Czy czas już przenieść dolinę krzemową?

BusinessWeek opisuje dzisiaj dość ciekawe zjawisko jakiego właśnie jesteśmy świadkiem w Stanach Zjednoczonych. Emigranci (szczególnie ci dobrze wykształceni) zaczynają opuszczać US, w poszukiwaniu lepszego miejsca pracy (często w macierzystym kraju). Jeszcze w 2006 roku w kolejkach po 120 tysięcy wiz czekało blisko 1 milion wykwalifikowanych specjalistów (inżynierów, naukowców, lekarzy, naukowców).

Dlaczego „odpływ” dobrze wykwalifikowanych pracowników jest problemem chyba nie trzeba tłumaczyć. Dlaczego dotyczy to również Silicon Valley pokazują statystyki. Otóż 52% firm technologicznych w SV było stworzonych przez emigrantów, zagraniczni specjaliści w US stanowią aż 24% (naukowców i inżynierów). Warto wspomnieć iż to obcokrajowcy założyli w stanach firmy takie jak Google, Intel, eBay czy Yahoo.
Czytaj dalej…

Lenovo OPhone – Android z Chin

HTC G1 przetarł szlak na rynku telefonów komórkowych, torując Androidowi drogę do zaistnienia w kolejnych modelach komórek. Choć Lenovo OPhone dostępny będzie prawdopodobnie wyłącznie w Chinach, warto o nim wspomnieć z powodu jego interesującego wyglądu. Czytaj dalej…

Google w Chinach i trochę inna rzeczywistość




Chińskie Google trochę inaczej prezentuje nam rzeczywistość. Na powyższym obrazku możemy zobaczyć jak Google idealnie potrafi się dostosować do wymogów Chińskich władz.

Wszyscy wiemy co wydarzyło się na placu Tiananmen. Wyniki wyszukiwania w image.google.cn jest dużo różny od tego co znajdziemy chociażby w image.google.pl.

Wprawdzie na Chińskie stronie Google Images jest teraz kilka zdjęć z wydarzeń z placu tiananmen ale wydaje się, że to chwilowa niedoskonałość cenzury.

Obrazki z wynikami wyszukiwania pochodzą z serwisu rssmeme.com

Youku.com uzyskał zgodę Chin na działalność

Youku.comChiński serwis wideo – Youku.com otrzymał rządową licencję na działalność. Firma poinformowała, że Departamnt ds. Administracji Radia, Kina i Telewizji zatwierdził zgromadzone w serwisie treści oraz będzie kontrolował pojawiające się w przyszłości pliki.

Youku.com jest jednym z trzech największych chińskich serwisów wideo. Poza nim do niedawna funkcjonował tam jeszcze 56.com (obecnie na stronie głównej pojawia się informacja o aktualizacji systemu) oraz nadal działa Tudou.com. Youku.com jest jednak jedynym serwisem posiadającym formalną zgodę chińskich władz na działalność w internecie jako serwis z plikami wideo.
Czytaj dalej…

Chińscy internauci kochają Chiny

Chińscy internauci na znak protestu przeciwko „nagonce” związanej z olimpiadą w ich kraju masowo umieszczają ikonę i napis Love China ((L)China) w komunikatorze MSN (widocznie popularnym w ich kraju).



W wielu komentarzach do tego „zjawiska” można przeczytać, że tak naprawdę chińscy internauci będą odciętymi od wolnych mediów nie znają prawdziwych powodów protestów jakie w tej chwili dotyczą igrzysk oraz znicza olimpijskiego.

Czy na taki efekt liczyli wszyscy protestujący przeciwko olimpiadzie w Chinach? – manifest i jednoczenie z krajem wyrażane przez chińskich internautów to z pewnością „woda na młyn” dla władzy w tym kraju (ciekawe czy miało one coś wspólnego z tą akcją?)

Więcej o proteście można przeczytać na techcrunch

Yahoo mówi rządowi Chińskiemu nie ! – a nasza blogosfera?

Yahoo sprzeciwiło się publikacji na łamach swojego serwisu zdjęć 19 osób które brały udział w protestach jakie odbyły się w stolicy tybetu Lhasa. Publikacji zdjęć domagał się rząd chiński który opublikował je we wszystkich podległych mu serwisach internetowych. Zdjęcia o których mowa pochodzą z ulicznego systemu monitorującego.

Jak widać amerykański koncern stara się nie powtórzyć błędów, jakim jest współpraca z rządem chiński – całkiem niedawno kilku dysydentów chińskich pozwał koncern do sądu za udostępnianie władzom w chinach treści prywatnych korespondencji.

Sytuacja Tybetu oraz nadchodząca olimpiada w Chinach wywołują coraz więcej dyskusji nie tylko w tradycyjnych mediach ale również w polskiej blogosferze.

Powstaje wiele akcji protestacyjnych przeciwko niewoleniu Tybetu takich jak freetibet.pl, powstają też mniej racjonalne pomysły takiej jak Domnika Kaznowskiego pod hasłem „Nie oglądam, Nie zabijam” czyli protest w formie nie oglądania i komentowania olimpiady.

Mam tylko nadzieję, że nasza blogosfera nie przesadzi i jak to się mówi „nie przedobrzy” bo o ile prowadzenie serwisu takiego jak freetibet.pl ma szansę być zauważone i traktowane poważnie (o ile ktoś nie wyskoczy z bojkotem całej olimpiady) przez media o tyle hasła w stylu wyrzućmy chińskie produkty czy nie oglądajmy olimpiady moim zdaniem poważnie traktowane nie będą.

Dłużej, szerzej i bardziej dobitniej o formach protestu i ich skuteczności napisał Bartek Raciborski na swoim blogu. Muszę przyznać, że zgadzam się jego opinią i argumentami jakie przedstawił – to co mogą zrobić blogerzy w sprawie Chin, Chińczyków i Tybetu to nie zapomnieć i pisać nawet wtedy kiedy inne media już przestaną.