Większą część czasu mojego obcowania z komputerami praktyka uczyła, że kluczowy jest system operacyjny. To on determinuje co można zrobić na komputerze, jakie programy uruchomić. Migracja z jednego systemu na drugi była kłopotliwym zdaniem, nie tylko dlatego, że trzeba było szukać odpowiedników programów działających w innym środowisku, ale przede wszystkim dlatego, że trzeba było przejść przez kłopotliwy proces eksportowania i importowania danych, takich jak poczta czy kalendarz. Niektórych rzeczy nie dało się w sensowny sposób przenieść, jak choćby historii niektórych komunikatorów. Przeglądarka była tylko jednym z programów, a internet jednym z zasobów komputera, który włączało się tylko kiedy był potrzebny. Microsoft ze swoim Windows miał rynek PC w garści. Jesteśmy właśnie w momencie przełomowym, kiedy to wszystko się zmienia i staje się nieaktualne.

Tak naprawdę nie ma tu nic odkrywczego, natomiast korzystając z przedostatniego komiksu xkcd, chciałem przywołać i podsumować dość ciekawą zmianę jaka zachodzi na naszych oczach. Oto komiks:

Niby nic, zwrócenie uwagi na drobny fakt, który jednak wywraca wszystko co było do tej pory do góry nogami, przynajmniej jeśli chodzi o przyzwyczajenia jakie wytworzyły w nas komputery przez ostatnie kilkanaście lat.

Jak ładnych parę lat temu zastanawiałem się, co musiało by się stać, żeby Windows przestał być jedynym słusznym systemem operacyjnym na dużą skalę, jawił mi się obraz innego systemu, który musiałby mieć do zaoferowania więcej, niż Windows, czyli być po prostu lepszy. Co więcej musiałby mieć jeszcze cały ekosystem programów. Patrząc na wieloletnie zmagania Linuksa z próbą ugryzienia rynku zwykłych użytkowników, wydawało mi się to w zasadzie nieosiągalne. Nie wiedziałem co musiałby się stać, żeby sytuacja nagle uległa zmianie.

Okazało się, że odpowiedź przyniosło życie, dodajmy, prostą odpowiedź. Żeby system operacyjny stracił na decydującym znaczeniu, wystarczy przenieść większość programów na zewnątrz systemu i dać do nich dostęp poprzez standardowy dla wszystkich protokół. Skoro odbieramy pocztę z dowolnego systemu, dzięki webaplikacji, możemy to rozwiązanie ekstrapolować na inne aplikacje. System z roli kluczowego, przynajmniej w tej relacji, zostaje sprowadzony do zupełnie drugorzędnej roli, natomiast przeglądarka zostaje wyniesiona z funkcji zwykłego programu uruchomionego na systemie, do okna na świat zewnętrzny i wszystkie inne programy. Co najważniejsze, większość przeglądarek jest identyczna na każdym systemie operacyjnym.

Warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym, aby opisana sytuacja miała miejsce, jest spopularyzowanie się internetu do tego stopnia, że komputer nie jest już postrzegany jako najważniejszy a internet jako dodatek do niego, lecz odwrotnie, komputer jest tylko urządzeniem umożliwiającym dostęp do czegoś ważniejszego. Bez internetu coraz częściej w ogóle nie mamy po co siadać do komputera. Szybkość internetu musi też umożliwić komfortowe korzystanie ze złożonych webaplikacji. To już mamy, ale to jeszcze nie wszystko.

Muszą pojawić się webaplikacje w całości zastępujące te instalowane lokalnie. Tu jesteśmy wciąż na początku drogi. Wiele osób podkreśla, że usługi w chmurze sprzedają się słabo, że mało kto wykupuje komercyjne subskrypcje, że to tylko slogan marketingowy, bo normalni ludzie tego nie potrzebują. Ja uważam, że główny powód takiego stanu rzeczy, to właśnie sam początek przemiany. Jeszcze nie nastąpiła zmiana myślenia, jeszcze wciąż jesteśmy zbyt przywiązani do swoich danych na dysku, siłą przyzwyczajenia.

