Czy mogą powstać słuchawki, które zadowolą i graczy, i melomanów? SteelSeries właśnie zaprezentowało taki model - nowiuteńkie SteelSeries Arctis Pro są pierwszym gamingowym headsetem na rynku, który wspiera dźwięk w wysokiej rozdzielczości. Teraz nie tylko nie mogę oderwać się od słuchania muzyki, ale i grania.

Prężnie rozwijający się rynek akcesorium dedykowanych graczom dostarcza coraz lepszych produktów niemal z każdej kategorii. Przez cały czas słyszymy o coraz wygodniejszych i dokładniejszych myszkach, bardziej komfortowych klawiaturach i zachwycających ekranach, gdzie nie liczy się już tylko rozdzielczość i czas odświeżania, ale także nowinki w postaci HDR. SteelSeries zauważyło pewną lukę – gałąź sprzętu audio dla graczy nie dokonała takiego postępu w ostatnim czasie jak pozostałe, a przecież technologia i możliwości już na to pozwalają. Pojawienie się na rynku SteelSeries Arctis Pro może być zaledwie początkiem dla tego ruchu, ale duński producent jest już o krok przed konkurencją.

SteelSeries Arctis Pro i GameDAC – zestaw, specyfikacja

Już dziś, w dniu premiery SteelSeries Arctis Pro, mogę podzielić się z Wami nie tylko założeniami i specyfikacją słuchawek, ale i wrażeniami z ich użytkowania. Zawitały u mnie w raczej niewielkim pudełku, co wcale nie zwiastuje tego, czego można doświadczyć później – ale po kolei. W środku znajduje się oczywiście cała papierologia, niezbędne przewody, same słuchawki oraz dedykowany zestawowi GameDAC (digital-to-audio converter). To właśnie on odpowiada za generowanie czystego, dokładnego dźwięku odciążając w tym zadaniu kartę dźwiękową komputera. Arctis Pro kompatybilne są bowiem z PC-ami oraz konsolą PlayStation 4. Na liście zabrakło niestety Xboxa One.

Swoje testy przeprowadzałem na komputerze, gdzie miałem możliwość sprawdzić obydwie strony słuchawek – jak brzmią podczas rozgrywki oraz słuchania muzyki. Ale zanim przejdziemy do moich obserwacji pozwólmy producentowi wykazać się swoimi osiągnięciami: wewnątrz znalazł się chip ESS Sabre 9018 – jeden z najlepszych układów na rynku, używany w produktach dźwiękowych z najwyższej półki. Między innymi jego obecność pozwoliła uzyskać słuchawkom certyfikat Japanese Audio Society. Jak chwali się SteelSeries, zastosowane przetworniki zapewniają dźwięk “do 40,000 Hz z zakresem dynamiki 121 dB oraz -115 dB THD+N”. To wszystko robi niemałe wrażenie, dlatego rozpocznijmy przygodę!

Choć może się wydawać, że taki zestaw będzie wymagał profesjonalnej wiedzy na temat sprzętu i sposobu podłączania, to nic takiego nie ma miejsca. Konfiguracja wszystkiego zajmuje dosłownie kilka minut – w przypadku peceta skorzystamy z portu USB w komputerze, do którego podłączymy DAC-a, a do niego podłączymy słuchawki. Bułka z masłem.

Słuchawki i DAC – dostosuj maksymalnie pod siebie

Skromnych rozmiarów GameDAC wyposażono w pokrętło, jeden przycisk oraz ekran – to czyni go samodzielnym urządzeniem. Do personalizacji ustawień DAC-a nie jest potrzebne oprogramowanie zewnętrzne, instalowane na komputerze. Wszystkie najważniejsze cechy brzmienia oraz źródło dźwięku itp. skonfigurujemy z poziomu DAC-a, czego się początkowo obawiałem, ale bardzo szybko przypadło mi to do gustu. Ekran główny pokazuje nam aktualne ustawienia oraz poziom głośności, którym sterujemy właśnie za pomocą pokrętła. Jeśli je dłużej wciśniemy przejdziemy do menu, gdzie znajdziemy 6 sekcji. Tam ustawimy źródła i wyjście dźwięku, skorzystamy z korektora, ustawimy jasność wyświetlacza i czas aktywności, a także zmienimy kolor podświetlenia RGB na słuchawkach i mikrofonie. Wciskając pokrętło zatwierdzamy wybór, naciskając dodatkowy przycisk znajdujący się zaraz obok cofamy/anulujemy. W trybie rozgrywki, z poziomu DAC-a zarządzamy też balansem pomiędzy głośnością czatu i reszty dźwięków.

