Dość rzadko piszę o blogach i blogowaniu z tego względu, że jest to jeden z nielicznych tematów w którym każdy ma racje i jednocześnie z każdym można się nie zgodzić. Właściwie każdą teorię na temat blogów można obalić. Tak zresztą bywa ze wszystkim rzeczami które na siłę chcemy kategoryzować, definiować czy też wstawiać w jakieś ramki aby łatwiej je było zrozumieć.
Jednym słowem blogi i blogosfera to temat zastępczy – do dyskusji, pod publikę czy też z chęci zwrócenia na siebie uwagi. To czego nie lubię w tych wszystkich dyskusjach to wartościowania i uogólniania. Zwiastowania końca blogów (bo ktoś przestaje pisać) czy też upadku jakości i wartości itp.
Często też mam wrażenie iż mówiąc o blogach i blogosferze mówimy o czymś mistycznym i nieuchwytnym – prawie jak Matrix, Wiemy, że istnieje ale nie możemy go dotknąć bez czarodziejskiej tabletki którą jest blog. Pisząc blog nabywamy więc prawo do dyskusji o naszym matriksie i o tym czym on jest. Możemy opiniować, pokazywać upadki i końce, wyznaczać nowe kierunki – wydaje nam się, że mamy wpływ na nasz Matrix. Są też wytyczne dla blogerów – komentuj u innych, interesuj się tym co piszą, czytaj inne blogi – jednym słowem twórz Matrix zwany potocznie blogosferą.