39

Steam to najlepsze, co przytrafiło się rynkowi gier PC

Jeśli ktokolwiek myślał, że rynek gier nie rozwija się już tak szybko jak kiedyś, to będzie zaskoczony. Największą zasługę ma tu wciąż Steam, który rozdaje karty i nic nie wskazuje na to, by w najbliższych latach miało się to zmienić. Co więcej, bite są kolejne rekordy platformy, zarówno jeśli chodzi o gry jak i samą usługę. Czy to źle? Absolutnie nie, niech rośnie w siłę i dyktuje warunki.

Fenomen PUGB nie słabnie

Kilka dni temu przecierałem oczy ze zdziwienia – już od jakiegoś czasu piszę o fenomenie PlayerUnknown’s Battlegrounds, czyli gry od której sam nie potrafię się oderwać. Wygląda to trochę jak balon, któremu nikt nie ustawił maksymalnego poziomu napompowania i niezależnie od tego jak wiele trzeba jeszcze w tej grze poprawić, nie zraża to graczy. Nie dość, że dalej kupują ten tytuł na potęgę, to grają w niego tak chętnie, że bite są kolejne rekordy Steama. Takie, których pobicie wydaje się już niemożliwe. Spójrzcie na poniższy zrzut ekranu, który świetnie obrazuje jak dziś wygląda popularności poszczególnych gier na platformie. Przepaść między PUGB a CS: GO jest wręcz kolosalna.

Monopolista Steam coraz potężniejszy

Każdy kolejny rok jest dla sklepu/usługi/platformy Steam rekordowy, chociażby pod względem zalogowanych jednocześnie użytkowników. Wzrosty są cały czas imponujące, choć mówiąc szczere, trochę ich już nie rozumiem – mogłoby się bowiem wydawać, że rynek się nasycił, szczególnie ten PC-towy. Mówi się przecież, że największe pieniądze przy grach multiplatformowych zarabiane są na konsolach, nie na PC. Z drugiej strony wszelkiej maści wyprzedaże, darmowe gry czy produkcje dostępne wyłącznie na komputerach pchają tę usługę cały czas do przodu. No i wspomniane wyżej PUBG, które staje się bardzo popularne na wielu rynkach, co powoduje przypływ graczy do platformy Steam.

W styczniu 2012 roku rekordem było 5 milionów osób jednocześnie zalogowanych do Steama. Strzelajcie ile udało się osiągnąć w styczniu tego roku (a przypomnę, że zaczął się dopiero drugi tydzień miesiąca).

18,5 miliona. Powtórzę – 18,5 miliona. Jak duży jest to przyrost względem stycznia 2017? Ogromny, wtedy mówiło się o 14 milionach. A jak wyglądało to na przestrzeni ostatnich kilku lat?

Styczeń 2012: 5 millionów
Styczeń 2013: 6.6 milliona
Grudzień 2013: 7 millionów
Czerwiec 2014: 8 millionów
Marzec 2015: 9 millionów
Czerwiec 2015: 10 millionów
Listopad 2015: 13.4 milliona
Styczeń 2017: 14 millionów
Styczeń 2018: 18 millionów

Nie wszyscy grają

Bardzo ciekawa jest różnica miedzy graczami zalogowanymi, a faktycznie grającymi. Z 18,5 miliona osób zalogowanych jednocześnie do usługi grało zaledwie 7 milionów. Oznacza to, że pozostałe 11 milionów…po prostu włączyło Steama. Wartość tych danych przypomina więc trochę ilość gier wysłanych do sklepów. Niby pokazuje popularność danej produkcji, jednocześnie nie określa ile osób faktycznie ją kupiło. Uruchomienie Steama wydaje się więc naturalne dla milionów graczy, niezależnie od tego czy planują w coś zagrać, czy na przykład oglądają film, przeglądają sieć, czy słuchają muzyki. Coś jak Messenger, czy kiedyś Gadu Gadu – a uruchomię, bo może ktoś napisze.

Kolejną ciekawą kwestią jest porównanie aktualnie grających osób i ludzi zalogowanych do Steama z osobami, które posiadają aktywne konta. Tych ostatnich jest bowiem 125 milionów, a to dane właściwe dla 2015 roku – wtedy jednocześnie zalogowanych było połowę mniej niż w styczniu 2018 roku.