W przypadku komputera bardzo ważne jest, by odpowiednie ustawienia wprowadzić także na poziomie systemu. To tutaj możemy wybrać dźwięk studyjny Hi-Res do nawet 96 kHz 24 bit. Zrobimy to w ustawieniach urządzeń do odtwarzania w Windows 10.

Muszę powiedzieć, że po założeniu słuchawek spotkał mnie mały szok. Już dawno nie miałem na głowie tak wygodnego zestawu. Duża w tym zasługa nietypowego, metalicznego pałąka, który korzysta z bardzo komfortowego rozwiązania – regulując długość taśmy okalającej głowę dostosujemy zestaw według własnej potrzeby. Wspomniana taśma wykonana z przyjemnego w dotyku materiału, pewnie trzyma słuchawki na głowie, ale o jej obecności bardzo łatwo zapomnieć. Co więcej, pokrywy słuchawek – które umieszczono na aluminiowych uchwytach – nie są pokryte skórą, czego nie jestem zwolennikiem, lecz miękkim materiałem pod którym znajdują się gąbki. Aż trudno wyrazić jak komfortowo czuję się z Arctic Pro na głowie.

Wygoda i komfort są na najwyższy poziomie. Wykonanie i jakość również

Nawet dłuższe sesje grania czy słuchania muzyki nie spowodują, że wokół uszu czy na samej głowie czułbym jakikolwiek dyskomfort. A do tego słuchawki wyglądają naprawdę elegancko – wszystkie elementy zachowano w ciemnej kolorystyce (czerń i szarość), czego miłym uzupełnieniem jest podświetlenie na zewnętrznej stronie muszli (do wyboru pomarańczowy, niebieski, czerwony, żółty, zielony, fioletowy i ich pochodne), z którego jednak możecie zrezygnować, jeśli chcecie. Warto dodać, że zawiasy są obrotowe o 90 stopni w jedną stronę.

Na lewej słuchawce, pod kciukiem, umieszczono przycisk wyciszający mikrofon oraz pokrętło regulacji głośności. Jeżeli sięgnięcie do GameDAC-a będzie dla Was niewygodne, to dostępna jest alternatywa, lecz pokrętło na słuchawkach pracuje naprawdę luźno i nietrudno jest o przypadkowe podkręcenie głośności, co może być mało przyjemne. W tej samej okolicy umieszczono także złącza USB i 3,5 mm jack oraz wysuwany, dwukierunkowy mikrofon – jest elastyczny, więc nie będzie żadnych problemów z dostosowaniem go do kształtu naszej twarzy, a rejestrowany przez niego dźwięk brzmi naprawdę świetnie. Nikt nie będzie miał problemów ze zrozumieniem Waszych wypowiedzi. Tak jak powiedziałem, mikrofon jest również podświetlany (na samym końcu) i tutaj także obowiązuje ta sama lista kolorów oraz opcja wyłączenia.

Muzyka w jakości Hi-Res – żeby wszystko tak brzmiało!

Na pierwszy ogień poszły utwory w wersji MASTER dostępne w serwisie Tidal. Choć większość oferty usługi dostępna jest w Hi-Fi, to kolekcja muzyki w wysokiej rozdzielczości (Hi-Res) cały czas się powiększa, a na liście wykonawców, którzy udostępnili swoje wydania w takiej wersji znajdują się m. in. Led Zeppelin, Muse, Norah Jones czy Regina Spektor. To właśnie na znanych mi utworach tych artystów postanowiłem sprawdzić ile warta jest nie tylko sama muzyka Hi-Res, ale i sprzęt SteelSeries. Po pierwszych kilku utworach odpłynąłem…

