12

Ta gra wygląda obłędnie

Zapowiada się niesamowita jesień, choć już końcówka lata (czyli Destiny 2) będzie naprawdę intensywna. Po obejrzeniu najnowszego zwiastuna trudno pozbyć się jednak wrażenia, że przynajmniej w kwestii wizualnej, Star Wars: Battlefront II zamiecie na rynku gier tak mocno, jak zrobiła to kiedyś w kinach Nowa Nadzieja.

Napisałem o nowym zwiastunie Star Wars: Battlefront II, dlatego zaczniemy od niego – po co odkładać coś tak ładnego na później?

W zasadzie od pierwszych materiałów promocyjnych jedno jest jasne – Star Wars: Battlefront II będzie wyglądać niesamowicie niezależnie od platformy. Już pierwsze Star Wars Battlefront robiło wizualne wrażenie, choć jak to bywa w przypadku zwiastunów, część osób była finalnym produktem rozczarowana. A potem pojawiły się modyfikacje i zbieraliśmy szczękę z podłogi. Gry ze świata Gwiezdnych Wojen muszą wyglądać niesamowicie i również swoją oprawą audiowizualną robić niesamowite wrażenie. Celowanie czy gra będzie prezentować się świetnie, bazując wyłącznie na zwiastunach, to trochę jak wróżenie z fusów – ale tu nie ma najmniejszych wątpliwości. Star Wars: Battlefront II pozamiata oprawą.

Tylko oprawą?

Tego boję się najbardziej. Moja recenzja Star Wars: Battlefront z 2015 roku była bardzo pozytywna, choć od samego początku widziałem, że w tej grze mogło znaleźć się zdecydowanie więcej zawartości. I ostatecznie tam trafiła, szkoda tylko że w postaci dodatków. A uproszczenie mechanizmów znanych z serii Battlefield? Tu zdania są podzielone i sam nie do końca wiem, co sprawdziłoby się lepiej. Wolicie ograniczoną liczbę broni i ich modyfikacji, czy drzewka, w których trudno się połapać? Oręż ze świata SW to jednak coś innego niż karabiny wojskowe, może to właśnie był jeden z mocniejszych elementów SW: BF? – chodzi oczywiście o zręcznościowe uproszczenia.

Najlepsze gry ze świata Gwiezdnych Wojen

Część z Was na pewno się ze mną nie zgodzi, ale poprzedni Star Wars: Battlefront był jedną z najlepszych gier z uniwersum Star Wars. Gdybym miał wybrać inne naprawdę mocne produkcje, też pewnie wiele osób wskazałaby zupełnie inne tytuły. Gdzieś na końcu listy, bez większych emocji napisałbym Knights of the Old Republic. Wiem jednak, że to produkcja dla wielu graczy kultowa, ja jednak nie wspominam jej aż tak dobrze. Na kolana natomiast rzuciły mnie swego czasu walki mieczami świetlnymi w Star Wars Jedi Knight: Jedi Academy, uwielbiałem strzelać w Star Wars: Dark Forces, jak szalony zagrywałem się w Star Wars: Rogue Squadron, mam też duży sentyment do Star Wars: Rebel Assault 2Niewielu z Was pamięta pewnie serie X-Wing oraz TIE Fighter – dla młodego fana Gwiezdnych Wojen było to jednak spełnienie marzeń i możliwość pilotowania kultowych myśliwców znanych z kinowych ekranów.

Oczywiście dziś żadna z tych gier nie robi już wrażenia, ale w momencie swojej premiery praktycznie każda z nich powodowała opad szczęki, tak jak pewnie zrobi to na jesieni Star Wars: Battlefront II. Jest jednak coś, czego poprzednie gry z uniwersum SW nie miały – chodzi o niesamowitą bliskość filmu, właśnie w temacie oprawy, rozmachu. Spójrzcie na zwiastun nadchodzącej gry, a potem przypomnijcie sobie walki kosmiczne we wspomnianym X-Wingu czy TIE Fighterze. Wtedy trzeba się było wspierać wyobraźnią, dziś dostajemy wszystko na tacy – podane tak, że niczego nie trzeba dopowiadać. Siadając przed monitorem czy telewizorem otrzymujemy tę samą jakość co kinowy film. A te najnowsze wyglądają tak, że sam przecierałem oczy ze zdumienia.

Żyjemy w niesamowitych czasach i powie to każdy z fanów Gwiezdnych Wojen. Z jednej strony baliśmy się Disneya i wyciskania z marki wszystkich soków. Ostatecznie co roku chodzimy do kina oglądać mocne filmy, a na rynku gier znów coś się w temacie SW dzieje. I oby Star Wars: Battlefront II okazał się produkcją bardziej kompletną i rozbudowaną niż poprzednia odsłona. Bo o jej niesamowity wygląd w ogóle się nie martwię.