7

Startupowcy, co Wy najlepszego robicie? Cz.2

Niektórzy z Was wspominają burzliwą dyskusję po moim wcześniejszym artykule dotyczącym opłacalności udziału startupowców w konferencjach branżowych. Sporo opinii pojawiło się nie tylko w komentarzach pod artykułem, ale również w dyskusjach w Social Media, jak choćby tutaj czy tutaj. Autorem wpisu jest Andrzej Targosz. Część z Was analizowała cel mojej wypowiedzi. Pojawiały sie opinie, że nie było słowa o koncentracji startupów na użytkownikach etc., ale najczęstszy zarzut dotyczył niskiej frekwencji na Bitspiration. Komentarz “$GRUPA_KONSUMENTÓW, […]

Niektórzy z Was wspominają burzliwą dyskusję po moim wcześniejszym artykule dotyczącym opłacalności udziału startupowców w konferencjach branżowych. Sporo opinii pojawiło się nie tylko w komentarzach pod artykułem, ale również w dyskusjach w Social Media, jak choćby tutaj czy tutaj.

Autorem wpisu jest Andrzej Targosz.

Część z Was analizowała cel mojej wypowiedzi. Pojawiały sie opinie, że nie było słowa o koncentracji startupów na użytkownikach etc., ale najczęstszy zarzut dotyczył niskiej frekwencji na Bitspiration. Komentarz “$GRUPA_KONSUMENTÓW, CZY WYŚCIE OSZALELI? NIE KUPUJECIE $PRODUKT? DOKĄD ZMIERZACIE?”jest moim ulubionym.

Odpowiadając: nie, frekwencja nie była niska – była taka, jak zaplanowaliśmy. Nie mogłem wytoczyć kontrargumentu wcześniej, ponieważ od razu pojawiłyby się komentarze, że to jest niewiarygodne (dowiedziałem się, że przecież pisanie merytorycznego artykułu przez osobę określaną beneficjentem “procederu konferencyjnego” powinno być wręcz zabronione, a z całą pewnością jest nieprzyzwoite:). Cierpliwie czekałem, aż skończy się wydarzenie, wyjdą komunikaty o zdarzeniach, które działy się w tle Bitspiration, podamy statystyki, które pokażą, że moim celem nie było zwiększenie frekwencji – na to nigdy nie będę narzekał, w momencie publikacji artykułu mieliśmy 200-procentowy wzrost uczestników w stosunku do roku poprzedniego.

Rady dotyczące daty publikacji artykułu okazały się nietrafione. Nie mam nikomu tego za złe, bo część komentarzy naprawdę była krzepiąca! Wbrew pozorom część osób, która przybyła na wydarzenie, odrobiła swoją pracę domową doskonale, przygotowała się do wydarzenia i to oni wygrali! Ja podczas wydarzenia nie robiłem nic innego, jak odpowiadanie na prośby o przedstawienie wybranych osób. Duże brawa! Inne nastawienie było wyczuwalne na korytarzu, w salach wykładowych i na imprezie wieczornej. Tak więc z tego miejsca pragnę podziękować wszystkim, którzy, świadomie lub nie, nagłośnili artykuł i przyczynili się do zwiększenia świadomości uczestników konferencji. Ja dalej uważam, że na część konferencji po prostu nie ma sensu chodzić:) Jest kilka takich wydarzeń, które z przyczyn niezależnych ode mnie opuszczam, ale wówczas staram się, aby przedstawiciel naszej firmy godnie nas reprezentował.

Nie lubię odgrzewanych kotletów, tak więc w nową polemikę na temat frekwencji nie będę wchodził. Ci, którzy byli na wydarzeniu, wiedzą co się działo, a Ci którzy nie byli, mogą poczytać o nim na adku.pl, Crosswebie, na blogu Marcina Wójcika, na tech.eu czy stronie Forbesa.

Dla mnie wystarczającym powodem do radości po konferencji jest opinia przedstawiciela jednego z bardziej znanych, polskich startupów. Dla nich Bitspiration jest elementem podsumowania całego roku. Patrzą wstecz, widzą, gdzie byli rok wcześniej i z radością oglądają postęp. Tak jest od dwóch lat. Dla organizatora to miód na uszy:)

Wolę się skupić na przemyśleniach i podsumowaniu Bitspiration w kontekście startupów. Bitspiration zdecydowanie nie było tylko imprezą towarzyską, nie było też kółkiem wzajemnego poklepywania sie po ramieniu, jak niektórzy twierdzili. Na Bitspiration można było się dowiedzieć m.in., jak współpracować z przedstawicielami VC. Tak, specjalnie nazywam to współpracą, bo nie jest to już tylko gra. Właściwie ta relacja grą nigdy nie była, bo w zdrowych realiach obie strony mają wspólny cel – robienie biznesu. Niemniej, w przeszłości bywało różnie – nie brakowało pokrzywdzonych startupów czy wyprowadzonych w pole inwestorów. Dzisiaj można śmiało mówić o otwartości, dialogu i wzajemnym wsparciu. To, co przedstawiciele startupów powinni zrobić przed każdą imprezą, to dokładnie się do niej przygotować, czyli:

  • ustalić, jakie cele chcą zrealizować oraz na jakim etapie rozwoju aktualnie się znajdują
  • sprawdzić listę prelegentów i uczestników (o ile to możliwe)
  • dokładnie przemyśleć, co z daną osobą chcą załatwić/zaoferować/osiągnąć – jeśli jest to pitch inwestorski, to muszą być gotowi do rozmowy o swoim projekcie podczas imprezy wieczornej, przerwy kawowej, w większej grupie osób.

