14

Jeden z najpotężniejszych umysłów naszych czasów. Taki był Stephen Hawking

Ten dzień zaczęliśmy smutną wiadomością - Stephen Hawking opuścił ten świat i mimo, że nie wierzę w życie pozagrobowe, sąd ostateczny i tak dalej, to mam cichą nadzieję, że jest teraz w lepszym miejscu. Gdzie nie musi rozmawiać za pomocą syntezatora, jeździć na wózku i liczyć się ze swoimi brutalnymi ograniczeniami. Test na Ziemi zdał celująco - mimo przeciwności losu zmienił wiele w dziedzinie nauki.

Historia Stephena Hawkinga zaczyna się od 8 stycznia 1942 roku w Oksfordzie – malutki przyszły geniusz przyszedł na świat jako pierwsze dziecko Franka Hawkinga (nielichego biologa specjalizującego się w medycynie tropikalnej) oraz jego żony Isabel. Po burzliwym okresie wojennym, kiedy to jego rodzina musiała wynieść się z Highgate po uderzeniu rakiety V-2 do Oksfordu, Hawkingowie przenieśli się następnie do St Albans, gdzie młody Stephen rozpoczął naukę St Albans High School for Girls – to żadna pomyłka, wedle ówczesnego prawa w Wielkiej Brytanii, chłopcy mogli uczęszczać do szkół dla dziewcząt do 10 roku życia.

Jakim był uczniem? Dobrym, ale niewyróżniającym się. Nauczyciele raczej nie mieli pojęcia, że mają do czynienia z przyszłym naukowym autorytetem oraz pomnikiem „sci-popkultury”, który kultowy był będzie już za życia. To jednak w St Albans High School for Girls trafił na Dikrana Tahtę, nauczyciela, który według samego Hawkinga zainspirował go do zainteresowania się matematyką.

Na studiach Hawking rozwinął skrzydła. Te jednak zostały bardzo szybko podcięte przed podstępną chorobę

stephen hawking

Zgodnie z inspiracją płynącą od nauczyciela matematyki, Stephen Hawking zapragnął zgłębiać tajniki królowej nauk. Ojciec miał na to zupełnie inny pogląd – chciał, aby syn studiował medycynę. Młody geniusz obrał więc nauki przyrodnicze specjalizując się w fizyce, a w szczególności takimi zagadnieniami jak mechanika kwantowa, teoria względności oraz termodynamika. Jego nauczyciele wspominają go jako raczej cichego, aczkolwiek wyróżniającego się już sposobem pracy studenta – nie robił notatek, wydawało się, że nie czytał ogromnych ilości książek, ale jednocześnie zachowywał niebywałą bystrość umysłu i wykazywał się świetnymi zdolnościami analitycznymi.

Sam przyznawał się do tego, że nauka zajmowała mu około jednej godziny dziennie. Uzyskawszy tytuł licencjata w 1962 na Oksfordzie postanowił zostać na swojej macierzystej uczelni obierając sobie astronomię – jednak zmienił zdanie, gdy doszedł do wniosku iż bardziej pociągają go kwestie teoretyczne niż obserwacja sama w sobie – kolejny krok w jego karierze naukowej to więc Uniwersytet Cambridge.

Jako człowiek aktywny bardzo mocno przeżył początki choroby – umiłował sobie jazdę konno oraz wioślarstwo. W chwilę po przenosinach do Cambridge ujawniły się pierwsze objawy śmiertelnej choroby. W wieku 21 lat został pozytywnie zdiagnozowany w kierunku ALS (stwardnienie zanikowe boczne) i stało się to tuż przed zawarciem związku małżeńskiego – perspektywa przeżycia maksymalnie 3 lat, bolesnej śmierci i bezsensowności życia spowodowała u niego depresję oraz okresową skłonność do nadużywania alkoholu – to na szczęście zmieniło się, gdy poślubił Jane Wilde.

Choroba nie postępowała typowo dla przyjętego obrazu klinicznego. Stwardnienie zanikowe boczne co prawda szybko przykuło Hawkinga do łóżka, bowiem od 1974 już nie był w stanie samodzielnie go opuścić, ale w dalszym ciągu zachował jasność umysłu (czego sam ogromnie się obawiał) i przeżycie ponad 10 lat od zdiagnozowania ALS było swego rodzaju ewenementem. Po pewnym czasie stracił zdolność mowy – najpierw coraz bardziej bełkocząc i ostatecznie, po tracheotomii nie przemówił już nigdy więcej własnym głosem. Zabieg ten był konieczny z uwagi na zapalenie płuc, którego nabawił się w CERN i 1985 roku – ograniczona wydolność organów oddechowych spowodowała konieczność wyprowadzenia rurki tchawicą.