Co więcej firmy oferujące usługi w chmurze i prawo w wielu państwach również jeszcze nie do końca dorosły do tej przemiany. Nie zrozumiały, że ludzie potrzebują prywatności na podobnym poziomie, które oferuje trzymanie danych na lokalnym dysku. Oczywiście, stopień bezpieczeństwa nigdy nie będzie taki, jak na dysku komputera, na dodatek takiego, który nie jest podłączony do sieci, ale nie tu moim zdaniem leży problem. Nie chodzi o bezpieczeństwo szyfrowanych połączeń. Chodzi o regulaminy świadczonych usług, o to, że państwo rezerwuje sobie prawo do wglądu w prywatne nade na życzenie, że usługodawcy rezerwują sobie prawo do przechowywania kluczy deszyfrujących, żeby ułatwić sobie działanie. To wszystko będzie musiało się zmienić.

Tym nie mniej osoby, które korzystają głównie z poczty, prostego edytora tekstu, komunikatora, wyszukiwarki i w ten sposób zarabiają na życie, już dziś są całkowicie od systemu niezależne. W drodze są następne, coraz bardziej zaawansowane webaplikacje, które w niedalekiej przyszłości będą w stanie zastąpić rozbudowane pogramy, takie jak Photoshop, czy Final Cut. Coraz więcej osób będzie wolnych od przywiązania do konkretnego sprzętu i systemu.

Chromebook jest dzisiaj tylko zabawką dla geeka i komputerem dla korporacji, ale jest też jaskółką, zapowiada przyszłość, która nastąpi prędzej czy później. Nie wyobrażam sobie, żeby model znany z ostatnich kilkunastu lat przetrwał drugie tyle. Początki bywają trudne, ale choroby wieku dziecięcego nie przekreślają całej koncepcji, wskazują raczej co należy poprawić.

Cieszą mnie te zmiany, bo uwalniają nas od monopolu jednego systemu. Jeżeli ktoś czuje się dobrze na Linuksie, to nie będzie go powstrzymywało, że niektóre pogramy nie chcą działać pod tym systemem. Samą decyzję o zmianie środowiska też będzie można podjąć o wiele łatwiej. Mam tylko nadzieję, że nie zamienimy jednego monopolu na drugi.

Chodzi oczywiście o Google, który w sieci ma niemal taką pozycję, jak Microsoft jeśli chodzi o „biurkowe” systemy operacyjne. Google jest wizjonerem i wyprzedza swój czas, jeśli chodzi o Chromebooka, ma też coraz popularniejszą przeglądarkę internetową. Już niedługo może okazać się, że trzyma w ręku wszystkie asy i dyktuje wszelkie warunki. Oczywiście Google zapracował na swój sukces, ale mimo wszystko wolałbym się nie zastanawiać co musi się wydarzyć w następnej kolejności, żeby osłabić kolejny monopol.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Krzysztof

    Już niedługo może (a nie morze) okazać się, że trzyma w ręku wszystkie asy i dyktuje wszelkie warunki.

    Oprócz tego, uważam, że przeniesienie wszystkiego w chmurę jest naturalnym procesem. Jedynie nasze przeglądarki będą musiały więcej potrafić

    • Królik

      Przeglądarki już od dawna wszystko co trzeba potrafią za sprawą pluginów takich jak Java, Silverlight i Flash (no ten ostatni może trochę mniej).
      To, że JS do nich powoli dołącza, niczego nie zmieni, zwłaszcza, że JS nie
      skaluje się do tak złożonych rozwiązań jak te wyżej wymienione.

      Problem leży zupełnie gdzie indziej. Profesjonalny użytkownik, w przeciwieństwie do zwykłego kowalskiego korzystającego z poczty i komunikatora, trochę bardziej zwraca uwagę na prywatność. A jak nie on, to jego szef. Firmy i instytucje są raczej niechętne trzymać swoje prywatne dane na zewnątrz, zwłaszcza za granicą, zresztą często im wręcz nie wolno. Ostatnie problemy Sony czy Amazona nie wpłynęły pozytywnie na zaufanie do rozwiązań chmurowych.

      No i jeszcze jest kwestia taka, że przygotowanie np. pełnej wersji dajmy na to, Catii do pracy w „chmurze” to nie jest posadzenie 3 „programistów PHP” na pół roku. Straszny koszt, a zysk dla klienta jaki?

  • Iacobus

    „morze okazać się”… !!!???

    • Paweł Krefta

      Co za wstyd ….

    • Jan Rybczyński

      Literówka jak każda, więc i wstyd podobny.

    • Paweł Krefta

      Od kiedy blad ortograficzny to literowka ?