Mówiąc bardzo obrazowo, odniosłem wrażenie, że dla dźwięku zniknęła swego rodzaju “klatka” procesu kompresji. Odgłos przy uderzeniu w struny gitary, stopa na perkusji czy wokal nareszcie brzmiały tak, jakbym znajdował się z na mini-koncercie w studiu. Przy niektórych utworach jest to bardziej, przy innych mniej słyszalne, ale końcowy efekt końcowy jest dla mnie piorunujący. Dźwięk jest bogaty, szeroki, odpowiednio zbalansowany – nie brakuje ani wysokich, ani niskich tonów, choć delikatna korekta była niezbędna. Basy nie zagłuszają pozostałych dźwięków, lecz uzyskanie ich odpowiedniego brzmienia wymaga dobrego ułożenia słuchawek na głowie.

Każda struna, każde uderzenie w klawisz na pianinie mogło wybrzmieć, podobnie jak wokal, który nie był ograniczony kompresją. Nie chcę przesadzić, ale czasami miałem wrażenie, że wokalist(k)a znajduje się zaraz obok mnie. To po prostu trzeba usłyszeć. W konfrontacji z plikami mp3 czy nawet najwyższą jakością dźwięku z innych usług streamingowych (Spotify, Apple Music) różnica jest wręcz kolosalna.

Gry – łatwo docenić mniejsze lub większe różnice

Nie inaczej sprawa wygląda przy grach, gdzie mamy do czynienia z licznymi efektami eksplozji, wystrzałów, krzykami, odgłosami bieganiny czy szamotaniny. W typowych FPS-ach znaczenie mają nawet najcichsze odgłosy, których zlokalizowanie może być decydujące, dlatego przewaga Arctis Pro nad pozostałymi słuchawkami może, ale nie musi wystąpić. Oczywiście istotne jest, by twórcy gry zapewnili odpowiednią jakość dźwięków, ale w Rainbow Six Siege i Star Wars Battlefront 2 przeskok z tradycyjnych słuchawek będzie od razu dostrzegalny. Na warsztat wziąłem także Fifę, gdzie to otoczenie robi najważniejszą robotę – okazuje się, że przeniesienie się na stadion piłkarski może być jeszcze bardziej immersyjne, ale nie do tego stopnia, bym mógł powiedzieć, że była to kompletna odmiana.

Znacznie lepiej sytuacja wypada w przypadku strategii, gdzie jak wiemy natężenie wydarzeń może być bardzo duże – klarowne brzmienie każdego z pojedynczych wystrzałów, wybuchów i innych odgłosów daje sporo satysfakcji. SteelSeries stawia na innowację, dlatego wyposażyło swoje słuchawki także w technologię dźwięku przestrzennego DTS Headphone:X v2.0, więc jeśli natraficie na tytuł wspierający DTS, to szykuje się prawdziwa uczta.

Jakość kosztem dodatkowego okablowania

Jestem zmuszony jednak wspomnieć o mniej przyjemnej stronie całego zestawu, a mianowicie drobnej plątaninie kabli, która powstaje na biurku. Nie mamy do czynienia z bezpośrednim podłączeniem słuchawek do komputera, gdyż w grę wchodzi także DAC. Jeśli korzystamy z zestawu przez cały czas, to raczej nie będzie to problemem, ale jeśli mamy zwyczaj odkładania słuchawek i sięgania po nie tylko wtedy, gdy zajdzie potrzeba, to należy się z tym niewielką niedogodnością pogodzić.

SteelSeries Artcis Pro – werdykt, ceny

Cena sugerowana SteelSeries Arctic Pro z GameDAC to 1099 złotych. Na rynku pojawi się także wersja bezprzewodowa oraz bez DAC-a (ceny poniżej). Uważam, że dla takich osób jak ja – melomanów i osób wciągniętych w rozgrywkę, potrafiących usłyszeć różnicę i ją docenić, propozycja SteelSeries jest nad wyraz atrakcyjna. Nie jest to mały wydatek, ale taka cena jest dobrze umotywowana.

Ceny Arctic Pro:

  • Arctis Pro = 799 PLN
  • Arctis Pro + GameDAC = 1099 PLN
  • Arctis Pro Wireless = 1399 PLN