pralka - nastawianie programu
30

Tak dobrych urządzeń nie produkuje już nikt. Dlaczego? Bo to się nie opłaca

Dopiero włamywacz spowodował, że w domu mojego dziadka za pralkę przestała robić "Frania". W moim domu natomiast po blisko 30 latach, tata oddał "Wjatkę" znajomemu, a sam do domu zaprosił model od "Beko", który w jego mniemaniu odstaje żywotnością od radzieckiego urządzenia - prawdopodobnie stworzonego na wzór ichniejszego czołgu. Jedno jest pewne - starsze urządzenia miały nie tylko charakter - cechowały się ponadprzeciętną trwałością.

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie historia pary staruszków, którzy zdecydowali się na zmodernizowanie swojego gospodarstwa domowego. Jak podaje portal RMF.pl, małżeństwo po zakupie nowych urządzeń gospodarstwa domowego postanowiło sprzedać dotychczas wykorzystywane sprzęty. Co ciekawe, są one w dalszym ciągu sprawne mimo faktu, iż mają… 60 lat. To zdecydowanie nie do pomyślenia w przypadku nowoczesnych urządzeń. Para ma nadzieję, że albo trafią one do kolekcjonerów, albo do muzeów. Do kupienia są bojler, kuchenka, pralka oraz suszarka.

 

W polskich domach również można znaleźć sporo takich eksponatów

Czy to bywając u znajomych, czy to u dziadków cały czas jestem zaskakiwany tym, w jak dobrym stanie są naprawdę leciwe sprzęty. Jak wspomniałem – do pewnego czasu również w moim rodzinnym domu radośnie „huczała” pralka Wjatka, której jedyną wadą było to, że w trakcie wirowania potrafiła dosłownie wyjść z łazienki. Jedynym ograniczeniem był… kabel, który po przekroczeniu progu przedpokoju zwyczajnie się kończył, co skutecznie powstrzymywało pralkę przed tym, aby powitać domowników w dużym pokoju. W trakcie przeprowadzki Wjatka została oddana komuś innemu (sam nie wiem kto ją przyjął), ale w tamtym momencie była absolutnie sprawna. I założę się, że o ile była dobrze traktowana, działa do dzisiaj.

W przypadku nowoczesnych urządzeń jest to zupełnie nie do pomyślenia. Tyczy się to nie tylko sprzętów RTV/AGD, ale również samochodów osobowych. Sam poruszam się już leciwym raczej autem, którego podstawową zaletą jest fakt, iż to naprawdę sprawdzona maszyna. Silnik samochodu w dalszym ciągu jest w świetnym stanie mimo setek tysięcy przejechanych kilometrów. Jedynym zadaniem właściciela jest to, by dbać o okresowe, drobne czynności konserwacyjne. Poza tym, auto jest praktycznie bezobsługowe – wystarczy jedynie zalać odpowiednimi płynami i… ruszać w drogę.

telewizor

Niewykluczone, że nasze pralki, telewizory i inne sprzęty znowu będą pracować nawet kilkanaście lat

Nie należą do rzadkości przypadki, w których tego typu urządzenia działają jedynie „do końca gwarancji i jeden dzień dłużej”. Mój poprzedni komputer właśnie w ten sposób odszedł do krainy wiecznego liczenia – kilka tygodni po tym, jak zgodnie z umową skończył się czas ochrony sprzętu, „odlutował się” jeden z elementów na płycie głównej, przez co sprzęt w ogóle nie chciał się włączyć. Naprawa poza gwarancją okazała się na tyle kosztowna, że dałem sobie z tym spokój. Ale to oczywiście nie jedyny przykład na to, że postarzanie produktów to wcale nie jest mit, lecz świadoma zagrywka producentów.

