5

Quake II i emulatory uruchomiono na Nintendo Switch. Oby to nie zaszło za daleko

Jesteśmy świadkami narodzin sceny homebrew na nowej konsolce Nintendo. Nie dalej niż kilka dni temu informowaliśmy o tym, że udało się na Nintendo Switch uruchomić Linuxa, a teraz powracamy z kolejnymi wiadomościami. Bo to już coś więcej, niż tylko przywitanie ze światem.

Konsole Nintendo od lat zmagają się z piractwem. Ich stacjonarne sprzęty od lat zmagały się problemami, zresztą potężna fala piractwa na DS też nie była dla nich najlepszą wiadomością. Jasne — współcześnie wszystko to jest znacznie bardziej skomplikowane niż miało to miejsce przed laty. Problemy z dostępem do usług sieciowych (a co za tym idzie — także nabywaniem cyfrowych gier), korzystanie ze starych wersji softu — a wszystko to dla homebrew. A przynajmniej tak twierdzą zatwardziali obrońcy modyfikowania konsol, którym argument (bardzo słuszny zresztą) o blokadach regionalnych został wytrącony z rąk — poza piractwem i emulatorami sam nie bardzo widzę sens w takich działaniach. Ale może po prostu korzystam z tych sprzętów inaczej — nie wnikam.

Virtual Console, emulatory i inne uruchomione na Nintendo Switch

Nie dalej niż przedwczoraj w sieci udostępniony został Homebrew Launcher dla Nintendo Switch, który uruchomić można na konsoli z oprogramowaniem 3.0.0. Zainteresowani nie tracili czasu — kilka godzin później w sieci pojawiły się materiały, na których widać uruchamiany na Switchu emulator Final Burn Alpha, a za jego pośrednictwem takie hity jak Cadillacs and Dinosaurs czy Shock Troopers: 2nd Squad. Doczekaliśmy się nawet pierwszych prób uruchomienia kultowego Quake II, a tuż chwilę po nich ruszyły prace nad portem strzelaniny: SwitchQuake.

Na tę chwilę lista aplikacji które można uruchomić za pomocą Homebrew Launcher jest niezwykle krótka — ale znając prężnie działającą społeczność zgromadzoną wokół tematu można spokojnie założyć, że ta będzie się powiększać w zastraszająco szybkim tempie.

Oby Nintendo działało szybko i łatało co się da, aby temat nie zabrnął za daleko

Biorąc pod uwagę problemy Nintendo z piractwem, naprawdę mam cichą nadzieję, że tym razem będą wszystko łatać tak szybko, jak tylko się da. Konsola radzi sobie świetnie, a jej unikalna konstrukcja i podejście do tematu sprawia, że nawet ci, którzy do tej pory nie traktowali firmy zbyt poważnie dają się przekonać do zakupu ich sprzętu. Stale rosnąca biblioteka gier z najwyższej półki (od The Legend of Zelda: Breath of the Wild, przez Super Mario Odyssey, na Xenoblade Chronicles 2 kończąc) uzupełniana jest przez świetne porty (vide: SkyrimBayonetta) które zawsze możemy zabrać ze sobą przyciąga. Ale nie jest żadną tajemnicą, że jeżeli sprzęt porwie fala piractwa, to deweloperzy — którzy po wpadce jaką było Wii U i tak podchodzą do niego nieufnie — prawdopodobnie dość szybko się od niego odwrócą. Dlatego trzymam kciuki za Nintendo — aby tym razem dzielnie odepchnęli falę piractwa, a kto chce korzystać ze starego softu by pograć w port Quake’a i emulatory dostępne na wszystkie możliwe platformy (ze smartfonami włącznie) — niech korzysta…