132

Szukasz zawodu? Zostań informatykiem – tylko w Polsce brakuje 50 tys. specjalistów

Podobno żyją jak pączki w maśle: mogą przebierać w ofertach pracy, domagać się dużych pieniędzy, bonusów i wygód. A jeśli coś im się nie spodoba w firmie X, to Y szybko przyjmie na swój pokład. O kim mowa? O informatykach – także tych polskich. Europa zaczyna cierpieć na deficyt ludzi związanych z branżą IT, nadal przyciągają ich USA, kuszą też kraje azjatyckie. Coraz ważniejsze staje się […]

Podobno żyją jak pączki w maśle: mogą przebierać w ofertach pracy, domagać się dużych pieniędzy, bonusów i wygód. A jeśli coś im się nie spodoba w firmie X, to Y szybko przyjmie na swój pokład. O kim mowa? O informatykach – także tych polskich. Europa zaczyna cierpieć na deficyt ludzi związanych z branżą IT, nadal przyciągają ich USA, kuszą też kraje azjatyckie. Coraz ważniejsze staje się pytanie, czy i jak Stary Kontynent poradzi sobie w tych warunkach.

Dolina Krzemowa przyciąga i będzie przyciągać

Jakiś czas temu sporo mówiło się o tym, że Zachodnie Wybrzeże USA ściąga ludzi ze Wschodniego Wybrzeża, np. finansistów z Wall Street. Ci ostatni wolą pracować dla gigantów technologicznych niż dla banków. Co ciekawe, interesuje ich także praca dla startupów. Firmy z Silicon Valley kuszą pieniędzmi, udziałami, ciekawym klimatem – zarówno tym naturalnym, jak i biznesowym. Serce Ameryki coraz mocniej bije ponoć na Zachodzie – gdy umiera Detroit reprezentujące stare USA, na Zachodzie rodzi się potęga Tesli. Przesada? Może i tak, ale fundamenty do takich stwierdzeń są mocne.

Dolina Krzemowa nadal przyciąga specjalistów z całego świata i to szybko się nie zmieni – centra technologiczne mogą powstawać w Chinach, Indiach, na Bliskim Wschodzie, w Rosji czy Europie Zachodniej, ale zdolni ludzie związani z IT nadal spoglądają z podziwem na Kalifornię i tam chcą spróbować swoich sił. A Dolina ich przyjmuje, wchłania, szybko daje pracę. Ciągle powstają nowe firmy, może nie są tak atrakcyjne medialnie, jak Intel czy Apple, ale robią swoje, dzięki nim biznes ewoluuje, staje się lepszy.

UberAppBlogPic_jpg__1750×1000_

Raz na jakiś czas powstanie coś dużego: Google, Facebook, Uber, ale obok nich rodzi się mnóstwo większych i mniejszych firm, które świetnie sobie radzą, zatrudniają nierzadko setki ludzi, mają biura w różnych częściach świata. Ich pracownicy po odejściu zakładają własne biznesy i ponownie nakręcają sprężynę. Jeśli ktoś jest ambitny, zdolny i potrafi się odnaleźć w takich warunkach, to Dolina Krzemowa wydaje się naturalnym rozwiązaniem. Dla USA to zwycięstwo. Dla reszty świata problem.

Rodacy, wracajcie!

Czytałem niedawno tekst poświęcony branży startupowej we Francji. Konkretnie jej problemom. Najpoważniejszy jest taki, że elita francuskiego sektora IT wyjechała. Do USA, do Londynu, część pewnie do Azji. Tam robią kariery i pieniądze, bo rodzima ziemia okazała się nieprzyjazna. Władze zauważyły już ten problem i starają się go naprawić. Głośno mówią: hej, wracajcie, bo Francja się zmieniła. Czekamy tu na was z pieniędzmi, wsparciem, pakietem możliwości. Czy emigranci odpowiedzą? Ważne pytanie.

bla-bla

Patrząc na zestawienie największych firm francuskich, w oczy rzuca się to, że nie ma wśród nich biznesu z działki IT. Są energetyka, finanse, motoryzacja, handel, ale drugiego Google czy chociażby Ubera nie znajdziemy. Najbardziej znany biznes z tej działki to chyba BlaBlaCar – chociaż ciekawy, to relatywnie mały. Nie dziwi zatem, ze francuscy politycy próbują przekonać, że we Francji może się rozwijać IT. Są zdolni ludzie, są uczelnie, pojawiły się pieniądze z różnych źródeł, zmieniła się atmosfera i mentalność, więc powalczmy na miejscu, bez opuszczania Paryża – głoszą „lokalsi”. Przekonamy się, jak zareagują na ten apel ci, którzy już wyjechali oraz ci, którzy noszą się z takim zamiarem.

To nie jest wyłącznie francuski problem

Zdecydowanie nie jest tak, że z tym problemem zmaga się tylko Francja – kłopot ma cały Stary Kontynent, o czym informują coraz częściej media:

Do końca dekady w całej Unii Europejskiej brakować będzie około 800 tys. specjalistów z sektora IT. Problem dotyczy także Polski. Niedobór informatyków w naszym kraju sięga 50 tys. osób, a deficyt rośnie co roku o kolejne 3-5 procent. Luka wynika z szybkich zmian technologicznych oraz malejącej liczby absolwentów kierunków informatycznych. Rozwiązaniem może być zacieśnienie współpracy między środowiskiem naukowym a biznesem. Dzięki temu osoby trafiające na rynek pracy będą dużo lepiej przygotowane do stawianych im wymagań.[źródło]

Specjaliści odpływają z Europy, rośnie na nich popyt, z podażą jest już gorzej. Jak zatrzymać młodego Polaka chcącego robić karierę w IT, gdy wie on, że poza ojczyzną znajdzie lepsze warunki pracy? Bywa i tak, że ten człowiek zostaje nad Wisłą, ale wykonuje zdalnie pracę dla firm zagranicznych. Nadal jest zatem nieobecny dla polskich pracodawców. Dziura będzie rosła, a to oznacza pogłębianie przepaści między Polską/Europą, a USA i Chinami. Pisałem kiedyś, że dzisiaj te dwa kraje liczą się na technologicznej mapie świata, potwierdzeniem było zdjęcie, które przywołałem kilka dni temu – znajdziemy na nim ludzi, którzy trzęsą IT, wielu menedżerów spoza USA i Chin byśmy tam nie dorzucili.

flaga USA

Szansą imigranci?

Do tej pory pracownicy z Ukrainy kojarzyli się nam głównie z pracami sezonowi w rolnictwie oraz z branżą budowlaną. To podobno szybko się zmienia, polskie firmy poszukują za wschodnią granicą także specjalistów w IT. Ci odpowiadają na to zaproszenie, ale trudno stwierdzić, czy Polska będzie dla nich stacją docelową czy jedynie punktem przesiadkowym – przecież ostatecznie mogą ich przejąć państwa Europy Zachodniej lub… Dolina Krzemowa. Na Ukrainie temat się nie kończy, dotyczy to także wykwalifikowanych pracowników z innych państwa wchodzących niegdyś w skład ZSRR. Bój o nich może być ostry.