W związku z tym, że takie podejście producentów przyczynia się do nadprodukcji „elektrośmieci”, Unia Europejska stworzyła sprawozdanie dotyczące planowanego postarzania produktów. Parlamentarzyści skonstruowali zespół zaleceń, wedle których twórcy urządzeń mieliby dbać o większą niezawodność oferowanych przez siebie urządzeń. Niektóre zapisy otwierają furtkę do wdrożenia pewnych nakazów, m. in. zaprzestania montowania niektórych elementów „na stałe” w taki sposób, że ich wymiana w przypadku awarii jest absolutnie niemożliwa. W wielu sytuacjach, doprowadzenie sprzętu do stanu używalności jest niewykonalne właśnie z tego powodu, że próba zamiany jednej części jest niezwykle problematyczna. Nie jest to jednak propozycja wiążąca – w tym momencie nie można mówić, że owe zalecenia okażą się być wiążące. Z pewnością jednak konsumenci by ich sobie życzyli. Co innego ceny – producenci musieliby wliczyć w koszta fakt, że ich sprzęty wytrzymują znacznie dłużej, niż dotychczas.

  • RANDOMIZE USR 32994

    Za czasów nieboszczki komuny, produkcja „niezniszczalnych” przedmiotów codziennego użytku nie była podyktowana troską o konsumenta, nie była też wynikiem inżynieryjnych wygibasów. Głównym powodem był deficyt na wszystko. Oczywiście produkowali też masę bubli, które rozpadały się jeszcze przed unboxingiem.

    • Wjatki za to były nie do zajechania. ;)

    • LinekPark

      Taczka cegieł też by jej nie zabiła i piach zamiast proszku?

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Najtrwalsza była lodówka Mińsk.
      Do tej pory większość działa bez jakiejkolwiek naprawy. Analizowaliśmy kiedyś dlaczego tak się dzieje. Za taki stan rzeczy odpowiada perfekcyjnie zaprojektowany układ chłodniczy, który był zmontowany z bardzo wysoką czystością.
      Powrót oleju perfekcyjny, do tego najtrwalszy z możliwych silników sprężarki.
      Psuła się tylko wtedy gdy ktoś ją uszkodził mechanicznie, nie wypoziomował w miejscu instalacji lub nie odczekał 48h po transporcie.

    • Łukasz Rola

      U mnie w domu jest jeszcze Mińsk. Służy już ok 30 lat.

    • Manonfire

      Wtedy nie było unboxingu, tylko ordynarne wyciąganie z kartonu, który potem był przerabiany na statek kosmiczny :) Niestety, gdy papier strategiczny już się w domu kończył, rodzice wykonywali operację wydobycia astronauty z jego pojazdu który ulegał wymianie w punkcie skupu makulatury na srajtaśmę i „space, the final frontier” musiał zaczekać na uziemionego odkrywcę obcych cywilizacji. Za to było czym zad wytrzeć. Po pasztetowej wystanej w kilkugodzinnej kolejce, gdzie oczywiście „pan tu nie stał”.

  • Don Wasyl

    Produkcja takich sprzętów po prostu się nie opłaca, nie wiem czy to prawda, ale anegdota głosi, że gospodarka bloku wschodniego upadła właśnie z powodu wytwarzania niezniszczalnego sprzętu. No i coś może w tym jest, AK-47 to najpopularniejsza broń wszechczasów, a mimo to zakłady Kałasznikowa upadły… W latach 2005-2007 pracowałem w spedycji dużej sieci elektromarketów, nie uwierzycie ilu klientów oddawało zżarte przez korozję, ale działające sprzęty pamiętające jeszcze czasy stanu wojennego.

    • Bo były proste jak budowa cepa. :) Popatrz na dzisiejsze auta. Dramat to jest. :/

    • Robert Lewandowski

      „nie wiem czy to prawda, ale anegdota głosi, że gospodarka bloku wschodniego upadła właśnie z powodu wytwarzania niezniszczalnego sprzętu” :)))))))))))))))
      Takiego chłamu jak za komuny nie produkowano nigdy i nigdzie. Wszystko się bez przerwy psuło i nic nie działało.
      Auta wyjeżdżały już popsute i rdzewiejące z fabryki. Dopiero w warsztatach usiłowano coś z nich zrobić. Po 50 tys. były już po pierwszym generalnym remoncie.
      Nie wiem na jakiej zasadzie Franie się nie psuły (jeśli to prawda). Może jakiś kierownik pasjonat pilnował norm albo załoga była niepijąca.

    • PN27

      Wtedy to było tak, że jak coś przetrwało pierwszy miesiąc, to już mogło działać bardzo długo. Trzeba było mieć szczęście trafić na egzemplarz z takiej serii. To zależało od jakości materiałów, które akurat trafiły do fabryki. Od dnia (po popularnych imieninach jakość montażu znacznie spadała) i od wielu różnych rzeczy. Miałem wiele rzeczy które działały do czasu, aż nie wymieniło się ich na nowsze.

