Jest to tekst Jacka Artymiaka, który tworzy serwis texy.co

Przed Świętami pozwolę sobie na odrobinę refleksji.

Startupy stały się wreszcie w Polsce modne. Warto się na tym temacie znać i wypada mieć własną lub pożyczoną opinię, nawet jeśli nie ma się pojęcia czym jest startup. Jak wszystko czego interpretację przejmują media, startupy są raz ulubieńcami mas, raz chłopcem do bicia, raz pośmiewiskiem. Są wszystkim tylko nie sobą. Taka jest cena popularności, takie są koszty najmniejszej nawet sławy. Nie mamy kontroli nad tym kto i jaką gębę nam przyprawi.

Czym jest startup? Każdy ma swoją definicję. Dla mnie jest to przedsięwzięcie, firma, spółka, która ma więcej pomysłów, chęci i zapału niż pieniędzy a pomimo tego chce zmienić świat. Czasami są to marzenia globalne, czasami chodzi o coś mniejszego. Ale jest to zawsze chęć zmiany otaczającej nas rzeczywistości. Jedni robią to mozolnie poszukując klientów i składając grosz do grosza, inni szukają inwestorów, doradców, nauczycieli, którzy pomogą im zrealizować swoje wizje. Obie te drogi (oraz parę innych) dopóki są legalne dopóty nikomu zwykle nie przeszkadzają.

Czasami jednak znajdzie się ktoś, kto uważa, że to głupie, niepotrzebne, śmieszne i słabe. Że za dużo wokół startupów szumu a za mało konkretów. Bo czymże jest firemka z tuzinem klientów wobec Facebooka? I zwykle jest to ktoś, kto nie za bardzo wie czym jest startup a o prowadzeniu własnego nawet nie myślał. Taki czarny PR mający na celu fabrykowanie kontrowersji w celu poprawienia ruchu na własnym blogu to pójście na łatwiznę, bo łatwo jest krytykować ludzi, którzy jeszcze niczego nie osiągnęli, łatwo jest podpinać się pod olbrzymów i stojąc na palcach ich nóg wrzeszczeć na innych, łatwo jest przykleić się jak kupa do burty tankowca i krzyczeć: „Płyniemy!” Łatwe to i nabija statystki bloga-wydmuszki.

Czy to znaczy, że nie można krytykować startupów? Pewnie, że można, ale róbmy to merytorycznie. Opinie nt. technologii ferowane przez ludzi, którzy „na komputerach znają się, bo sobie kupili” są bezwartościowe.

Finansowanie, zakładanie, prowadzenie i sprzedawanie startupów to coś nowego, czego uczymy się w Polsce od zera. Dlatego nie ma co się oglądać na Marka Zuckerberga, bo to nie ten ekosystem. Takiego giganta nie zbudujemy dopóki nie będzie u nas ludzi z doświadczeniem, którzy potrafią budować zamiast niszczyć (tych możemy eksportować hurtem). Wszyscy zainteresowani muszą się uczyć, spotykać, rozmawiać i porównywać. Jeżeli komuś przeszkadza liczba imprez oraz ich styl a zachwyty nad nowymi pomysłami wydają się być przesadzone, niech spojrzy w inną stronę.

Plucie na ludzi, którzy dopiero zaczynają kończy się tylko tym, że kiedy już odniosą sukces, nie będą chcieli podać ręki ludziom, którzy wcześniej z premedytacją obniżali ich wartość w oczach swoich czytelników, potencjalnych użytkowników i inwestorów. Wcale nie znaczy to, że trzeba być wazeliniarzem, wystarczy nie podbijać oglądalności własnego bloga przez wylewanie pomyj na ludzi, którzy chcą tworzyć a nie niszczyć.