Pojawia się także pytanie o imigrantów z Bliskiego Wschodu. Zaraz napiszecie, że specjalistów tam brak, że to tylko niewykwalifikowana siła robocza licząca na socjal, ale to chyba poważna przesada – ta grupa składa się z różnych ludzi, są wśród nich są osoby, które zdecydowanie warto mieć u siebie. Pytanie, jak będzie wyglądał podział i przydział uchodźców/imigrantów. Pewnie spora część państw europejskich będzie chciała przyjąć informatyków, by wypełniać wspomniane luki. A potem postarają się zatrzymać ich u siebie.

Taki obraz zdecydowanie nie napawa optymizmem. Chyba, że jest się informatykiem.

  • Kot Behemot

    Ja tam bym jednak nie przesadzal:P Nie jest AZ TAK niesamowicie i nikt nam cheerleaderek kolo biurek nie stawia (slyszalem takie opowiesci).

    • Kamil

      U Was nie dają czirliderek? No cóż…

    • Mirek

      Nazwa firmy pls :D

    • Kot Behemot

      No co mam rzec. Moze pojde do gogli. Tam maja podobno podwawelska raz na 4 miesiace.

    • Przestań, bo wywołasz burzę ;)

    • Kot Behemot

      No dobra. Moja cheerleaderka codziennie przynosi lody:P Waniliowe:P

    • Feniks06

      Podpatrzyłeś od wojewódzkiego pomysł na wodziankę? :D Masz swoją lodziankę? :D

    • Kot Behemot

      Wanilianke:)

  • nie sztuka zostać „informatykiem”, tylko dobrym „informatykiem” z doświadczeniem (i osiągnięciami)
    wtedy faktycznie można przebierać w ofertach…

    • Myślę, że w kolejnych latach nawet ci słabsi będą mogli przebierać w ofertach.

    • Kamil

      Z tymi słabszymi to jest niestety taki problem, że mają zerowe doświadczenie, a już by chcieli stawkę co najmniej jak za seniora ;)

    • To podobno „problem” każdej branży w dzisiejszych czasach – młodzi mają większe oczekiwania.

    • michal

      W IT nawet tacy dostają wysokie stawki jak ktoś znajdzie w nich „potencjał” na dobrego programistę. W przypadku programistów 3-4k na start dla kolesia po studiach czy choćby z 2 latami doświadczenia to norma.

    • admin

      Programista to nie informatyk…

      Wkur(cenzura).. mnie jak te małpy przyrównuje się do nas Adminów/Sprzętowców.
      Małpy trochę obraźliwie trochę zgryźliwie. Bo pisać nauczysz średnio wykształconego szympansa ale jak się SVN zkaszani to telefon do Admina – „pomusz”.

      W branży INFORMATYKÓW jest kaszana. Mysisz być człowiekiem orkiestrą, bazodanowcem, adminem Linux/Unix/UX, sieciowcem i programistą w jednym. Do tego znajomość środowiska Wingrozy, pisania w powershellu itp.

      To nie problem, ale by być dobrym w czymś to trzeba sie skupić najednej ścieżce.

      Oczywiscie wynagrodzenie to 4.5k netto, czyli 1/3 tego co małpa z klawiaturą.

    • null

      Jako programista mógłbym napisać dokładnie odwrotnie. Ale zamiast tego dam Ci radę – zmień robotę, bo pracujesz z debilami.
      W moim zespole programista nie tylko klepie kod (java), ale musi też umieć skonfigurować httpd / nginxa, administrować svn-em, napisać skrypt bashowo-powershellowy, postawić od zera bazę, czy też ustawić iptables.

    • AntyJAVA

      Programista i JAVA? W jednym zdaniu? Jedno wyklucza drugie. Albo się jest programistą i nie przyjmuje się do wiadomości nawet istnienia tego gówna. Albo się w tym gównie rzeźbi ale nie jest się wtedy programistą tylko urabiaczem gówna.

    • Kot Behemot

      A daruj sobie. NIe jestem fanem javy, ale rozumiem jej plusy. Dla niektorych cena to kryterium podstawoiwe. Gdyby tak nie bylo, to nie byloby scierwoida:P

    • a jaki to problem znac kilka jezyków? java przecież może byc jednym z nich :) PS ciekawe jak zaliczysz programistów Pythona Ruby czy PHP :P

    • Kot Behemot

      Zmien profesje? Pokaz malpom jak to latwo:)

    • Kot Behemot

      A 3-4 to bardzo dobra pensja? To zdaje sie w srednia wchodzi.

    • michal

      3-4k za człowieka bez doświadczenia ogarniającego podstawy które możne ogarnąć w rok czy dwa to sporo ;)

    • Kot Behemot

      A no chyba ze na start. To sie w pelni zgadzam

    • ależ już mogą – tylko nie za te „niesamowicie wielkie” pieniądze, o których tak jest tak głośno :)

    • Feyd

      Ci słabsi bardzo szybko się wypalają. To jest ciężki zawód. Tutaj zmiana myślenia i uczenie się od zera następuje średnio co 5 lat. Obecnie programowanie funkcyjne zdobywa to coraz większe tereny, wywalając w otchłań programowanie obiektowe. Te dwa światy nie mają prawie nic wspólnego ze sobą.

    • No to będzie problem, gdy taką ścieżkę wybiorą osoby „niereformowalne”, które przyciągnie wizja dużej kasy. Raz się nauczą i pewnie nie będą chciały się rozwijać.

    • Roman

      Nie wiem po co owijasz w bawełnę. Myślę, że wszyscy programiści jakich spotkaliśmy w życiu to cienkie bolki z wielkim ego.

    • Ja różnych spotkałem. Jedni naprawdę zdolni, pracowici i pomysłowi, inni trafili do branży chyba przypadkiem. Jak wszędzie: są lepsi i…wiadomo ;)

    • shameonjava

      Wielbiciel Scali? Sorry ale takie głupoty gadają w większości nowo nawróceni javowcy ;]

    • Feyd

      Rozumiem, że dla ciebie imperatywne programowanie to jedyne co powinieneś umieć. Niestety w 2005 skończył się darmowy obiadek w postaci corocznego rozwoju mocy pojedynczego rdzenia. Dodatkowo aplikacje desktopowe umierają na naszych oczach. Jak znasz lepszy paradygmat programowania pozwalający odnaleźć się w skalowalnych i współbieżnych aplikacjach to podziel się z nami.

    • Stefan

      to ja już wolę c# 6.0 i jego funkcyjność niż potworka scalę i nakręcanie się nawróconych javowców bo im oracle nie daje ;)

    • Feyd

      C#? Programowanie w języku przypisanym do jednej platformy i producenta to strzał w stopę. Z oceną scali wstrzymaj dopóki jej nie poznasz. Składnie C# od jakieś czasu to potworek.