    • SRP 11

      nie wiem czy to prawda, ale anegdota głosi, że gospodarka bloku wschodniego upadła właśnie z powodu wytwarzania niezniszczalnego sprzętu

      Kto Ci takich głupot naopowiadał?
      Ekonomia socjalizmu padła z powodu centralnego sterowania, nieefektywności, marnotrawstwa i oderwania od rzeczywistości.
      Żeby kupić pralkę, lodówkę, telewizor czy meblościankę trzeba było stać dniami i nocami w kolejkach i odnotowywać swoją obecność na „listach społecznych”.
      Nie było nadprodukcji a wręcz przeciwnie…
      Nie było żelazek, mikserów, samochodów, magnetofonów, butów. Tak, nie było butów, buty były kartki, mozna było kupić 1 parę parę na pół roku
      Włącz proszę logiczne myślenie

  • tho

    Moja babcia dalej pierze we Frani :)

    Mojej mamie zmywarka Aristona po 4 latach zepsuła się tak, że jej naprawa to koszt połowy nowego urządzenia…

  • Wielkie_Nieba

    Robienie porządnych sprzętów nie opłaca się robić, bo wymienia się je z innych powodów niż awaria. Obecnie każdy kupuje nowe telewizory, telefonu, meble i samochody bo przestały się podobać.

  • Whatlogin

    Uważam, że właśnie za to powinni się „zieloni” zabrać. Spora ilość sprzętów nie powinna być w ogóle produkowana, a inna część mieć 10 lat gwarancji. Ja mam 3 zestawy hifi, które mają ponad 30 lat – czylo da się. Ale…..lepiej się na komin wspinać albo do drzewa przykuć :)

  • Daniel Stawicki

    Tesla chwali się ze ich osobówki są w stanie przejechać 10 mln km wiec może trwałość samochodów powróci.

    • p3x!

      Akumulatory na 10 lat mają gwarancję czyli średnio 200-300 tysięcy km. Potem zmiana auta, bo akumulator to ponad 2/3 ceny auta.

  • doogopis

    Kiedyś tak z kumplem żeśmy gadali że lepiej na necie znaleźć starszą pralke w dobrym stanie niż kupić nową z dolnej półki.
    To chyba w applu mówili że jak coś działa dłużej jak 4lata to zostało źle zaprojektowane.
    Elektronika wymaga metali ziem rzadkich,a jak sama nazwa wskazuje są rzadkie. Nie jak kupa tylko jest ich mało,gdyby ktoś nie zrozumiał.
    Dziś wytrzymałość i dobra jakoś są wrogiem tego systemu. Straszne jest to że ciągle obniżają poprzeczke. Niedługo rowery bedą robić z plastiku!

    • Morski Morświn

      A co można napotkać kopiąc w nieskończoność w płaskiej ziemi? Pytam poważnie.

  • p3x!

    Oczywiście że trzeba sztucznie napędzać popyt. Teraz wszystko to jednorazowe urządzenia. Telewizory, komputery, komórki, pralki. Wszystko połączone tak, by naprawa była praktycznie niemożliwa. Celowe blokady w drukarkach, które blokują się np po 10000 wydrukach – pozdrawiam hp, modelu już nie podam. Już kiedyś polecałem w podobnym temacie dokument spisek żarówkowy. Samochody jeszcze kilkanaście lat temu każdy ogarnąć mógł sam w garażu. Teraz elektromechanik nie daje rady. Komórki – zmiana baterii czyt. Serwis. Laptopy – wbudowana bateria, wlutowane procesory, zalane kości ram by samemu nic nie zrobić, pralki bez możliwości otwarcia od góry klapy – wszystko zablokowane. Przykładów masa jak nas okradają duże firmy