Zapraszam każdego, kto miesza z błotem ludzi poświęcających sporą część swojego życia na realizację własnych pomysłów do porzucenia bezpieczeństwa regularnej wypłaty i ubezpieczenia społecznego (jakkolwiek fikcyjną ma ono dziś wartość). Zapraszam każdego „opiniotwórcę” chowającego się za plecami bogatego pracodawcy i pichcącego „mocne” wpisy na prowadzonym na boku blogu do tego by zwolnił się z pracy i stanął przed żoną mówiąc: „Kochanie, od dziś będziemy żyli bardzo skromnie. Nie wiem kiedy to się skończy i czy wogóle odniosę sukces, ale zamierzam realizować swoje marzenie o zmianie świata.”

Są chętni?

Wszystkim startupowiczom życzę Wesołych Świąt oraz wymarzonych sukcesów w roku 2012!

Jacek Artymiak tworzy serwis texy.co

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://mobifin.blogspot.com MobiFin

    „Zapraszam każdego “opiniotwórcę” chowającego się za plecami bogatego pracodawcy i pichcącego “mocne” wpisy na prowadzonym na boku blogu[...]”

    Przekaz wpisu rozumiem i doceniam tych, których dotyczy, ale dlaczego Jacku „plujesz” na tych, co potrafią za jednym zamachem pracować na etacie i prowadzić bloga (bądź) blogi??? Są gorsi?

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Chodzi o tych, którzy z krytyki startupów robią sobie sport sami chowając się na bezpiecznej posadzie. Samo prowadzenie bloga „po godzinach” nie przeszkadza mi wcale.

  • smUTny

    Czy jest w Polsce jakaś nisza w której nie ma szydzących teoretyków? W każdym razie dołączam się do życzeń. Powodzenia w przyszłym i kolejnych latach.

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    smUTny: Czy jest w Polsce jakaś nisza w której nie ma szydzących teoretyków? W każdym razie dołączam się do życzeń. Powodzenia w przyszłym i kolejnych latach.

    Chyba niestety nie ma

  • Dariusz Newton

    Mnie startupy nudzą i jakoś niespecjalnie przekonują.. może dlatego, że są to pomysły ale nie na biznes.

  • sauo

    Bo domeną Polaków jest krytykować, ośmieszać i próbować dyskredytować każdą inicjatywę. Wg mnie to wynika z poczucia niskiej wartości i kompleksów. Jest to śmieszne i moim zdaniem szkoda zachodu i jakiejkolwiek uwagi na czytanie wypocin krzykaczy. Robić swoje i nie oglądać się na chwasty.

  • Fąfara

    „Czasami jednak znajdzie się ktoś, kto uważa, że to głupie, niepotrzebne, śmieszne i słabe. Że za dużo wokół startupów szumu a za mało konkretów. Bo czymże jest firemka z tuzinem klientów wobec Facebooka? I zwykle jest to ktoś, kto nie za bardzo wie czym jest startup a o prowadzeniu własnego nawet nie myślał. Taki czarny PR mający na celu fabrykowanie kontrowersji w celu poprawienia ruchu na własnym blogu to pójście na łatwiznę, bo łatwo jest krytykować ludzi, którzy jeszcze niczego nie osiągnęli, łatwo jest podpinać się pod olbrzymów i stojąc na palcach ich nóg wrzeszczeć na innych, łatwo jest przykleić się jak kupa do burty tankowca i krzyczeć: “Płyniemy!” Łatwe to i nabija statystki bloga-wydmuszki.”

    To chyba aluzja do SW?

    Ja swoją drogą zauważyłem jedną rzecz. Po głowie mi chodziło że większość startupów to nic nieznaczące projekty. Niektóre robione chyba po to, bo to modne, bo „wujek” VC daje kasę, itp.
    I wtedy pojawił się wpis na blogu że startupy są beee bo … I teraz czytając taki wpis mam wrażenie że ktoś mi to z ust wyjął. Dlaczego miałbym w takim razie się z tym nie zgadzać? Bo to niemoralne krytykować coś co nic nie znaczy i we własnych wyobrażeniach – bazujących na obserwacjach i doświadczeniach zawsze będzie nic nie znaczącą kupą?!

