9

Pamiętacie szefa Samsunga skazanego na 5 lat więzienia? Już jest na wolności

Po tych wydarzeniach pojawią się pewnie głosy, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie, usłyszymy, że szary człowiek odsiedziałby wyrok, ale jeśli jesteś wpływowym miliarderem, kara nie będzie bolesna. Co się stało? Szef Samsunga, ten faktyczny, wyszedł z więzienia. Jeszcze niedawno wydawało się, że spędzi tam przynajmniej kilak lat, prokuratura domagała się nawet zaostrzenia wyroku, ale sąd apelacyjny zdecydował inaczej.

Szef Samsunga od kilku lat leży w szpitalu, więc firmą sterował jego syn, wiceprezes koreańskiej korporacji. Lee Jae-yong (na Zachodzie znany jako Jay Y. Lee) był jednym z głównych bohaterów wielkiego skandalu polityczno-biznesowego, który wstrząsnął Koreą Południową. Aresztowano go blisko rok temu, przez kilka kwartałów media informowały o wydarzeniach w Seulu. W sierpniu zrobiło się naprawdę ciekawie, bo okazało się, że wiceprezes, „następca tronu” ma spędzić za kratkami pięć lat:

Prócz łapownictwa, miliarder został skazany za ukrywanie aktywów poza granicami Korei Południowej oraz krzywoprzysięstwo. Prokurator domagał się 12 lat pozbawienia wolności, więc wyrok można uznać za łagodny. Oczywiście wiceszef czebola jest innego zdania, zarówno on, jak i jego obrona przekonują, że jest niewinny, nie miał np. pojęcia o środkach przekazywanych Czoi Sun Sil. Zapowiedziano już apelację.

Teraz dowiadujemy się, że apelacja przyniosła skutek: sąd apelacyjny złagodził wyrok pierwszej instancji, pierwotną karę zamieniono na 2,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. W efekcie szef Samsunga… jest już na wolności. W samej Korei wywoła to pewnie poważne dyskusje, bo sytuacja przypomina tę sprzed lat, gdy ojcu wiceprezesa też uszło na sucho łamanie prawa. Rodzina, która wówczas wydawała się nietykalna, najwyraźniej taką pozostanie. Wiele osobom się to nie spodoba, ale świata nie zmienią…