Pamiętam jak pod koniec lat 90-tych, ubiegłego stulecia, na rynku zaczynały pojawiać się elektroniczne translatory. Były to, stosunkowo małe, kieszonkowe urządzenia, wyposażone w miniaturową klawiaturę i wyświetlacz. Miały one służyć osobom podróżującym po świecie jako pierwsza pomoc w sytuacji gdy nie było możliwe porozumienie się przy użyciu mowy.
Urządzenia te nie odniosły jednak jakiegoś spektakularnego sukcesu. W dużej mierze wynikało to z ich ograniczonej funkcjonalności. Dzisiaj translatory mają zdecydowanie lepsze (technologicznie) warunki do funkcjonowania. Google uaktualniło właśnie swoja aplikację translatora dla systemu Android. Posiada ona kilka bardzo ciekawych funkcji.
Czytaj dalej…

Wadą sklepów z aplikacjami firm takich jak Apple czy Google jest nie tylko olbrzymia ilość naprawdę przeciętnych produktów ale również dynamika przyrostu nowych aplikacji oraz brak narzędzi pomagających nam wybrać, które z nich są tak naprawdę warte sprawdzenia. I nie chodzi tutaj tylko o ranking popularności czy też informacje o ilości pobrań – bardzo często tego typu informacje nie są wystarczające.
Apple chwali się ile to pobrań zalicza ostatnio App Store (sklep z programami na iphona) No i ma się czym chwalić bo licznik pokazał waśnie 500 milionów pobrań. Co ciekawe App Store cały czas się rozpędza – przez ostatnie 5 tygodni użytkownicy wygenerowali 200 milionów pobrań!