    • A co sądzicie o Groovy?;)

    • Feyd

      Dla mnie znany jest z dwóch projektów Gradle i Grails. W czasach Javy 6 wnosił coś do tematu. Dziś ciekawszym wyborem jest chociażby Kotlin. Aktualnie najwięcej ciekawego i rozwijającego dzieje się po funkcyjnej stronie (Haskel, Scala, Clojure). Również JavaScript i jego lepsze wcielenia jak np. TypeScript rozwijają się interesująco.

    • WujoFefer

      No nie do konca. Patrząc na nowe vs 2015 gdy w c# mozna pisac na wszystkie trzy mobilne platformy plus masa internetowych i desktopowych rzeczy.
      C# staje sie coraz popularniejszy bo posiada coraz szersze zastosowanie. Oczywiście nie jest tak, że to jedyny mądry wybór. Pisałem w javie, groove i uczyłem się c++ ale to właśnie C# najbardziej mi podpasował plus gigantyczne wsparcie ze strony M$. Nowa licencja na VS 2013/2015 w community Edition daje spore możliwości dla młodych programistów jak i niewielkich firm przy minimalnych kosztach. Po za tym chmura Azure, która dość mocno jest rozwijana.
      Ja bym nie skreślał c#, tak samo jak javy na rzecz jakiś mniejszych języków.

    • Kot Behemot

      Czekaj czekaj. Ktore wszystkie trzy?

    • asd

      Teraz jeszcze jest za wcześnie żeby traktować otwarty coreclr/dotNet poważnie, ale w końcu (może i za parę lat) dojrzeje na tyle żeby być sensowną alternatywą dla Javy. Ja tam czekam z popkornem na asp.net 5 działający na otwartym corelcr

    • Kot Behemot

      A w senisie ze troche mozna;) To ok.

    • asd

      C# zaczyna przekombinowywać ze składnią, za dużo cukru. Ale przynajmniej jest to jedna spójna platforma, i z tego powodu właśnie języki JVM to strzał w stopę, za duża fragmentacja rynku. Nawet sam w tym wątku piszesz Haskel, Scala, Clojure, przewija się Groovy, do każdego po kilka frejmłorków, przecież to jakiś horror.

    • Feyd

      @asd JVM akurat jest lata świetlne przed .NET w kompatybilności. Java6 jest wszędzie, adopcja Javy8 też idzie dobrze. Co do wyboru języków na JVM masz możliwość, ale nikt cię nie zmusza do niczego. Na .NET ilość dodatkowych narzędzi, frameworków w stosunku do JVM jest słaba. Wszystko praktycznie wisi na M$.

    • Kot Behemot

      Tak jak windows. I mu to nie szkodzi. Od jakichs 30 lat;)

    • Feyd

      No akurat to szkodzi. Jak wejdziesz w skalowalność do dopiero zobaczysz koszty od M$. Dlatego nikt prawie ze startupów nie buduje aplikacji na narzędziach M$ bo po prostu są za drogie.

    • Kot Behemot

      Startupami swiat nie stoi. W duzych firmach uciekaja od darmowatych rozwiazan, bo te sa niezbyt pewne. Do tego dochodzi wygoda. Popatrz na skladnie i dzialanie MS SQL i Oracle. Jesli pracujesz rownolegle na obu, to predzej czy pozniej w twojej glowie pojawi sie pytanie „czemu w oracle tak debilnie robi sie X”.
      Nawet tak banalna rzecz jak wyciagniecie 3 pierwszych rzedow jest w oraclu zrobione w sposob skrajnie nieintuicyjny! A to najwiekszy banal jaki moze byc.
      MS jest drozszy, ale masz wszystko od MS, co gwarantuje duzo wyzsza zgodnosc roznorakich narzedzi.
      Oczywiscie nie mowie ze java to gowno w blyszczacym dresie (Sam od niej zaczynalem), ale naprawde staram sie stronic od oracli.

    • Feyd

      A ja za to w drugą stronę. Po czasie spędzonym z Sharepointem żadne produkt od M$ nie wyda się logiczny. Na rynku jest wybór. I to jest najlepsze.

    • Kot Behemot

      Ale ja mowie o programowaniu. Sharepoint to tak samo programowanie jak html;) Nie tykam tego gowna.

    • asd

      Nie używałem Sharepointa ale widziałem na youtube filmy jak to wszystko jest pointegrowane- nie widziałem nigdzie tak spójnej infrastruktury. Nawet Office jest zintegrowany z IE tak, że dokumenty otwiera się z przeglądarki, a zapisuje z poziomu Office’a, i mamy automatycznie uwierzytelnianie i kontrolę wersji.

    • Kot Behemot

      No ci powiem ze w praktyce to tak srednio. Po roku z SP NIENAWIDZE Sp.;)

    • Stefan

      Ty jednak naprawde siedzisz gdzies pod jakims kamieniem ;)

    • Stefan

      kolega chyba nie na bieżąco, tak gdzieś pięć lat temu, co? .net jest teraz open source czego nie da sie powiedziec o javie, prawda?kontrybucje od developerow sa przyjmowane i trafiaja do produktu (pierwszy przyklad z brzegu https://github.com/dotnet albo https://github.com/microsoft). java to taki dinozaur, owszem, duzo jest w tym systemow, bo po prostu byla pierwsza i napisano ten soft w javie. wolne, zasobozerne, ale coz, znam instytucje gdzie sie od niej odchodzi na rzecz wlasnie .net, jeden z czolowych brytyjskich bankow przepisuje frontend z javy na .net. scala to takie latanie trupa kompilatorem generujacym kod JVM. Skladnia Scali – tutaj wypada kurtyne milczenia polozyc.

    • Feyd

      java od dawien dawna jest open source – OpenJDK.

      > .net jest teraz open source czego nie da sie powiedziec o javie, prawda

      To jest tylko Core.CLR. Reszta czyli WPF, WCF, WinForms, itp dalej jest zablokowana, a implementacja w mono jest do bani albo nie istnieje.

      > Java to taki dinozaur, owszem, duzo jest w tym systemow, bo po prostu byla pierwsza i napisano ten soft w javie. wolne, zasobozerne, ale coz, znam instytucje gdzie sie od niej odchodzi na rzecz wlasnie .net,

      Raczysz żartować? Porównaj benchmarki. Java jest obecnie najbardziej dopracowaną wirtualną maszyną.

      > znam instytucje gdzie sie od niej odchodzi na rzecz wlasnie .net, jeden z czolowych brytyjskich bankow przepisuje frontend z javy na .net.

      Możesz podać szczególy? Ostatni przypadek to była londyńska giełda, która po kolejnych wtopach wróciła do Javy,

      > skladnia Scali – tutaj wypada kurtyne milczenia polozyc.

      Przemilczeć to należy twój wpis. Kompletnie nie masz pojęcia o czym piszesz. Jeżeli uwarzasz, że w XXI stosowanie średników ma sens to wyraziłeś już opinie o sobie.