    Ale tego że chwaliłem projekty które mają szansę się wybić, bo są potrzebne, bo trafiły w niszę, to już nikt nie zauważył!

    Nie popadajmy w skrajności w ocenianiu czy to dobrze czy źle krytykować/chwalić startupy. Po prostu róbmy to jeśli uważamy że nasze zdanie się liczy. Bo jakby nie było, to też jest feedback dla startupów!

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Uważam, że krytykować trzeba, bo to zdrowe. Chętnie poczytam krytykę konkretną. Elektryczność też miała się nie sprawdzić

  • Ghoran

    Ja bym chyba jednak oddzielił chwalenie/krytykowanie pomysłów od chwalenia/krytykowania startupów (czyli już firm „pełną gębą”). Pomysłu mogę nie łapać, może mnie nie przekonywać etc. ale póki firma go realizująca zarabia to ja tam mogę mieć klaskaniem obrzękłe prawice :)

    Jako przykład podam NK (osławiona NK ;-)). Nie przekonywała mnie na początku, później doceniłem za to, że odnalazłem paru starych znajomych, teraz znów niczym nie pociąga. Ale jako firma działa fajnie więc dlaczego nie klaskać?

  • http://www.hofb.pl Piotr

    Zgadzam sie z Jackiem, u nas łatwo jest krytykować. Jednak trzeba mieć świadomość ze w Polse trudno o finansowanie start up’ów. Śledzę ten „ryneczek” o dłuższego czasu i widzę, ze to droga przez mękę. Goście chcą zainwestować 50tys pln i za pół roku mieć zwrot z inwestycji milion złotych. W Stanach, nawet totalne wydumki, dostają milion dolarów na start i próbują. Większość pada, ale kilku się udaje i potem poznajemy nazwisko kolesia np Zuckenberg. Tam fundusze inwestycyjne mają kilkaset milionów dolarów do rozdania! Znacie Mobli.com? Di Caprio dał łebkom 4mln dolarów. Na co? Na kolejny serwis z filmami i zdjęciami ( tak w skrócie)!!!

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Nasi inwestorzy są zbyt biedni żeby dopuścić do świadomości możliwość utraty pieniędzy. Miałe z kilkoma kontakt i na razie nie skorzystam. Zbyt dużo czasu spędzali na zapewnianiu sobie wszystkich możliwych zabezpieczeń i pouczaniu mnie, że Nokia 71 to przyszłość technologii mobilnych bo sami ją mają.

  • Maciej Stachowiak

    dopóki startup nie ma racjonalnego modelu zarabiania a po starcie nie zarabia na siebie to ja zachowuję ostrożny entuzjazm. Wydać 20 czy 200 kPLN inwestora zawsze można, ale przecież nie o to w tym chodzi

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Nie każdy pomysł da się od razu zamienić w przychody. Google też na początku nie miał pomysłu na zarabianie. Wreszcie kupili Oingo i Overture i zaczęli zarabiać. Nie mówię, że każdy pomysł na startup jest genialny, ale oblanie wszystkiego hurtowo gnojem po to żeby wycisnąć z takiego wpisu kilka tysięcy odsłon jest pójściem na łatwiznę kosztem czegoś czego w Polsce potrzebujemy: odwagi do realizowania i finansowania pomysłów na zmianę świata. Bez tego nie będziemy się liczyć na scenie globalnej.

    • http://podobnestrony.pl/ Szymon Bodych

      Jacek Artymiak: Nie każdy pomysł da się od razu zamienić w przychody.Google też na początku nie miał pomysłu na zarabianie.Wreszcie kupili Oingo i Overture i zaczęli zarabiać.Nie mówię, że każdy pomysł na startup jest genialny, ale oblanie wszystkiego hurtowo gnojem po to żeby wycisnąć z takiego wpisu kilka tysięcy odsłon jest pójściem na łatwiznę kosztem czegoś czego w Polsce potrzebujemy: odwagi do realizowania i finansowania pomysłów na zmianę świata.Bez tego nie będziemy się liczyć na scenie globalnej.

