50

Sztuczna inteligencja w Huawei Mate 10 Pro w praktyce. Ten smartfon naprawdę myśli

To nie jest smartfon, to inteligentna maszyna – przekonywał Huawei, prezentując serię smartfonów Mate 10 jesienią ubiegłego roku. Model Mate 10 Pro jest już od jakiegoś czasu dostępny na w polskich sklepach. Jeżeli zastanawiacie się nad jego zakupem, z pewnością nurtuje Was też to, co w praktyce oznacza ta „inteligencja” w smartfonie.

Co sprawia, że Huawei Mate 10 Pro jest opisywany jako urządzenie wykraczające poza ramy typowego smartfona? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zajrzeć do wnętrza urządzenia – przyjrzeć się jego sercu.

Zaprezentowany na targach IFA 2017 SoC Kirin 970 to jednostka CPU składająca się z czterech rdzeni Cortex-A73 o taktowaniu 2,4 GHz oraz czterech rdzeni Cortex-A53 o taktowaniu 1,8 GHz. Jest ona wspierana przez GPU Mali G72. Trzecim chipem zamkniętym w tym układzie jest NPU. I tutaj kryje się cała magia.

NPU, a więc Neural Procesing Unit, to koprocesor, który jest odpowiedzialny za wykonywanie obliczeń związanych ze sztuczną inteligencją (i tylko za to). Dedykowany, opracowany przez inżynierów Huawei software dba o to, żeby NPU miał ciągle coś do roboty. Jego podstawowym zadaniem jest gromadzenie i przetwarzanie danych, a następnie wyciąganie wniosków i w oparciu o nie wpływanie na pracę smartfona. Jak nietrudno się zatem domyślić, NPU z czasem staje się coraz mądrzejszy i bardziej efektywny. Smartfon ewoluuje zatem razem z nami.

NPU charakteryzuje się imponującą wydajnością, jeśli chodzi o przetwarzanie algorytmów SI. Jak tłumaczy szefostwo Huawei, chip robi to nawet 25-krotnie szybciej niż cztery rdzenie Cortex-A73. Jednocześnie pobiera przy tym aż 50 razy mniej energii. Teoretycznie zatem jego obecności nie odczujemy w żaden negatywny sposób. Zresztą to już potwierdzone, bo w testach Huawei Mate 10 pro jest chwalony za długi czas pracy na baterii.

Sztuczna inteligencja przyśpiesza smartfona

Jak to wygląda w praktyce? NPU może na przykład analizować, które aplikacje na smartfonie uruchamiamy najczęściej. Powiedzmy, że rano, po przebudzeniu, jest to zawsze Facebook. Procesor zadba zatem o to, aby wcześniej załadować do pamięci pewne zasoby niezbędne do szybszego uruchomienia klienta Facebooka. Efekt – użytkownik dostaje to, czego chce, bez potrzeby czekania. Analogicznie może to wyglądać w przypadku innych aplikacji. Te nieużywane system może wręcz wypychać gdzieś na sam koniec kolejki, sprawiając, że nie będą nawet działały w tle. Skoro użytkownik i tak z nich nie korzysta…

Zresztą nie tylko uruchamianie aplikacji jest optymalizowane. Wyobraźmy sobie sytuację, w której, wchodzimy w galerię i od razu szybko przewijamy palcem zdjęcia. Jeżeli robimy to często, smartfon nauczy się naszego nawyku i będzie alokował tutaj więcej mocy obliczeniowej, aby miniaturki ładowały się znacznie szybciej. Dzięki temu nie będziemy przewijali listy szarych kwadratów. Taki scenariuszy jest więcej. Dużo oczywiście zależy od deweloperów i implementacji przez nich wsparcia dla sztucznej inteligencji w Huawei Mate 10 Pro.

To nie wszystko. NPU w oparciu o gromadzone dane potrafi również podsuwać nam różnego rodzaju podpowiedzi. Jeżeli korzystamy często z naszego smartfona po zmroku, w końcu zaproponuje nam on aktywowanie trybu ochrony wzroku (redukcji niebieskiego światła). Nie używamy jakiejś aplikacji od bardzo dawna? Otrzymamy propozycję pozbycia się jej. Któryś z programów zużywa za dużo energii i skraca czas pracy na baterii? Smartfon też go zidentyfikuje. Takich przykładów jest całe mnóstwo.

