Czy startupy czeka wkrótce efekt bańki mydlanej? Eksperci odpowiadają

Pamiętacie, co działo się z internetem na początku tego wieku? Jak grzyby po wirtualnym deszczu rosły portale, vortale, serwisy i nowe wyszukiwarki. Każdy kto miał trochę grosza inwestował w rozwój własnej strony, chociaż nawet nie bardzo wiedziano, jak zarabiać na globalnej sieci. Skończyło się to tzw. efektem bańki mydlanej. Liczne portale błyskawicznie poznikały z internetu, gdy zabrakło inwestorów. Czy podobna historia może czekać powstające dziś startupy?

Czytaj dalej…

Mamy bańkę, ale ta bańka jest inna

No to mamy tego bubla czy nie? Ee, znaczy się bańkę? Mark Suster w rozmowie dla Business Insider powiedział, że tak, ale ta nowa bańka jest inna, niż bańka sprzed 10 lat. I choć publicznie się o tym nie mówi, to za kulisami, w prywatnym świecie inwestorów, zdaje się, że większość ludzi jest doskonale świadoma istnienia kolejnej bańki internetowej. Tym razem jednak, bańka jest bardziej… specjalistyczna. Czy zaś pewniejsza? No z tym już mam problemy. Ale po kolei… Czytaj dalej…

Spersonalizowane reklamy na LinkedIn. Wylewanie kubkiem wody z tonącego okrętu

Wartość giełdowa LinkedIn oscyluje wokoło 6,6 miliardów dolarów, ale przychody za zeszły rok wyniosły jedynie 243 milionów dolarów. Dlatego, jeśli entuzjazm inwestorów ma się utrzymać, to LinkedIn musi zacząć szybko działać i zmonetyzować dane swoich 100 milionów użytkowników – usprawiedliwiając tą wycenę. Albo przynajmniej próbować, choć w dokumencie przekazanym U.S. Securities and Exchange Commission, stwierdza, że tempo wzrostu przychodów najprawdopodobniej będzie spadać przy jednoczesnym wzroście kosztów, co w dłuższym terminie może skończyć się problemami z utrzymaniem zyskowności całego przedsięwzięcia. Czytaj dalej…

Złapmy się za ręce, bańka pęka – tylko nie nasza!

Zmuszenie kogoś do tego, aby powiedział jak widzi przyszłe trendy w internecie graniczy często z cudem – standardowa odpowiedź w takich przypadkach brzmi „trudno powiedzieć”. Inaczej jest jednak, gdy nadchodzi kryzys i recesja, wtedy wszyscy zaczynają jednym głosem chóralnie mówić „a nie mówiłem” czy też „będzie gorzej”.
Ostatnio tym, czym będzie dla nas recesja na amerykańskim rynku można było przeczytać na blogu Marcina Jagodzińskiego, Artura Kurasińskiego oraz tekst Jacka Gadzinowskiego na interaktywnie.com.

Wszyscy autorzy praktycznie w tym samym tonie mówią o końcu kolejnej „bańki” internetowej, wydaje mi się jednak że tekst Jacka najbardziej nawiązywał do rynku Polskiego i z tym podejściem chciałbym trochę podyskutować.

Jestem jedną z tych osób, które od dawna dziwiły się irracjonalnym wycenom zagranicznych i polskich biznesów internetowych. Ale czy ta irracjonalność miała przełożenie na inwestycje w polskie biznesy?
Czytaj dalej…