      Jacek, niestety podajesz błędne informacje. Google nigdy nie kupiło Overture. Skorzystało natomiast z rozwiązania Billa Grossa (IdeaLab), który stworzył Overture (czyli dopasowane do wpisanej frazy płatne linki). Oczywiście Bill ich pozwał, a następnie się dogadali (Google mu zapłaciło). Można więc powiedzieć, że rozwiązanie które zastosował Bill w overture uratowało Google (uruchamiając podobną usługę – AdWords zaczęli w końcu zarabiać spore pieniądze). Natomiast samą firmę Overture kupiło w 2003 roku Yahoo.

  • Luke Miler

    Jacek, dobry post – dzieki! W temacie „definicji” startupu, polecam artykuł http://bit.ly/sj2INm

  • Paweł

    Jacek Artymiak: Nie mówię, że każdy pomysł na startup jest genialny, ale oblanie wszystkiego hurtowo gnojem po to żeby wycisnąć z takiego wpisu kilka tysięcy odsłon jest pójściem na łatwiznę kosztem czegoś czego w Polsce potrzebujemy: odwagi do realizowania i finansowania pomysłów na zmianę świata.Bez tego nie będziemy się liczyć na scenie globalnej.

    Poziom generalizacji jaki uprawiasz kompletnie dyskwalifikuje Twój artykuł (który notabene jest słaby i w zasadzie o niczym). Ale ze mnie hejter ;)
    No i tekst o inwestorach i Nokii 71 – szaleństwo i rozkosz.

  • http://www.jakubpas.infohttp://www.bioinfo.plhttp://www.darkplanet.pl Jakub Paś

    Chęteniej poczytałbym jak się zakłada warzywniak albo budke z hamburgerami niż kolejna strone internetową dla matek z dziećmi albo agregator przepisow kuchennych nazywane startupami.

  • Cube-K

    Czy jesli nie siedze na garnuszku w korpo to juz mam prawo powiedziec ze wiele, a wrecz zbyt wiele obecnych startupow to nieporozumienie ? Czy jesli powiem ze wiele to dno, to znaczy ze nie widze tych dobrych ? Generalizujesz tak bardzo ze ciezko z Toba dyskutowac. Nie widzialem „wszystkiego”, a o wielu startupach dowiemy sie dopiero jak zostana odpalone. Ale to co widzialem, o czym czytalem przez ostatnie 3 lata.. hmm 3% ma jakiekolwiek szanse, a moze 1% jest naprawde swietny. Oczywiscie moim zdaniem ;) A reszta jest „budowana” wg nastepujacych genialnych zalozen:

    1) w PL jest 10 milionow mieszkan 2) kazde mieszkanie ma drzwi, klamke i zamek. 3) w Pl jest 5 milionow krzyzowkowiczow. Z tej analizy wynika, ze nalezy zrobic startup, ktory umozliwi otworzenie drzwi do domu po rozwiazaniu krzyzowki ;)

    Poczatek kazdej branzy jest burzliwy. Czas odsieje ziarno od plew. Tak bylo, jest i bedzie zawsze. Wygraja Ci, ktorych celem jest zbudowanie biznesu, nie startup’u samego dla siebie. Wygraja Ci ktorzy rozrozniaja zaspakajanie potrzeb, od wymyslania nowych i nikomu niepotrzebnych. I Ci ktorzy w tym wszystkim, poza ciezka praca, beda mieli troche szczescia ;)

    PS. Pilnie sprzedam nokie 71 :D

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Jeżeli sam musisz zatroszczyć się o ZUS, utrzymanie siebie i ludzi, którzy dla Ciebie pracują, to Twoja krytyka pomysłów i działań innych przedsiębiorców będzie dla mnie bardziej wiarygodna od krytyki kogoś, kto bije na oślep po innych przedsiębiorcach samemu siedząc w korporacji. Po prostu.