    • Stefan

      Kolego, nie troluj tutaj licząc na niewiedzę czytelników, bo Jav8 8 ktora sciagam od Oracle bazuje na Open JDK, ale nie jest z nim tozsame, jest tylko referencyjną implementacją, dla chetnych do poczytania http://javapapers.com/java/oracle-jdk-vs-openjdk-and-java-jdk-development-process/

      Podajesz przyklad sprzed nie wiem 10 lat gdzie Accenture centralnie spitolił implementacje, ja osobiscie nigdy nie zamowilbym oprogramowania przez firme konsultingowa ;) Nowy system napisany jest w C/C++ (ojej, nie w Javie!) wiec porownuj rzeczy porownywalne. Tak samo kod do lowlat tradingu, tez C++ a nie systemy oparte o VMy.

      Nazwy brytyjskiego banku nie podam (NDA)

    • Kot Behemot

      Niestety „oprogramowanie” mobilne nie istnieje bez tego stacjonarnego. Wiekszosc „aplikacji” to wyswietlarki dla danych sciaganych skadstam. Oprogramowanie desktopowe beda potrzebne do pracy jeszcze dlugo po tym jak pracie twoje uniesie sie poraz ostatni i zostaniesz dziadem na wozku;)

    • Dalej stosuje programowanie proceduralne mimo że operuje na klasach (obiektach). Programistę można porównać do artysty.

    • Roman

      Problem w tym, że 99% już teraz jest tych słabych.

    • jak to policzyles?

    • Kot Behemot

      I co to jest slaby? Umie pisac petle tylko do i <203?

    • no ja ci nie odpowiem :) każdy ma inne kryteria

  • e5y

    od roku szukam pracy dorywczej jako programista.
    nie musi być dużo, przyjme 1500zł ważne by była to praca zdalna w moim mieście (ponad 200 tys. mieszkańców)
    i nic.

    to co wypisuja to bzdury. oczywiscie mozna poczytac o wspanialych perspektywach ale NIE w kraju

    • Albo jesteś cienki albo wybrałeś niszową technologie. Niestety.

    • Ja4

      Podejrzewam, że słowo klucz to „dorywcza”. Pewnie firmom się nie opłaca przyuczać co i rusz nowych programistów do projektu.

    • Kot Behemot

      Zgadzam sie. Zadna wieksza firma nie ma ochoty zatrudniac osoby na chwile. To sie poprostu nie oplaca. Trzeba sie dziabac z BHP, badaniami i innymi bzdetami. Lepieh miec pracownika na stale (nawet za wiecej niz 1500), niz takiego co przyjdzie, podziabdzia cos w kodzie, a wiekszosc czasu jednak spedzi na nauke/przypominanie sobie o co chodzilo w danym projekcie.
      Nie wyobrazam sobie wspolpracy z takim dorywczym programista.
      Poza tym co to znaczy dorywcza? Na telefon? Jak ma sie czas? To tak nie dziala;)

    • haw

      nie wyglupiaj sie. jak znasz dobrze angielski niezaleznie od technologii jaka wybrales stawki zaczynaja sie od 6-8k netto na fakturze…

    • bnr

      Gdzie Ty żyjesz. Programista jest w stanie znaleźć pracę w ciągu tygodnia, max dwóch a na początek świeżakom płacą co najmniej 4-5k na rękę.
      Ja nie szukam pracy a mimo to dostaję średnio 3-4 telefony w miesiącu z ofertami za ok 3-krotnie więcej niż powyższe kwoty.

    • Kamil Ro. Dzióbek

      Niech zgadnę z tymi ofertami. Założyłeś sobie konto na GoldenLine. I dręczą Ciebie ofertami. Nie chcą powiedzieć do jakiej firmy, ale żądają byś pisał list motywacyjny jak bardzo w nieznanej firmie chcesz pracować.;-) Ciekawe co się stanie jak ukończysz wszystkie etapy rekrutacji.

      Ciśnienie na programistów jest w Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu, może trochę Kraków. Reszta polski bardzo słabo, że tak powiem.
      Znalezienie pracy zdalnej jest właściwie niemożliwa bo rynek przejęło zlecenia.przez.net (teraz Freelancer.com), za głodowe stawki.

      Jeśli wierzysz w 4-5k na rękę to przyjedz na mazury. Pełno bezrobotnych po liceach jest, wręcz im książkę z helionu i skasuj tysiaka za załatwienie roboty.

    • gość

      Taki „informatyków po Helionie” rzeczywiście jest bardzo dużo.
      Zarabiają oczywiście tyle ile mogą „będę informatykiem po kursach, stronki robię, linuksy stawiam, windowsy instaluję” zarobić.

    • metzo

      NIGDY nie napisałem listu motywacyjnego. Dobry profil na LinkedIn (kontakty, 8 lat doświadczenia, etc.) powoduje, że ofertę pracy bezpośrednio otrzymuję co miesiąc. Z tej opcji skorzystałem już dwa razy. Pełny profesjonalizm. Nikogo nie obchodzi Twój list motywacyjny, który osobiście uważam za uwłaczającą formę wchodzenia w zad. Wysyłam CV w którym dokładnie napisane jest co potrafię. Nie podoba się – zlewka. Podoba się – 3 rozmowy telefoniczne i decyzja o zatrudnieniu. Takie realia.
      Aha… nie jestem „programisto”. Robię w sieciach i bezpieczeństwie IT więc rynek pracy trochę mniejszy niż dla programersów gdzie Wrocław to ich zagłębie.

    • Lol :D A nam brakuje dobrych programistów i płacimy o wiele więcej niż na lokalnym rynku :D

  • Rany znowu Ci informatycy. Media nie przestają wpychać ludzi do branży łudząc bajońskimi zarobkami. Jako informatyk to można zarabiać o 1000 zł do dajmy na to 25000 zł. Specjalizacja i umiejętności są ważne (już nawet nie tak doświadczenie bo niektórzy w krótkim czasie zrobią więcej niż gamoń latami). A podsumowanie jest takie samo jak dla każdej branży – żeby dobrze zarabiać trzeba ciężko pracować. Jasne nie jest to dźwiganie płyt chodnikowych ale …zresztą spróbujcie sami ;)

    • Maniiiius

      Ja tam wolę dźwigać płyty chodnikowe. Do programowania trzeba mieć predyspozycje i tyle.

    • Kamil Ro. Dzióbek

      Nie znam nikogo kto by się dorobił ciężką pracą. To raczej mit.

    • Kot Behemot

      Widocznie nie znasz nikogo, kto ciezko pracowal;) Poczytaj o pizzy z wladyslawowa. Obecnie pod szyldem dr oetkera.

  • haw

    jak ich zatrzymac? banalnie: pieniedzmi i udzialami…

    • Powiedz to Francuzom, bo najwyraźniej mają problem ;)

    • Drooith

      Jak widać nie pomyśleli wcześniej, podobnie jak u nas.

  • Informatyk nie równy informatykowi. Szanse na znalezienie pracy to umiejętności i to w konkretnych językach lub systemach. Same studia IT to nic, bo wielu po informatycznych studiach nie umie programować. Dlatego najważniejsze jest udokumentowane doświadczenie i tacy informatycy mogą przebierać w ofertach.