Sam często kupuję gry poza Steam

A w usłudze Valve je tylko aktywuję. Złapałem się na tym niedawno, przeglądając zimową wyprzedaż. Kupiłem tam dwie produkcje, spojrzałem jednocześnie gdzie ostatnio nabywałem gry w promocji – i nie, nie był do sklep Valve. Przy okazji PC-towych gier bardzo często wspominam o świetnej polskiej stronie lowcygier.pl – pamiętam jak chłopaki startowali ze swoim projektem i od początku trzymałem za nich kciuki. Tak naprawdę niepotrzebnie, bo profesjonalizm w połączeniu z przydatnością informacji publikowanych na stronie musiały dać wymierny sukces. Jeśli jesteście graczami, szczególnie PC-towymi, warto zaglądać tam codziennie. Bo świetnych promocji jest cała masa, czasem są to tytuły rozdawane za darmo innym razem linki do fajnych paczek. A potem gdzie idziemy z takimi zakupami? Do zakładki aktywacji na Steam – bo dla wielu osób to nie sklep, ale platforma do grania online, spotykania się ze znajomymi czy błyszczenia swoją biblioteką gier.

Pamiętam czasy przed Steamem

Zawsze byłem fanem pudełkowej dystrybucji, ale uważam że Steam jest najlepszym, co przydarzyło się PC-towemu graniu. Niekoniecznie rynkowi, bo najbardziej dostali po kieszeni lokalni wydawcy – ale społeczności jako takiej. Niby wciąż jest ona trochę rozbita, bo wydawcy pokroju EA czy Ubisoftu mają własne usługi, ale to Steam jest tą główną platformą, na której wszyscy się spotykamy. Jest też sklepem, w którym można zabłądzić, wydając przy okazji majątek. Uwierzcie mi, że kiedyś kupienie gry potrafiło graniczyć z cudem, wymagało wyczekiwania na paczkę czy wyjazdu do większego miasta. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy w Polsce dysponuje dobrym łączem dzięki któremu szybko i komfortowo pobierze grę (a innej opcji przecież nie ma, skoro w pudełkach dostajemy kody Steam), ale nawet jeśli trzeba zostawić pobieranie na noc, to wciąż o wiele lepszy i wygodniejszy sposób niż kiedyś.

Oczywiście Steam nie jest bez wad i jego monopol ma też swoje negatywne strony. Po pierwsze ceny – przy tak dużej roli w rynku PC-towych gier, sklep Valve może je dyktować, szczególnie jeśli chodzi o premierowe produkcje. Dlatego nie dziwię się, że część osób kupuje nowości dopiero przy pierwszych obniżkach, które najczęściej pojawiają się poza głównym sklepem. Wielokrotnie czytałem, że małym wydawcom i producentom trudno jest się przebić na platformie, z każdym kolejnym rokiem na Steamie jest coraz więcej gier – i choć powinniśmy się z tego cieszyć, to faktycznie czasem można spędzić godziny próbując znaleźć coś ciekawego w zalewie niezbyt udanych tytułów. Koniec końców wiele osób decyduje się na zakup dobrze wypromowanej gry, której nazwa została im w pamięci.

Steam to też konieczność ciągłego podłączenia do sieci i warto o tym pamiętać decydując się na korzystanie z tej platformy. Mamy 2018 rok, nie jest to więc niczym dziwnym, ale jeśli pojedziecie gdzieś, gdzie sieci nie ma – zapomnijcie o zabieraniu ze sobą laptopa i korzystaniu ze swojej biblioteki gier. No i oczywiście „wypożyczamy” grę, nie mamy jej na właśność.

Do tego tak zachwalany przez wiele osób wczesny dostęp to nie tylko możliwość sprawdzenia wczesnej wersji gry i niejako pomoc w jej dopracowaniu – to również spora szansa na wtopienie pieniędzy. Bywały bowiem sytuacje, że mimo sprzedania kilkudziesięciu tysięcy kopii nieskończonej gry, jej twórcy porzucili projekt zostawiając klientów z niczym. Ale to już ryzyko kupujących i trzeba się z nim liczyć.

Mówi się, że granie na PC umiera. No właśnie widać…

Pomyślcie jednak jak wyglądałby rynek PC-towych gier gdyby nie było na nim Steama. Jak wyglądałaby dzisiejsza cyfrowa dystrybucja, gdyby Valve nie stał się monopolistą. I napiszcie w komentarzach jakie aspekty Steam podobają Wam się najbardziej, a jakie powinny zostać zmienione.

źródło

  • Anonim

    Osobiście wolałbym, by SteamOS to było najlepsze, co przytrafiło się rynkowi gier.

    • Cały ekosystem jest fajnym pomysłem…na papierze. Zobacz, że już są promocje gdzie można kupić kontrolery za naprawdę małe pieniądze. Dlaczego? Czyżby nikt ich nie kupował? Steam Machines też miały być rewolucją i po pierwszych zapowiedziach zrobiło się o nich bardzo cicho.

    • Anonim

      No właśnie. A szkoda.

    • Krzysztof Tukiendorf

      Fajnie było na papierze, bo tam miało to sens. W rzeczywistości wyszło, że maszyny są za drogie i bardziej aspirują do miana konsol, niż ładnie wyglądających PC. A który normalny człek wydana tyle co za porządnego PC, tylko po to by pograć? Do samego grania to są konsole. Do tego okazało się, że kontrolę nie ogarnia większości gier i w wielu tytułach ustępuje zwykłej myszy i klawiaturze.