  • lukas

    „Oczywiście Google zapracował na swój sukces”

    Inne pokolenie, inni ludzie, inne czasy ;)

    „(…)wolałbym się nie zastanawiać co musi się wydarzyć w następnej kolejności, żeby osłabić kolejny monopol”

    Microsoft znany jest z tego, że będąc już na szczycie, wykończył wiele firm (Netscape Navigator) przez co też Bill osłab psychicznie i dał sobie już spokój, a firmę władze chciały podzielić na pół. Dziś wykorzystują swoją pozycję i nieczyste zagrania (patenty, własność intelektualna itd.) co wielu się nie podoba.

    Moim marzeniem jest upadek MS. Chcę iść do sklepu i sam zdecydować co wybrać. HP z WebOS, coś od Apple, Samsunga z Androidem albo Tablet od RIM.

    PS Zamiast pisać o erze post-pc, może trzeba zacząć pisać o erze gdzie produkty Microsoftu nie są tymi jedynymi???

    • Jan Rybczyński

      Ja dokładnie tak uważam. Dla mnie nie ma post-pc jest tylko post-Windows. Wcale nie dlatego, że uważam Windows za zły system. Po prostu dziwi mnie sytuacja, w której jest więcej przymusu niż wyboru.

      Nikomu nie życzę upadku, po prostu chciałbym, aby każdy mógł wybierać pomiędzy konkurencyjnymi rozwiązaniami, tak jak dziś się wybiera, gdzie sobie e-mail założyć.

    • Andrew

      „PS Zamiast pisać o erze post-pc, może trzeba zacząć pisać o erze gdzie produkty Microsoftu nie są tymi jedynymi???”

      Niezła myśl, ja bym tą nową erę nazwał erą past-Microsoft ;]

      ewentualnie death-Microsoft

      hmmm jak to pięknie brzmi, miód na me skołatane serce :)

    • Królik

      Microsoft znany jest z tego, że będąc już na szczycie, wykończył wiele firm (Netscape Navigator)

      Sorry, Netscape Navigator wykończył się sam na własne życzenie, wypuszczając wersję 4. Używałeś go kiedyś? Większy chłam trudno było sobie wyobrazić. IE był wtedy lepszy pod każdym względem.

  • Paweł Krefta

    Robienie wszystkiego w przegladarce to marzenie Google. Juz widze w przegladarce Photoshopa, Visual Studio i AutoCADa – muahahah :)

    • Jan Rybczyński

      Akurat Photoshop w przeglądarce ma stać się rzeczywistością.

      Z resztą nie każdy program musi być w chmurze, wystarczy, że będzie większość tych najpopularniejszych. Wtedy uwolni to nas od Windows na tyle, że inne systemy zaczną być bardziej popularne, a więc i oprogramowanie zacznie być produkowane na wszystkie systemy, zamiast na jeden konkretny.

    • http://bloglinux.pl Alkuzad

      Bedzie wizja zarobienia kasy to bedzie i PS przez internet. Q3 jest.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      O Photoshop Express słyszał ?
      http://www.photoshop.com/tools/overview

    • http://www.facebook.com/kazimierz.osinski Kazimierz Osinski

      akurat to jest blizej niz niektorzy moga sobie wyobrazic. quake juz dawno jest, adobe eksperymentuje z photoshopem. dzisiaj to dopiero przedbiegi, ale za 5 lat ?

      a poza tym nie mozna wszystkiego wrzucac do jednego wora. beda tacy ktorzy beda potrzebowali pelnego pcta z systemem, szybszym procesorem i duza pamiecia i bedzie masa takich co potrzebuja tylko przegladarki. tak jak konsole do gier (i niczego wiecej mimo roznych protez) i pecety dzisiaj.

    • Bartek Jungiewicz

      Akurat AutoCAD w przeglądarce już jest. https://www.autocadws.com/
      I to nie jest jakiś tam gadżet tylko projekt na promocję którego Autodesk wykłada olbrzymie pieniądze.

      Myślę też, że kwestią czasu są programy do projektowania 3D działające w przeglądarce.

  • http://www.motivationals.org Uncle Demotivator

    Koszmaru pt. „Nadciąga chmura” ciąg dalszy :/

    • Jan Rybczyński

      Dlaczego koszmaru? Chodzi Ci o obecny obraz sytuacji, który może jednak ulec poprawie, czy o coś innego?