    • Maniiiius

      Bo pod hasłem „informatyk” mieści się tyle dziedzin, że głowa mała. Stwierdzenie, że potrzeba informatyków ma taki sam sens jak stwierdzenie, że potrzeba inżynierów.

    • exactly

    • mrfrost1977

      to samo chcialem napisac

    • Dokładnie, lekarz={…….,…….,…….,…….,……,…..}

    • zzz

      To informatycy również tonery wymieniają? Instrukcję bym polecił takiemu userowi.

    • metzo

      Zdziwiłbyś się jak zwykły polski user potrafi być ułomny informatycznie.

    • IT

      Są Studia i są studia. W Polsce jest PW, AGH, UW. Na tym koniec uczelni z dobrym wydziałem informatycznym.

    • qwerty

      Jest też/było prywatne WSInf w Łodzi, które opinię miało taką sobie albo żadną i po której jestem programistą i nie narzekam.

    • Feyd

      Każde studia w polsce uczą tylko ogólnej teorii. Do praktyki tam daleko.

    • Zgadzam się.

    • test

      true…, dopiero praktyczna dziobanina sprawia , że młody dorasta…

  • Mateusz

    Gdy rynek się nasyci (programistami) to będzie katastrofa – pracodawcy będą mogli mniej płacić ;)

    • O ile się nasyci. W bliższej przyszłości to chyba mało prawdopodobne.

    • Feyd

      Ta… Zapomniałeś, że IT to nie budownictwo gdzie zmiany następują powoli. Tu po 10 latach możesz aplikacje na nowo przepisywać bo taki zaszedł postęp.

    • mikasf

      Nie spodziewamy się, że stanie się to szybko. Programowanie, to może być nawet ciekawe zajęcie, ale to żmudne praca i, przede wszystkim, wymagająca myślenia, a to mało kto lubi.

    • Michal Kubiak

      Bądź spokojny niedługo trzeba będzie pisać soft na kurtki, zegarki, długopisy i butelki , pracy raczej nie zabraknie :)

    • Pytanie kiedy dojdziemy do punktu, że automatyzacja sprawi, że to aplikacje będą pisać aplikacje ;)

  • Rafał Małek

    Absolutna bzdura z tym brakiem informatyków.
    Brakuje jedynie programistów, bo mało kto chce taką pracę. Po prostu jest nudna i monotonna, niczym robotnika przy taśmie produkcyjnej. I z powodu tego braku całkiem sporo im płacą.

    Ale jak pojawi się więcej programistów (np. zaczną nauczać programowania w podstawówkach w Indiach), to zarobki zlecą w dół, bo status tego zawodu jest właśnie podobny do robotnika.
    Programista ma robić to, co mu szef każe, wycinek całokształtu pracy nad programem. A oprócz tej żmudnej dłubaniny w kodzie niczego więcej nie oczekuje się od programisty, nigdy nie awansuje na wyższe stanowisko, bo nic innego nie potrafi i nie musi potrafić.

    • Mirek

      Robotnicy też awansują (tak a propos). Jeden będzie nosił jedną cegłę, a drugi „kapnie się” że można śmiało nosić po dwie cegły – przykład z kosmosu ale chodzi o zasadę.

    • Rafał Małek

      Zdarza się, że ktoś awansuje. Choć raczej w amerykańskich firmach, nie w polskich, inna mentalność.
      Ale dlatego awansuje, że szef zauważył u pracownika potencjał, pewne cechy, które mogą w firmie przydać się gdzie indziej. Wiedza ma tutaj znaczenie zupełnie drugorzędne, bo jak potrzeba, to sobie doczyta, lub pozna w praktyce.

      W Europie, a szczególnie w Polsce, jednak nadal jest przywiązywana ogromna waga do papierków. Zarówno tych z formalnymi kwalifikacjami, jak i poświadczających doświadczenie zawodowe. Regułą jest, że zarobki zależą od stażu pracy, czyli ile lat ktoś przepracował w życiu, a nie od osiągnięć.
      W USA studia są bardzo drogie, dlatego można spotkać wielu utalentowanych ludzi bez formalnego wykształcenia.

    • Mirek

      aha jeden woli ciastka inny schabowe :D cmon….

    • Kamil Ro. Dzióbek

      To prawda, że to jest nudne, ale niektórzy ludzie mają lekki autyzm i się tym nie nudzą, nawet świetnie się przy tym bawią. Praca kasjerki też jest nudna jak a i tak ludzie ją wykonują. Myślę, że ludzie się masowo nie przekwalifikowują na programistów bo w internecie reszta wypisuje, że to jest cholerne trudne i wymaga pasji. Gdyby firmy naprawdę potrzebowały programistów to by brały średnio inteligentnego kolesia po liceum, kupowały mu dwie książki w helionie i kazały miesiąc trenować. Przecież by być programistą trzeba zakumulować bardzo mało wiedzy (reszty się dopyta w Google i w sekundę dostanie odpowiedz), a książki z programowania są pisane jak dla dzieci.

    • qwerty

      „…kupowały mu dwie książki w helionie i kazały miesiąc trenować. Przecież by być programistą trzeba zakumulować bardzo mało wiedzy…”

      Haha, to się uśmiałem :)
      A potem powstają programy nie nadające się do niczego, których nie da się uruchomić poza środowiskiem / komputerem autora. Doświadczenia się nie kupi.

      „(reszty się dopyta w Google i w sekundę dostanie odpowiedz), a książki z programowania są pisane jak dla dzieci.”
      I znów się uśmiałem, jakoś 99% dorosłych nie rozumie tych książek dla dzieci.

    • Przesadzasz. Od 15 lat programuje i jakoś nie widzę w tym monotonii.
      Każdy projekt jest inny, każdy interfejs, każdy user, etc. Każda baza danych jednak się od siebie różni. No chyba że piszemy o spędzie studentów co za miskę ryżu klepią potworka jak np w COMARCH SA.

    • PiTi

      Mam dokładnie takie same odczucia. Projekt mnie nudzi może jak jest dłuuuugi i rok w nim pracuję. Generalnie jednak ciągle coś nowego. Zwłaszcza, gdy tak jak ja pracuje się często w delegacjach zagranicą :-)

    • koder

      Rozumiem kolegę admina/sieciowca. Praca porywająca, kasa oszałamiająca.

    • Andrzej Stolarczyk

      Nie zgadzam się z tym, że praca programisty jest nudna i monotonna. Wiele zależy od projektu. Ja co 2-3 miesiące dostaje coś nowego do zrobienia i nie raz jest to coś, co ma działać z jakimś specyficznym sprzętem po RS485 i wtedy to na serio jest dobra zabawa ;) Po za tym siedzę w klimatyzowanym pomieszczeniu, słucham muzyki i dniówka mija. A do tego jeszcze mi za to płacą ;)

      EDIT: dobry programista to pasjonat bo wtedy nie traktuje tego jako pracę tylko zabawę.

    • Lepiej ując tego nie mogłeś.