Wszystko to sprawia, że używanie naszego telefonu odbywa się bardziej komfortowo, ale na tym nie koniec. Ciągła optymalizacja i bardziej efektywne alokowanie zasobów sprawiają, że Android, który ma tendencję do zwalniania w miarę upływu czasu, tutaj działa z pełną wydajnością znacznie dłużej. Nie musimy zatem martwić się tym, że po instalacji dziesiątek aplikacji, wykonanie jakichkolwiek bardziej złożonych operacji na naszym smartfonie będzie zajmowało wieki.

Smartfon widzi to, co użytkownik

Sztuczna inteligencja jest również wykorzystywana podczas fotografowania. Robienie zdjęć smartfonem na ogół ogranicza się do uruchomienia aplikacji aparatu i naciśnięcia spustu migawki. Tyle. Nikt nie wymaga od użytkownika grzebania w opcjach i ustawieniach, choć oczywiście warto je udostępnić dla grupy osób, które chcą to robić (i Mate 10 Pro taki profesjonalny tryb również posiada). Skąd zatem pewność, że automatyczne ustawienia, które smartfon dobiera w danym momencie, są najlepszymi możliwymi? No właśnie – nie są.

Rozwiązanie tego problemu jest teoretycznie proste: smartfon musi wiedzieć, co fotografujemy. Przez lata kwestię tę rozwiązywano za pomocą trybów. Użytkownik wybierał np. tryb krajobrazu albo tryb jedzenie lub portret. Huawei Mate 10 Pro od nas tego nie wymaga, bo sam rozpoznaje, co fotografujemy. Jakim cudem?

NPU w Mate 10 Pro został przeszkolony w taki sposób, aby odróżniać np. jedzenie od krajobrazu. To wynik przeanalizowania dziesiątek tysięcy obrazów, które przetworzył chip (w ciągu minuty jest on w stanie przepracować 2 tys. obrazów!). A na tym nie koniec, bo dopełnieniem układu jest Cloud AI, a więc chmurowe rozwiązanie, które czyni naszego smartfona nieustannie lepszym i skuteczniejszym.

Co się dzieje, kiedy smartfon rozpozna, co znajduje się przed obiektywem? Cóż, mówiąc w dużym skrócie, Huawei Mate 10 Pro staje się wtedy nie tylko aparatem, ale również fotografem. Maszyna dobiera możliwie najlepsze ustawienia, lepiej i skuteczniej ostrzy, podkręca kontrast i dostosowuje przysłonę oraz ISO. Słowem, uzyskujemy zdecydowanie lepsze zdjęcie. Co istotne, wiemy, kiedy nasze urządzenie rozpoznało scenę, bo w rogu ekranu, w aplikacji aparatu pojawia się wtedy ikonka: nóż i widelec oznaczają jedzenie, góry – krajobraz, ludzik – osobę itd. Aktualnie Huawei rozpoznaje 13 różnych scen, ale producent zapowiada już, że będzie dodawał kolejne. A tymczasem różnice widać gołym okiem (wystarczy zrobić to samo zdjęcie na ręcznych ustawieniach i porównać).

Czas inteligentnych maszyn!

Według analityków Gartnera, Deloitte czy IDC rok 2017 był rokiem sztucznej inteligencji. Znaczenie obliczeń neuromorficznych i kwantowych rośnie niezwykle dynamicznie. Już w 2021 roku łączne wydatki na systemy kognitywne i sztuczną inteligencję mają wynieść 57,6 mld dolarów.

Huawei bez kompleksów dołącza do tego trendu z rewolucyjną wręcz technologią, która sprawia, że nasz smartfon zyskuje zupełnie nowe umiejętności, otwierając nas na nowe doświadczenia. A to zapewne dopiero początek inteligentnych maszyn!

Artykuł powstał we współpracy z firmą Huawei