Pamiętam, jak podczas konferencji przedstawiciel jednego z czołowych, polskich startupów przez cały wieczór pitchował swój pomysł kolejno do różnych osób (od dziennikarzy po inwestorów) – do dzisiaj nie mogę wyjść z podziwu. Na konferencjach można spotkać kluczowe osoby w bardzo nietypowych sytuacjach – trzeba być na to gotowym. Dla przykładu – UXpin dzięki obecnemu na Bitspiration Benowi Dresslerowi udało się wynegocjować duży kontrakt. Wybrane osoby otwarcie podchodziły do Keitha Teare’a z TechCrunch, szukając kontaktu do globalnych mediów technologicznych. Obleganymi osobami byli też Tytus Cytowski, Piotr Wilam czy Tomasz Czechowicz. Te osoby oraz ich wiedza byly dostępne na wyciągnięcie ręki – wystarczyło podejść i umiejętnie opowiedzieć o swoim pomyśle, celach i możliwościach.

Wyjdź ze strefy komfortu

Na pewno nie dasz rady wziąć udziału we wszystkich wykładach, tak więc trzeba dokładnie sprawdzić agendę i wybrać te, na których najbardziej Ci zależy. Ustaw dzień tak, aby plan zrealizować. Pamiętaj, że temat prezentacji może być nudny, ale jeśli prelegent jest dla Ciebie ważny, to posłuchaj wykładu, by móc odnieść się do niego podczas dyskusji.

Większość osób nie znajduje się na konferencji przypadkowo. Rozmawiaj nie tylko z kluczowymi prelegentami, ale również z uczestnikami. Czasami Twój rozmówca akurat jest w trakcie podejmowania kluczowej decyzji dotyczącej wykorzystania narzędzia, nad którym Ty pracujesz. Znam przykład firmy, która zyskała na dobrym kontakcie z ekspertem od UX – pracując dla różnych firm, za każdym razem namawiał do wdrożenia ich rozwiązania.

Podczas konferencji nie spędzaj za dużo czasu w otoczeniu osób, które dobrze znasz – postaraj się wyjść ze strefy komfortu, abyś na koniec dnia mógł powiedzieć: poznałem 100 nowych osób, to był efektywny czas.

Podczas Bitspiration można było te rady przełożyć na efekty. Z wykładów, ale również w kuluarach dowiedzieliśmy się, że fundusze chcą i starają się koinwestować, starają się wypychać startupy globalne na rynki, które są zdecydowanie większe niż Polska. Co ciekawe, ich celem jest nie tylko szybka maksymalizacja zysków, ale również ważne jest poznanie kultury międzynarodowych firm. Dzisiaj startup nie musi i nie powinien ograniczać się tylko do jednego kraju. Zasada niby prosta, ale nie tak łatwa w zrealizowaniu. Trzeba poznać bardziej doświadczone rynki, dowiedzieć się, jak współpracować z mediami oraz dlaczego PR jest ważny (z uwagi na pozyskiwanie klientów, HR, pozyskanie inwestorów). Wiedzy dla startupów jest więcej. Ja do czasu Bitspiration nie wiedziałem, że nowoczesne, zwinne projektowanie obudów do urządzeń powinno odbywać się przy mocnym zaangażowaniu klienta docelowego w analizę.

Jeden z prelegentów opowiadał, że gdy rozpoczynają pracę nad designem urządzenia, to zaczynają od zebrania podstawowych informacji biznesowych, spośród których najważniejsze są dwie: rodzaj produktu i grupa docelowa. Dopiero w dłuższej dyskusji w kuluarach doprecyzował, co to dla niego znaczy i jakie ma przełożenie na proces projektowania. Mówił, że po zebraniu tych danych następuje proces bezpośrednich (tak, bezpośrednich, nie mailowych, nie twitterowych czy facebookowych) rozmów z losowymi przedstawicielami grupy docelowej. Następnie przygotowywany jest prototyp, który jest poddawany ocenie kolejnej grupie przedstawicieli końcowych użytkowników. Dopiero taki produkt, po tylu badaniach, jest przedstawiany osobom decyzyjnym w startupie i poddawany ich ocenie. Ja żyłem w przeświadczeniu, że proces jest znacznie prostszy – siedzi designer i na podstawie opisu urządzenia projektuje, wykazując się niejednokrotnie wielkim smakiem. To się nazywa zwinne zarządzanie projektem! Nie tylko od strony programistycznej, ale również w procesie designu.

Takich rad podczas Bitspiration pojawiło się dużo, dużo więcej – od wielkości rynku e-commerce, po umierającą Dolinę Krzemową. Dla mnie jednak najważniejsza dotyczyła decyzji pozyskania inwestora/VC. Czy i kiedy warto podjąć rozmowy? Czy naprawdę trzeba czekać do udowodnienia wartości pomysłu, czy też warto myśleć o tzw. smart money od początku? Odpowiedź jest banalna – to zależne od wielu czynników, ale o tym napiszę już w osobnym artykule.