  • PksMHz

    „ale jeśli pojedziecie gdzieś, gdzie sieci nie ma – zapomnijcie
    o zabieraniu ze sobą laptopa i korzystaniu ze swojej biblioteki gier”. Wydaje mi się, że istnieje cały czas tryb offline.

  • zakius

    steam to najgorsze, co trafiło się rynkowi gier w ogóle
    najlepsze to gog, chociaż przydałyby się również pudełkowe wydania

    • GOG jako stare gry
      GOG jako DRM-free
      czy w jakimś innym aspekcie?

    • zakius

      stare gry przywrócone do życia, brak jakichkolwiek DRM (nawet klucz jest tylko do przypisania do konta, a do instalacji niepotrzebny), nie wymaga instalacji żadnego dodatkowego oprogramowania, nie robi syfu w systemie
      po prostu działa

    • Krzysztof Tukiendorf

      Masz już klienta Galaxy, który coraz bardziej zaczyna przypominać rozwiązania konkurencji.

    • zakius

      ale nie jest wymagany

    • MiL

      Stary, pierwszy raz się z tobą zgadzam.

  • MutedVideo

    Steam to też konieczność ciągłego podłączenia do sieci i warto o tym
    pamiętać decydując się na korzystanie z tej platformy. Mamy 2018 rok,
    nie jest to więc niczym dziwnym, ale jeśli pojedziecie gdzieś, gdzie
    sieci nie ma – zapomnijcie o zabieraniu ze sobą laptopa i korzystaniu
    ze swojej biblioteki gier.

    Nie tyczy się to wszystkich gier. W większość gier można grać offline. https://support.steampowered.com/kb_article.php?ref=3160-agcb-2555&l=polish

  • Ogau

    „Uruchomienie Steama wydaje się więc naturalne dla milionów graczy, niezależnie od tego czy planują w coś zagrać, czy na przykład oglądają film, przeglądają sieć, czy słuchają muzyki. ”
    Niby steama autor używa, ale jakoś nie wierzę… Żeby się nie domyślić, że z tych 11 mln niegrąjacych, o których mowa w tekście 10,9 mln ma steama w autostarcie… Trochę wstyd, jeśli choć raz się go na komputerze zainstalowało.

    • Ja nie mam na przykład :)
      Już bym tak na autostarta nie zrzucał wszystkiego, jednak masa osób siedzi ze świadomie włączonym Steamem, bo na przykład coś pobiera albo włączyło coś zobaczyć i nie wyłączało – 1000 innyc powodów. No bo skoro tak, to dlaczego akurat 18,5 miliona jednocześnie zalogowanych, a nie 50 skoro w 2015 roku było ponad 120 milionów aktywnych kont. Reszta nie włącza komputera?

    • Ogau

      Nie wiem jak ty, ale ja komputera przez ponad 1/3 doby nie mam włączonego.

    • Krzysztof Tukiendorf

      Mam Steam, ale są takie dni, a czasem tygodnie, że stacjonarka w domu nie jest włączana. Nie wspominając już o samym kliencie, który czasami włączam raz na pół roku.

    • Driggooziz

      Część osób traktuje to jak dobry komunikator – a, może ktoś akurat zaprosi na jakąś partyjkę w PUBG czy innym CS:GO.

    • sparky

      Ja tak mam – z synem. Steam to jedyny „międzypokoleniowy” komunikator, który obaj mamy.

      Inna sprawa, że ja mam w znajomych tylko jego (i gram tylko w singlu), a on ma znajomych kilkuset i non stop z kimś pisze :)

  • Rks

    Steam zabija normalny mechanizm spadania cen starszych tytułów. Przypominam, że kiedyś pudełkowe gry co kilka miesięcy trafiały do tańszych serii gier i po kilku takich cyklach na stałe miały ceny jak teraz z wyprzedaży steamowych. Grę można było kupić kiedy się chciało – zawsze miała w miarę akceptowalną cenę w stosunku do swojego wieku. Aktualnie gry wychodzące wyłącznie na steama mające dobre kilka lat najczęściej wiszą w sklepie poza promocjami na fantastycznym poziomie premierowych 40-60 euro. Kupowanie czegokolwiek starszego niż 2 miesiące na steamie bez czekania na promocję to czyste frajerstwo i wyrzucanie pieniędzy w błoto. Gdzie tu ta wygoda skoro czekanie na wyprzedaż jest często dużo dłuższe niż dawniej czekanie na paczkę ze sklepu.