  • http://www.my-mobile.com.pl Kamil

    Zapraszam każdego, kto miesza z błotem ludzi poświęcających sporą część swojego życia na realizację własnych pomysłów do porzucenia bezpieczeństwa regularnej wypłaty i ubezpieczenia społecznego (jakkolwiek fikcyjną ma ono dziś wartość). Zapraszam każdego “opiniotwórcę” chowającego się za plecami bogatego pracodawcy i pichcącego “mocne” wpisy na prowadzonym na boku blogu do tego by zwolnił się z pracy i stanął przed żoną mówiąc: “Kochanie, od dziś będziemy żyli bardzo skromnie. Nie wiem kiedy to się skończy i czy wogóle odniosę sukces, ale zamierzam realizować swoje marzenie o zmianie świata.”

    Święte słowa…

  • http://phi.com.pl Michał Frączek

    Fajny i potrzebny tekst. Szkoda, że wchodząc w polemikę z tymi, którzy generalizują, sam zrobiłeś to samo, tyle że na drugim biegunie. Gdybym miał opowiedzieć się po którejś ze stron: trzymam kciuki za start up’y!

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Gdybym poleciał po nazwiskach też nie byłoby dobrze, bo pojawiłyby się głosy, że atakuję tego czy owego. A ja nie człowieka tylko zachowania wziąłem na ruszt. Dlatego „generalizuję”. Wszystkich nie zadowolę.

  • Paweł

    Jacek Artymiak: Jeżeli sam musisz zatroszczyć się o ZUS, utrzymanie siebie i ludzi, którzy dla Ciebie pracują, to Twoja krytyka pomysłów i działań innych przedsiębiorców będzie dla mnie bardziej wiarygodna od krytyki kogoś, kto bije na oślep po innych przedsiębiorcach samemu siedząc w korporacji. Po prostu.

    Czyli krytyka na antyweb z czasów przed antywebspzoo była mało wiarygodna? :)

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Tak mi się zdaje, że prowadzący AW przed „z o.o.” miał jednak doświadczenie w branży, o której pisał. W każdym bądź razie o lepieniu pierogów nie pisał :)

  • Piotr

    Dopóki o startupach było cicho i może nawet niektórzy nie wiedzieli, że to co robią nosi hamburgerową nazwę „startup” to było fajnie. A teraz jak się zrobiła moda to inwestorzy dostają dziesiątki przeciętnych propozycji współpracy- ciężej jest się wybić. Cóż, tak to jest…

    • Dodaj

      Dokładnie tak. Ja pojęcie start-up kojarzyłem z branżą bio-science, gdzie jakaś grupa naukowców uniwersyteckich, z doktorantami, czasami studentami tych uczelni coś odkrywała w laboratorium i szukała na to finansowania (patenty, prowadzenie na rynek, itd.. generalnie kupa kasiory, setki tysięcy dolarów na początek, później miliony). Czyli konkretny pomysł, kasa na konkretne cele a nie drobne na waciki. Jakoś się to kręciło. A teraz to pojęcie przylgnęło do byle czego, byle na waciki, zus, czy bilet do kina wystarczał i robimy biznes. Na 99,99% się nie uda ale zus opłacony.