    • Kot Behemot

      Programowanie to najfajniejsza rzecz jaka w zyciu robilem. Jest naprawde niewiele profesji gdzie mozes zbudowac cos z niczego. Moze faktycznie wg specyfikacji, ale tylko i wylacznie od twojego IQ zalezy czy to bedzie dobre, czy do dupy.
      Jesli jestes programista i cie to nudzi, to zle wybrales zawod. Wszyscy, z ktorymi pracuje irytuja sie jesli przez jakis czas nie dane im jest kodowac.
      Jesli nie jestes programista, to wybacz wasc ale pierdoly gadasz.

    • Pluto

      Przecież z programowaniem jest jak z murowanie, nauczyć się raz i można do końca życia ściany stawiać.
      No niestety a może na szczęście tak nie jest, ta branża jak żadna inna szybko się rozwija. Jak się nie chce obudzić z ręką w nocniku to trzeba się interesować tym co się dzieje, być na bieżąco z wersjami, frameworkami, zmianami tendencji, … To trzeba lubić, chcieć to robić, umieć myśleć w specyficzny sposób bo inaczej będzie się bardzo kiepskim programistą a o takich pracodawcy się nie zabijają.

    • minionek

      Jak zaczna nauczac programowania w podstawowkach w Indiach, to dla prawdziwych programistow pracy nigdy nie zabraknie.

      Czego niby maja ich tam nauczyc? Petli? Warunkow? Funkcji? OOP? Ok, i co dalej? Z ta wiedza mozesz sobie napisac wlasna wersje gry w kolko i krzyzyk, a nie produkcyjna aplikacje – bo do jej napisania potrzebne jest jeszcze doswiadczenie, znajomosc narzedzi, doswiadczenie, wiedza o tym, jak dziala kod, zeby byc w stanie zapobiedz ewentualnym problemom lub byc w stanie je rozwiazac, jak sie pojawia, doswiadczenie, umiejetnosc debugowania, doswiadczenie i doswiadczenie. Aha, i nie wspomnialem jeszcze o doswiadczeniu, z ktorego posrednio wynika wiekszosc wymienionych wyzej umiejetnosci.

      Co z tego, ze taki hindusek napiszesz pieeekny kod pobierajacy dane z serwera, jak taki kod bedzie np. zle zoptymalizowany i nie bedzie w stanie sie dostosowac np. do zmieniajacej sie przepustowosci sieci i w skrajnych warunkach spowoduje DoS tego serwera :P Albo nie przewidzi, ze wartosc ktorejs zmiennej doprowadzi do wpadniecia w nieskonczona petle, bo petla nie bedzie miala zdefiniowanego prawidlowego warunku jej przerwania.

  • bobok

    Nie każdy może być informatykiem (tutaj bardziej chodzi o programistów – ich zawsze brak) i taka jest niestety prawda. To jest dość specyficzny i sterylny świat, gdzie naprawdę trzeba mieć predyspozycje.
    To samo z zawodami typu chirurg, pilot samolotu czy inne specjalistyczne branże – gdyby było tak łatwo i każdy by się nadawał, to zarobki byłyby tam małe – ale właśnie problem w tym, że na pewne stanowiska nadaje się tylko promil całego społeczeństwa.

  • Cannibal

    Tak naprawdę to brakuje nam specjalistów w każdej dziedzinie gospodarki. Winę za to ponosi władza która stworzyła system szkół wyższych nastawionych na zyski. No i jeszcze te kadry nauczycielskie które szukają dla siebie dobrego zarobku i ciepłych kapci. Większość ludzi których znam a parają się informatyką – programowaniem i mają jakieś sukcesy owszem studiowała dopóki nie stwierdziła że już więcej studia im nie dadzą i mniej więcej na drugim lub trzecim roku dawała sobie spokój z nauką i zaczynała pracę dla jakiejś firmy. Często jest tak że uczeń wie więcej od mistrza już na starcie. Polska edukacja wyższa jest post PRLowskim skostniałym potworkiem zajętym własną dupą a nie edukacją młodych specjalistów.

    • Kot Behemot

      Nie prawda. Mamy tyle ekonomistow i psychologow, ze nie grozi nam powodz. Jak wisla znow wyleje, to zapchamy nimi waly powodziowe:)

  • the_prezes

    dobrze wiedzieć, właśnie rozpoczynam kierunek Informatyka w medycynie na WAT może za kilka lat coś z tego będzie :D

    • Feyd

      Nauczysz się totalnych głupot, zupełnie nie potrzebnych na rynku, ale po takiej szkole życia powinieś dać radę z czymkowliek.

  • danow

    hehehe, kto w te bzdury wierzy :)

    Wszyscy chcą ale takiego z 10 letnim stażem i znajomościa wszystkich języków :) Admini sieci czy serwerów to szukać ze swiecą pracy :)

  • nec

    Informatyk a programista to nie jest to samo :) w właśnie jest zapotrzebowanie głownie na programistów

  • Reaver

    Pracuje w konsultingu i czesto mam kontakt z IT, moja refleksja jest taka ze IT to nowa tasma produkcyjna, media emocjonuja sie stawkami bo ciagle jest przewaga popytu nad podaza, dokladnie to samo dzialo sie w branzy motoryzacyjnej w latach 60/70ch. Potem przyszla automatyzacja, outsourcing i czar prysl.
    A nikt nie wspomina ze zawod czesto nie rozwija, duza czesc IT to ludzie stricte techniczni nie rozwijajacy zadnych innych umiejetnosci i majacy potezne problemy w recjach interpersonalnych. Zawody takie jak prawo czy medycyba, co by nie mowic o szansach na odniesienie w nich sukcesu, oprocz wiedzy technicznej i logiki wymagaja rozwijania wielu innych aspektow takich jak prezencja, erudycja, umiejetnosci prezentacji.

    Plus na x informatykow pracujacych po 300eur/h jest pewnie tona po 1keur/mc lub bezrobotnych, tak jak w prawie, ale o tym media milcza..

    • Kot Behemot

      Bo informatycy niewiele maja wspolnego z programistami.

      Moja znajoma jest dentystka. Mowi o swoim zawodzie dokladnie to samo. Ze sie nie rozwija w zadnym innym kierunku. Ostatnio powiedziala, ze gdyby stalo jej sie cos w reke (np niedowlad), to laduje na bruku. Zarabia dobrze, lubi prace, ale nie umie nic innego. Caly wolny czas zabieraja jej szkolenia zebowe.

      Tak to juz jest ze specjalizacja, ze polega na… specjalizowaniu sie.
      Programista specjalizuje sie w programowaniu (wstrzasajace!), PRowiec, w gadaniu z ludzmi, a dentysta w zebach.

      Wez Jose Carrerasa, odbierz mu glos i zobacz czy sobie tak latwo poradzi w innym zawodzie.

      Chcesz miec rozne umiejetnosci? To tez nie jest problem, ale pamietaj, ze w niczym nie bedziesz super, wiec nikt nie potraktuje cie jako pierwszego wyboru w czasie rekrutacji na stanowisko X.