Brak możliwości swobodnego mówienia spowodował u niego potrzebę zastosowania zupełnie innej metody komunikacji ze światem. Korzystał z systemu syntezatorowego DECtalk DTC01, który Hawkingowi podobał się zarówno w kontekście obsługi, jak i generowanego głosu. Niemniej, po pewnym czasie należało zmienić zamiennik, który zastąpi przestarzały, duży sprzęt. Padło na NeoSpeech VoiceText, który pozwalał na płynne i zrozumiałe mówienie, ale ten proces również był ogromnie czasochłonny. Rozmowa w czasie rzeczywistym z hawkingiem wymagała kilku minut oczekiwania na wprowadzenie tekstu (jedynie policzkiem, tam znajdował się jeden z niewielu jeszcze w jakikolwiek sposób sprawnych mięśni, nad którym fizyk miał kontrolę).

Stephen Hawking. 5 ciekawostek, które warto znać

Praca doktorska Hawkinga: „Właściwości rozszerzających się wszechświatów” napisana na Uniwersytecie Cambridge przez bardzo, bardzo długi czas była niedostępna dla świata. Dopiero w zeszłym roku uczelnia zdecydowała się na opublikowanie jej w zdigitalizowanej formie – zainteresowanie dokumentem przeszło najśmielsze oczekiwania uniwersytetu i ten… musiał pogodzić się z chwilową awarią strony internetowej…

Jeżeli uważacie, że Hawking był nieco „znerdziałym” naukowcem, to możecie się troszeczkę pomylić. Gdy naukowiec nie miał już wyjścia i musiał pogodzić się z jazdą na wózku inwalidzkim… zasłynął szaloną jazdą na nim po ulicach Cambridge, a nawet siał postrach wśród studentów, którym to intencjonalnie przejeżdżał po stopach.

W serialu „Teoria wielkiego podrywu” istnieje sporo odwołań do twórczości Hawkinga. W całej serii wystąpił aż 6 razy… jako on sam!

Ale nie tylko ten serial mu się podobał. Szczególną sympatią darzył „Simpsonów”, których nazwał „najlepszą rzeczą jaka jest w telewizji”, odwołania do niego znalazły się również w Futuramie oraz Star Treku.

Jego hipotezy nie były z reguły efektem wytężonych prac umysłowych – najczęściej „wpadały” mu one do głowy niespodziewanie, na przykład wspinając się na łóżko.

stephen hawking

Hawking nie narzekał na życie prywatne, bardzo udzielał się również w życiu publicznym

Znany jest z kontrowersyjnych wypowiedzi oraz rad dla ludzkości, które dotyczyły na przyszłość naszego gatunku. Obawiał się sztucznej inteligencji – według niego, gdyby ta osiągnęła osobliwość mogłaby być bardzo niebezpiecznym narzędziem. Był niesamowitym fanem eksploracji kosmosu, uważał, że poczynając sobie z ziemią w ten sposób, w jaki robimy to obecnie, wyniesienie się z niej będzie wymagane w ciągu najbliższego tysiąclecia.

Miał dosyć „trudne” poczucie humoru, które jednak nie przeszkadzało mu w tym, aby stosować proste dla ogółu metafory dotyczące trudnych zagadnień. Napisał wiele książek, które w prostym języku wyjaśniały tajniki funkcjonowania – do najważniejszych dzieł wybitnego fizyka należą „Krótka historia czasu”, „Teoria wszystkiego” oraz najnowsza książka: „Wielki projekt”. Oprócz tego tworzył również dzieła typowo naukowe, operujące znacznie bardziej skomplikowaną terminologią oraz wyjaśniające kwestie kosmologiczne oraz astrofizyczne.

Na jego cześć nazwano również planetoidę z pasa głównego asteroid (7672). Identyfikował się jako ateista, który wyrazu „bóg” używa głównie w kontekście wygodnego uproszczenia. Był dwukrotnie żonaty i udało mu się doczekać trójki dzieci. Właściwie do samego końca był aktywny naukowo oraz zawodowo.