    • Mówisz o Polsce. Pamiętaj, że polskie ceny PC-towych gier to wciąż echa tego, co działo się w Polsce w latach 90. ubiegłego wieku, jak walczono z piractwem. To jest podstawowy problem Polaków kiedy patrzą na steamowe ceny. W 2015 roku rozmawiałem o tym z przedstawicielami polskich sklepów, rzuć okiem – to bardzo ciekawa i wciąż aktualna lektura http://antyweb.pl/cena-na-steamie-nie-jest-cena-dla-polskiego-klienta-rozmawiamy-z-czolowymi-polskimi-sklepami-sprzedajacymi-gry/

    • Rks

      Nawet jeżeli ten mechanizm stosowano głównie do walki z piractwem to nie znaczy, że jest zły. I że z piractwem nie trzeba dalej walczyć w ten sposób. Liniowy spadek ceny gry wraz z jej wiekiem z jakimiś drobnymi wahnięciami na promocje to model fair zarówno dla sprzedającego i kupującego przez cały cykl sprzedaży. To co mamy teraz to rollercoaster w którym albo wychodzi się na cwaniaka który mało co faktycznie wspiera dewelopera, albo na frajera który przepłacił x razy za daną grę bo nie poczekał 3 tygodni do wyprzedaży jak szanujący się cebularz. Model zamrażania cen tytułów na premierowych cenach, żeby można było robić 3 razy w roku wyprzedaże typu -75% jest IMHO kompletnie nienaturalny i nienormalny. Jakkolwiek, wygląda na to, że dla wydawców ten absurd jest bardziej dochodowy i dalej będziemy w to brnąć.

    • Krzysztof Tukiendorf

      Popieram. Płacenie za grę tyle ile w momencie albo czekanie na mega promocję. Innego wyjścia w przypadku gier dystrybuowanych elektronicznie nie masz.

  • Całe szczęście, że istnieje coś takiego jak steam. Kij z tym, że Valve ma praktycznie monopol na PC, ale nie można odmówić steamowi wygody. Od chociażby łatki do gier, do gier wydawanych w pudełkach bez drm w najgorszym przypadku trzeba było instalować kilkanaście patchy w odpowiedniej kolejności by zaktualizować grę, modląc się by przy okazji niczego po drodze nie schrzanić.
    Teraz łatki instalują się automatycznie(można wyłączyć), a użytkownik nie musi praktycznie nic robić prócz obserwowania paska postępu.

    • Grzmotoruchacz2000

      To jak GOG tylko, że z DMR

  • Kamień

    Dla mnie steam to nie tylko platforma do grania ale wręcz społecznościowa. Zaraz po messengerze to właśnie na niej rozmawiam najwięcej ze znajomymi. Jestem na niej zalogowany codziennie nawet gdy nie gram, na telefonie także znalazło się miejsce dla mobilnej wersji steam

  • Steam to największy rak rynku gier. DRM-y, tysiące syfiastych gier, promowanie early accesów, promowanie hazardu, ingerowanie w pliki gry co czasami utrudnia modowanie, no i ceny z kosmosu.
    Jedynym właściwym serwisem z którego warto kupować cyfrowe gry jest GOG.

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Ja nie rozumiem fenomenu pugb czy jak to sie nazywa :D

  • Mailosz

    Nie cierpię Steama.
    Fatalnie napisany, wolno się włącza, zamula, opóźnia włączanie gier, itp. itd.

  • Jarek

    Paweł – PUGB czy PUBG bo raz piszesz tak, a raz tak.?

  • wombat

    Steam zmienił na lepsze rynek gier na pc, ale niestety zepsuł rynek gier cyfrowych. Niektóre tytuły są droższe od wersji pudełkowych, kiedyś cyfrowe zawsze były tańsze.

  • indy

    Fajnie, że się nawróciłeś ;-)
    Co do ilości odpaleń platformy, do ilości grających, to wczoraj przez kilka godzin oglądałem Netflix na PS4, także wiesz ;-)

  • Dima Noizinfected

    Steam spoko, ale klient moglby byc napisany lepiej. Serio – to muł, mam wrazenie jakby w calosci dzialal na IE. Do jakiegos Electrona nie mogli tej stronki wrzucic?

  • Krzysztof Tukiendorf

    A o czym jest ten artykuł, że tak zapytam…

  • Ssteam

    Kolejny żałosny tekst od Winiarskiego

  • promonarchia

    Ogólnie nie jest dobrze gdy mamy na rynku monopol, tudzież hegemonie… Windows, Steam, Android, Disney, Google, Linux, Facebook, Netflix… Wygodne – owszem, niepokojące – bardzo.

  • Aleksander Stellar

    Też pamiętam czasy przed steam, piękne czasy gdy grę można było sprzedać czy pożyczyć. Exclusivy sony zachęciły mnie do kupna ps4 a steam przelał szalę goryczy i kupiłem ps4 pro.