      Programisci maja powazne problemy z relacjami? Czesc zapewne. Tak samo jak ekonomisci i prawnicy (w wiekszosci) absolutnie nie potrafia pisac po polsku. Najgorsze jest to, ze uwazaja inaczej;)

  • Boresku

    znów „informatyka” szukają „informatyków” ? Ludzie nie ma takiego zawodu jak informatyk ( chyba że pan od Informatyki :lol: )! Są analitycy, programiści, specjaliści, administratorzy IT, sieciowcy … ect to że rynek sssssiiiiiiiieeeee kogo popadnie można zobaczyć na rekrutacjach, że nawet na bardziej zaawansowane aplikacje odpowiadają ludzie typu: „Janusz, 23lata , wie co to mozilla, ie, chrome , wie jak się do wi fi podłączyć i skonfigurować router neostrady :) wie nawet jak wygląda konsolka AD i oczywiście biegłość w windows 7 :) ! a aplikuje na starszego administratora ds infrastruktury :) … a co najlepsze dostanie tą posadę bo innych kandydatów brak prócz syna Pani „Bożenki” z finansów co podobno na komputerach się zna bo na 18stke dostał laptopa ;)

  • I am Robot

    Moje pytania. Jakie studia ? która uczelnia najlepiej przygotuje do rozpoczęcia kariery w branży IT. Ewentualnie proszę o wskazówkę dla alternatywy typu studia podyplomowe, kursy itp. itd. Jednym słowem konkret.Dziękuję za pomoc.

  • naukowiec

    I jak zwykle w przypadku artykułu nt. Pracy w informatyce, masa opinii i bzdur.
    Tak, Informatyk to zawód, nie, to nie pan od drukarek. Informatyk to osoba wszechstronnie wyksztalcona w kierunku zarówno programowania jak i administrowania. Proszę zapoznać sie z pojęciem, którego sie używa. (tak, jestem informatykiem i jestem bardzo zly, jak laicy nadużywają tego słowa w złym znaczeniu)
    Studia dają wiele, albo nic. Pierdola po studiach pierdola zostanie. Osoba której zależało i robila cos więcej, wyciągnie ze studiów wiecej niż kiedykolwiek da jej doświadczenie (Np wykorzystywanie sztucznej inteligencji w projektach, projektowanie zaawansowanych architektur, które potem pozwalają oszczędzać gruba kase podczas modyfikacji, stawianie nowych rodzajów usług i dynamicznych sieci).
    Programista to osoba ktora programuje. Są dobrzy i są mierni. Często Ci mierni krzyczą najgłośniej, jakie to ich technologie są najlepsze. Dobrzy potrafią nauczyć sie technologii pod rozwiązanie.
    Do artykułu: Parcie jest takie, ze zglaszaja sie mierni, którzy nie znają podstawowych pojęć. Kasa kusi, a do tego trzeba mieć niestety talent i wytrzymałość. Rekruterzy robią sie coraz nachalniejsi, coraz gorzej u nich z językiem polskim, a firmy pokroju niekrzak (czyli robiące cos wiecej niż soft na ciecie rurek z Januszem jako prezes), powoli wycofują sie z firm rekruterskich na rzecz swoich HRow, bo liczy sie ilość, nie jakość według wielu.
    pracy będzie dużo i dlugo, ale jak chce się na rynku wyróżnić, to szuka sie specjalistów za gruba kase.
    Jednak miejsca jest dla wielu :)
    Polecam jednak zastanowic sie nad swoja motywacja, bo tylko kasa szybko wypali.

    • minionek

      > Informatyk to osoba wszechstronnie wyksztalcona w kierunku zarówno programowania jak i administrowania

      Pozwole sie nie zgodzic z ta definicja. Informatyk to raczej „grupa” zawodow, do ktorych mozemy zaliczyc i programiste i administratora. Nie ma kogos takiego, jak wszechstronnie wyksztalcona osoba i od tego i od tego, bo zakres wiedzy, ktora trzeba przyswoic w obu dziedzinach jest obecnie po prostu zbyt duzy i nikt nie bylby w stanie temu podolac. Ze nie wspomne o doswiadczeniu praktycznym, ktore tez trzeba jakos nabyc oraz ciaglym uzupelnianiu wiedzy w swojej specjalizacji. No chyba, ze pracujesz na 3 etatach a Twoja doba ma 48 godzin. I w dodatku nie spisz.

      To jest dokladnie ta sama sytuacja, jak w przypadku medycyny. Nie ma kogos takiego, jak „lekarz”, wszechstronnie wyksztalconego w neurochirurgii, poloznictwie, pediatrii, anestozjologii itd. Nie ma ludzi-orkiestr w medycynie jak i nie ma ludzi-orkiestr w informatyce. A Ci, ktorzy twierdza inaczej, nie maja pojecia o czym pisza.

      Jesli sie ze mna nie zgadzasz, to prosze, jak wyobrazasz sobie takiego „informatyka” orkiestre z umiejetnosciami na poziomie no, niech, bedzie, ze srednio-zaawansowanymi w :

      – tworzeniu aplikaci server-side w co najmniej dwoch technologiach (Java, server-side JavaScript, Python, Ruby, PHP)?
      – tworzeniu aplikacji frontend-side (HTML5, JavaScript, CSS + wszystkie zagadnienia z tym zwiazane, m.in. kompatybilnosc przegladarek, aktualny stan implementacji silnikow renderujacych, specyfikacji ES5 i ES2015, responsive design itd.)
      – administracji systemami serwerowymi
      – adminstracji sieciami
      – bezpieczenstwem, ktore samo w sobie jest juz tak rozlegla dzedzina jak sama „medycyna” i z wieloma specjalizacjami tylko w samym IT Security
      – UI/UX, grafiki, multimediow itp.

      Zycze szczescia w znalezieniu kogos takiego.

      Nie ma kogos takiego, jak „informatyk”, jak nie ma kogos takiego jak „lekarz” czy „inzynier”. I dziwi mnie postawa mediow, ktore z uporem maniaka lansuja trend „informatykow” na rynku pracy i w ogolnosci.

    • Cyr4x

      Dokładnie. Od samego security może być człowiek. On zna techniki ataków, dba o oprogramowanie antywirusowe, zapory, itp. Zajmuje się tylko i wyłącznie tym. Od usług serwerowych i sieci są inni. W poważnych firmach o tym wiedzą i nie ma admina-omnibusa, który jeszcze najlepiej jak potrafi programować w kilku językach.

    • naukowiec

      minionek, zamiast rozprzestrzeniać glupote, zapoznaj sie proszę z pojęciem o ktorym tak debatujesz. To co Wam sie wydaje nie ma stety odzwierciedlenia w świecie i języku.
      Nie musze sobie wyobrazac takich ludzi, znam co najmniej 5 takich osób. Wszystkie pracują w firmach, w których nie musza sie martwic o nic.
      Aby zakonczyc podobnie, jest ktos taki jak Informatyk, tak samo jak jest ktos taki jak lekarz. Jednak prawdziwemu informatykowi nie sprawia problemu przelaczenie specjalizacji, a lekarz niestety tak latwo tego nie osiągnie.

