21

[Dobre, bo polskie] Stava – usługa, dzięki której restauracje nie muszą się martwić o dostawy posiłków

Od jakiegoś czasu publikujemy w ramach cyklu Dobre, bo polskie wpisy przybliżające polskie projekty, które z sukcesem rozwijają się w naszym kraju. Dziś przyjrzymy się opolskiej firmie Stava, która od kilku lat z powodzeniem wdraża w kilku miastach swoje usługi dowozu posiłków.

Mają swoje oprogramowanie i doświadczenie, dzięki któremu pomagają różnym restauracjom w rozwoju i powiększaniu zysków, bez konieczności budowania własnego systemu dostaw. Dodatkowo, dzięki franczyzie pozwalają młodym przedsiębiorcom w różnych miastach w Polsce założyć swój własny biznes i realizować dostawy we własnym mieście.

O szczegółach ich własnych rozwiązań postanowiłem porozmawiać z Grzegorzem Aksamitem, wiceprezesem firmy Stava.

Antyweb: Może na początek zdradź nam proszę, skąd pomysł na biznes, od kiedy działacie i w ilu miastach w Polsce można skorzystać już z Waszych usług?

Stava: Stavę rozwijamy od 2014 roku. Wcześniej prowadziliśmy inny startup, który mimo tego, że przynosił niezłe zyski postanowiliśmy przestać rozwijać. Pojawiła się darmowa konkurencja, z którą nie chcieliśmy konkurować, bo modele biznesowe oparte o reklamy nas nigdy nie interesowały.

Stava w tej chwili działa w czterech miastach: Wrocławiu od którego zaczynaliśmy, Opolu, Białymstoku i Legnicy. Wszystkie oddziały należą do franczyzobiorców. W trakcie organizacji są już trzy kolejne miasta. Do końca 2018 roku zamierzamy otworzyć ich w sumie kilkanaście.

Antyweb: Przed rozmową z Tobą przyglądałem się Waszym usługom, wydaje mi się, że skierowane są raczej dla restauracji, które do tej pory nie realizowały dowozów posilków.

Stava: Wręcz przeciwnie. Skupiamy się w 95% na restauracjach, które już realizują dowozy ze swoimi kierowcami. Przeprowadzamy u nich audyt i przygotowujemy indywidualną ofertę. W większości przypadków jesteśmy w stanie zdjąć im problem w całości z głowy, obniżyć koszty i jednocześnie poprawić jakość usługi dla klientów.

Restauracje, które dopiero zaczynają wozić oczywiście też obsługujemy, ale to nie jest core tego biznesu.

Antyweb: Zaciekawiła mnie ta opcja franczyzy, opisz jak to u Was działa. Czy osoby, które zechcą otworzyć swój biznes w swoim mieście muszą dysponować swoim taborem, jakąś znaczną sumą gotówki na wkład własny?

Stava: Jak w każdej franczyzie i każdym biznesie przedsiębiorca, który wchodzi do sieci musi mieć jakiś kapitał. Oczywiście każdy może otworzyć taką firmę sam, co pokazuje chociażby przykład Kamila z Legnicy, który świadczył podobne usługi przez rok zanim zdecydował się dołączyć do Stavy. Od nas dostaje jednak sprawdzony know-how, system informatyczny, którego nie mają nawet inne duże firmy oraz pewne efekty sieciowe – np. dostęp do umów zawieranych centralnie przez Stava z sieciami restauracji. To duża wartość, którą kupuje franczyzobiorca. Ta inwestycja szybko mu się zwraca, bo dzięki wysokiej efektywności, którą mu dajemy obniża koszty, podnosi marże i zarabia nawet po opłaceniu licencji więcej niż bez niej. Typowy win-win.

Franczyza to w ogóle świetny model biznesowy, trochę zapomniany przez startupową branżę. Nie do końca rozumiem dlaczego, bo to model z ponad 50 letnią tradycją i wieloma sukcesami. Znam na całym świecie łącznie z nami tylko kilka startupów technologicznych działających w tym modelu.

Antyweb: W ilu miastach działacie już we franczyzie? I jak się rozliczacie pomiędzy sobą, płacą Wam prowizję za korzystanie z Waszego systemu, marki?

Stava: Wszystkie cztery oddziały prowadzą franczyzobiorcy, ale nie zawsze działaliśmy w tym modelu. Przez trzy lata prowadziliśmy oddziały we Wrocławiu i Opolu sami. To było konieczne, żeby wypracować rentowny model biznesowy, którego oczekują franczyzobiorcy. Oddział we Wrocławiu kupił od nas kierownik którego tam zatrudnialiśmy.

