i nowego Kindle’a – tak przynajmniej można spekulować. Spekulacje te trwają od dawna, a wczoraj doszły jeszcze dwie poszlaki, dzięki którym możemy jeszcze bardziej napalać się na nowe produkty od Amazona. Ja dziś jednak nie o tablecie, a o nowym Kindle’u. A przy okazji warto jeszcze dodać, że Polacy niekoniecznie skazani są na Kindle’a za 700 złotych, ale spokojnie mogą je zakupić za niecałe 400 złotych.

  • iriver Story HD zgodny z Google eBooks. Mocna konkurencja dla Kindle 3?

    Od kiedy powstała technologia umożliwiające czytanie tekstu w formie elektronicznej w sposób przyjazny dla oczu na równi z tradycyjnym papierem, oraz pozwalająca przeczytać kilkanaście tysięcy stron na jednym ładowaniu baterii, stało się jasne, że nowy sposób na czytanie książek się spopularyzuje. Rynek eBooków się rozpędza i jest tylko kwestią czasu, kiedy stanie się naprawdę popularny również u nas, może czasu trochę dłuższego, ale jednak. Dwa argumenty powinny przekonać niemal każdego miłośnika czytania: waga urządzenia mniejsza od najcieńszej książki i możliwość noszenia całej swojej biblioteki zawsze przy sobie.

  • Ilość e-Readerów (czytników e-booków) podwoiła się w ciągu 6 miesięcy. Przyrost ilości tabletów jest wolniejszy

    Jak donosi serwis Pew Internet, ilość czytników eBooków wśród pełnoletnich Amerykanów podwoiła się w ciągu ostatnich 6 miesięcy, wzrastając z 6% do 12%. Tymczasem zmniejszyło się tempo sprzedaży tabletów, osiągając ostatecznie 8%.

    W sumie trudno intuicyjnie przewidzieć, które urządzenie wygra i stanie się bardziej popularne. Czytniki eBooków, czyli eReadery są zdecydowanie tańsze od tabletów, ale maja bardzo ograniczone zastosowanie, nadają się w zasadzie tylko i wyłącznie do czytania dużych ilości tekstu. Posiadają czarno-białe ekrany, niektóre potrafią korzystać z przeglądarki intranetowej, ale nie nazwałbym tego komfortowym korzystaniem z internetu, a do oglądania filmów nie nadają się w ogóle.

  • Nowy e-reader od Plastic Logic

    Choć tematyka “e-papieru” oraz czytników e-booków nie jest związana strikte z internetem (gdyż jest tematyka sprzętowa) to postanowiłem jednak napisać kilka słów o nowym urządzeniu od Plastic Logic oraz zamieścić jego prezentacje. Choć już Amazon Kindle prezentował wizję czytnika zintegrowanego z internetowym tabletem, to pokazane podczas konferencji Demo urządzenie idzie znacznie dalej, w kierunku prawdziwego e-dokumentu.