    • Cyr4x

      Taa. Admin, sieciowiec, haxior od security, programista, specjalista big data i jeszcze najlepiej wdrożeniowiec SAP w jednym… Nie ma czegoś takiego jak człowiek od wszystkiego. Idziesz do prawnika, to on się specjalizuje w takim i takim prawie. Tak samo z lekarzem.

    • naukowiec

      to w czym się specjalizujesz, lub w przypadku osób które pozjadaly wszystkie rozumy i farfola glupoty- to w czym aktualnie piszesz, nie definiuje Cie jako oddzielnego specjaliste. Informatyk to osoba ktora jest w stanie nauczyć sie kazdej pierdolowatej technologii z Java wlacznie, bo zna podstawy budowy komputerów, architektury systemow operacyjnych, inżynierii oprogramowania i budowę sieci komputerowych. Tak jak jest Lekarz specjalizujący sie w neurologii, tak moze byc Informatyk specjalizujący sie w programowaniu w Javie. Moze tez byc Znachor który wykonuje trepanacje czaszki na kazdy bol glowy, w zawodzie nazywamy takimi programistów ograniczonych do jednej technologii. Naprawdę, przeczytajcie w końcu słownik pwn/wikipedie. Proszę, bo rozprzestrzeniacie głupotę, a nasze społeczeństwo jest juz wystarczająco ogłupione.

  • Pan X

    W branży mawiamy że informatyk to programista któremu nie wyszło ;).
    Tak więc mówmy i piszmy precyzyjnie bo ludzie technikum informatyczne skończą i będą chcieli 10 tyś zarabiać ;].
    Pozdrawiam

  • Piotr Potulski

    Informatyk to windowsy przeinstalowuje i toner w drukarce wymienia. Żeby coś zarabiać, to jednak trzeba coś wiedzieć i potrafić ponad to co jest w instrukcji urządzenia.

  • Krzysztof Kalinowski

    Nie wiem czy ten biznes ma sens, ale pytanie do autora- serio uważasz że uber to jest sharing economy? Bo mi się wydawało ze jedyna osoba tak twierdząca to PRowcy ubera. :D

  • admin

    Programista to nie informatyk…

    Wkur(cenzura).. mnie jak te małpy przyrównuje się do nas Adminów/Sprzętowców.
    Małpy trochę obraźliwie trochę zgryźliwie. Bo pisać nauczysz średnio wykształconego szympansa ale jak się SVN zkaszani to telefon do Admina – „pomusz”.

    W branży INFORMATYKÓW jest kaszana. Musisz być człowiekiem orkiestrą, bazodanowcem, adminem Linux/Unix/UX, sieciowcem i programistą w jednym. Do tego znajomość środowiska Wingrozy, pisania w powershellu itp.

    To nie problem, ale by być dobrym w czymś to trzeba sie skupić najednej ścieżce.

    Oczywiscie wynagrodzenie to 4.5k netto, czyli 1/3 tego co małpa z klawiaturą.

    • NDIE

      Zabawne. Na studiach informatycznych kiedy przychodzi czas na wybranie specjalizacji to tworzą się 2 obozy – programistów i sieciowców. Do obozu sieciowców trafiają zwykle osoby, które są za głupie na programowanie i nie radzą sobie z tym. Oczywiście do sieciowców trafia też garstka osób, które to bardziej interesuje albo są na tyle dobrzy w programowaniu, że zakładają że i tak nic nowego się nie dowiedzą więc wolą sieci.

      Więc podsumowując – te małpy są bardziej inteligentne od Ciebie bo jesteś najprawdopodobniej zwykłym odpadem, który jest za głupi żeby programować :) Programista nauczy sie wyklikać jakieś pierdoły jak będzie mu to potrzebne a głupek programistą nie zostanie.

    • admin

      I tu się mylisz ;) Ode mnie jako admina/sieciowca wymaga się znajomości co najmniej (!) dwóch języków programowania używanych w firmie. Pomijam znajomość „scryptingu” bo to jest tak oczywiste jak to, że wrzątkiem można się poparzyć ;)

      Od programisty wymaga się czego? „wyklep mi to i to”. Admin musi postawić system, napisać programy do obsługi ‚tego i owego”, do tego znać języki, żeby rozumieć jak program wyklepany przez małpy z DEV się zachowuje i czego mu trzeba. Później przychodzi czas na optymalizacje platformy pod małpią robotę, bo przecież kto by się optymalizacją zajmował, liczą się linie kodu i godzina przy Xboxie, bo mamy taki nowoczesny openspace.

      Ile to razy ślęczałem nad kodem wyprutym w bolączkach przez DEV bo „serwer muli”
      Tutaj mamy genialne propozycje małpek:
      – dołóż RAMu
      – Gówno nie klaster
      – Jeszcze trzy serwery bazodanowe
      – Te wycieki pamięci? Zamierzone
      – Wincyj RAMu! Nie mam czasu zrobić porządnie kodu
      – Czy możesz dołożyć Coreów? Nie wiem czemu moja zajebista aplikacja nie jest zoptymalizowana, nie mam czasu muszę grać w XBOXA.
      – To na pewno wina switcha, rołtera, huba, kabla, gniazdka a w ogóle to komputer klienta jest przestarzały! Mój kod jest ok, to że logi błędów musicie przechowywać na osobnej macierzy to wina konfiguracji.

    • NDIE

      No okej, to zmienia postać rzeczy ;) Ale te ‚małpy’ to jest już generalizowanie. Po prostu to głupki skoro nie potrafią napisać dobrego i szybkiego kodu albo poradzić sobie z komputerem. Ja np. nie ide z każdą pierdołą do admina bo sam potrafię to wszystko ustawić. Wyjątkiem są rzeczy do których nie mam uprawnień.

    • admin

      Jak pisałem „małpy” to troche zgryźliwe określenie. Mi by się nie chciało 8 godzin ślęczeć i klepać „if then”.

      Problem jest taki, ze wymaga sie od obu „obozów” wszechstronności i potem to tak wygląda. Okej, zainstalować apacza i sql powinien umieć każdy, czy dev czy „pan od tonera” ale zdecydowanie wkurw… mnie jak ktos ode mnie wymaga żebym był na bieżąco w sprzęcie czy nowych technologiach programowania. Od tego sa odpowiednie działy, ja mam wystarczająco dużo zajęć w pracy i wolałbym nie musieć czytać „benczmarka” i „heliona” :)

  • Kasia

    To prawda, że informatycy nie muszą długo szukać pracy. Zapraszam więc do darmowych szkół: 3 letniego liceum i 2 letniego zaocznego Studium Informatyki (bez matury). http://wci.pl uczymy programowania, robotyki, sieci, grafiki…

  • Kasia

    W dwa lata można zostać informatykiem po Studium Informatyki http://www.wci.pl, które jest darmowe i zaoczne (zajęcia prowadzone są co drugi weekend). Bez matury, po czterech semestrach jesteś już technikiem informatykiem.