    • Andrew

      Ująłbym to zgoła inaczej – Wybawienie pt. „monopol Windowsa odchodzi w niepamięć” ciąg dalszy :)

    • http://couragewolfmeme.com Uncle Demotivator

      Koszmaru, bo niedługo bez dostępu do Internetu nie zrobi się nawet listy zakupów, o poważnej pracy nie wspominając. Nie chcę przechodzić do chmury, ale jeżeli sytuacja dalej będzie się tak rozwijać, to nie będę mógł już korzystać ze swojego komputera w dotychczasowy sposób.

      @Andrew: Jak bardzo chcesz to możesz przejść na alternatywny system, ale nie zmuszaj do tego wszystkich dookoła.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Uncle Demotivator: Koszmaru, bo niedługo bez dostępu do Internetu nie zrobi się nawet listy zakupów, o poważnej pracy nie wspominając.

      Ja tam nie narzekam.
      Elektrownię też masz w chałupie ?

    • http://advicedogmeme.com Uncle Demotivator

      Nie mieszkam w chałupie, więc na pewno nie mam, trollu.

      Ty nie narzekasz, ale powiedz co z tego wynika dla mnie?

  • Paweł

    Jeśliby zaimplementować silnik web browsera w kernelu z ustandaryzowanym dostępem do sprzętu to czemu i photoshopa nie przenieść ;-P

  • http://www.facebook.com/tomasz.koperski Tomasz Koperski

    Trafna refleksja. A bezpieczeństwo danych przechowywanych w chmurze można czasami zapewnić sobie we własnym zakresie, np. szyfować dane przed wrzuceniem w chmurę.

    A tak poza tym to wszedzie _I_nternet. ;]

    • http://www.facebook.com/trasz Edward Tomasz Napierała

      Nie możesz szyfrować, bo aplikacja – nad którą nie masz żadnej kontroli, bo jest w chmurze – musiałaby to obsługiwać. Z backupami podobnie – zresztą nie po to „dostawca chmury” uzależnia cię od siebie i kładzie na twoich danych łapę, żebyś mógł je sobie backupować.

  • gordon

    Jan Rybczyński: Wtedy uwolni to nas od Windows na tyle, że inne systemy zaczną być bardziej popularne, a więc i oprogramowanie zacznie być produkowane na wszystkie systemy, zamiast na jeden konkretny.

    Ja tu widzę pewny bład myślowy, skoro wszytsko będzie w przegladarce i system operacyjny straci na znaczeniu, to niby czym te nowe systemy będą nas zachęcać do rezygnacji z Windowsa i dlaczego miałyby one nas wogóle obchodzić?

    • Piotr Obidowski

      gordon: to niby czym te nowe systemy będą nas zachęcać do rezygnacji z Windowsa i dlaczego miałyby one nas wogóle obchodzić?

      Bo mogę być szybsze, bezpieczniejsze, tańsze, łatwiejsze w obsłudze…

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Marzenia ściętej głowy.

    Może proste programy edycyjne i pif paf do jakichś ptaszków da się tak przenosić.

    Ale nie zignorujesz systemu dla aplikacji żernych ani tych, które muszą mieć zapewniony jak najwyższy poziom bezpieczeństwa i stabilności.
    A uruchamianie czegokolwiek ponad systemem to kolejne miejsce na dziury, błędy, wywałki itp.

  • Waszer

    Ja zaskoczę wszystkim twierdzeniem, że w przyszłości urządzenia w ogóle nie będą miały instalowanych systemów operacyjnych. Tak tak, systemy operacyjne będą w chmurze tak jak teraz niektóre aplikacje. A urządzenie, terminal, który będziemy posiadać będzie się tylko przełączał na dany system operacyjny w danym miejscu tak jak teraz telefon komórkowy przełącza się miedzy stacjami bazowymi. Już w tej chwili można to zaobserwować przy korzystaniu z wifi w różnych miejscach np. lotniskach. Najpierw trzeba coś kliknąć coś wpisać, podinstalować aby móc korzystać z internetu a często powiązane jest to z jakąś ofertą danego miejsca.

    • Lukasz

      +1

  • TK

    Paweł Krefta: Od kiedy blad ortograficzny to literowka ?

    Wypominasz błąd, a sam ogonki pogubiłeś. Gdzie tu logika?

  • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

    Większą część czasu mojego obcowania z komputerami praktyka uczyła, że kluczowy jest system operacyjny.

    To naćpana wizja Makro$yfa.
    Wpakować GUI z kernelem do jednego kotła to pomysł ciężkiego idioty.

    A prawdziwego asa w rękawie ma … Research-In-Motion.
    A imię jego QNX.

  • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

    Okazało się, że odpowiedź przyniosło życie, dodajmy, prostą odpowiedź.

    Okazało się, że wystarczy przenieść Internet na urządzenia mobilne bądź paramobilne (netbook), by MakroSzkop kompletnie się pogubił !

  • anemus

    Marne i wynikające z kierowania się marketingową papką, a nie znajomością materii. I tak autor jako kolejny jeleń zostanie nabity w buteleczkę używając tak na prawdę aplikacji lokalnych mocno ograniczających swoją użyteczność bezpieczeństwo przez marketingową nalepkę aplikacji chmurowych, a z chmury to tylko zostaje synchronizacja danych „podglądana” przez dostawce. Firmy nie dorosły do naszej prywatności? Śmieszne bo przecież nigdy nie wykazywały, nie wykazują i nie będą wykazywać takich zachowań – biznes==kasa==sprzedanie czego się da wmawiając wszystkim, że spełnia się ich potrzeby i na tym „dbałość o klienta” się kończy. Jakby autor się choć trochę orientował to by wiedział, że w Google ChromeOS, Androidzie i innych wynalazkach nie ma nic z chmury poza wyciąganiem i gromadzeniem użytecznych dla operatora usługi danych. Wszystkie aplikacje są tak zaprojektowane by maksymalnie wykorzystać lokalny sprzęt, a ograniczyć się do synchronizacji i ograniczenia dostępu klienta do rozwiązań innych dostawców. Dlatego przyszłość widzi się w Html5, JS, WebGL i innych projektach, które tak naprawdę odrywają „aplikacje działające w przeglądarce” od tejże ograniczając jej rolę do synchronizacji danych. Reszta stopniowo wyodrębniana jest do poziomu systemu operacyjnego jako kolejna warstwa uruchomieniowa i tyle. Przykładem właśnie ChromeOS i Windows 8, o Androidzie i iOS nie wspomnę. Co najgorsze dla nas powoli widać tendencję by ograniczać interoperacyjność czyli likwiduje się jedyną korzyść dla klienta.
    Kolejną bzdurą są twierdzenia, że chmury się nie sprzedają w wyniku naszej zachowawczości. Jest to kolejna bzdura. Chmury w wersji „utopijnej” się po prostu nie opłacają, a w wersji serwowanej nie nadają się dla nikogo innego niż gadżetciarze, którzy mimo że głośni, to jednak są zawsze mniejszością. Po części przykład jest powyżej, a resztę pokazało życie w wyniku awarii Amazon i M$. Pojawiają się głosy, że to wina za dużej koncentracji serwerowni ale mało kto się nad tym zastanawia. Dwie serwerownie wcale nie kosztują w wybudowaniu i utrzymaniu po 50% jednej dużej. Tak naprawdę to wynosi w wyjątkowo optymistycznym (czytaj nierealnym) wypadku po 70%. Wychodzi, że dwie mniejsze kosztują prawie 1.5 razy więcej niż jedna duża. Naprawdę po podliczeniu wszystkich kosztów związanych z rozległością takich struktur koszty są jak 2:1 więc „spełnianie rosnących liniowo potrzeb klientów” przekładało by się na wzrost kosztów opisany funkcją kwadratową. Zresztą z tą skalowalnością niewiele lepiej jest w wypadku pojedynczych serwerowni po przekroczeniu pewnego progu wielkości. Dlatego marzenia autora zostaną tylko utopią, a za parę lat kolejny Steve osiągnie wielki sukces promując lokalnie instalowane dedykowane aplikacje choć rzeczywistości nic się nie zmieni bo wszystkie rewolucje rynkowe wydarzają się wyłącznie na platformie marketingowego prania mózgu.

    • anemus

      ps.
      Co do kosztów „chmur zapomniałem przejść do meritum. Z biznesowego punktu widzenia to jednak pozwolenie klientowi zainwestować w odpowiednie środowisko dla aplikacji i potem na tym zarabianie jest lepszym pomysłem niż inwestowanie kolosalnych sum w celu stworzenia odpowiedniej platformy chmurowej, a następnie próbowaniu na niej zarobić…

    • drazek

      I ten cały internet to też ściema, a w ogóle to żyjemy w Martix’ie.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      anemus:
      CIACH

