15

Steve Jobs nie miał zawału, czyli porażka dziennikarstwa obywatelskiego

W zeszły piątek wydarzyło się w sieci coś bardzo znaczącego. Mieliśmy możliwość obserwować pierwszy poważny test dziennikarstwa obywatelskiego. Wszystko za sprawą serwisu CNN o nazwie iReport. Jeden z użytkowników donióśł, że CEO Apple – Steve Jobs został przyjęty do szpitala z rozpoznaniem zawału mięśnia sercowego. Reakcja sieci była natychmiastowa. Historia bardzo szybko się rozeszła, można ją było zauważyć na blogach, w serwisach typu Digg oraz, […]

W zeszły piątek wydarzyło się w sieci coś bardzo znaczącego. Mieliśmy możliwość obserwować pierwszy poważny test dziennikarstwa obywatelskiego. Wszystko za sprawą serwisu CNN o nazwie iReport. Jeden z użytkowników donióśł, że CEO Apple – Steve Jobs został przyjęty do szpitala z rozpoznaniem zawału mięśnia sercowego. Reakcja sieci była natychmiastowa. Historia bardzo szybko się rozeszła, można ją było zauważyć na blogach, w serwisach typu Digg oraz, co jest chyba najistotniejsze dla Apple, na giełdzie. Notowania akcji firmy spadły w przeciągu godziny o prawie 10 punktów.

Sprawą zainteresował się Silicon Alley Insider, który skontakował się z Apple i od rzecznika prasowego, Katie Cotton, uzyskał informację, że Steve Jobs nie miał zawału i nie znajduje się w szpitalu. Artykuł na iReport nie jest już dostępny. CNN usunęło go oraz konto użytkownika, po tym jak SAI wyjaśniło u źródła, co tak naprawdę się stało. Po zdementowaniu tej historii notowania Apple powróciły do pierwotnego poziomu.

Powstaje teraz pytanie albo nawet kilka pytań. Czy dziennikarstwo obywatelskie jest wiarygodne? Czy powinno być z zasady weryfikowane przez tradycyjne dziennikarstwo? Kto odpowiada za opisaną tutaj historię? Użytkownik iReport, o którym nie nie wiemy? CNN, czyli właściciel iReport?

  1. Grzegorz Marczak Grzegorz Marczak napisał(a):

    Z pewnością jest to porażka CNN -ale nie osądzał bym całego nurtu dziennikarstwa obywatelskiego na tej podstawie.

  2. acidos napisał(a):

    heh ktoś na pewno zarobił na tym spadku pare dolców ;]

  3. KonradK napisał(a):

    to ze SAI udalo sie to zdementowac, nie oznacza od razu, ze dziennikarstwo tradycyjne jest lepsze od obywatelskiego. tam takze zdarzaja sie ludzie, ktorzy z roznych pobudek sieją nieprawdę. dobry przyklad to polski tygodnik Wprost, ktoremu zaczalem sie blizej przygladac po rozpetaniu przez nich teletubisiowej afery. niestety ludzie nadal wierza, ze RPDziecka faktycznie miala zamiar zbadac ta bajke pod katem motywow gejowskich. tu jest wlasnie porazka dziennikarstwa obywatelskiego: malo ktory blogger zdal sie na wysilek weryfikacji „wprostowego” wymyslu, a po prostu przepisywal bezmyslnie.

    http://www.wykop.pl/link/17773/wprost-dla-zwiekszenia-sprzedazy-osmiesza-polakow-przed-calym-swiatem

    Dziennikarze obywatlescy podobnie jak ci tradycyjni powinni sami dbac o swoja renome. dobry bylby tu mechanizm oceniajacy wiarygodnosc dziennikarza na podstawie glosow jego czytelnikow. gdyby o zawale napisal blogger z 5 gwiazdkami, rekacja bylaby inna niz gdy napisalaby o tym osoba bez „gwiazdek” dopiero co zarejestrowana

  4. Asen napisał(a):

    Takie porażki zawodowe dziennikarstwo popełnia co chwila, zdaje się, że pod koniec sierpnia tego samego Steve Jobs’a uśmierciła agencja Bloomberg.

    Ja mam inne pytanie, czy serwis dziennikarstwa obywatelskiego powinien weryfikować dane swoich autorów, czy publikować ich teksty na wiarę. Aktualnie, gdzieś od miesiąca, nasz rodzimy serwis wiadomosci24.pl usztywnił stanowisko. Już nie wystarcza mu, że Autor publikuje pod zgłoszonym przez siebie imieniem i nazwiskiem i przed publikacją wymaga od Autor „jakiejś” fotografii.
    Uzasadnia to koniecznym uwiarygodnieniem Autora. Sam jednak tych danych nie weryfikuje, a jeżeli weryfikuje to tylko przy okazji bliższych kontaktów z Autorem o ile ten wyraża takie życzenie.

  5. dc1 napisał(a):

    1) nieco spozniony news
    2) blogerzy/dziennikarze obywatelscy to nie prawdziwi dziennikarze, nie musza brac odpowiedzialnosci za to co pisza, nikt ich przeciez za to nie rozliczy.

  6. Jacek napisał(a):

    W w24 to „zależy” od wagi informacji i wiarygdności w oczach redaktorów, konkretnego dziennikarza obywatelskiego. Myślę, że gdyby w Polsce pojawiła się w „moderacji” taka informacja przez mało znanego dziennikarza zostałaby najpierw zweryfikowana, jeśli by się nie udało musiałby to zobić sam autor, żeby przekonać redaktorów.

  7. Warszawa78 napisał(a):

    Hmmm, może faktycznie nie był to jedynie głupi żart, lecz okazja do zarobienia paru dolców na giełdzie? Kryzys jest, to ludzie sobie radzą, jak mogą :)

  8. Asen napisał(a):

    @dc1 : musisz doczytać, ja nie widzę różnicy w odpowiedzialności za słowo dziennikarza i nie-dziennikarza.

  9. Asen napisał(a):

    @Jacek już taką mieliśmy kolega Pompowski wieszczył rychły upadek Rydzyka, 20 tys odsłon bezcenne? http://www.wiadomosci24.pl/artykul/33498.html

  10. dc1 napisał(a):

    @Asen, doczytac co? I dlaczego nie widzisz roznicy?

  11. tolep napisał(a):

    Dziennikarze zawodowi są w równym stopniu pozbawieni odpowiedzialności za wypisywanie kłamstw (tzn. sprawdzalnych zdań logicznych) jak blogerzy.

  12. SiliconMind napisał(a):

    mówiąc krótko: reakcja giełdy – bezcenna. i to dosłownie :) niezły sposób na zarobienie kilku milionów zielonych.

  13. Aleksandra Biolik napisał(a):

    A propos odpowiedzialności dziennikarzy… wydaje mi się, że jest ona bardziej namacalna z tego względu, że gazetę dla której pisze dziennikarz można pozwać i domagać się odszkodowania (nie wiem jak bardzo przekłada się to na autora danego tekstu). Natomiast w przypadku blogerów jest to trudniejsze. Część występuje pod pseudonimem, a poza tym to ich wypłacalność jest dużo niższa.