Franczyzobiorcy płacą opłatę wstępną, w ramach której dostają obszerne szkolenia teoretyczne i praktyczne, cały know-how spisany w ponad 300 stronicowym podręczniku operacyjnym, ale przede wszystkim licencję na system informatyczny i wyłączność na swoje miasto. Oprócz tego płacą opłaty bieżące, około 1 zł od każdego zrealizowanego dowozu.

Antyweb: Możesz zdradzić, ile w poszczególnych miastach obsługujecie restauracji i ile dowozów dziennie/miesięcznie?

Stava: Niestety tych liczb nie mogę zdradzić. My też tak naprawdę uznajemy np. liczbę restauracji za vanity metric. Znam konkurencyjne firmy, które chwalą się setkami podpisanych umów, ale z restauracjami, które i tak utrzymują nadal swoich kierowców i wysyłają im zlecenia sporadycznie – kiedy nie dają rady sami. My wolimy mieć mniej restauracji, które w całości opierają swoje dowozy o nas.

Powiem tylko, że startujący oddział ma około 50 dostaw od pierwszego dnia i właściwie od pierwszego miesiąca jest rentowny.

Antyweb: Załóżmy, że chcę zająć się dowozami jedzenie z restauracji w moim rodzinnym mieście Głogowie. Co muszę zrobić, by zacząć? Ile czasu potrzeba, by wystartować w tym mieście z taką usługą?

Stava: Nie wszystkie miasta nadają się na taką usługę. Głogów spełnia kryterium populacji. Ma więcej niż 50 tys. mieszkańców (dokładnie 68 tys). Drugim kryterium jest odpowiednio rozwinięta oferta restauracji. Przyjmujemy wskaźnik minimum 1 restauracja na 1000 mieszkańców. Z tego, co widzę na szybko w Głogowie może być ich trochę za mało, ale trzeba to dokładniej zbadać. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić.

Następnie cały proces od podjęcia przez Ciebie decyzji do startu usługi trwa około 10 tygodni. W tym czasie odbywają się Twoje szkolenia, wizyty w innych działających już oddziałach, trwają audyty w restauracjach, składamy oferty restauracjom, rekrutujemy i szkolimy kurierów i wyposażasz bazę. Wszystko przy naszym osobistym wsparciu – przyjeżdżamy do Ciebie i pracujemy razem.

Antyweb: Jakie nowe miasta będą korzystały z Waszego rozwiązania w najbliższym czasie?

Stava: Nie chcę rzucać konkretnymi nazwami zanim nie wystartujemy. Jeszcze w tym kwartale startują dwa duże miasta wojewódzkie.

Antyweb: Zdradź zatem Wasze dalsze plany. Z jakim stanem posiadania zamierzacie skończyć ten rok i wejść w 2019?

Stava: W 2018 roku chcemy otworzyć 10 nowych oddziałów. Jeden właśnie wystartował, dwa kolejne są już w drodze, a kolejne planowane w harmonogramie. Rok dopiero się zaczął więc myślę, że zrealizujemy swój plan. W 2019 roku chcemy uruchamiać po dwa oddziały miesięcznie i już się do tego przygotowujemy.

Antyweb: Dziękuję za rozmowę.

Zachęcam przy okazji do podsyłania Waszych propozycji do naszego cyklu, szczegóły znajdziecie w osobnym wpisie – Dobre, bo polskie.

  • Ogau

    W 2017 słyszałem, że lunch24vi wooopit wykończyły już stave we Wrocławiu i nikt tam nie chce pracować, bo oferują najniższą krajową. Ciekawe gdzie leży prawda w tym przypadku. ;)

    • Słyszałeś czy jesteś pewien?

    • Ogau

      Słyszałem od kurierów uciekających ze stavy do jednej z tych firm. Taka wakacyjna robota ;)

    • Paweł Aksamit

      Wystarczy porównać liczbę oddziałów i dynamikę rozwoju, żeby samemu ocenić co jest prawdą. Działamy też w znacząco odmiennym modelu niż inne firmy z tego rynku, skupiając się na segmencie B2B i obsłudze restauracji, które mają duże grono swoich klientów telefonicznych oraz z portali nie zapewniających dowozu (Pyszne.pl i PP). Bezpośrednie porównywanie jednego z drugim jest więc niemożliwe.

