12

Sztuczna inteligencja Microsoftu ogląda… Pornhuba i analizuje to, co zobaczyła

Sztuczna inteligencja, przynajmniej w obecnej formie została stworzona po to, aby rozwiązywać problemy ludzi. Potrafi zautomatyzować niektóre procesy po to, aby np. odciążyć pracowników z obowiązku analizowania danych samemu. Co jednak, gdy zaprzęgnie się ją do analizowania treści pornograficznych? I ostatecznie - co, jeśli sztuczna inteligencja dosłownie nic nie wie o pornografii i ludzkiej seksualności?

Brian Moore, który nazywa sam siebie „kreatywnym twórcą technologii” pozwolił sobie to właśnie sprawdzić. Wykorzystał do tego microsoftowską usługę, która opiera się na działaniu sztucznej inteligencji analizującej to, co znajduje się na ekranie. Moore postanowił zaprzęgnąć ją do oglądania treści w Pornhubie tak skonstruowana maszyna oglądając tam filmy „po swojemu” próbuje odgadnąć, co właściwie dzieje się w treściach tam odtwarzanych.

Jak sztuczna inteligencja radzi sobie z takimi treściami? Cóż, zabawnie

Robot Porn Addict, bo tak nazwał swoje dzieło Brian Moore posiada nawet swoje konto na Twitterze. Tam możecie znaleźć „efekty pracy” tej maszyny. Co ciekawe, gdy natrafia ona na sceny seksu oralnego, których naturalnie na Pornhubie nie brakuje, zgaduje, że kobieta… myje sobie zęby. Cóż, można tak powiedzieć w ogromnym uproszczeniu. Jednak odpowiedź sztucznej inteligencji nie jest dowodem na jej naiwność, niedoskonałość, czy głupotę, która jest ściśle przyrodzona ludzkości. Usługa analizowania treści wideo zaszyta w sztucznej inteligencji Microsoftu po prostu nie zna pojęcia pornografii i nie była w tym zakresie trenowana.

Ściszcie głośniki przed odtworzeniem tego filmu. Chyba, że nie wadzi Wam oskarżenie o oglądanie ostrego porno. ;)

Warto powiedzieć również nieco o okolicznościach stworzenia tej maszyny. Otóż, została ona powołana do życia w ramach „Stupid Hackatonu”, który w swoim założeniu ma motywować twórców do proponowania rozwiązań, które nie rozwiązują żadnego problemu i są zwyczajnie bezużyteczne. Czyli, kreatywni ludzie mają stworzyć coś dla kompletnego picu. W tym wypadku jednak śmiem znaleźć zastosowanie dla takiego robota.

Pierwsze o czym pomyślałem przy okazji tego rozwiązania, to robot buszujący po najodleglejszych czeluściach internetu i wyszukujący niepokojące treści, np. dziecięcą pornografię. Ta wbrew pozorom jest dostępna bardziej, niż się Wam wydaje i wcale nie trzeba zamykać się w obrębie sieci Tor, aby coś takiego znaleźć. Było przecież wiele przypadków, które ujawniały, że pedofilskie treści były wymieniane również za pośrednictwem grup na Facebooku. Microsoft natomiast ma sporo narzędzi, które mogłyby się sztucznej inteligencji przydać w zakresie identyfikowania niebezpiecznych treści.

Nie tak dawno przecież gigant zaproponował usługę, która analizując twarze na zdjęciach była w stanie ocenić wiek. Maszyna, która dodatkowo byłaby w stanie bardzo konkretnie ocenić to, co dzieje się na w danym materiale wideo mogłaby się przydać w walce z takimi zjawiskami oraz odfiltrowywaniu nieprzeznaczonych dla szerszej audiencji treści. Czyli – mimo, że Robot Porn Addict to dzieło stworzone w ramach „głupiego hackatonu”, zaproponowało ono pewne rozwiązanie. W dodatku, wcale nie takie głupie.