      Lanie wody

  • Kwarc

    Ech… wciskania ludziom „rewolucyjnego” patentu ciąg dalszy. Mam czasami wrażenie, że oni chcą po prostu uzależnić użytkowników od sieci i swojej chmury jak to nazwali. Jeszcze trochę i bez dostępu do Internetu będę niepełnosprawny. Nie zagram w żadną grę i nie obejrzę filmu, bo to wszystko będzie obsługiwane przez aplikacje webowe. Pod przykrywką wolności i bezpieczeństwa będą z nas wyciskać ile się da. No sorry moje dane będą gdziekolwiek bezpieczniejsze niż na moim dysku? Wolność? Co to za wolność gdzie muszę wchodzić w serwis jakiejś firmy, by uzyskać dostęp do moich plików. Poza tym te pomysły pochodzą od Google i Apple. Jedni są znani z olewania prywatności, drudzy z kasowania użytkowników na ostro. Się rajcujecie, że skończy to monopol MS, ale za jaką cenę? Poza tym to ich wina, że robią jedyny porządny OS na rynku? Jak linuksiarze przez dwadzieścia lat nie potrafią zrobić systemu z prawdziwego zdarzenia, a Jobs wyciąga cennik z kosmosu to powinniście mieć do nich pretensje, a nie Gatesa.

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Co Ty powiesz ?
      W „nogę” na boisku też nie zagrasz ?

    • Kwarc

      Zonk, ale co ma piernik do wiatraka? Piszesz, bo piszesz czy po prostu lubisz potrollować?

  • alan

    Kompletnie nie rozumiem tej mega fajności chumury. Dobrze jest tak jak jest.
    No i mam małą prośbę, może jakiś artykuł o B. Gatesie. Chętnie się dowiem dlaczego jest on ucieleśnieniem zła… bo nie wydaje mi się ;-) (można zacząć od jego działań charytatywnych w grubych mld $)

    • http://komunikacjajestdlaludzi.blogspot.com/ Zonk

      Poszukaj w sieci, w jaki sposób Gates wykończył Netscape.

  • http://www.facebook.com/daniel.sadurski Daniel Sadurski

    Dlatego Microsoft, Google i inni zdobywają certyfikaty potwierdzające wykorzystywanie serwerów na terenie np. USA dla wrażliwych danych firm i instytucji. Po to też są robione regularne audyty bez których powyższe organizację nie skorzystają albo nie będą mogły skorzystać z oferty.

    Królik: Firmy i instytucje są raczej niechętne trzymać swoje prywatne dane na zewnątrz, zwłaszcza za granicą, zresztą często im wręcz nie wolno. Ostatnie problemy Sony czy Amazona nie wpłynęły pozytywnie na zaufanie do rozwiązań chmurowych.

  • gordon

    Albo jeszcze inaczej Windows 7 jest wystarczająco szybki, bezpieczny, tani i łatwy w obsłudze, żebym nie musiał szukać alternatywy. Dobre jest wrogiem lepszego.

  • Królik

    Zonk: Poszukaj w sieci, w jaki sposób Gates wykończył Netscape.

    W taki, że Netscape postanowił przepisać cały kod Netscape Navigatora w C++ i wypuścił bubel, którego nikt nie chciał używać nawet za darmo.

  • http://www.facebook.com/paramah Aleksander Cynarski

    Systemy on-line to jedyna słuszna droga, co prawda jak o tym zagajałem na łamach php.solutions w afaik 2007 roku technologie były deko uboższe.

    WebGL, WebSockets, html5 dzięki którym webDeveloper zaczyna dysponować zupełnie nowymi możliwościami, czy publicznie dostępny framework do tworzenia własnych przeglądarek (np.awesomium.com) otwierają nowe drzwi.

    Nie ukrywam, że kiedyś błędem było położenie nacisku na firmy ISP, posiadające dużą liczbę klientów (wtedy nie znałem do końca zasad peeringu). Globalny dostawca treści ma dużą szansę stworzyć system online, do którego dostęp z terminalu będzie możliwy przy wykupieniu odpowiedniego pakietu dostępu, a lokalny terminal będzie jedynie cachem naszych własnych danych udostępnianych pomiędzy systemami „globalnymi”. System Adobe, system Google, system X. Do tego odpowiednie adaptery i lokalny terminal, oczywiście może być „specjalizowany” np. Wacom dla Adobe z systemem online lub terminal na ipTV do przeglądania news’ów.

    Fajnie, że to się dzieje ;)

    • http://www.facebook.com/trasz Edward Tomasz Napierała

      To samo twierdzili w latach dziewięćdziesiątych, a wcześniej w siedemdziesiątych. :-)