    • Ogau

      Niestety (albo raczej na szczęście) już nie jestem na bieżąco i się nie odniosę, ale w wakacje statystyki były podobno bardzo słabe w stavie (słowa zarządu jednej z wyżej wymienionych firm). Fajnie jednak, że polska firma idzie do przodu.

      Można poznać stawkę dla kuriera we Wrocławiu?

    • Paweł Aksamit

      Niektóre firmy widocznie uważają, że niesprawdzone plotki o konkurencji są ciekawsze niż to, co mają do powiedzenia o sobie :) Co do stawek kurierów – ustalają je franczyzobiorcy i w to nie wnikamy. Zawsze składa się ona jednak ze stawki podstawowej i premii za efektywność. Dobrzy kurierzy zarabiają więc zawsze więcej niż stawki minimalne.

  • EL Wu

    Czemu nie Strava, chciałoby się zapytać.

  • Paweł

    Pracowałem w restauracji dla której jeździła stava ogólnie była to porażka, kurierzy się spóźniali bo było ich za mało, higiena nie była przestrzegana prawie w ogóle, torby z jedzeniem kładli na podłodze i pakowali jedzenie wyciągając jedzenie z innych restauracji i kładąc je też na podłodze, klienci byli niezadowoleni bo jedzenie przyjeżdżało zimne albo rozwalone. Ogólnie bardzo słaba współpraca.

    • Paweł Aksamit

      Jedzenie rozwożą ludzie. Zdarza się więc faktycznie, że jakiś kurier nie jest w stanie sprostać standardom. W początkowej fazie rozwoju kurierzy wozili również jedzenie na rowerach w plecakach. To był chybiony pomysł, ze względu właśnie na stan i temperaturę dostarczanego jedzenia. Wycofaliśmy się z tego już przeszło 2 lata temu. Obecnie, obiektywnie patrząc utrzymujemy najwyższe standardy w branży jeżeli chodzi o warunki w jakich jeżdżą posiłki. Wystarczy wspomnieć chociażby, że jako jedyni wozimy jedzenie wyłącznie w podgrzewanych pojemnikach – nawet na skuterach.

    • Ogau

      Rower wcale nie jest chybiony. Musi być tylko mądrze zaplanowany. Np. we Wrocławiu, w promieniu 2km od rynku, spokojnie rower będzie szybszy od skutera/auta. Kwestia nie dawania kilku zamówień jednocześnie i ograniczenia rowerów do krótkich akcji.

    • Paweł Aksamit

      Przy -5C jedzenie jest zimne nawet przy dostawie na 2 km. Chwila nieuwagi przy zakładaniu lub ściąganiu plecaka sprawia, że jedzenie jest wywrócone do góry nogami. Dlatego ze względu na jakość, wycofaliśmy się z rowerów całkowicie.

    • Ogau

      Nie ma szans. Przy -5 jedynie samopoczucie kuriera jest zagrożone. 2km rowerem to minimum 3km skuterem w centrum Wrocławia. Na skuterze też stygnie. Problemem jest x zamówień przed dostarczeniem wcześniejszych. No ale to choroba wszystkich firm tego typu.

    • meler

      Skuter jednak ma podgrzewane kufry w odróżnieniu od rowera :)

    • Ogau

      Tego nie wiedziałem.

    • Paweł

      Tylko nowi kurierzy którzy przyjeżdżali mieli podłączone grzanie kufra w innych albo nie działało albo nie chciało im się włączać. W ulotce reklamowej pisaliście że jedzenie jest gorące przez pół godziny nawet w temperaturze – 10 stopni

  • Mateusz

    Odział we Wrocławiu sprzedaliście, ponieważ pojawiła sie konkurencja.

  • betasap

    bolączka polskich biznesów :

    Atrakcyjne wynagrodzenie
    Uczniowie i studenci: 11,13 zł/h (netto – ‚na rękę’) na umowę zlecenie.
    Pozostali: 9,73 zł/h – 10,84 zł/h (netto – ‚na rękę’) w zależności od formy zatrudnienia.

  • Jeju jakie tu są dyrdymały:
    – operują we Wrocławiu Opolu, Białymstoku i Legnicy
    – „dostęp do umów zawieranych centralnie przez Stava z sieciami restauracji”

    o jakich można tu mówić umowach centralnych jak się jeździ tylko w 1 z 6 największych miast?

    W Poznaniu jest podobny biznes zwący się glodny.pl – osiągneli w mieście niezły efekt skali więc rynek na tego typu pomysły jest na bank. Pytanie kto zawojuje Warszawę (chyba, że to royalmenu.pl jest tam liderem?) i wtedy przejmie graczy z innych miast.