  • szdcz

    problem startupow w polsce jest to ze sa w polsce ;)

    powaznie, czytam sobie czasem AW i wiekszosc SU to nedza, raz na rok jest wpis z tymi ktore sa bliskie sukcesu albo sukcesem ;) i to sa albo jakies warezy, sutenerestwo, porno albo uslugi skierowane na zachod tak ze nawet domena jest .com a calosc po angielsku

    bezpiecznej wyplaty? nie no powaznie ;) chyba mowa o prezesie orlenu

    plecami bogatego pracodawcy – tja powiedza startupiarze piszac z domu mamusi przed obiadem, ci co maja kase od nas z UE i ci co buduja na bazie istniejacych firm swoje weekendowe zabawki ;)

    Sa chetni tylko ze nie zajmuja sie powielaniem pomyslow z zachodu, marnych nieużytecznych apek, inne dziadostwa modnego, tendy i pr.
    Ci chetni nie osmieszaja sie nazywajac sie hipstersko startupowcem a normalnie sa mlodym biznesmenem, powstaja co dzien i nikt o nich nie pisze choc odnosza sukces no bo co kto napisze o nowym sklepikarzu, szewcu .. chyba tylko jak majtki zdejmie na youtube.

    Wy wszyscy smieszni starupiarze moze tak do ubojni drobiu, chodowli owiec, handlu miesem, produkcji mebli …. nie nie chodzi o ubojnie na ifona ;) – hehe swoja droga dobry pomysl na gre dla swirow.

    ps. najlepsze starupy to po 89′ teraz juz po ptakach
    szukanie nisz ktore interesuje 500osob to wywalanie kasy w kosz.

    zatrollowalem sobie bo i autor tez dal popis ;)

  • Wojtek

    Jacek Artymiak: Jeżeli sam musisz zatroszczyć się o ZUS, utrzymanie siebie i ludzi, którzy dla Ciebie pracują, to Twoja krytyka pomysłów i działań innych przedsiębiorców będzie dla mnie bardziej wiarygodna od krytyki kogoś, kto bije na oślep po innych przedsiębiorcach samemu siedząc w korporacji. Po prostu.

    Tylko, że Cube nie bije na oślep – sam napisał (i zgadzam się z nim – żeby nie było – prowadzę własną działalność, nie startup, ale o zus itp muszę zadbać sam), że uważa co najwyżej 3% pomysłów jest na prawdę wartościowa. Nie stawiałbym krytyki ludzi, którzy mają swoją działalność nad tymi, którzy pracują w korporacji tylko z tego powodu, bo to dopiero jest generalizowanie i pierdoły.

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Nie napisałem, że Cube „bije na oślep”, tylko że chętniej słucham, czytam i oglądam wypowiedzi praktyków. W tekście pozwoliłem sobie skrytykować praktykę blogerów, którym przeszkadza podobno całe to startupowe zamieszanie, ale nie przeszkadza im to podbić statystyk na głupim dowalaniu innym. I są to głównie blogerzy, którzy mają małe pojęcie o startupach, firmach dużych czy „zwyczajnym” prowadzeniu działalności w celu utrzymania się z dnia na dzień. Co do pomysłów, to 99.999% wydaje się być idiotycznymi mirażami, ale takie są wszystkie na początku. Kiedy powstawał Google mówiono, że wyszukiwanie to temat zamknięty i nic nie da się w tym temacie zrobić. Facebook był jakimś prymitywnym forum dla studentów. Ale się udało. Dlatego zawsze będę za startupowiczami, nawet jeśli ich pomysły są naiwne, bo czasami są np. realizowane w sposób nowatorski i rozwiązania techniczne albo pomysły marketingowe mogą być bardziej przełomowe niż pomysł, który pomagają realizować. Pisanie o tym, że za dużo już tej gadki o startupach jest tak samo mądre jak pisanie o tm, że za dużo jest konkursów muzycznych bo wszyscy polscy muzucy są odtwórczy i nic tu nowego nie wymyślą.

  • Ewelina

    Lepszego wpisu dawno nie czytalam.