  • Manonfire

    Posiadam w swojej kolekcji joystick używany z Amigą – Suncom TAC-2 https://en.wikipedia.org/wiki/TAC-2
    Nie był zbyt wygodny, ale nikomu – ani mnie, ani moim kumplom z tamtych czasów mimo setek godzin przegranych w Sensible Soccer nie udało się go zepsuć,ba, nawet uszkodzić. Konstrukcja rodem ze stoczni projektujących i produkujących pancerniki. Przeżyje najprawdopodobniej mnie, moje dzieci i wnuki. Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że nawet eksplozja taktycznej głowicy nuklearnej co najwyżej nadtopiłaby plastikową obudowę, ale działałby nadal. Obawiam się, że firma już nie istnieje – na czym by miała zarabiać, skoro jej produkty wystarczały na kilka pokoleń?
    Ze sprzętów AGD mam lodówkę wyprodukowaną w Kraju Rad. Z pewnością nie jest to produkt spełniający normy niskiego poboru energii elektrycznej, ale nie sądzę, że gdybym kupował nową, super energooszczędną co kilka lat (bo pewnie nie pociągnęłaby dłużej niż 5 wiosen) cokolwiek bym zaoszczędził. Póki nie padnie (NIGDY nie była naprawiana), nie wymienię na nowy produkt. Mam nadzieję, że sprzęt AGD nie podlega ustawie dekomunizacyjnej.

  • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

    Tylko Miele robi dobrej jakości sprzęt. Reszta to popłuczyny które są zaprogramowane na wymianę za kilka lat. Jak trafi się coś trwałego to jedynie przypadek.

  • Forrest Gump

    Używam elektrycznego czajnika Made in Germany z 2000 roku. W przyszłym roku będzie pełnoletni – wygląda nadal ciekawie i cały czas działa. Kupiłem nową zmywarkę Bosch – czas działania : 3 lata. Koszt naprawy: 50% wartości nowej. Itd itp …..

  • Realq

    Problem jest też w ludziach. Jak pęknie im szybka w telefonie albo uszkodzi usb to zamiast zanieść do naprawy to biegną do sklepu po nowy telefon.
    Swoją drogą nie wiem jak bardzo trzeba być ułomnym, żeby zaprojektować tak łatwe do zepsucie wejście na ładowarkę z którego korzysta się tysiące razy.
    Na szczęście mam usb c które wygląda sporo porządniej.
    I dobrym tipem jest unikanie plastiku

  • Andy034

    A ja rok temu z niechęcią bo reszta rodziny byla przeciw, pozbylem sie pralki i lodówki Bosch. Oba urządzenia w chwili utylizacji byly sprawne , a kupione w 1996 roku i zero awariii.

  • pamiętam chodzącą wiatkę, też kiedyś miałem

  • set

    można tez prac na tarce od praprababci albo kijami w rzecze. Ten sprzęt z całą pewnością nigdy się nie zepsuje.

  • się nie opłaca – komu? Budżetom korporacji może bo ludziom jak najbardziej. I nie chodzi mi o koszt zakupu i jak często potrzeba go dziś dokonywać. Chodzi o koszt jaki płaci cywilizacja za to wariactwo. Nie będę się rozpisywał bo to temat rzeka, ale ten trend made in USA, dzięki któremu zresztą wygrali zimną wojnę musi się skończyć bo ugrzęźniemy.

  • cin1977

    „…kilka tygodni po tym, jak zgodnie z umową skończył się czas ochrony sprzętu, „odlutował się” jeden z elementów na płycie głównej…”
    Dlatego uważam, że ograniczenie gwarancji do 2 lat nie powinno dotyczyć usterek, których przyczyną była zwykła niedbałość producenta. „Się odlutowało”? Samo? Nie, po prostu było źle przylutowane…

  • whomanista

    komputer ,,odszedł do krainy wiecznego liczenia” – :)

    Firefox, Opera, kiedyś te programy miały po kilka MB wielkości, dzisiaj ponad 50 MB, na linuxa. Nie wiem jak windows.
    Aby nakarmić Chrome trzeba mieć co najmniej 8 GB ram.
    Niechlujstwo w projektowaniu oprogramowania i stron internetowych wymusza zmianę sprzętu co 2 lata.

  • Aniczka

    To prawda, że stary sprzęt jest nie do zdarcia. Za to nowy tylko po upływie gwarancji zaraz się psuje. Lodówek, to już prawie nikt nie naprawia. Chociaż jak u mnie zepsuje się pralka, czy lodówka, to dzwonię po mechaników z Technikan. Naprawią usterkę, dadzą gwarancję, a sprzęt działa dalej :)