  • Piotrek

    Ten post to generalizacja pisana jak sądze pod wpływem niepotrzebnych emocji po przeczytaniu czegos na konkurencyjnym blogu.
    Argument, ze nie mozna sie wypowiadac, jesli sie nie przelalo krwi w stutupie jest co najmniej dziwny. Kolejny glos w stylu: tylko rezyser filmowy moze krytykowac filmy – otoz tak nie jest.
    Polska scena jest jeszcze niedojrzala – 99% startupow polskich to odtworcze gowno i klony z usa. Finansowanie tez bez hitu – jest kasa na seed – kwoty rzedu 50-300k. Wysokonakladowe projekty to juz tylko za wielka woda.
    Takie sa realia – slabe projekty dostaja dosadna krytyke. Mysle, ze to lepsze niz poklepywanie sie po plecach – to jest dobre dla loserow. Prawdziwi zapierdalacze nie lansuja sie po eventach, bo na to po prostu szkoda czasu.
    Trzeba tez odczarowac troche ten romantyczny mit wiecznego startupowicza. Wieczny starupowicz to jak wieczny student – loser lub nieuk. Focus trzeba troche przekalibrowac. Trzeba robic przede wszystkim biznes ($) a nie startupy.

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Wypowiadać każdy się może. Lepiej się jednak słucha tych, którzy próbowali, bo więcej w tym konkretu.

      Nie bujam w obłokach. Też osobiście uważam, że firma chcąca rozwijać się w polskich warunkach powinna mieć konkretny model biznesowy. I też wiem, że spora część startupów (nie tylko polskich) nie przetrwa konfrontacji z rzeczywistością. To nie neguje modelu „startupowego” (mam pomysł–zapoznam inwestora), bo jeżeli są kupujący i sprzedający, to jest rynek i tylko od obu stron zależy czy ten rynek zepsują czy rozwiną. Po prostu uważam, że sikanie na kogokolwiek i cokolwiek o czym się nie ma pojęcia jest pójściem na łatwiznę w celu podbicia ilości odsłon. To jest tani chwyt.

  • Dasia

    Jacek Artymiak:

    Nie napisałem, że Cube “bije na oślep”, tylko że chętniej słucham, czytam i oglądam wypowiedzi praktyków.

    Dlatego zawsze będę za startupowiczami, nawet jeśli ich pomysły są naiwne,

    Buzdygan (ostatnio go tu nie widac?) jest takim praktykiem i strasznie punktuje te wszystkie startupy, a nawet sama sensowność takiej działalności.

    Jak zbijesz jego podstawowy argument, że takich ludzi trzeba odciągać od głupoty, którą chcą zrobić, zamiast pochwalać naiwność, bo w Polsce niema osobistego bankructwa i klęska oznacza nędzę do końca życia?

    Dasia

    • http://texy.co Jacek Artymiak

      Masz rację, w Polsce nie ma bankructwa osobistego. Dlatego trzeba założyć spółkę, bo to daje lepszą ochronę. Nie trzeba tej spółki zakładać w Polsce. Może zamiast odciągać ludzi trzeba ich lepiej edukować?

    • Dasia

      Taka spółka i tak nie dostanie żadnych kredytów i zwykle finansowana jest z pieniędzy pożyczanych osobiście przez jej założycieli.
      Więc to niewiele zmienia.

      A jaki kraj proponujesz do założenia takiej spółki?

      Dasia

    • Brat Dalton

      Akurat Buzdygan siedział za swoje przewały więc nie powoływałbym się na jego autorytet w kwestii praktyki ;)

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    Dasia: Buzdygan (ostatnio go tu nie widac?) jest takim praktykiem i strasznie punktuje te wszystkie startupy, a nawet sama sensowność takiej działalności.

    Dobre – ty tak na poważnie?

  • Dasia

    A to poważne pytanie?

  • http://texy.co Jacek Artymiak

    Dasia: Taka spółka i tak nie dostanie żadnych kredytów i zwykle finansowana jest z pieniędzy pożyczanych osobiście przez jej założycieli.
    Więc to niewiele zmienia.A jaki kraj proponujesz do założenia takiej spółki?Dasia

    Po taką poradę musisz udać się do doradcy podatkowego i prawnika.